czwartek, 23 czerwca 2016

Tatiana Jachyra - Teatr wskrzeszonych.

                    GDY ZŁO WKRACZA DO AKCJI…


Prokurator okręgowy Michał Gabryjelski przejmuje śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, który pozostawia na cmentarzach ciała młodych kobiet, ubranych w suknie ślubne. Czując, że dochodzenie wymyka mu się z rąk, za namową znajomego, decyduje się na powołanie biegłego psychologa, profilera Wiktora Franka. Liczy, że znajomość ludzkiej psychiki, którą posiada mężczyzna i jego wyjątkowa empatia pomogą trafić na ślad mordercy.

Kto by się spodziewał, że młoda pani fotograf, której zdjęcia można zobaczyć na pierwszych stronach gazet napisze taką świetną książkę? Tatiana Jachyra  pokazała, że  nie boi się tematów tabu i kontrowersyjnych połączeń literackich. Mogłoby się wydawać, że to kolejny thriller ze standardowym scenariuszem. Mamy seryjnego mordercę, policyjne śledztwo i próby zagłębienia się w psychikę zabójcy.
Jednak autorka „Teatrem wskrzeszonych” bardzo wysoko postawiła poprzeczkę swoim kolegom i koleżankom po fachu. Pomimo mocno zarysowanego wątku psychologicznego, książkę w wielu momentach można podciągnąć pod horror. Będzie to gratka dla wielbicieli połączenia tych dwóch gatunków literackich.

Powieść ta jest bardzo zmysłowa, mroczna i ma w sobie mnóstwo tajemniczości. Jest też bardzo nasycona psychologicznie. Tatiana Jachyra brutalnie pokazuje nam świat, w którym rządzi zbrodnia. Odurza nas nim i sprawia, że nie raz  bierzemy głęboki oddech podczas czytania. Książka jest odważna, a chwilami wstrząsająca i ostra. ‘Teatr wskrzeszonych” to także gorzka historia o zdradliwej kondycji umysłu, która potrafi doprowadzić do zbrodni i obłędu.

Podsumowując posłużę  się słowami pisarza Piotra Adamczyka  „Hitem będzie film, którego scenariusz zostanie napisany na podstawie tej książki” W pełni zgadzam się ta opinią. Śmiało mogę napisać, że mamy do czynienia z naprawdę dużym talentem literackim, a co za tym idzie, ze  świetną pisarką.

Moja ocena 8/10
Beata Sokołowska

"Teatr wskrzeszonych"
Wydawnictwo:Replika 2016


                            

środa, 22 czerwca 2016

Bezsenna środa. Koniec warty - Stephen King



Dziwnie robi się na sercu, kiedy jeden z najulubieńszych pisarzy zwraca swoje oblicze w kierunku śmierci, w kierunku umierania i ostatecznych pożegnań. Po raz kolejny nachodzi wyobraźnię niepokój, że demony, to tak naprawdę wyrzuty sumienia, a strach, to strach przez wieczną ciemnością, nie cieniami, które tańczą nocami po ścianach. Kogo Król Horroru przyzwyczaił do spania przy zapalonym świetle, kto wciąż jeszcze przemyka przez mroczne lasy Maine, odwiedza po raz pierwszy hotel Panorama, czy system kanalizacyjny w Derry, ten z zaskoczeniem spadnie na ziemię sięgając po najnowsze jego dzieła. Stephen King jest dzisiaj inny, od kilku lat przyzwyczaja nas do nowego siebie, przybliża się do prawdy o życiu i, niestety, o śmierci. Czy to w ogóle możliwe?

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Krew zapomnianych bogów - antologia.

"Krew zapomnianych bogów" to antologia, która została wydana nakładem Horror Masakry, znanej miłośnikom horroru z kilku projektów: "Krypta", "Denomonicon", "Sakrament okrucieństwa" czy "Liturgia plugastwa". Za całym przedsięwzięciem stoi Tomasz MordumX Siwiec , człowiek orkiestra podziemnego horroru. Tym razem otrzymujemy produkt bardziej ambitny, przeznaczony dla szerszego grona czytelników, a nie jak dotychczas ,dla miłośników najmocniejszej odmiany horroru balansującego na granicy porno czy gore.
Za projektem Krwi stoi także Maciej Szymczak, pomysłodawca projektu i autor opowiadań, znajdujących się min. w antologii. 

Z antologiami jest tak, że bardzo trudno znaleźć taki zbiór opowiadań, w którym każdy z tekstów trzymałby równy poziom. I to jest największe niebezpieczeństwo tego typu projektów. Bez problemu mogę przytoczyć kilka zbiorów, w których o ile poziom redaktorski był dobry, to zamieszczone teksty różnej jakości, klimatu i ciężaru. Z jednej strony to nic odkrywczego, ponieważ wiadomym jest, że zamieszczenie obok siebie tekstów mocnych i brutalnych, obok utworów klimatycznych i nostalgicznych trafi, czy spodoba się różnej grupie odbiorców.

niedziela, 19 czerwca 2016

Tokyo Ghoul #1 - Recenzja.


"Tokyo Ghoul” to jedna z najpopularniejszych, a zarazem najlepiej sprzedających się mang na polskim rynku. To na pewno nie małe osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że przeznaczona jest dla czytelników powyżej szesnastego roku życia. A może właśnie temu zawdzięcza tak dobre wyniki. Czytelnik jeszcze przed rozpoczęciem lektury oczekuje  od tego tytułu czegoś poważniejszego, mocniejszego, wartego uwagi. Czy słusznie?

Chociaż w Tokio coraz częściej słychać o makabrycznych morderstwach, których sprawcami są ghule, nie każdy wierzy w ich istnienie. Ken Kaneki niewątpliwie należy do osób podchodzących do tematu dosyć sceptycznie i nie sposób się temu dziwić. Jest pierwszorocznym studentem, którego świat stanowią książki oraz pewna urocza nieznajoma. Zwyczajne życie chłopaka zmienia się jednak diametralnie, kiedy szczęśliwym zbiegiem okoliczności umawia się na randkę z obiektem swoich westchnień. Niestety, okazuje się, że ani szczęście, ani przypadek nie mają z tym wszystkim nic wspólnego. Kaneki wpada w łapy ghula, a cudem ocalone życie okazuje się początkiem prawdziwego dramatu.

piątek, 17 czerwca 2016

Joe Abercrombie - Ostateczny argument.

 „Ostateczny argument” autorstwa Joe’go Abercrombie jest ostatnim tomem trylogii "Pierwsze prawo".
Główny bohater Logen Dziewięciopalcy musi stoczyć jeszcze jedną walkę. Poprzysiągł sobie, że będą o niej kiedyś rozprawiać i zapisze się ona na kartach historii. Na Północy kraju szaleje wojna.
Tylko jeden człowiek może powstrzymać Króla Północy – jego dawny przyjaciel i dawny wróg.
Przyszła pora, by Krwawy-Dziewięć wrócił do domu. Superior Glokta prowadzi zupełnie inną wojnę. Potajemną walkę, w której nikt nie może czuć się bezpieczny i nikomu nie można ufać. Niegdyś był mistrzem fechtunku, ale te dni odeszły w przeszłość. Na szczęście dla niego szantaż, groźby i tortury nie straciły nic ze swej skuteczności.
Jezal dan Luthar doszedł do wniosku, że ma dosyć ciągłej wojny i walki, więc porzuca wojaczkę na rzecz życia z kobietą, którą darzy głębokim uczuciem. Okaże się jednak, że miłość także potrafi sprawić ból, a chwała ma w zwyczaju dopadać człowieka wtedy, kiedy on najmniej się tego spodziewa..."
Notka wydawcy.

Właśnie skończyłem czytać trzeci tom trylogii "Pierwsze Prawo" i zastanawiam się co napisać. Dlaczego? 
Ci, którzy przeczytali poprzednie dwa tomy, nie muszą być jakoś specjalnie namawiani do sięgnięcia po kolejny, zaś tych, którzy nie mieli okazji przeczytać, należy odesłać do recenzji poprzednich dwóch tomów. Tak naprawdę, opisując warsztat Abercrombiego, bogactwo przedstawionego świata czy charakterystykę bohaterów będę się powtarzał, a tego nie lubię. 
Więc co napisać? 
Chyba trzeba zacząć od tego, że to najciekawsza seria fantasy jaką czytałem od lat. Od pierwszego tomu stałem się fanem autora, który w swoim dorobku ma przecież jeszcze inne cykle i powieści, po które muszę obowiązkowo sięgnąć. Cały cykl "Pierwszego Prawa" to bogata, rozbudowana i obfitująca w bitwy, potyczki i pojedynki seria. To właśnie min. dynamika przedstawionych scen powoduje, że gdy zasiądziemy do czytania, to nie sposób się oderwać od lektury. Co rzadkie w tak bogatych stronicowo cyklach, w powieściach Joe Abercrombiego nic nie razi, nie

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Przedpremierowo GROBOWIEC - H. P. Lovecrafta /frg

Grobowiec


Abym przynajmniej w śmierci mógł odpocząć w ciszy.
Wergiliusz

Opowiadając o okolicznościach, które sprawiły, że zamknięto mnie w tym przytułku dla obłąkanych, jestem świadom, że moje obecne położenie wzbudza naturalne wątpliwości co do autentyczności mej relacji. Tak się niefortunnie składa, że ogół ludzkości jest nazbyt ograniczony w swej myślowej przenikliwości, żeby cierpliwie i inteligentnie rozważyć owe odosobnione zjawiska, które postrzega i odczuwa jedynie garstka jednostek o wrażliwej psychice, leżące poza zasięgiem potocznego doświadczenia. Ludzie o rozleglejszym intelekcie wiedzą, że nie ma wyraźnego podziału na to, co rzeczywiste i nierzeczywiste, że wszystkie rzeczy jawią nam się w dany sposób wyłącznie dzięki delikatnym indywidualnym przekaźnikom fizycznym i umysłowym, poprzez które jesteśmy uświadamiani o ich istnieniu. Prozaiczny materializm większości potępia wszakże jako obłęd owe przebłyski superwidzenia, które przenikają pospolitą zasłonę oczywistego empiryzmu.
Nazywam się Jervas Dudley. Od najwcześniejszego dziecięctwa byłem marzycielem i wizjonerem. Dostatecznie majętny, by nie musieć zajmować się interesami, z temperamentem nieprzysposabiającym mnie do formalnych studiów ani grupowych rozrywek mych znajomych, pomieszkiwałem zawsze w królestwie

Grimm Fairy Tales #1 - recenzja.

„Grimm Fairy Tales” to cienki, gdyż liczący zaledwie 22 strony komiksu zeszyt, którego pierwsza odsłona nawiązuje do doskonale nam znanej historii „Czerwonego Kapturka”. Wprawdzie fakt, iż mamy do czynienia z czymś tak drobnym, nie robi na czytelniku dobrego wrażenia, niemniej jednak, samo wydanie na pewno może się nam podobać. Trzy wersje okładki do wyboru, głębokie kolory oraz dobrej jakości papier przemawiają na korzyść tego zeszytu. Prawda jest jednak taka, że szata graficzna to jedno, zaś treść to coś zupełnie innego. Co więc tak naprawdę kryje się za „Grimm Fairy Tales”?

Czego można oczekiwać po dwumiesięcznym związku? Chad najwyraźniej doskonale wie, które bazy powinno się do tego czasu zaliczyć, toteż nie jest zadowolony z faktu, że jego dziewczyna broni zawzięcie swojego dziewictwa. Z tego też powodu dochodzi między nimi do kłótni, którą Chad kończy wychodząc z domu swojej dziewczyny, podczas gdy ona zalewa się łzami w swoim pokoju. To właśnie wtedy przypadkowo znajduje starą książkę - „Czerwonego Kapturka”.

sobota, 11 czerwca 2016

Marisha Pessl - Nocny film.


"Ludzki umysł to miejsce poczerniałe i zachwaszczone"

"Historia dziennikarza ogarniętego obsesją na punkcie zagadkowego zabójstwa córki filmowego geniusza żyjącego od lat w nieznanym odosobnieniu.W wilgotną październikową noc , w opuszczonym magazynie na dolnym Manhattanie zostaje odnalezione ciało  Ashley Cordovy. Choć jej śmierć zostaje z miejsca uznana za samobójstwo, doświadczony detektyw śledczy Scott McGrath podejrzewa inną przyczynę zgonu. Badając dziwne okoliczności śmierci dziewczyny i próbując dowiedzieć się czegoś o jej życiu, McGrath staje twarzą w twarz z dziedzictwem jej ojca – Stanislasa Cordovy, legendarnego  i otoczonego aurą tajemnicy reżysera kultowych horrorów, którego nikt nie widział od ponad trzydziestu lat. Choć o filmach Cordovy napisano wiele, on sam zawsze pozostawał w cieniu swojej twórczości. W opinii dziennikarza, kolejna śmierć w tej przeklętej rodzinie nie jest przypadkiem. Wiedziony ciekawością i potrzebą poznania prawdy, ale także zemsty, McGrath pogrąża się coraz bardziej w niesamowitym, hipnotyzującym świecie wykreowanym przez diabolicznego reżysera. Ostatnim razem, gdy był blisko zdemaskowania Cordovy, utracił rodzinę i pracę. Teraz ryzykuje znacznie więcej…"
notka wydawnicza.

piątek, 10 czerwca 2016

Tsutomu Takahashi - Blue Heaven #2

Po przeczytaniu pierwszej części "Blue Heaven" z niecierpliwością oczekiwałem dalszej części historii, która rozgrywa się na nowoczesnym liniowcu. O ile w pierwszym tomie klimat komiksu charakteryzował się mroczną tajemnicą, to w drugiej części historia nabiera rozpędu i przypomina mocne i krwawe filmy kina azjatyckiego, pełnego brutalnych scen strzelanin.

Po odnalezieniu kutra rybackiego, z którego marynarzom Blue Heaven udaje uratować się dwóch ocalałych z rzezi pasażerów, akcja nabiera tempa i wiele wątków, o których wspomniano w pierwszej części znajduje swój finał w tomie drugim. Oczywiście, to nie koniec i dalszą historię bohaterów poznamy w kolejnych odsłonach komiksu Takahasiego.

Na statku trwają poszukiwania jednego z ocalałych Ji Sheng Longa, który zabija członków załogi. Tajemniczy pasażer, zniekształcony i kaleki milioner, któremu jak się okazuje towarzyszy syn, rozpoczyna poszukiwania zbiega. Jednak nie chodzi tutaj tylko o odnalezienie uciekiniera, ma on swój plan, który zaczyna realizować.
Przy okazji poznajemy jego historię.Cofamy się do roku 1970, gdy podróżując wraz z ciężarną żoną zostają napadnięci, a samochód, którym podróżują podpalony. Potwornie okaleczony przeżywa, żona ginie. Od tej chwili postanawia się zemścić na przeciwnikach koncernu farmaceutycznego, który stworzył, a którzy są odpowiedzialni za jego tragedię. Wmawia synowi żelazną zasadę "Wszyscy spoza naszej rodziny są tylko i wyłącznie przedmiotami".

Jego syn Galph, przejmuje statek, mordując kapitana. Wykorzystując to, że zbiegiem jest Azjata, przekonuje Europejczyków, że mają  do czynienia z niebezpiecznym terrorystą, który chce wysadzić Blue Heaven. Na statku dochodzi do eksplozji, uzbrojeni pasażerowie rozpoczynają rzeż. Wybuchają podłożone ładunki wybuchowe, na liniowcu rozszerza się panika, wszędzie słychać strzały, dolny pokład płonie, ktoś opuszcza szalupy ratunkowe. Blue Heaven staje się dla wielu grobowcem.  Zemsta się rozpoczyna, a uciekinierowi, Galph rzuca propozycję gry o życie.
"Blue Heaven#2" to bardzo udana kontynuacja pierwszego zeszytu. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że zdecydowanie ciekawsza niż jedynka. Gównie dlatego, że autor koncentruje się na akcji, dynamice i atmosferze szaleństwa. Pozostawia zaś na dalszym planie wzajemne relacje członków załogi, którym poświęcił więcej miejsca w poprzednim tomie. W tym zeszycie prym wiedzie historia zdeformowanego milionera i jego specyficznej rodziny, gdzie w poprzednim skoncentrował się na Longu.

Czekam na kolejne tomy.

Komiks dostępny w sklepie Okami












czwartek, 2 czerwca 2016

Porcelanowy konik - Helene Tursten

Nikt nie widział, jak spadał w kompletnych ciemnościach. Był listopad. Richard von Knecht uderzył z hukiem o mokry chodnik na Molinsgatan w Göteborgu...
Inspektor Irene Huss rozpoczyna dochodzenie w sprawie, która wygląda na samobójstwo popełnione w bogatej rodzinie. Ale to tylko pozory. Bardzo szybko pojawiają się następne ofiary. Mnożą się pytania dotyczące tajemniczych zgonów, które początkowo wyglądają na przypadkowe. Policjantka trafia na trop przebiegłego i niebezpiecznego mordercy…

Taki opis możecie przeczytać na okładce najnowszej książki Helene Turtsen ”Porcelanowy konik”.
Helene Turtsen  to pochodząca z Goteborga  znana szwedzka pisarka .Na podstawie jej powieści nakręcono 12 seriali (w dwóch seriach) o inspektor Irene Huss. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej pisarki, okrzykniętą szwedzką królową kryminałów.

Jako wielbicielka skandynawskich nowości, zabrałam się za czytanie licząc na świetną i wciągającą  lekturę.
 Niestety, fabuła okazała się o wiele słabsza niż to, co przeczytałam w zapowiedzi. Podczas czytania brakowało mi napięcia i wyczekiwałam na coś
naprawdę mocnego. Nie było wartkiej akcji, zaskakujących  zwrotów w śledztwie. Nie zaprzeczam, że autorka nie miała dobrego pomysłu na książkę, jednak zbyt rozciągliwe opisy sprawiły, że czas spędzony na czytaniu dłużył mi się niesamowicie, a ja nadal nie widziałam niczego, co sprawiłoby w mojej głowie wielkie „wow”. Niby jest w tej książce wszystko to, co powinien posiadać dobry kryminał. Mamy zagadkowe okoliczności śmierci bogatego biznesmena, grono podejrzanych i śledztwo, które  wciąż ujawnia nowe fakty z przeszłości ofiary. Są też kolejne morderstwa, które rzucają nowe światło na sprawę śmierci Richarda von Knechta. Tym razem to jednak za mało. Po przeczytaniu „Porcelanowego konika” czułam niedosyt, bo nie tak wyobrażałam sobie kryminał nowej królowej szwedzkiego kryminału.
Na plus można spokojnie zaliczyć sposób wydania książki. Wydawnictwu zdarzały się słabiej wydane książki, ta graficznie nie ustępuje tym najlepszym na rynku.

Moja ocena to 4\10.

Beata Sokołowska


Helene Tursten
Tytuł: "Porcelanowy konik"


Wydawnictwo: Replika 2016

niedziela, 29 maja 2016

Joe Abercrombie - Nim zawisną. Pierwsze Prawo. Księga druga.


Książka „Nim zawisną”, której autorem jest Joe Abercrombie to druga część trylogii Pierwsze Prawo, zdecydowanie najciekawszej serii jaką ostatnio czytałem.  To pokaźne tomiszcze (ponad siedemset stron) jest kontynuacją wątków znanych z pierwszego tomu serii „Ostrze”. To także jakby wprowadzenie do finału, który zamknie się w trzeciej części  „Ostateczny argument”. Wszystkie tomy dostępne są już w sprzedaży, także spokojnie możecie się w nie zaopatrzyć. Mało tego, Wydawnictwo MAG szykuje kolejną pokaźną książkę Joego „Ostre cięcia”. Tym razem będzie to zbiór opowiadań.

W „Nim zawisną” poznajemy dalszą historię postaci znanych z „Ostrza”. Akcja przedstawiona jest na trzech płaszczyznach.
Zebrana drużyna „stary łotr, któremu towarzyszy chorowity młodzian; nadęty bufon z Unii; kurwa z bliznami; oraz Północny, który wygląda jak małpa” (cytat z książki) wyruszają z misją odnalezienia artefaktu – tajemniczego Nasienia. Każdy z bohaterów jest inny, każdy nosi swój wewnętrzny ciężar i ma specyficzny charakter. Mogłoby się wydawać, że tak różne postaci nie mogą tworzyć zgranej grupy, przed którą postawiono tak niebezpieczne zadanie. Jednak Abercrombie bardzo sprytnie wykorzystuje tą różnorodność osobowości, tworząc wręcz fascynującą mieszankę charakterów. Sama podróż okraszona jest złożonymi relacjami pomiędzy uczestnikami:  docinkami, dystansem i widoczną niechęcią do siebie niechęcią, co oznacza brak zaufania. Na swój sposób dla czytelnika może wydawać się zabawna, ponieważ obfituje w specyficzny, często szorstki i wulgarny język.

Polowanie - Jacek Paprocki


Opowiadanie Jacka Paprockiego “Patchwork” zdobyło III wyróżnienie w konkursie “Otwartym tekstem” i opublikowane zostało w specjalnym numerze nieistniejącego już niestety pisma “Chimera”. Było to moje pierwsze spotkanie z autorem, a tekst wywarł na mnie wielkie wrażenie. Do tego stopnia, że dobrze zapamiętałem nazwisko Paprocki, i gdy tylko w zapowiedziach wydawnictwa Zysk i S-ka pojawiła się zapowiedź debiutu autora, postanowiłem sięgnąć po “Polowanie”. Byłem pewien, że jeśli będzie choć w połowie tak dobre jak “Patchwork” nie pożałuję chwil spędzonych na lekturze.

“Polowanie” to kryminał, którego akcja umiejscowiona jest nad polskim morzem. Bohaterem jest koszaliński policjant Wiktor Sawicki. Poukładane dotychczas życie rozwodnika, wypełnione pracą, graniem w knajpie po godzinach, nabiera tempa gdy w okolicy zaczyna grasować seryjny morderca. Giną kolejni ludzie, prasa coraz bardziej naciska na policję, przełożeni na Sawickiego, tymczasem morderca wydaje się nieuchwytny. Nie zostawia żadnych śladów, prócz wiadomości adresowanych do prowadzącego śledztwo, kolejnych numerów, którymi oznacza ciała swoich ofiar. Kim jest zabójca? Co łączy ofiary? Czy Sawicki wygra tę chorą grę zanim skończy się śmiertelna wyliczanka?

środa, 25 maja 2016

BEZSENNE ŚRODY: „AMERICAN PSYCHO” BRET EASTON ELLIS – RECENZJA



Wszyscy mamy w sobie coś z Patricka Batemana. To właśnie przyszło mi na myśl po lekturze „American Psycho” –  kultowej amerykańskiej powieści autorstwa Breta Eastona Ellisa z początku lat dziewięćdziesiątych.
Od jej publikacji minęło w tym roku dwadzieścia pięć lat i o ile wtedy chodziło o kulturę yuppies, nadgorliwych garniturków z Wall Street, to dzisiaj takie Patricki, a raczej ich neo uwspółcześnione klony, kręcą się po ulicach pod przykrywką hipsterów, „drwali”, czy inni neo-, retro-, a nawet księcio-seksualnych. Wymuskani, wypomadowani, wgapieni w tysiące mniejszych i większych ekraników, ze słuchawkami w uszach i sztucznym, modelowym uśmiechem przytwierdzonym do twarzy. Obok nich neo-perfekcyjne kobiety, upięknione na wszelkie możliwe sposoby, wieczne dziewczynki obwieszone gadżetami. Wszyscy identyczni, jak z billboardu, jak z witryny każdej sieciówki, jak z reklamy, gdzie paczka bliźniaczych par zbiera się w barze na planecie „kupuj i żryj”, strzelając sobie co rusz selfies.
Przygnębiający obraz? Wcale nie taki idealny? Konsumpcjonizm doprowadzony do perfekcji, do największej z możliwych skrajności, przerysowany, chociaż nie tak do końca odrealniony, bo wciąż znajdują się ludzie, którzy pragną żyć według modelu kreowanego przez mass media. Tak jak Patrick Bateman – odczłowieczony, zdegenerowany, pozbawiony ludzkiej maski, ale za to otoczony wszystkim tym, co najmodniejsze, z „laskojadem” u boku w jednej z setek identycznych knajp o kretyńskich nazwach rozstrzelonych po każdej dzielnicy Nowego Jorku.
Patrick Bateman prowadzi idealne, modelowe życie młodego yuppie prosto z odmętów Wall Street. Taki sam jak setki mu podobnych, diabelsko bogaty, życie spędza samotnie w perfekcyjnie wyposażonym apartamencie (jego sąsiadem jest Tom Cruise!), albo w dziesiątkach knajpek i barów, zapijając wszystko najdroższymi alkoholami, wciągając najlepszą kokę i objadając się najbardziej wyrafinowanym jedzeniem. Prowadzi puste do cna konwersacje o rodzaju kamizelek lub „laskojadów”, wypręża w eter swoje idealnie wyrzeźbione i wychuchane ciało, a po godzinach, gdy nikt nie patrzy, snuje chore fantazje o mordach i przy okazji, najprawdopodobniej, wciela je w życie.

czwartek, 19 maja 2016

Wyspa powrotów - Peter May

Peter May jest znanym i cenionym pisarzem oraz scenarzystą.Swoją karierę zaczynał jako dziennikarz,pracował  między innymi w BBC, a w wieku zaledwie 21 lat zdobył nagrodę Szwedzkiego Dziennikarza Roku.Jest autorem kilkuset  scenariuszy do widowisk telewizyjnych i seriali.Jednak po latach spędzonych w zawodzie dziennikarza postanowił  skupić się wyłącznie na pisaniu powieści.

Jeżeli wcześniej mieliście okazję przeczytać  którąś z jego książek, to już na pewno wiecie, że Peter May jest naprawdę utalentowanym pisarzem. A jeśli  nie, to teraz macie szansę by się o tym przekonać.


Kiedy detektyw Sime Mackenzie wsiada do niewielkiego samolotu na lotnisku św. Huberta w Montrealu, nawet nie ogląda się za siebie. Licząca 850 mil podróż jest dla niego okazją, by uciec przed samotnością i żalem, które od dłuższego czasu naznaczają jego życie.
Sime wchodzi w skład ośmioosobowej grupy śledczej, a celem wyprawy jest wyspa Entry w Zatoce Świętego Wawrzyńca – szeroka na dwa kilometry, długa na trzy i licząca niespełna 130 mieszkańców, z których najbogatszy został właśnie zamordowany w swoim domu. Śledztwo wydaje się formalnością: dowody wskazują na zabójstwo w afekcie, a żona ofiary jawi się jako mściwa sprawczyni. Sprawa przybiera niespodziewany obrót, gdy Sime staje oko w oko z podejrzaną i jest przekonany, że ją zna, choć nigdy wcześniej się nie spotkali.

HORROR MAGLOWNICA. Cykl wywiadów Magdaleny Ślęzak #7

Horror Maglownica gości tym razem człowieka, który mimo że zajmuje się wieloma rzeczami, a polska groza zawdzięcza mu naprawdę więcej, niż mogłoby się wydawać, zwykle pozostaje w cieniu, a rozpychanie się łokciami i głośne okrzyki pozostawia innym. Skromny ponad miarę, multiutalentowany Krzysztof Biliński, redaktor audycji Misterium Grozy i współtwórca magazynu OkoLica Strachu, zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań.

M.Ś.: Witaj, Krzysiu. W Twoim opisie na stronie OkoLicy Strachu czytamy: „Twórca zajmujący się kilkoma rodzajami sztuki, zainteresowany okultyzmem, fascynat szeroko pojętego horroru i science-fiction, fotograf, dźwiękowiec, duch niespokojny i niepokorny”. Od siebie dodałabym: muzyk i autor tekstów, publicysta, grafik, redaktor magazynu, radiowiec... można tak długo. Jak się czujesz jako człowiek-orkiestra?

K.K.B.: Dzień dobry. O rety! Wychodzi na to, że zajmuję się wszystkim i to na raz! Ha ha ha... Tak po prawdzie ta wyliczanka, która opisuje moje zainteresowania i projekty może być nieco myląca i na wyrost. Czy jestem w istocie człowiekiem-orkiestrą? Coś w tym chyba może być, ale trzeba spojrzeć na to, że bywa tak, iż w danym momencie zajmuję się niektórymi rzeczami, a inne idą w odstawkę. To prawda też, że robię sporo rzeczy z różnych dziedzin, czyli w moich zainteresowaniach i pasjach łączę muzykę i realizację dźwięku, prace fotograficzne, zajmuję się publicystyką w formie pisemnej jak i właśnie na antenie radiowej (powiedzmy tak, choć audycja nadawana jest tak naprawdę w internecie). Ujmując to najściślej, wszystkie te elementy mojego życia, to sprawy, którymi się fascynuję i to nie tylko biernie jako odbiorca, ale też jako twórca. Zajmując się również niektórymi z tych działań zarobkowo, mogę czasami powiedzieć, że czuję się trochę zmęczony, ale dość często usatysfakcjonowany i tym samym staram się ciągle iść na przód, rozwijać i robić rzeczy, które być może niektórzy uznają za ciekawe i warte uwagi.

poniedziałek, 9 maja 2016

Elisabeth Herrmann - Wioska morderców.

"(...) We wsi zaczęły wyć psy. Najpierw te na podwórzu, potem pozostałe. Tutaj prawie w każdym obejściu był psy, a teraz jakby wszystkie obudziły się w tej samej chwili. (...)Rozpisane na wiele głosów ujadanie i wycie rosło z każdą chwilą. Obejmowało stopniowo całą wieś jak pożar. Przypominało wiadomość, którą jeden pies przekazuje drugiemu, prastarą pieśń o strachu i trwodze. Musiało się stać coś, co nigdy nie powinno się wydarzyć."
Tak mniej więcej zaczyna się "Wioska morderców" Elisabeth Herrmann. Jeżeli już sam tytuł w towarzystwie powyższego cytatu przyprawił Cię o ciarki, to radzę zaprzyjaźnić się z tym uczuciem - podczas lektury "Wioski" nie opuści Cię na krok!
W berlińskim ogrodzie zoologicznym dochodzi do makabrycznej zbrodni. Na miejscu zdarzenia posterunkowa Sanela Beara  zastaje grupę rozkrzyczanych przedszkolaków, których próbuje poskromić zdenerwowana przedszkolanka oraz tłum gapiów robiących zdjęcia scenie zbrodni. Kilka dni później media opisują okoliczności zdarzenia i ujawniają nazwisko kobiety podejrzanej o popełnienie przestępstwa. Charlie Rubin przyznaje się do winy. Sanela jednak ma wątpliwości i rozpoczyna własne dochodzenie w tej sprawie.

piątek, 6 maja 2016

Komiksy księgarni OKAMI. BLUE HEAVEN#1

Tytułowy "Blue Heaven" to luksusowy statek pasażerski, na pokładzie którego jest więcej atrakcji i przepychu niż w całym Vegas. Ten wyjątkowy liniowiec wyrusza w kolejny rejs. Na pokładzie trwa zabawa, statek jest na pełnym morzu i wydaje się, że będzie to kolejny standardowy rejs. Jednak to tylko złudzenie. Po pewnym czasie jeden z oficerów zauważa dryfujący kuter rybacki. Pomimo początkowego sprzeciwu właściciela statku, kapitan podejmuje decyzję o wysłaniu na pokład kutra szalupy ratunkowej. Na miejscu marynarze natrafiają na ślady rzezi, ich oczom ukazuje się widok zmasakrowanych ciał leżących w nieładzie, wszędzie widać ślady krwi i walki. Ku zaskoczeniu ekipy ratunkowej okazuje się, że dwie osoby przeżyły. Jedna z nich zachowuje się normalnie, jest przytomna i sprawia wrażenie jakby zaistniała sytuacja jej nie dotyczyła. Drugi z rybaków zostaje znaleziony w skrzyni, w stanie bliskim śmierci. Obaj trafiają na "Blue Heaven". Ten rejs nie będzie taki jak poprzednie.

"Blue Heaven" Tsutomu Takahashiego to pierwszy tom z serii, wydany w 2014 roku. Historia opowiedziana na kartach komiksu, nie kończy się wraz z ostatnią stroną.

poniedziałek, 2 maja 2016

Tony Parsons - Krwawa wyliczanka.


Tony Parsons to znany brytyjski autor powieści obyczajowych, skierowanych raczej do kobiet. Książki takie jak „Mężczyzna i chłopiec” czy „Mężczyzna i żona” długo królowały na listach bestsellerów, jednak teraz przyszła pora na zmiany. Pisarz postanowił spróbować swoich sił w nowym gatunku – krwistym thrillerze. Jego debiut w tej dziedzinie otwiera serię przygód detektywa Maxa Wolfe’a i mógłby z powodzeniem stać się scenariuszem świetnego filmu.
Od razu mówię – nie liczcie na oryginalność, bo to nie ona jest tutaj najważniejsza. U podstaw najlepszych historii często leży bowiem sztampa, grunt aby umieć ją sprzedać. Parsons to potrafi i chociaż mamy tu nieuchwytnego mordercę, który podcina gardła z pozoru przypadkowym ofiarom, oraz tajemnicę z przeszłości, wokół której kręci się cała oś fabularna, a także bohatera po przejściach, samotnie wychowującego małą córeczkę, całość jest wyjątkowo wciągająca. Co więcej, Styl Parsonsa czyni Krwawą wyliczankę jedną z najlepszych książek, jakie ostatnio przeczytałem.
Już pierwsze dwa rozdziały wgniatają w fotel: mamy obrazowy opis napaści i gwałtu na młodej

sobota, 30 kwietnia 2016

Horror Masakra ponownie szokuje? Sakrament Okrucieństwa.


Zacznijmy może od oprawy graficznej, ponieważ właśnie ona ma być elementem, która horror ekstremalny wyciągnie z niszowych wydawnictw rodem z pospolitych zinów - jak stwierdził Tomasz MordumX Siwiec - wydawca i jeden z autorów „Sakramentu okrucieństwa”. 
I faktycznie. Zbiorek dwóch opowiadań w klimatach gore ze stajni Horror Masakry jest wydany bardzo ładnie. Porządny papier, twarda okładka, czytelna czcionka, klejone kartki powodują, że Sakrament dobrze leży w rękach i sprawia wrażenie solidności. Wspólną cechą charakterystyczną wszystkich wydań HM jest Pan Goryl, czyli facet odpowiedzialny za grafiki okładek. Idąc za słowami MordumXa, faktycznie takiej oprawy nie powstydziłaby się niejedna pozycja wydana przez popularne, krajowe wydawnictwo. Można się czepiać czytelności czcionki na ostatniej stronie okładki i lekko naciągniętego loga Okiem na Horror (nie wiem dlaczego trafiło na mnie, inne są ok. ), ale i tak efekt jest świetny. Może jeszcze czysty grzbiet, brak tam tytułu, a szkoda.

środa, 20 kwietnia 2016

HORROR MAGLOWNICA. Cykl wywiadów Magdaleny Ślęzak #6

Po przerwie Horror Maglownica gości dziś Michała Stonawskiego. Propagatora polskiej grozy, współtwórcę Nagrody imienia Stefana Grabińskiego, człowieka-orkiestrę, który nie boi się wyzwań i nawet jeśli się czasem potyka, to głowę trzyma ciągle wysoko. Dla jednych mentor, dla innych bardzo młody człowiek z wielkimi ambicjami i dużym apetytem na sukces.

Magdalena Ślęzak: Dobry wieczór, dziękuję Ci za przyjęcie zaproszenia do Horror Maglownicy.

Michał Stonawski: Dobry wieczór, a ja dziękuję za zaproszenie − miło tu być i rozmawiać.

M.Ś.: Jesteś osobnikiem wszechstronnym. Zajmujesz się literaturą i publicystyką, prowadzisz stronę polskagroza.pl, publikujesz gdzie się da i intensywnie promujesz rodzimy horror, a jesteś przecież całkiem młodym człowiekiem. Jak udaje Ci się łączyć wszystkie te rzeczy?

M.S.: Mało śpię.
No dobrze − kiedyś miało spałem. Teraz, kiedy odbiło mi się to na zdrowiu staram się już pozwalać organizmowi odpocząć. Sam nie wiem jak to jest, bo jestem urodzonym leniem. Mówiła tak o mnie moja matka, mówili nauczyciele, dziadkowie, sam też się z tym zgadzam. Jak mówią − pierwszy krok do rozwiązania problemu, to sobie go uświadomić, prawda? W każdym razie... nie jest wcale tak różowo, że wszystko udaje mi się łączyć. To raczej sztuka znajdowania kompromisów − w tym zawsze byłem dobry. Coś w stylu "nie jestem bardzo głodny dzisiaj, więc mogę kupić tę książkę". Raz się pisze beletrystykę, raz pracuje nad czymś innym. Trochę na tym cierpi cała ta sprawa z pisaniem... ale jakoś sobie radzę. Główną siłą napędową jest upór. Albo zapał. Albo głupota.