Okiem na Horror

Okiem na Horror

niedziela, 20 lipca 2014

"Ostateczna rozkosz" -Sławek Monik. Pierwsze miejsce w konkursie "Horror na debiut".

OSTATECZNA ROZKOSZ

Pierwsza z nich była moim prezentem urodzinowym. Dziadek Antoni uważał, że ofiarując mi ją na tę jedną noc, odmieni moje życie. Ale nawet w najśmielszych snach nie mógł przypuszczać jak bardzo je odmieni…
Antoni Ostrowski, dumny potomek arystokratycznego rodu, był nie tylko moim dziadkiem. Był przede wszystkim moim najlepszym przyjacielem. Po tragicznej śmierci mojego ojca szybko stał się dla mnie mentorem, powiernikiem i najbliższą mi osobą. Bardzo wcześnie zaczął zaszczepiać we mnie typowo męskie pasje: uczył mnie jazdy konnej, fechtunku, władania bronią palną. Dzięki rodowemu majątkowi i wrodzonej żyłce do biznesu był jednym z najbogatszych ludzi w okolicy, a jego ogromna posiadłość mieściła wszystko, co potrzebne było do realizacji jego kosztownych pasji.
Na wszystkie tematy rozmawiał ze mną otwarcie, bez zakłopotania. Dlatego zupełnie naturalnie zabrzmiało w jego ustach pytanie, czy miałem już jakąś kobietę. Zapytał mnie o to w przededniu moich szesnastych urodzin. Kiedy zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nie, poklepał mnie po ramieniu i powiedział:
- W takim razie wiem już, co podaruję Ci na urodziny. Jutro w pełni staniesz się mężczyzną!
Po tych słowach oczywiście nie mogłem się doczekać następnego wieczoru. O przeżyciu swojego pierwszego razu marzyłem od dawna. Oczywiście wiedziałem o seksie sporo (o dostęp do „świerszczyków” nie było trudno). Co innego jednak oglądać miłosne figle, czytać o nich, czy rozmawiać z kolegami, a co innego wreszcie doświadczyć ich samemu. Następna doba wydała mi się boleśnie długa, przed urodzinową kolacją dziesiątki razy zdążyłem wyobrazić sobie „wręczenie” mojego prezentu, za każdym razem dodając coś innego do swoich fantazji.

Urodzinowa kolacja okazała się skromna, jedynym odświętnym dodatkiem był szampan. Po wzniesieniu toastu dziadek Antoni wprowadził do salonu młodą dziewczynę, której jedynym odzieniem była ogromna kokarda przewiązana wokół kształtnych bioder. Dziewczyna wydawała się być zakłopotana nie swoją nagością, ale samą obecnością w urządzonym z przepychem wnętrzu. Spoglądała z zaciekawieniem na mnie, ale co chwila jej wzrok wędrował po bogato zdobionych meblach i ogromnej przestrzeni salonu. Splatała nerwowo dłonie, ale nie próbowała się nimi zakrywać, jakby przyzwyczajona do tego, że jest oglądana nago. Sądząc z wyglądu, mogła mieć jakieś 19 lat.
Dziadek przyprowadził ją do mnie i powiedział:
- Oto obiecany prezent. Ela będzie do twojej dyspozycji przez całą noc. Obiecała, że zapewni ci niebiańskie doznania…
Jak przez mgłę pamiętam, że dziadek zaprowadził nas oboje do swojej sypialni, którą odstąpił mi na tę szczególną okazję. Dziewczyna pomogła mi się rozebrać, a ja rozwiązałem kokardę zakrywającą jej łono. Teraz miałem ją już calutką dla siebie. Zachłannie dotykałem jej nagiego ciała, obsypywałem je niezdarnymi pocałunkami. Na szczęście dziewczyna poprowadziła mnie, pokazując, jak mam pieścić jej ciało. Resztę załatwił pierwotny, męski instynkt. Moje dłonie, moje usta, całe moje ciało szybko uczyło się, jak korzystać z pięknego urodzinowego daru. Moje ruchy były coraz bardziej świadome i pewne. Kiedy w końcu w nią wszedłem, to ja byłem już panem sytuacji. Gama doznań, jakich w tej chwili doświadczałem, była oszałamiająca, ale szybko się w niej odnalazłem. Z każdym kolejnym pchnięciem czułem, jak rośnie we mnie poczucie męskiej siły i władzy. Widziałem, że moja kochanka też to czuje, że coraz bardziej poddaje mi się, że w jakiś dziwny sposób otwiera się coraz bardziej na mnie i na rozkosz, jaką daję nam obojgu. Czułem jak narasta we mnie euforia. Nakryłem jej usta swoimi, nasze języki splotły się ze sobą. I nagle moją głowę wypełniła feeria barw. To było tak, jakby w moim umyśle otworzyły się jakieś tajemne wrota. Wrażenie było oszałamiające. Znikąd pojawiły się przede mną liczne obrazy, bardzo żywe i kuszące. A ja      w jakiś dziwny sposób zanurzałem się w nich, doświadczając nieprawdopodobnie silnych emocji. Dygotałem cały i zdawałem sobie sprawę, że Ela silnie drży pode mną. Miałem wrażenie, że bodźce cielesne i wrażenia umysłowe są ze sobą powiązane. Moje ciało ogarnął żar, w mojej głowie wrzało. Obrazy przelatywały przeze mnie bezładnie. Zapragnąłem zatrzymać któryś z tych powodujących szczególnie przejmujące doznania, tych najmocniej pulsujących. I udało się, zupełnie jakbym pochwycił go w niewidzialną sieć. Zobaczyłem przed sobą Elę, tak samo nagą jak teraz, ale wyglądała młodziej, miała krótsze włosy.                W obskurnym, ciemnym pokoju klęczała przed mężczyzną, w którym ze zgrozą rozpoznałem swojego dziadka. Lizała jego buty, a jakiś nieznany mi grubas okładał batem jej pochylone plecy. Oglądałem całą tę scenę z zewnątrz, ale jednocześnie czułem ból rozpalający plecy dziewczyny po każdym uderzeniu, czułem okropny zapach pasty do butów i przepoconej skóry, oraz kwaśno-gorzki smak w ustach. A przede wszystkim czułem jak wali mi serce, które w jakiś dziwny sposób było jednocześnie sercem dręczonej dziewczyny. Najgorsze, że podobało mi się to. To, że tak mocno czułem jej strach i przerażenie. To, że jej ból i krzywda w niesamowity sposób rozpalały moje ciało i mój umysł. Zupełnie, jakbym karmił się jej emocjami.
Nagły ruch pode mną rozproszył mnie i wizja uciekła. To Ela rozpaczliwie wyrywała się spode mnie, odpychając mnie i próbując uwolnić swoje usta od moich. Nie wiem, jak udawało jej się krzyczeć z zatkanymi ustami, ale darła się okropnie. Puściłem ją. Patrzyła na mnie przerażona i wyglądała tak, jakby serce zaraz miało wyrwać się z jej klatki piersiowej. Jej spocone piersi unosiły się i opadały gwałtownie, a w oczach widziałem strach i szaleństwo. Zupełnie, jakby przeżywała przed chwilą to samo co ja. I wtedy dotarło do mnie, że właśnie tak było. Że to nie był wytwór mojej wyobraźni, ale jej prawdziwe wspomnienie, które w jakiś sposób wydobyłem na wierzch i zobaczyłem, będąc z nią połączony ciałem i umysłem. I że Ela wiedziała, że je zobaczyłem. Świadomość tego oszołomiła mnie. Przestraszyła. I cholernie podnieciła.
Serce wciąż waliło mi jak szalone, ale teraz było to tylko moje serce. A ja znów pragnąłem poczuć, jak jego bicie splata się w jedno z biciem serca nagiej, przerażonej dziewczyny. Do dziś pamiętam gwałtowność, z jaką posiadłem ją po raz drugi. Wszedłem w nią brutalnie, nakryłem całym ciałem i wepchnąłem język w jej usta. Zachłannie przygarnąłem ciało dziewczyny do siebie, by nasze połączenie było jak najgłębsze. Gwałciłem ją i czułem, jak po raz drugi w mojej głowie otwiera się inny świat. Tym razem wiedziałem, że mam sięgać po obrazy najmocniej pulsujące, więc innym pozwalałem przepływać jak najszybciej. Szukałem czegoś o wyjątkowo silnych barwach i emocjach. Chwytałem je po kolei. Kolejne sceny wyuzdanego seksu i przemocy. I nagle jest! Coś szczególnie bolesnego. Tego szukałem. Ela ma tu co najwyżej 14 lat. Bawi się z psem. Widać, że to młode psię, pomimo pokaźnych rozmiarów. Rozochocony zabawą, wspina się na palce i liże dziewczynę po twarzy. Jest bardzo skrupulatny w swojej pieszczocie, najbardziej ochoczo liże usta swojej pani i próbuje wepchnąć język do ich środka. Rozbawiona dziewczyna pozwala mu na to. Jest szczęśliwa. Nagle silny kopniak posyła psa w bok. Zwierzę kwili przestraszone. Dziewczyna podnosi wzrok i widzi nad sobą swojego pijanego ojca. Potężny mężczyzna trzyma w prawej dłoni gruby kij.
- Ty dziwko! – wydziera się na córkę – Gdybyś mogła, nawet przed psem rozłożyłabyś nogi! To patrz, co czeka każdego twojego kochanka!
Świst opadającego kija i przeraźliwe skomlenie psa. Kij opada raz za razem, psie wycie wzmaga się, by wkrótce ucichnąć. Słychać tylko nieprzyjemne mlaskanie, gdy zakrwawione drewno uderza o obite psie truchło. Dziewczyna ledwie widzi przez łzy. Przytłoczona rozpaczą, nie wyrywa się, gdy ojciec chwyta ją za rękę i zakrwawionym kijem zaczyna okładać jej ciało…
Nawet nie potrafię opisać ekstazy, jaką czułem jednocześnie doświadczając aktu seksualnego i chłonąc te wszystkie traumatyczne wspomnienia dziewczyny. Nie rozumiałem, dlaczego jej krzywda tak mnie upaja, ale chciałem ją spijać do upadłego, nic innego się w tej chwili dla mnie nie liczyło. Uczucie błogości narastało we mnie, aż wreszcie wyrzuciłem je   z siebie w gwałtownym spełnieniu, po czym opadłem z sił.
Dopiero teraz dotarło do mnie, że dziewczyna przestała krzyczeć i wyrywać się, że leży pode mną dziwnie nieruchomo. Ogarnięty nagłym przeczuciem zerwałem się gwałtownie. Moje obawy potwierdziły się. Dziewczyna była martwa. Jej szeroko otwarte oczy były mętne, usta zastygły otwarte szeroko, jakby w grymasie przerażenia.
Zaskakująca była moja własna reakcja. Czułem jedynie lekki żal, ale dominujące było uczucie satysfakcji, jak po dobrym polowaniu. Musiałem przywdziać maskę skruchy, kiedy informowałem dziadka, że dziewczyna chyba nie oddycha… Dziadek słyszał przeraźliwe krzyki Eli, ale uznał, że lubię doznawać rozkoszy w sposób brutalny, tak jak on, więc nam nie przerywał. Kiedy zobaczył zwłoki dziewczyny, kazał mi iść do swojego pokoju i nie wychodzić z niego aż do rana. Wezwany na miejsce lekarz stwierdził atak serca. Pieniądze dziadka pomogły zgrabnie wyciszyć sprawę. Dziadek więcej o całym zdarzeniu nie wspominał i już nigdy nie proponował mi tego rodzaju uciech.
Ja natomiast wracałem myślami do tej nocy wielokrotnie. Przywoływałem i analizowałem to wszystko, co się stało. Im więcej o tym myślałem, tym bardziej chciałem spróbować jeszcze raz. Z inną kobietą. Przekonać się, czy znów przeżyję to samo. Ale bogatszy w wiedzę, czym może się to skończyć, musiałem być ostrożniejszy.
Drugi raz okazał się równie satysfakcjonujący jak pierwszy. I trzeci. I kolejne.                  I wszystkie kończyły się podobnie. Ale dbałem o to, by uchodziło mi to bezkarnie. Wystarczyło rozsądnie dobierać partnerki i miejsca spotkań. Do moich celów idealne były kobiety mocno skrzywdzone przez los. Dziwki, ofiary przemocy domowej, żony i córki alkoholików, sadystów i brutali. Za takimi nikt się nie ujmuje kiedy żyją, więc mało kto się przejmie gdy znikną bez śladu lub wyzioną ducha. A dla mnie były bezcenne, dawały mi to, czego najbardziej pragnąłem.
Mijały lata. Nauczyłem się bezbłędnie rozpoznawać kobiety ze skazą na duszy. Uwodziłem je lub po prostu kupowałem. Sięgałem po ich ból i cierpienie z coraz większą wprawą. Były ich dziesiątki, ale pamiętałem każdą z nich. Szybko się uczyłem. Tego, że dojrzałe kobiety zwykle mają więcej traumatycznych przeżyć, które mogą mi ofiarować, ale ich wspomnienia nie mają w sobie tej mocy co emocje młodych dziewcząt, dla których wszystko jest wciąż świeże i bolesne. Nic więc dziwnego, że najbardziej pożądałem takich młodych ofiar. Często karmiłem się starszymi by przytępić pragnienie, ale gdy wreszcie trafiały mi się świeżynki, delektowałem się nimi niczym ambrozją.
Dziś właśnie miałem nadzieję na taką boską ucztę. Kilka poprzednich nocy spędziłem grając w pokera w willi lokalnego potentata budowlanego. Stopniowo okazywałem coraz większą zdolność do ryzyka, umiejętnie podpuszczając rywali. Tego wieczoru gra toczyła się o naprawdę wielką stawkę, ale mnie nie tyle interesowały pieniądze, co młoda kochanka gospodarza. Stary traktował dziewczynę gorzej niż psa, a ona znosiła wszystko z pokorą sugerującą, że to nie pierwszy mężczyzna w jej życiu który publicznie ją poniża. Nie mogła mieć więcej, niż 25 lat, więc wiele sobie po niej obiecywałem.
Wszystko szło zgodnie z planem. Dzięki zdobytym przez lata umiejętnościom potrafiłbym pokierować rozgrywką tak, by osiągnąć cel, ale dziś dodatkowo sprzyjało mi wielkie szczęście i bardzo szybko zostaliśmy przy stole tylko ja i gospodarz. Pula wciąż rosła. Wreszcie, nie zważając na protesty dziewczyny, gospodarz przyjął kolejne podbicie stawki. Jeżeli on wygra, zabiera pieniądze i mój samochód. Jeśli ja wygram, biorę pieniądz i dziewczynę.
Wygrałem. Musiałem wygrać. W końcu szczęście sprzyja lepszym. Młoda piękność, mimo wcześniejszych protestów, potulnie wsiadła ze mną do samochodu. Szybko pogodziła się z losem. Dobrze to wróżyło…
Zabrałem ją do rodowej posiadłości dziadka, która od 6 lat była już moją własnością. Chciałem się w pełni nacieszyć swoją nową zdobyczą. Miałem ten luksus, że nie musiałem nawet zabawiać jej rozmową. I tak wiedziała, że należy do mnie i mogę z nią zrobić co zechcę…
Patrzyłem, jak zrzuca kolejne części garderoby, zostawiając jedynie pękaty medalion na szyi. Ciężki wisiorek ujmująco podkreślał urodę jej kształtnych piersi. Chciałem przyrządzić drinki, ale dziewczyna zaoferowała się, że sama to zrobi. Zgodziłem się, zostawiając ją przy barku, a sam w tym czasie rozebrałem się i położyłem na łóżku. Kiedy podawała mi szklankę, wciąż nie potrafiła się zdobyć na to, by spojrzeć mi w oczy. Była urocza.
Nie mogłem już dłużej czekać. Szybko opróżniłem szklankę i przyciągnąłem ją do siebie. Pieściłem jej wspaniałe ciało, syciłem zmysły jej zapachem i smakiem. Pozwoliłem, by to ona przejęła inicjatywę i mnie pieściła, a sam przyglądałem się jej staraniom. Ilu mężczyznom już to robiła? Ile przy tym musiała wycierpieć? Już za chwilę się dowiem… Moje podniecenie sięgnęło zenitu. Już czas. Zagarnąłem ją pod siebie i wszedłem w nią gwałtownie. Chyba zbyt gwałtownie, bo zakręciło mi się w głowie. Czyżbym napalił się za bardzo? Nie pamiętałem, by coś takiego mi się wcześniej zdarzyło. Ale to nieważne, ważne jest tu i teraz. Ja. Ona. Ja w niej. Rzucałem się na niej długo i mocno, lubiłem to i byłem  w tym naprawdę niezły. Widziałem, że i jej się podoba. Moje ciało rozgrzewało się  w znajomy sposób. Przyjemność rosła. Ale było też coś jeszcze. Jakieś dziwne rozedrganie, którego wcześniej nie doświadczałem. Niezbyt silne, ale rozpraszające, otępiające. Może za długo zwlekałem? Za długo byłem na głodzie? Zaraz temu zaradzimy. Przytknąłem usta do jej ust, wepchnąłem w nie swój język. Opierała się trochę, ale w końcu uległa. Przygotowałem się na zwykłą w tym momencie eksplozję obrazów i barw, ale tym razem to nie obrazy rzuciły się na mnie, to ja musiałem podążać ku nim. Coś było nie tak. Czyżby moje moce słabły? Zwiększyłem tempo pchnięć, ujeżdżałem ją jeszcze gwałtowniej. Przycisnęła mnie mocno do siebie, jakby właśnie na to czekała. Momentalnie całe moje ciało oblało się potem, pot spływał mi po czole i zalewał oczy. Ale wizje w końcu nadeszły. Zobaczyłem moją nową kochankę z jej pierwszym mężczyzną, dużo starszym od niej. Widziałem ich splecione ciała, słyszałem bicie serc i jęki rozkoszy. I zaraz potem śmierć starego, który wyzionął ducha podrygując między jej udami. Obraz stał się zamglony. Znów przyspieszyłem, czując że zaczynam opadać z sił. To tylko chwilowy kryzys, powtarzałem sobie, nie przestając podrzucać lędźwiami. Dziewczyna szarpała się pode mną i jęczała głośno. Wizje wróciły. Tym razem była z młodym mężczyzną, który bił ją po twar  i wpychał ją w objęcia kompana od kieliszka. I znów ten sam obraz, mężczyzna konający na niej, a obok drugi, zwijający się z bólu.

Zacząłem rozumieć. Serce tłukło mi się w piersi jak szalone, w uszach dudniło, oczy zasnuwała mgła. Przestałem ruszać biodrami i spróbowałem się podnieść, ale tym razem to ja nie byłem w stanie wyrwać się ze sztywniejących objęć dziewczyny. Nadpłynęła kolejna wizja. To nie ja ją pochwyciłem, pojawiła się sama. Smukłe palce otwierające medalion i wsypujące jego żółtawą, sproszkowaną zawartość do szklanki. Zrobiło mi się duszno, nie mogłem oddychać. Moje serce było bliskie eksplozji. Przez zamglone oczy zobaczyłem, że dziewczyna pode mną gaśnie. Słabnącymi zmysłami poczułem, że jej ciało tężeje.                 W mojej głowie pojawił się jeszcze jeden, blednący obraz. Spocona, blada twarz z przekrwionymi oczami i spienionymi ustami. Twarz umierającego w mękach człowieka. Znałem tę twarz. Widywałem ją codziennie w lustrze…

1 komentarz:

  1. Wlazłam tutaj przez przypadek szukając powiązań z terminem "rozkosz ostateczna"... od pierwszego zdania, pochłonęło mnie. To było niezłe! Brawo za zgrabną kompozycję i dobry rytm. :-)

    OdpowiedzUsuń