Okiem na Horror

Okiem na Horror

czwartek, 11 maja 2017

Miroslav Žamboch. Dobre historie są uniwersalne - Wywiad


Na początku dziękuję bardzo, że zgodziłeś się odpowiedzieć na kilka pytań dla polskich czytelników portalu Okiem na Horror. Właśnie ukazała się w Polsce powieść „Ostatni bierze wszystko”. Bardzo się cieszę, ponieważ na każdą Twoją nową książkę czekam ze zniecierpliwieniem.

Piszesz opowiadania i powieści. Jak uważasz. Łatwiej jest napisać opowiadanie czy powieść?

Opowiadanie, wymaga znacznie mniej pracy. Fabuła jest zazwyczaj prostsza, również redakcja zajmuje mniej czasu.

Bohaterami Twoich powieści są przede wszystkim mężczyźni. Trudniej jest stworzyć bohatera-kobietę?

Ze względu na to, że jestem mężczyzną, bardziej zrozumiałe jest dla mnie męskie rozumowanie. Nie mówię, że jest dla mnie całkowicie jasne, ale daję sobie z tym radę :-) Stworzenie żeńskiej postaci jest dla mnie z pewnością trudniejsze, ale kilka razy to zrobiłem – na przykład w powieści „Wylęgarnia“.


Jakie były początki Twojej pisarskiej kariery?

Do komputera ATARI (64 kB RAM) dokupiłem sobie drukarkę igłową, której działanie oparte było na uderzającej w kalkę kopiującą igle (tym sposobem na kolejnym arkuszu papieru powstał tekst). Pisałem w edytorze  Speedscript dostosowanym do czeskiego alfabetu. Zacząłem od opowiadań, pierwsze z nich nosiło tytuł „Zapach strontu”. Nigdy nie zostało wydane : - )

Bardzo techniczna odpowiedź :). 
Z której Twojej powieści lub opowiadania jesteś najbardziej zadowolony?

Zazwyczaj najbardziej zadowolony jestem z powieści, którą ostatnio ukończyłem. W tej chwili jest to powieść „Zakuti v oceli”.

Gdy czytasz już gotową swoją książkę, to myślisz może „A to mogłem napisać inaczej. To mogłem zmienić?”

Czasem zadaję sobie to pytanie, gdy po latach wracam do jakiejś swojej książki. Sposób, w jaki piszę jest zależny od okresu, w którym to robię – mój styl, co ciekawe, wciąż się rozwija. Niektóre rzeczy napisałbym inaczej, ale nie mogę powiedzieć, że lepiej. Po prostu inaczej. Niczego bym nie poprawiał. Nie chodzi oczywiście o jakieś ewentualne pomyłki stylistyczne, które, pomimo wszelkich starań, mogły się pojawić.

Jak przygotowujesz się do napisania powieści? Robisz jakieś notatki, plan, rozpisujesz fabułę, czy po prostu siadasz i piszesz?

Zaczynam od odręcznych notatek, które sporządzam na kawałkach papieru, wolnych arkuszach, na czymkolwiek. Później wszystkie gubię, więc piszę nowe i tak w kółko – w ten sposób powstaje pierwszy szkic. Kiedy sądzę, że jestem gotów, by zacząć pisać, przepisuję go do pliku. Następnie stopniowo go modyfikuję. Czasami ostateczna wersja różni się pierwotnego szkicu tak bardzo, że aż sam jestem zaskoczony. Tłumaczę to sobie tak, że pierwsze notatki chowają się gdzieś na końcu pliku, a nowo powstający tekst sprawia, że odsuwają się coraz dalej.

Z tego co pamiętam, to miałeś pojawić się w zeszłym roku w Polsce z okazji konwentu Polskiej Fantastyki  POLCON we Wrocławiu. Co się stało, że nie dotarłeś?

Nie jestem zawodowym pisarzem, pracuję na etacie i niektóre podróże lub projekty służbowe wpływają również na moje życie prywatne, nie da się tego uniknąć.

Są szanse, aby polscy fani Twojej twórczości mogli się z Tobą spotkać w Polsce, w przyszłości?

ODP: Tak i przypomniałeś mi, że powinienem zajrzeć do skrzynki mailowej i sprawdzić, czy nie ma tam jakiegoś ważnego emaila z zaproszeniem, na które nie odpowiedziałem. Polska to duży kraj, a ja zazwyczaj mam do dyspozycji tylko weekend. Ogranicza mnie długość ewentualnej podróży.

Mam nadzieję, że to mail z Polski (śmiech). Piszesz nie tylko fantasy, ale i scifi. W 2016 roku, w Polsce premierę miała powieść „Wojna absolutna”. Skąd pomysł, aby napisać coś zupełnie innego gatunkowo niż dotychczasowe Twoje książki?

Lubię scifi, kryminały, fantastykę, powieści przygodowe. I piszę to, co lubię, wszystko jedno co to będzie. Jednego dnia masz ochotę na białe wino, innego na czerwone. Pora roku, pogoda, nastrój, to wszystko ma znaczenie i wpływ.

Właśnie.Próbowałeś swoich sił w innych gatunkach literackich? Np. w horrorze?

Horror nie kusi mnie szczególnie, nie rozumiem go. Niektóre z moich powieści fantasy były właściwie horrorami, ale zawsze jakoś przeradzało się to w masakrę, koszmar.

Pewnie piszesz kolejne opowiadania lub powieść, możesz zdradzić co to będzie?

W roku 2016 w Czechach wydano moją powieść science fiction opowiadającą o post-apokaliptycznym świecie kilkaset lat po wielkiej wojnie. Większa część świata wciąż nie nadaje się do zamieszkania, a ludzie muszą uporać się z pozostałością po wojnie  - inteligentnymi automatami bojowymi. Pierwotnie miała to być krótka, sensacyjna historyjka inspirowana grą World of Tanks, za którą przepadam. Ostatecznie wyszła z tego kompletna, pięćsetstronicowa powieść. Rozpocząłem również pisanie książki o Baklym: „Poszukiwanie śmierci“, ale jest to trudny proces.  

Dwa razy w Polsce wydano Twoją książkę „Sierżant”. Jest wspaniała, połączenie fantasy i steampunka. Planujesz kontynuować ten pomysł?

Dziękuję :-) 
Jeszcze kilka miesięcy temu powiedziałbym, że nie, ale teraz chodzi mi po głowie pewna myśl. Okaże się!

To już czekam :).
Są jacyś autorzy na których się wzorujesz?

Oczywiście.  Raymond Chandler, Jack London, E. M. Remarque, E. Hemingway, z pewnością znaleźliby się jeszcze inni :-)

 A co czyta w wolnej chwili Miroslav  Žamboch?

Skończyłem jedną z powieści cyklu Ace Atkinsa o Robercie Parkerze, a teraz czytam książkę „Borden Chantry” Louisa L'Amoura.

Znasz jakichś polskich autorów?

Jasne. Na przykład Maję Kossakowską, Jarosława Grzędowicza, Magdalenę Kozak, Andrzeja Pilipuka i wielu innych.

Jesteś miłośnikiem sportów ekstremalnych, ale Twoje inne zainteresowania to: kobiety, wino i śpiew. W tej kolejności? Tak podaje Twój polski wydawca (śmiech).

Lepiej to doprecyzuję. Lubię czasami pobiegać, poćwiczyć na siłowni, rower też jest w porządku. Wina sobie nie odmawiam, śpiewać mi zakazują, a kobiety wciąż są piękne – mam jedną taką, a resztę podziwiam z daleka :-)

Czego boisz się najbardziej?
.
Osobiste pytanie. Bezsilności.

Jest jakiś przepis na świetną książkę fantasy?

Co to jest świetna książka? Taka, która dobrze się sprzedaje? Takiego przepisu nie znam. Czerpanie radości z pisania, starania o bycie w tym jak najlepszym, nie zaniedbywanie niczego, przestudiowanie danych dziedzin...

Możesz na koniec naszej rozmowy napisać kilka słów do polskich czytelników?

Bardzo mnie cieszy, że możecie przeczytać moje powieści w swoim ojczystym języku. Historia staje się prawdziwą historią za sprawą ludzi, którzy ją poznają. Dobre historie są uniwersalne. Przenikają przez granice, a te najlepsze opierają się również upływowi czasowi. Dziękuję.

Dziękuję za rozmowę.

Cała przyjemność po mojej stronie.
Mž.


Za możliwość przeprowadzenia wywiadu podziękowania dla Uli z Fabryki Słów



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz