Okiem na Horror

Okiem na Horror

niedziela, 6 lipca 2014

Tomasz MordumX Siwiec. Szczere pytania, szczere odpowiedzi.

1. Tomek tyle mam pytań do Ciebie, że nie wiem od czego zacząć. Chyba dlatego, że jeżeli chodzi o horror w Polsce to robisz zajebiście dużo projektów.
Horror Masakra- zin, Zeszyty grozy, Krypta – zin, ze trzy strony na fejsie, piszesz opowiadania. Do tego jesteś fascynatem wszelkiego profanum, extremum, od literatury po muzykę i sprawy społeczne. Tak można Cię przedstawić na początek? Czy może o czymś zapomniałem?

Troszkę, gdzieniegdzie cię poprawię. Nie jestem fascynatem wszelkiego profanum i extremum jakie się tylko pojawia bo, jeżeli już się takowe zjawiska występują, to powinny spełniać pewne anty-standardy społeczne, które w pewien sposób coś sobą reprezentują. Sprawy społeczne czy polityka, owszem, ale jestem zdecydowanym przeciwnikiem narzucania , indoktrynowania i wpajania rzeczy, których w dzisiejszych czasach ludzie nie potrzebują. Rzeczy, które hamują rozwój kultury, sztuki i innych tego podobnych przyjemności. Wracając do spraw społecznych, to może cię zaskoczę, ale kilka dni temu odebrałem dyplom, podziękowanie, z miejskiego przedszkola samorządowego za bezinteresowną pomoc i wsparcie. Udało mi się znacznie zasilić zbiórkę nakrętek plastikowych przeznaczonych na ratowanie dzieciaka, który po wypadku zapadł w śpiączkę oraz zorganizować, zbiórkę makulatury, wynegocjować dość dobre ceny, jednocześnie fundując bajtlom fajne nagrody. Taki antychryst wredny ze mnie he he \../  \../  

Super, że w tej całej znieczulicy społecznej są jeszcze ludzie, którzy bezinteresownie pomagają innym, szczególnie tym najmłodszym. Gratuluję. W gruncie rzeczy uprzedzileś moje kolejne pytanie. 





2. Tak mi się własnie wydawało, że pod tym całym Twoim wizerunkiem, faceta nieczułego, nie uznającego świętości, z tatuażami i fryzurą, za którą wywaliliby mnie z mojej pracy (cóż zrobić), siedzi całkiem normalny  facet :)?


No, cóż... Nie uznawanie świętości jest raczej moim osobistym wyborem, ale wchodzą tutaj w grę zdroworozsądkowe zasady. Żyjemy na ziemi, jesteśmy ludźmi z krwi  i kości, oddychamy, umieramy. Wiara w jakiekolwiek bóstwa jest oparta na indywidualnym wyobrażeniu sobie takich istot i uwierzeniu w nie oraz w zasady i schematy dość lekkomyślnie powtarzane przez kolejne pokolenia ludzi. Ja tego nie kupuję. W tym przypadku większą świętością dla mnie mogą być dzieci, rodzina i pasje. Dziary, fryzury, wisiory i inne atrybuty dnia codziennego, to tylko uzupełnienie mojego dość hm... ekscentrycznego charakteru. Lubie takie rzeczy, dobrze się w tym czuję i nie widzę nic kolidującego na linii  normalność – ekspresja.

3. Tomek skąd u Ciebie, to całe zamiłowanie do flaków i krwi, w tym co tworzysz i czytasz?

Sięgając po książkę chciałbym poczuć jakieś emocje. Romans, sensacja czy obyczaj mi tego nie dostarczą, bo to w pewnym sensie przeniesienie naszego codziennego, szarego życia na papier. Nie chce czytać i pisać o tym co w kółko widzę, do czego już każdy jest przyzwyczajony. Natomiast horror jest ucieczką do świata, gdzie w zależności od wyobraźni autora możemy się przenieść w sytuacje niebezpieczne często wręcz ekstremalne. Takie, w których pojawi się  gęsia skórka lub stan przedzawałowy.  Sami dawkujemy sobie emocje i jednego zawsze możemy być pewni.  Bez względu na to, jak mocno zidentyfikujemy się z bohaterami opowieści horroru, zawsze wyjdziemy z historii bez szwanku i uszczerbku na zdrowiu. To właśnie jest takie niesamowite i sprawia, że chcemy więcej i więcej.   


4. Jest coś o czym nie napiszesz? 
Powiem Ci szczerze, jak się „dobierasz” w swojej twórczości do tematów związanych z dziećmi to mam ochotę piznąć te Twoje opowiadanie i powiedzieć – pas.

Zazwyczaj nikt tego nie robi, bo ja nie epatuje bezsensowną przemocą.  Nie mam tematów tabu. To trochę brzmi wręcz jak zarzut, że przesadzam i przyznam szczerze, że nie jesteś pierwszy, który mi to pisze, czy mówi. Ale już tłumaczę. Najważniejszą rzeczą w tym temacie jest fakt, że wszystkie stworzone historie są jedynie fikcją literacką. Dochodzi do tego jeszcze jak rozumiemy   gatunek horror i horror ekstremalny. Większość literatury z tego gatunku, którą możemy czytać wśród naszych rodzimych pisarzy posiada etykietkę horroru. To jest oczywiście kompletne nieporozumienie. Dla mnie powieści o duchach i skrzypiących drzwiach, to po prostu literatura grozy. Nie horror. 

Czyli horror to co?

Horror, to coś więcej niż świecące oczy kota, czy zjawa za oknem. To napięcie, strach, makabra i zajebiście mocna historia. Pradawne zło, Ymar - takie jest moje wyobrażenie o horrorze. Pisze o tym, bo już horror ekstremalny, to wycieczka dla ludzi o wyjątkowo mocnych żołądkach i dość tolerancyjnych umysłach. Dla ludzi, których nudzi standardowa papka i chcieliby posmakować owoców z tej ekstremalnej półki. Dlatego też wykorzystywanie jakichkolwiek sposobów na przedstawienie ciekawej, intrygującej historii jest w pełni usprawiedliwione. Nie czarujmy się. Horror, to nie lightowe ciasteczko. To nie jest literatura dla wszystkich, a jedynie dla tych, którzy ją lubią i sobie właśnie tego życzą.     

5. Tomek, projekt z którego jesteś najbardziej zadowolony? Dla mnie wybór jest prosty. DEMONONICON. Zajebiście wydane, świetnie dobrane opki, tak powinien wyglądać dobry produkt?

Nie mam ich tak dużo żebym miał możliwość obiektywnego wyboru. Każdemu projektowi towarzyszą inne emocje.  Jednak zawsze pojawia się trudna do sprecyzowania euforia. 

A właśnie, ostatnim Twoim projektem jest stronka Trupijad & Mordumx, na której zamieszczasz drabble. Skąd pomysł na następną stronę?

Ta strona powstała, ponieważ w naszych głowach roi się taka masa świetnych pomysłów na opowiadania, że nie sposób byłoby je opublikować gdzie indziej. Jednak są to bardzo krótkie teksty. Typowe pięciominutówki do popołudniowej kawy. Historie mroczne, ale często z morałem i zaskakującym zwrotem akcji. Jeżeli ktoś lubi takie rzeczy i chciałby poczuć powiew mrocznej świeżości, to zapraszam. 

https://www.facebook.com/trupijadmordumx?ref_type=bookmark


6. Kiedy KRYPTA? No bo ile można czekać? A tak przy okazji rozmawialiśmy kiedyś, że będzie to czasopismo dla wszystkich, od lajtowych ghost story po bizarro. Okładka temu przeczy.

Krypta w zasadzie jest już gotowa. Można ją już wziąć do łapy i poczuć, że jest realna. Zawsze, jednak trzeba coś poprawić, dodrukować lub coś innego usunąć. Obiecywałem na fp. że pojawi się w czerwcu, ale mnie chyba lubią obsuwy więc spokojnie, jeszcze momencik i poleci. Co do okładki, to faktycznie literatura będzie dla nieco szerszej grupy niż wielbiciele horroru, natomiast okładka Pana Goryla jest dość makabryczna i odrażająca. Przyznaj sam – czy którekolwiek inne czasopismo w Polsce uraczyło cię tak piękna  grafiką? No, nie potrafiliśmy się powstrzymać i poszła :)   

7. Nie boisz się, że za dużo na siebie wziąłeś i stąd te obsuwy w czasie? Nie boisz się, że praktycznie sam zajmując się tyloma projektami, zaczniesz robić chałę, że poziom zacznie pikować w dół i na końcu będzie jakaś brzoza?

Jeżeli miałbym zrobić jakieś gówno i nie czuć na sto procent, że robię to jak należy, to daję ci słowo, że zrezygnowałbym z danego projektu. Faktycznie dużo się nazbierało i niektóre rzeczy się potwornie ślimaczą. Ale wszystko, co powiedziałem, co zapowiedziałem do tej pory, wreszcie ujrzało światło nocne :) Tak więc bądźmy dobrej myśli i najzwyczajniej uzbroimy się w cierpliwość. 

8. Powiedz mi co jest dla Ciebie najważniejsze. Pisanie czy wydawanie. W czym realizujesz się tak na setkę?

Zdecydowanie pisanie. Wydawanie traktuję raczej jako hobby i promocję dobrych tekstów. Poza kilkoma projektami, które mieliśmy przyjemność zapowiedzieć na fp. Horror Masakry w tym roku raczej nic nowego nie wypuszczę. Stanie się tak za sprawą właśnie dużej ilości tekstów, które mam rozgrzebane i muszę dopisać, dopieścić.  Mówię o „Cierniach” naszych grobów”, które napisaliśmy wraz z żoną.  Aga nie chciała, żeby tak ciężkie ukazały się pod jej nazwiskiem. A w międzyczasie wraz Gorylem prowadziliśmy ożywione dyskusje, w których namawiał mnie żebym dał sobie chwilowo spokój z opowiadaniami i napisał wreszcie powieść. Posłuchałem chłopa. Tak się złożyło, że opowiadania z „Cierni...” doskonale nadawały się na pomysły do powieści i w tej chwili pięknie rosną pod  opuszkami moich palców, stukających w klawiaturę.  
Pierwszą którą będziecie mogli zobaczyć, to „Komary śmierci”.  Jest już prawie skończona i jest to mój hołd w kierunku powieści Guy'a N. Smitha, typu animal attack (Odraza, Kraby, Węże). Jednocześnie kończę „Zapadnie”. Nie ukrywam, że chciałem stworzyć mocną powieść , którą bez dwóch zdań można by nazwać przerażającym horrorem. To będzie ciężka robota ale dam radę.    

9. Pytałem Roberta Cichowlasa, Stefana Dardę czy Łukasza Henela, jak jest z tą kondycją polskiego horroru? Czy jest renesans, tak głośno okrzyknięty na początku roku w wielu wypowiedziach. Sam zresztą tak uważałem. Czy może to będzie zawsze literatura schowana pod grubym płaszczem szeroko pojętej fantastyki? A może po prostu w erze internetu jest dużo szumu i nic z tego więcej nie wynika?
Jak Ty to widzisz jako wydawca?

Wiesz ci ja nie czuję się jako wydawca. Ja nie prowadzę dystrybucji poprzez księgarnie, empiki, itp. tylko przez portale społecznościowe i pocztę pantoflową. To ogromna różnica. Ale i tak różnie z tym jest. np.: Demononicon idzie bardzo słabo, a z kolei HM 3 poszła niespodziewanie dobrze. Tyle, że jeżeli chodzi o horror, to raczej o renesansie możemy chyba pomarzyć, natomiast powieści grozy zyskują coraz większy entuzjazm u czytelników.

Szkoda. Jak powiedziałem wcześniej Demononicon jest świetnym, niezależnym wydaniem.  Mam nadzieję, że to się jeszcze zmieni.  

10. W tym wszystkim masz czas na przyjemności? Na piwo wiem, że zawsze znajdziesz dłuższą chwilę i do tego preferujesz chyba ciemne?

Zdecydowanie czarne, ale ostatnio coraz rzadziej i z umiarem :) Największą przyjemność sprawia mi właśnie obcowanie w horrorem, więc na to czas znajduje się zawsze.  

11. Tomek – kobieta, która Cię fascynuje, kobieta dla której rzuciłbyś wszystko w cholerę?
 Może jakaś znana modelka, albo gwiazda muzyki dance czy pop :)? 

O! jest taka jedna! Śliczna, inteligentna i lubi jak opowiadam jej niesamowite historie przed snem. Ma na imię Alicja.

W gruncie rzeczy, spodziewałem się takiej odpowiedzi. Rozumiem, że z miłością ojcowską nic nie może się równać. Mam to samo.

12. Muzycznie. Black, indrustial czy gothic? Ulubiona kapela, kawałek?

Zdecydowanie black. Ale najczęściej zasłuchuje się w soundtrackach do horrorów. Ostatnio zachwyciła mnie muzyka do Carrie, Pojutrze oraz Evil Dead 2013. Świetne, niepokojące nuty.

13. Sucha Beskidzka, w której mieszkasz. Warto tam Cię odwiedzić? Urokliwe miejsce? Pamiętam dawno temu byłem przelotem. To miejsce w którym możesz żyć do finiszu? Nie rwie Cię gdzieś w świat?

To idealne miejsce dla takiego gościa jak ja. Pewnie wiesz, że W Suchej na zamku mieszka duch Białej Pani, a w Karczmie Rzym można przechylić browar z samym Mefistofelesem. To dość dziwnie zabrzmi, ale tutaj mało kto wie, że właśnie w tym mieście istnieje taki twór jak Horror Masakra, Krypta, Zeszyty Grozy i jakiś tam MordumX. Może to i dobrze. Czy watro odwiedzić? Pod względem turystycznym zdecydowanie tak. Ja, natomiast pracuję w pocie czoła, aby tchnąć w to miasteczko odrobinkę... mroku :)   

Tomek, czego Ci życzyć?

Zdrowia. Przydałoby się. Ostatnimi czasy zdecydowanie za często lądowałem w szpitalu na SOR-ze z kołatającym sercem, więc możesz mi życzyć zdrowia. 

Dziękuję Ci za rozmowę. Życzę oczywiście wszystkiego najlepszego. Zdrowia i jak najwięcej czasu dla tej jedynej.






5 komentarzy:

  1. Zdrówka, Tomek i ciśnij dalej! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wywiad zajebisty, ale nie ze wszystkim się zgadzam – właśnie dlatego mi się podobał. „Dla mnie powieści o duchach i skrzypiących drzwiach, to po prostu literatura grozy. Nie horror”. Ok, rozumiem o co Tomaszowi chodziło, ale ja osobiście uważam że takie ścisłe rozróżnienie jest jednak sensu. Na przykład. Weźmy jakiś klasyczny schemat literatury grozy, zemsta zza grobu. Upiór jakiś mści się na żywym (jeszcze) człowieku. Jeśli działanie upiora polega tylko na efektownym straszeniu nieszczęśnika (i ryciu psychiki czytelnikowi), doprowadzając go do szaleństwa i samobójstwa (bohatera, nie czytelnika.... chociaż....) no to mamy ghost story, literaturę grozy. Jeśli przy okazji nieszczęśnik wytnie w pień swoją rodzinę (ryjąc przy okazji czytelnikowi psychikę), to mamy horror. Jeśli tych rodzin będzie odpowiednio dużo, to już mamy horror ekstremalny. Schemat ten sam, efekt ten sam, jeno środki różne. Jasne, określanie wszystkiego, co operuje oddziaływającym na czytelnika nastrojem niesamowitości jako horror to nieporozumienie. Ale tak samo nieporozumieniem WEDŁUG MNIE jest stawianie w opozycji względem siebie rożnych odmian tej samej, w gruncie rzeczy, literatury. I horror ekstremalny i łagodne ghost story mają to samo źródło, które ja określiłbym jako „opowieść niesowita”. Kwestia JAK dany autor niesamowitość w utworze osiąga, jest pomimo wszystko drugorzędna – byleby to robił dobrze.

    Mogę mówić tyko za siebie, ale ja sam sięgając po „opowieść niesamowitą” oczekuję jakości, a to czy to będzie weird fiction, dark fantasy, gore czy bizarro... to tylko kwestia środków, istotnych, ale cel ważniejszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tomek, szalony człowieku - zdrowiej i działaj, ku chwale Polskiej Grozy (w tym horroru, rzecz jasna) :)
    A dobrego, ciemnego piwka bym się napił, oj napił...

    OdpowiedzUsuń
  4. Literatura fantastyczna, idźmy wyżej, że tak powiem. W czasach Goethego, Miltona, Odojewskiego czy Stokera, to była raczej literatura niesamowita, opowieści niesamowite. Oczywiście bazowano na typowym schemacie duchów i strachów (aby nie wklepać ghost story :) ) zaciągniętych żywcem z podań, legend czy opowieści ludowych. Oczywiście trafiały się wyjątki. Zresztą były to czasu wszelkich zmian w kulturze i technice. Powstawał przecież kinematograf wywoływanie duchów było powszechną zabawą, a w cyrku można było zobaczyć babę z brodą. (zresztą nie tak dawno cyrk powrócił). Nie było potrzeby nazywania, katalogowania czy przyklejania metki, aby było nam wygodnie. Jest to wynalazek naszych czasów. I teraz pytanie: Czy jest sens rozbijać na gatunki, rodzaje i rodziny literaturę grozy? Nie wiem.
    Chyba nie. Ale trzeba, bo takie mamy czasy.
    Choćby po to, aby przyszły czytelnik obracając w ręku książkę zobaczył, że jak Masti to firmuje, to będzie w typowym klimacie który lubi, a jeżeli przeczyta, że równie dobre jak Zmierzch, to powie- Pieprzyć to.
    Masz Piotrek racje, że każda powieść ma podłoże podobne, a późniejsze środki użyte przez autorów, powodują że nagle ktoś wymyślił Technothriller, Bizarro czy cholera wie co jeszcze. Nie jestem przeciwnikiem szufladkowania danej powieści w gatunek. I nie przeszkadza mi to, że dla Tomka: Kałużyńska czy Smith to rasowy horror, a ghost story to groza. Ważne że Ty, czy ja możemy wybrać, co chcemy przeczytać i jeżeli będzie to dobre, to może nazywać się nawet TechnoWomenGhostMasakra.

    OdpowiedzUsuń