niedziela, 4 listopada 2018

Harlan Coben - Nie odpuszczaj


Harlan Coben  jest moim wieloletnim towarzyszem w kryminalnej wędrówce, jest również jednym z pierwszych zagranicznych pisarzy, którzy sprawili, że pokochałam ten gatunek literacki.
 I tak nam zleciało w sumie ponad 20 lat wśród zbrodni, wielu nieprzespanych nocy, gdy z wypiekami na twarzy chciałam jak najszybciej dowiedzieć się kto zabił.
Potrafię jednak być krytyczna wobec jego twórczości, to nie jest tak, że ślepo wychwalam wszystkie jego książki.
 Nie ukrywam również, że największe wrażenie zrobiły na mnie  tytuły, które ukazy się w Polsce jako pierwsze.
 Seria z Myronem już na zawsze jest moją ulubioną, a „Nie mów nikomu” to mój numer jeden. Pomimo upływu lat, żadna inna książka tego autora nie zrobiła na mnie takiego wrażenia.
Niedawno odebrałam przesyłkę z „Nie odpuszczaj” i bardzo byłam ciekawa, co tym razem Coben przygotował dla swoich czytelników.

sobota, 3 listopada 2018

Poezja Lovecrafta w trzech odsłonach


Poezja niesamowita Howarda Philipsa Lovecrafta była przez lata dla jego polskich fanów czymś na kształt świętego Graala. O ile relatywnie łatwo można było znaleźć w internecie oryginalne wiersze, o tyle kompletnego polskiego tłumaczenia jak nie było, tak nie było.

zdjęcie: wykop.pl
Dopiero w 2016 roku Lashtal Press wydało w limitowanym nakładzie "Grzyby Z Yuggoth" - najbardziej znany cykl poetycki Mistrza z Providence. Tomik wyglądał przepięknie, z tłoczoną czarną skórzaną okładką, lśniąco białym papierem o złoconych brzegach, wszytą zakładką. Niemniej od początku był trudno dostępny, a dziś pojedyncze egzemplarze osiągają na allegro astronomiczne ceny (stan na koniec października 2018 - ok 200 zł za egzemplarz).  Wszystko zmieniło się dopiero w tym roku, kiedy to, prawie równocześnie, antologie niesamowitej poezji Lovecrafta wydały C&T oraz Vesper.

piątek, 26 października 2018

Grzegorz Wielgus - Pęknięta korona


Z prozą Grzegorza Wielgusa miałem okazję się już zetknąć i nie wypadło to dobrze. Zacząłem czytać jego bodaj pierwszą powieść, wydaną w systemie vanity „Krzyżowiec”. Rzecz, o nie do końca umarłym rycerzu, który, aby odkupić swoje winy przemierza Europę ogarniętą plagą dżumy. Temat fajny, jednak nasz bohater nie mówi! Wiec przez blisko 400 stron dążymy wraz z myślami naszego straceńca. No ja się poddałem po kilkudziesięciu stronach, momentami było i wręcz mroczno, i strasznie, jednak ogólne książka znużyła mnie kompletnie. Myślę sobie, że aby bez dialogów prowadzić akcję, to trzeba umieć. Np. tak jak Anna Brzezińska we wspanialej „Wodzie w sicie”, o której napisze kilka słów niebawem. 
No ok, dzisiaj nie o tym.
Trafiła w moje ręce, wydana już nakładem profesjonalnego wydawcy powieść Grzegorza Wielgusa „Pęknięta korona”, której akcja także toczy się w średniowieczu, a głównym bohaterem (chociaż w zasadzie jest ich trzech) jest inkwizytor Gotfryd. Ponieważ wielbię wszelkie inkwizycyjne tematy, zarówno beletrystkę historyczną, jak i tą bardziej fantastyczną, postanowiłem dać szansę autorowi i na wstępie napisze, że nie wypadło to źle!
Rzućmy na początek okiem na zapowiedź wydawcy.

czwartek, 18 października 2018

Lilja Sigurdardottir - Pułapka


Gdybym miała opisać Pułapkę jednym słowem, użyłabym określenia ” intrygująca”.
Rzadko sięgam po kryminały noir, jednak ten zrobił na mnie niesamowite wrażenie.
Autorka stworzyła w tej historii oryginalną  mieszankę bohaterów, których drogi pewnie nigdy by się nie skrzyżowały, gdyby tak bardzo nie kochały….
Sonja prowadziła szczęśliwe życie jako żona i matka. Jednak kiedy wdała się w gorący romans z kobietą, mąż Adam zażądał od niej rozwodu i przejął opiekę nad ich synem Tomasem.
Zrozpaczona kobieta potrzebuje pieniędzy, by udowodnić przed sądem, że jest w stanie zająć się dzieckiem. Gdy dostaje propozycję przemytu kokainy za pokaźną sumę gotówki, nie waha się ani przez chwilę.
Okazuje się, że zdesperowana matka doskonale sprawdza się w roli przemytniczki i przyjmuje kolejne zlecenia. Nie wie jednak, że ktoś bacznie obserwuje każdy jej ruch. Sonja szybko się przekona, że z przestępczego świata nie ma powrotu. Wpada w pułapkę.

wtorek, 16 października 2018

Remigiusz Mróz - Hashtag

Anamnesis. Nie przebudzenie, ale przypomnienie. Platon twierdzi, że już kiedyś żyliśmy bez ciał, w prawdziwym świecie, w świecie idei. I właśnie poprzez anamnesis, przypominanie sobie, mieliśmy poznawać rzeczywistość. Według niego doznania zmysłowe były złudne, działały w przeciwnym kierunku, budowały iluzję. (…) To, co cielesne, jest nieprawdziwe. Ciało jest nam zbędne, stanowi przyczynę ludzkiej ułomności. To ono jest łańcuchem, który trzyma nas w jaskini.*

Jaskinia platońska to alegoryczne zagadnienie odnoszące się do tego co rzeczywiste i wyimaginowanie. W „Państwie” Platon opisuje jaskinie pełną ludzi skutych łańcuchami, którzy skupieni są wokół ogniska. Obserwują oni tylko swoje cienie na ścianie, które są tak naprawdę prawdziwą rzeczywistością, reszta to tylko sztuczne przedstawienie, z którego można wyrwać się za pomocą anamnesis. Remigiusz Mróz w swojej powieści „Hashtag” przez to pojęcie zwodzi czytelnika, serwując mu grę iluzji i prawdy.
Jednak czym jest prawda? Co jeśli wszystko co wiemy, znamy i kochamy jest fikcją? Życie, którego tak naprawdę nie ma? Jak wyrwać się z łańcuchów i spojrzeć na cienie, w których kryje się prawdziwa idea i rzeczywistość? Alegoria jaskini platońskiej jest ważnym punktem zaczepienia w powieści „Hashtag”. Autor napisał książkę, w której zagadnienie faktycznej prawdy jest dość mocno rozmyte.

czwartek, 11 października 2018

Jason Arnopp - Ostatnie dni Jacka Sparksa


Gdy tylko zobaczyłem okładkę „Ostatnich dni Jacka Sparksa”, to pomyślałem sobie – Jezzzzzu co to jest?
Vesper przyzwyczaił nas do pięknie zilustrowanych powieści i zbiorów opowiadań. Przyzwyczaił nas, także do klasycznej literatury grozy: Poe, Lovecraft, Lewis czy Stoker. 
Nagle w zapowiedziach pojawia się współczesna powieść grozy, jak się później okazuje - rasowy horror. Z obawą zabrałem się za czytanie Sparksa, jednak internetowe opinie pozwalały mieć nadzieję, że będzie to dobry tytuł.
Więc na bok odłożyłem moje negatywne odczucia względem okładki i zabrałem się do lektury. Przecież wiadomo, że książki nie należy oceniać po okładce, chociaż nie ukrywam, że oprawa graficzna dodatkowo cieszy moje oko. Bardzo byłem także ciekawy, jak „wystartuje” wydawca  z ofertą współczesnego horroru, tym bardziej, że w zapowiedziach jak i w wywiadzie opublikowanym w czasopiśmie OkoLica Strachu, Bartosz Zujewski zdradzał przyszłe plany, w których znajdzie się miejsce na pełnokrwisty horror. Zresztą takie zapowiedzi już pojawiły się na fp wydawcy.

środa, 5 września 2018

Max Czornyj - Njaszczęśliwsza

Ta książka może stać się kolejnym ważnym tytułem w polskim thrillerze. „Najszczęśliwsza”, bo o niej mowa, przyciąga uwagę niepokojącą okładką i samym nazwiskiem autora – Max Czornyj. Dał się on poznać czytelnikom za sprawą swoich debiutanckich powieści o komisarzu Eryku Deryło. Jego najnowsza książka nie jest związana tematycznie z tym nieukończonym jeszcze tryptykiem. „Nieszczęśliwsza” to zupełnie nowa fabuła, smolista i niejasna i dość mocno okrutna w opisach. 

piątek, 10 sierpnia 2018

Max Czornyj - Ofiara


Max Czornyj to kolejne, gorące nazwisko na liście polskiego thrilleru. Ciekawie skonstruowany fabularnie, wciągający i dobrze napisany „Grzech” musiał doczekać się kontynuacji. „Ofiara”, czyli kolejna część z komisarzem Erykiem Deryło w roli głównej, podobnie jak pierwsza część wzbudza mocne i graniczne odczucia. „Grzech” pozostawił pytania bez odpowiedzi, które mamy nadzieję odnaleźć w drugiej części thrilleru Maxa Czornyja. 

Akcja pierwszej powieści dzieje się w Lublinie. Wtedy to dochodzi do serii morderstw, które poprzedzały zaginięcia młodych kobiet. Te zaczynają się odnajdywać, ale martwe, okrutnie okaleczone, zbezczeszczone i splugawione. Nie brakuje w tym wszystkim wątku religijnego. Kto czytał, ten wie jaki finał miał „Grzech”. Pozostało tam bez odpowiedzi ważne pytanie i rozpoczęty wątek, który kontynuuje „Ofiara”. Eryk Deryło ponownie mierzy się z zaginięciami kobiet. Wychodzi na to, że to nie koniec toczącej się opowieści, która została rozpoczęta w debiutanckiej powieści autora. Czy to naśladowca, a może prawdziwy morderca owładnięty mistyczną, zbrodniczą wizją nigdy nie został złapany? 

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

I po co wieszać psy na Czarnej Madonnie?


Wszelkie czytelnicze plebiscyty mają to do siebie, że nagrody za najlepsze książki zdobywają autorzy i  ich powieści na które została oddana największa ilość głosów. I  nie ma się co czarować, że najczęściej nie są to NAJLEPSZE książki, a NAJBARDZIEJ POPULARNE. 
Gdy cofniemy się wstecz i zerkniemy np. na wyniki takich plebiscytów jak: Złoty Kościej, czy najbardziej popularny na stronie - Lubimyczytać.pl, to nie trzeba być znawcą literatury, aby zauważyć, że wygrywają nazwiska lub książki autorów, którzy najlepiej mobilizują swoich fanów, zaś wydawca idzie ostro w promocję  i nawet złośliwie pisząc – wygrywają ci autorzy, którzy mają największą ilość kolegów – zmobilizowanych i oddanych przyjaciół. Czasami dochodzi wręcz do kuriozalnych sytuacji, gdy zwycięża tytuł, który sprzedał się w ilości kilkudziesięciu egzemplarzy, lub dana książka ma tyle wspólnego z gatunkiem grozy co ujeżdżanie świni. Tak jest i nikt tego nie zmieni. Trzeba więc z dystansem, czasami uśmiechem (chociaż mi zdarzało się z irytacją) podchodzić do finalnych wyników.

poniedziałek, 30 lipca 2018

Fantastyka jako opowieść oszusta. O „Trojgu szalbierzy” Arthura Machena.

Piotr Borowiec
Fantastyka jako opowieść oszusta. O „Trojgu szalbierzy” Arthura Machena.

Fakt, że zwlekałem dobrych parę miesięcy z tą recenzję znajduje jedno, mizerne zresztą, usprawiedliwienie.  Otóż pisząc ją, mógłbym się odnieść do innych reakcji fanów na „Troje szalbierzy”. Mógłbym, lecz nie mam do czego. Literalnie. Jedna mała recenzja Radka Jarosińskiego oraz trzy oceny na Lubimy Czytać, pozbawione zresztą jakichkolwiek opinii. Nie znam wyników sprzedaży, i poznawać nie chce – obawiam się, że mogłyby okazać się cokolwiek przygnębiające.
Oto bowiem mamy książkę legendarną, która wniosła do rozwoju fantastyki grozy więcej, niż dziewięćdziesiąt dziewięć procent pozostałych. Zawiera ona – między innymi - czysty horror lovecraftowski oraz cielesny, tyle że napisany ćwierć wieku przed Lovecraftem i osiemdziesiąt lat przed Barkerem. Nie słabnące zainteresowanie Mistrzem z Providence budzi moje ambiwalentne odczucia. Z jednej strony cieszy, bo jak ma nie cieszyć? Z drugiej zaś nieco dziwi, bo wygląda na to, że sprowadza się jedynie do kolekcjonowania kolejnych wydań z kolejnych wydawnictw, praktycznie bez próby jakiegokolwiek poznania czym, tak naprawdę, jest „horror lovecraftowski”.

środa, 4 lipca 2018

Michelle Paver - Przepaść


Fascynująca  opowieść o ludzkiej walce z naturą, oraz o tym, jak bardzo jesteśmy bezradni przy ogromie i niebezpieczeństwach gór. 

Michelle Paver do napisania książki przygotowywała się dość sumiennie uczestnicząc w górskich wyprawach. Książka także nie jest napisana współczesnym językiem. Autorka starała się uchwycić sposób wymowy sprzed niemal stu lat i udało się jej to znakomicie tworząc klimatyczną powieść. 

Przepaść to to historia grupy angielskich alpinistów, którzy na początku XXw postanawiają zdobyć Kanczendzongę, mityczną górę, trzeci co do wielkości szczyt świata. Poprzednie wyprawy zakończyły się fiaskiem i każda z nich kończyła się tragicznie. Ekipy alpinistów powracały, jednak nie w komplecie, a ciała zmarłych pozostawały wysoko w górach, złożone w kamiennych kopcach. Nic dziwnego, że góra miała złą sławę, zaś wśród tubylców uznawana była niemal za żywy, mroczny organizm, który skrzętnie strzeże dostępu do szczytu. 
Książka jest napisana w formie dziennika czy relacji jednego z bohaterów wyprawy w 1935 roku.

piątek, 29 czerwca 2018

Cody McFadyen - Cień bestii


Przez trzy dni leżała przywiązana do gnijącego trupa swojej matki, patrząc w jej martwe, zapadające się oczy i wąchając smród rozkładu. Ten potęgowany był przez rozpruty brzuch i wylewające się z niego wnętrzności. Taki horror dziesięcioletniej dziewczynce zgotował seryjny morderca, który pozostaje dla policji nieuchwytny. Pozostawia po sobie ślady, chełpi się swoim barbarzyństwem, chce by go poznano i zobaczono jego okrutne, nieludzkie dzieło. 

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Mainstream - Miroslav Pech



Przerażająca historia młodego małżeństwa i ich dwumiesięcznej córeczki.
Maciej jest początkującym ambitnym pisarzem i redaktorem lokalnej gazety. Klara jest jego żoną i matką dwumiesięcznej Sary. Po narodzinach dziecka małżeństwo przeżywa kryzys. W dodatku pewnego dnia Maciej dostaje e-mail ze zdjęciami nagiej żony.
Kiedy rodzina wyjeżdża na Boże Narodzenie do domku w lesie, dorośli zaczynają tracić kontrolę nad teraźniejszością i przeszłością.
*Notka wydawcy. 

 Czeski horror praktycznie nie gości na półkach naszych księgarń, dlatego z zainteresowaniem przeczytałem "Mainstream" Miroslava Pecha. Tak naprawdę nie miałem kompletnie pojęcia czego mam się spodziewać. Obawiałem się, że to typowy thriller, a wpisy w internecie, określające książkę jako porno horror są przesadzone.
Nie napawała optymizmem także objętość książki: duża czcionka, szerokie marginesy, duże odstępy pomiędzy linijkami i lekko ponad sto siedemdziesiąt stron. Nic więc dziwnego, że tak naprawdę nowelę przeczytałem w jeden wieczór. Oczywiście nie sama forma wydania miała wpływ na ekspresowe pochłanianie lektury a także treść.

czwartek, 7 czerwca 2018

Graham Masterton - Wirus


W jednej z dzielnic Londynu dochodzi do tajemniczych zgonów. Piękna młoda Pakistanka Samira popełnia makabryczne samobójstwo. Spokojna pracownica sklepu z używaną odzieżą, Sophie, zabija chłopaka, a David, bezbarwny mąż-pantoflarz, niespodziewanie morduje żonę, która tyranizowała go od lat. Detektyw Jeremy Thomas Pardoe, który wraz z detektyw sierżant Dżamilą Patel prowadzi śledztwo, wkrótce odkrywa, że ze wszystkimi tymi sprawami mają związek ubrania…
Wkrótce na ulicach Londynu przestaje być bezpiecznie. Życie tracą kolejne osoby, a sytuacja zaczyna się wymykać spod kontroli. Rozwiązanie zagadki nie jest proste, a zagmatwana droga ku prawdzie wiedzie policjantów aż na odległą Litwę...

środa, 6 czerwca 2018

Zbiory opowiadań, jeszcze z tak niszowego gatunku jak weird to dobry przepis na sprzedażową klapę

"Zbiory opowiadań, jeszcze z tak niszowego gatunku jak weird to dobry przepis na sprzedażową klapę."

Jakiś czas temu, na grupie FB Horror Weird Fiction (link) pojawiło się zdjęcie anglojęzycznej antologii poświęconej światowemu weirdowi. Już nie pamiętam ile wydawca zebrał tekstów (ponad sto?), książka, a właściwie cegła 1500 stronicowa rozbudziła marzenia grupowiczów o wydaniu tego, lub niemal podobnego zbioru w Polsce. 
Zbioru przedstawiającego najważniejsze teksty gatunku, od samego początku powstania weirda po dzień dzisiejszy. Rozpoczęło się snucie planów i pomysłów, kto mógłby to u nas wydać. Czasami pomysłów wariackich. Oczywiście w tego typu otwartej dyskusji poruszono wiele wątków, często pobocznych, jednak zdanie napisane przez Piotra Borowca zapadło mi szczególnie w pamięć, i siedzi w mojej głowie. Z Piotrkiem znamy się kupę czasu, mało kiedy się zgadzamy (śmiech), czasami żremy się jak dwie stare baby zazdrosne o to, na poletku której rośnie większa marchewka. Jednak zawsze mamy do siebie szacunek. Piotr napisał:

"Zbiory opowiadań, jeszcze z tak niszowego gatunku
 jak weird to dobry przepis na sprzedażową klapę."
(Za chwilę wrócę do tej myśli.)
Znalazła się tam także wypowiedź Bartka Zujewskiego z Vespera, które to wydawnictwo zostało wręcz wywołane do zajęcia stanowiska, czy są w stanie wydać zbiór o którym jest mowa, czy nie?
Pozwolę sobie przytoczyć.

czwartek, 24 maja 2018

Sinobrody - Maciej Szymczak


Macieja Szymczaka, fani literackiego horroru mogą kojarzyć ze wcześniejszych jego projektów. Wraz z Horror Masakrą wydał dwa tomy słowiańskich opowiadań: „Słowiańskie koszmary” i „Krew zapomnianych bogów”, ponadto autor udzielał się w kilku undergroundowych antologiach. Przyszedł więc czas, że Szymczak postanowił napisać i wydać własny zbiór opowiadań „Sinobrody i inne opowiadania” nakładem wspomnianej Horror Masakry.
Dotychczasowa twórczość autora, przynajmniej ta znana mi, kazała spodziewać się opowiadań w historycznym klimacie. Dlatego z dużą niecierpliwością oczekiwałem premiery zbioru. Przecież horror historyczny to nadal dość rzadki temat we współczesnej twórczości pisarzy gatunku.
Nie będę może rozpisywał się nad każdym z jedenastu opowiadań, a postaram się ogólnie podzielić wrażeniami z dopiero co przeczytanej lektury. Zanim przejdę do moich wrażeń wspomnę tylko o szacie graficznej, która jest rewelacyjna. Piękna grafika od Shred Perspectiv Works, twarda oprawa (dostępna jest także wersja w miękkiej okładce) czy rozłożenie napisów na okładce, daje czytelnikowi poczucie solidnie i porządnie wydanej książki.

środa, 23 maja 2018

Piotr Borowiec - Diabeł, elfy i bimber. O „Osobliwych zdarzeniach” Josepha Sheridana Le Fanu


Piotr Borowiec
„Diabeł, elfy i bimber. O „Osobliwych zdarzeniach” Josepha Sheridana Le Fanu”. 


Zapowiedzi C&T przekazywane światu przez zaufanych Pawła Marszałka sugerowały, że „Osobliwe zdarzenia” wyczerpią zasób nie publikowanych po polsku opowiadań grozy Josepha Sheridana Le Fanu. Czy jest tak faktycznie, muszę dokładnie sprawdzić. Mamy wszak trzy zbiory, po za nimi jest chociażby „The ghost of a hand”, publikowane u nas jako „Ręka ducha” w zapomnianej już antologii „Świat grozy”.  Ustalenie czy zostało faktycznie wydane już wszystko jest nieco utrudnione. Pisarz miał irytujący fanów i bibliografów zwyczaj ogłaszania tych samych historii pod różnymi tytułami w nieco zmienionych wersjach. Załóżmy więc, że wydawnictwo faktycznie wydało ostanie nie znane w języku polskim utwory grozy Irlandczyka, a kto przeczytał „Ducha pani Crowl” i „Przez ciemne zwierciadło” (oraz wspomnianą „Rękę ducha”), a teraz „Osobliwe zdarzenia” ten faktycznie zna całość opowiadań grozy Le Fanu.

poniedziałek, 21 maja 2018

Graham Masterton - relacja. Szczecin 2018

Relacja ze spotkania z Grahamem Mastertonem w Szczecinie.

Zaopatrzony w numer specjalny OkoLicy Strachu, w którym znalazło się niepublikowane opowiadanie i plecak pełen książek (serię Primy z lat 90-tych), z wielką ekscytacją dojechałem na spotkanie z moim mistrzem Grahamem Mastertonem w szczecińskim Empiku. To kolejny raz, gdy z mocnym postanowieniem spotkania z pisarzem, ruszyłem pełen nadziei, że w końcu to się uda. Próby podejmowałem kilkukrotnie, jednak zawsze komplikacje życiowe skutecznie stawały mi naprzeciw. Oczywiście w plecaku miałem także listy od śp. Andrzeja Kuryłowicza – założyciela wydawnictw Prima i Albatros, w których informował mnie o wizycie Mastertona z 1993 roku, która, jak się potem okazało, nie doszła do skutku. Bardzo chciałem je Grahamowi pokazać.


fot. Rafał Charusta

środa, 9 maja 2018

Shirley Jackson - Nawiedzony dom na wzgórzu


Żadne ludzkie oko nie jest w stanie dostrzec owego nieszczęsnego punktu, w którym dziwny zbieg linii i płaszczyzn sugeruje zło w fasadzie domu. A jednak dziś szalone zastawienie, źle ustawiony narożnik, przypadkowe spotkanie linii dachu i połaci nieba zamieniły Dom na Wzgórzu w miejsce prawdziwej rozpaczy, tym bardziej przerażające, że fasada domu zdawała się żywa, bacznie obserwująca otoczenie z pustych okien, z odrobiną rozbawienia w gzymsowych brwiach.*

Niektóre książki przywołują w nas na nowo tchnienie grozy. Sentymentalna podróż w głąb nawiedzonych domów, nieznanych upiorów, pradawnych bóstw, czy okrutnych potworów. „Nawiedzony dom na wzgórzu” to klasyka gatunku, a opowieść o mrocznym i owianym złą sława dworku zna niemal każdy fan horroru.
Shirley Jackson i jej książki na stałe wpisały się do tak zwanego kanonu grozy, który przywołuje klasyczne, gotyckie powieści. 

wtorek, 8 maja 2018

Wojciech Chmielarz - Żmijowisko

zdjęcie; Beata Sokołowska
Gdy skończyłam czytać "Żmijowisko" przez dłuższą chwilę siedziałam w kompletnym bezruchu. Następnie chwyciłam za telefon i napisałam wiadomość do Wojtka  
”Skończyłam. Muszę ochłonąć. Rozwaliłeś system.”
Może nie powinnam już od samego początku zdradzać  jak dobra jest ta książka, ale z drugiej strony "Żmijowisko" zasługuje na same dobre słowa oraz opinie pełne zachwytu i uznania dla talentu  autora. W swoich recenzjach bardzo często pisałam jak uwielbiam patrzeć na pisarski rozwój Wojciecha Chmielarza. Każda  książka jest jeszcze lepsza od poprzedniej. Autor „Cieni” kolejny raz stanął na wysokości zadania i oddał w nasze ręce opowieść  wręcz idealną.

Grupa trzydziestolatków, przyjaciół ze studiów, co roku wyjeżdża wspólnie ze swoimi rodzinami na wakacje. Tym razem trafiają do zagubionej wśród jezior i lasów agroturystyki w niewielkiej wsi Żmijowisko. Bawią się jak zwykle – odreagowując stres szybkiego wielkomiejskiego życia. Jest alkohol, są narkotyki. A także skrywane od lat urazy, dawne uczucia i wzajemne pretensje. Podczas jednej z mocno zakrapianych imprez ktoś kogoś prawie topi. Wywiązuje się kłótnia, podczas której otwierają się dawne rany. Następnego dnia córka jednej z par, piętnastoletnia Ada, znika. Pomimo poszukiwań nikomu nie udaje się jej odnaleźć. Rozpływa się w powietrzu.
Rok później jej ojciec wraca do Żmijowiska, by podjąć ostatnią próbę odnalezienia córki.