Okiem na Horror

Okiem na Horror

środa, 6 sierpnia 2014

Graham Masterton -wywiad dla OnH


                                                                                                                                             Graham Masterton

Graham często bywasz w Polsce i udzielasz wielu wywiadów. Ostatnio byłeś w lipcu, we Wrocławiu i Warszawie. Tych wywiadów jest tyle, że nie wiem o co zapytać. Chciałbym aby nasza rozmowa była inna, niż standardowe pytania, na które wiele razy odpowiadałeś. Czy to się uda? Zobaczymy.


Na początku dziękuję Ci bardzo, że zgodziłeś się na rozmowę.

Pamiętam jak z Twoją twórczością zetknąłem się w 1990 roku, gdy Wydawnictwo Amber wydało „Manitou”. Ta książka wkręciła mi śrubę tak mocno, że zarzuciłem Mcleanów, Folletów czy Ludlumów na rzecz horroru.

* Czujesz się prekursorem tej literatury, tutaj w Polsce?

Nie zrobiłem tego celowo. Otrzymałem pełen trzasków telefon od Tadeusza Zyska w 1989. Powiedział, że chce wydać MANITOU w Polsce i że nie może mi zapłacić bezpośrednio, bo w tamtych czasach złoty nie był wymienialny na brytyjskie funty czy amerykańskie dolary. Obiecał natomiast, że zapłaci za podróż moją i Wiescki do Polski i że da nam ikony, kiełbasę i inne polskie rzeczy w ramach wynagrodzenia. Nie byłem zbyt entuzjastycznie nastawiony do tego pomysłu, ale Wiescka, chociaż była Polką, nigdy nie była w Polsce. Przyszła na świat w obozie dla wysiedlonych w Koln w Niemczech, a kiedy miała 3 latka przeniosła się z rodzicami do Wielkiej Brytanii. Powiedziała, że powinienem pozwolić Amberowi wydać MANITOU, chociażby tylko po to, by doświadczyć wizyty w Polsce. Nie miałem zielonego pojęcia, że to będzie pierwszy zachodni horror opublikowany tam od czasu II Wojny Światowej, ani jak ogromny wpływ będzie to miało na rynek.

 * Możesz opowiedzieć jak to się zaczęło w latach 90tych, gdy zwróciło się do Ciebie Wyd. Amber, a potem przez kilka dobrych lat dzięki niemu, mogliśmy czytać horrory Grahama Mastertona? Jakie były początki tej współpracy, patrząc z Twojej strony?

Moje relacje z Amberem były na początku bardzo dobre, głównie ze względu na moją przyjaźń z młodym Dariuszem Chojnackim, który był entuzjastą moich książek. Jednakże, kiedy Dariusz zginął w wypadku samochodowym, moje stosunki z wydawnictwem zaczęły się pogarszać. Wydawali moje powieści w dwóch częściach, prawdopodobnie po to, by jeszcze więcej zarobić, ale na opłaty licencyjne z ich strony można było czekać wieczność. Zerwałem więc współpracę i nawiązałem nową – z Andrzejem Kuryłowiczem z Wydawnictwa Prima i Tomaszem Szponderem z Domu Wydawniczego Rebis. Miałem z nimi doskonałe relacje i zostaliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Ogarnął mnie smutek, kiedy Andrzej zmarł na początku tego roku, w wieku zaledwie 59 lat. To była tragedia.


                                                                                                                                        moja kolekcja


* Znany jesteś przede wszystkim z horrorów, ale piszesz także poradniki, powieści sensacyjne czy książki historyczne. Dlaczego, mój mistrz grozy szuka sobie miejsca w innej literaturze?

Tworzę w różnych gatunkach od bardzo wielu lat. Wpływ wywarła na mnie twórczość Juliusza Verne’a, Charlesa Dickensa i Edgara Allan Poe, pisałem więc science fiction, humorystyczne opowieści historyczne i horrory już kiedy miałem osiem czy dziewięć lat. W wieku 17 lat zostałem reporterem w gazecie, a kiedy miałem 21 mianowano mnie zastępcą redaktora w Mayfair, magazynie dla mężczyzn w stylu Playboya. Odszedłem trzy lata później by stać się redaktorem brytyjskiej edycji Penthouse’a i poradnikowego magazynu o seksie Forum. Dzięki temu doświadczeniu stałem się ekspertem od spraw seksu i poznałem wiele znanych osób ze świata sex-biznesu, takich jak Masters&Johnson, Xaviera Hollander („The Happy Hooker”), holenderską dominatrix Monique von Cleef czy Berth Milton, szwedzkiego twórcę pornografii. Mój przyjaciel z Nowego Yorku zasugerował, żebym napisał poradnik seksuologiczny HOW A WOMAN LOVES TO BE LOVED, co też uczyniłem używając pseudonimu „Angel Smith”. Książka była takim sukcesem, że MAGIĘ SEKSU napisałem już pod własnym nazwiskiem. Byłem wtedy żonaty z moją pierwszą żoną, wracałem do domu po całym dniu pracy nad Penthousem, spałem dwie czy trzy godziny, a potem pisałem przez resztę nocy. MAGIA SEKSU sprzedała się w ponad trzech milionach egzemplarzy przez te wszystkie lata, stała się też wielkim sukcesem w Polsce. W zeszłym roku wznowił ją Rebis, podobnie jak POTĘGE SEKSU. Nigdy nie uważałem, że przynależę do jakiegoś gatunku. Mogę napisać o wszystkim, co mnie interesuje. Kocham tworzyć powieści historyczne ze względu na głęboki research, ale napisanie takiej książki trwa bardzo długo i potrafi być wyczerpujące. Ukończenie IMPERIUM zajęło mi trzy lata, a pod koniec dostawałem już palpitacji serca. Uwielbiam też powieści katastroficzne jak ZARAZA, GŁÓD czy SUSZA. Dziwne, że kiedy piszę o jakiejś katastrofie, prawie zawsze szybko wydarza się ona potem w prawdziwym życiu. Lubię pisać też powieści humorystyczne oraz artykuły, ale obecnie nie mam na to wiele czasu.

* Na wielu zdjęciach widzę Cię na tle biblioteczki z Twoimi książkami. Zbierasz wydania swoich powieści z całego świata?

Mam większość pierwszych wydań moich książek we wszystkich językach, w jakich zostały opublikowane – francuskim, niemieckim, holenderskim, rumuńskim, japońskim i oczywiście w polskim (niebawem także w czeskim). Jednak kiedy pisze się tak dużo jak ja, można wręcz zostać zagrzebanym w książkach. Prawie każdego tygodnia kurier przywozi kolejną paczkę książek i większość z nich ląduje w garażu. Wiele nadprogramowych kopii przekazuję na cele dobroczynne, na przykład na walkę z rakiem czy szpitale dziecięce.

                                                                   Graham Masterton - jedno z moich ulubionych zdjęć

* Słyszałem, że jesteś człowiekiem, który nie lubi bezczynności. Przyjazd do Polski, to wywiady, prelekcje, wywiady i spotkania. Lubisz taki styl pracy?

W trasie promocyjnej lubię cały czas utrzymywać poziom adrenaliny wysoko. Po wszystkim, kiedy wracam do domu, odpoczywam dzień czy dwa. Uwielbiam takie wyjazdy. Kocham wywiady, sesje pytań i odpowiedzi oraz spotkania z czytelnikami. Podczas ostatniej podróży do Brna w Czechach cały dzień spędziłem na kręceniu filmu do czeskiej telewizji i było to przezabawne. Świetnie się bawiliśmy. Filmowaliśmy w parkach, na cmentarzach, w restauracjach i kafejkach. Wynajęliśmy nawet długą limuzynę Lincolna i próbowaliśmy poderwać dziewczyny (niestety, bezskutecznie – myślały, że w środku są sami zboczeńcy!), ale mogłem sobie nią chociaż pojeździć po ulicach Brna jako kierowca, co było wspaniałe.

* Co jest receptą na dobrą książkę?

Oryginalność (dlatego tak rzadko piszę o wampirach, zombie czy wilkołakach). Wyraziści bohaterowie, z którymi czytelnicy mogą się łatwo identyfikować. Wiarygodne tło. Emocje, ekscytacja, łzy, śmiech. Musi być jak prawdziwe życie, tylko dziesięć razy ciekawsze (co nie jest łatwe, bo życia bywa bardzo dziwne!).

* Zadałem to pytanie Edwardowi Lee i jestem ciekaw także Twojej odpowiedzi. Tematem zawiązującym akcję w Twoich książkach są wszelkiego rodzaju bóstwa, diabły czy demony, często z wielu mitologii. Ale czy nie uważasz, że największe zło tkwi w człowieku i jego czynach, ukrytych pragnieniach czy wyuzdanych marzeniach?

Oczywiście. Nie ma przecież demonów, diabłów, bogów czy duchów. Wymyśliliśmy je, by wytłumaczyć nasze wewnętrzne obawy i usprawiedliwić te uczucia żądzy, gniewu, oburzenia czy chciwości. (Diabeł kazał mi to zrobić).

* Jak Graham Masterton pisze książkę? Chodzi mi o to skąd bierzesz pomysły. Czytasz i wertujesz podania i legendy, czy może budzisz się rano i mówisz „ Napiszę o tym”.

Odbyłem praktyki jako reporter w gazecie, więc wszędzie widzę historie. Moja bliska przyjaciółka Dawn pracuje w sklepie organizacji charytatywnej, sprzedaje używane ubrania, a ja od razu zobaczyłem tam potencjał na opowieść o ubraniach zmarłych, które wciąż są przesiąknięte niespełnionymi pragnieniami swoich ostatnich właścicieli. Dodajcie do tego świetną historię o przemyśle używanej odzieży, który każdego roku jest wart 31,5 miliarda dolarów i jest toczony przez korupcję, przemoc i zbrodnię. Mam więcej pomysłów niż jestem w stanie opisać przez całe swoje życie. Po SUSZY chcę napisać FIRE (ogień). Chciałbym też napisać powieść historyczną o Irlandii lat 20-tych. Za każdym razem gdy przylatuję do Polski odnajduję nową historię. Napisałem już o Powstaniu Warszawskim w DZIECKU CIEMNOŚCI i o masakrach w Puszczy Kampinoskiej w PANICE, ale chciałbym też napisać o zniszczeniu Wrocławia w ostatnich dniach II Wojny Światowej i o tym, jak Polska zmieniła się na lepsze. Ostatnio dowiedziałem się, że DZIECKO CIEMNOŚCI zebrało kilka nieprzychylnych recenzji przy okazji premiery, ze względu na niepochlebne opisy Warszawy… ale tak właśnie to wyglądało, gdy pierwszy raz zjawiłem się tam w 1989… zwłaszcza widziane oczami człowieka z Zachodu. Teraz kocham Warszawę, nie mogę się doczekać by tam wrócić (pomaga również to, że wszystkie kobiety wyglądają tam bardzo dobrze!).

* Słyszałeś, może aby ktoś po lekturze Twojej książki oszalał albo popełnił zbrodnię wzorując się na którymś z tytułów? (śmiech)

Poznałem wiele osób, które nie mogły spać po lekturze moich książek, ale nie sądzę by moje powieści zmusiły kogoś do popełnienia morderstwa, podpalenia czy odcięcia sobie palca, usmażenia go i zjedzenia! 

* Horror powinien tylko straszyć, czy nieść też jakieś przesłanie?

Nie wydaje mi się, by twórcy beletrystyki mieli obowiązek usprawniania czytelników w jakikolwiek sposób (w przeciwieństwie do autorów poradników takich jak MAGIA SEKSU). Jednak myślę, że czytelnicy czerpią wielką satysfakcję z lektury, jeśli czują, że przeczytali o czymś moralnie czy emocjonalnie istotnym albo odbyli podróż do wnętrza siebie czy po prostu przeżyli jakąś przygodę.

* Moja biblioteczka pęka w szwach min: dzięki Twoim sześćdziesięciu sześciu książkom, które posiadam.
Myślisz o pisarskiej emeryturze czy wykluczasz taką możliwość?

Nie mogę przestać. Szatan mi nie pozwala. „Pisz”, warczy na mnie każdego ranka. „Pisz dopóki nie padniesz!”.

                                                                                       Graham Masterton z Piotrem Pocztarkiem


Mógłbyś napisać kilka słów do fanów strony Okiem na Horror?                      

Życie obfituje w trudności, ból, niepewność i strach. Jest też wypełnione szczęściem, śmiechem i radosnymi wspomnieniami. Każdego dnia próbuję dzielić się własnymi uczuciami z czytelnikami, którzy kupują moje książki, od niepokojącego uczucia w dziwnym hotelowym pokoju kiedy gasną światła, po niespodziewany, szepczący, zimny oddech na policzku, kiedy śpicie sami w swoich łóżkach. Potem następuje słoneczny, jesienny dzień w górach niedaleko Bielsko-Białej czy noc spędzona na piciu truskawkowej wódki w Białymstoku. Potem moment, kiedy wchodzę do kościoła we Wrocławiu, gdzie zaledwie pięć lat wcześniej byłem z Wiescką i zapalam świeczkę by uczcić pamięć o niej, myśląc o tych wszystkich latach, które razem spędziliśmy i dziękując jej za sprowadzenie mnie do Polski, gdzie moje serce zawsze znajdzie swój dom.

                                                                                                                           najbliższe premiery

Dziękuję bardzo.
Sebastian/OnH


Podziękowania dla Piotra Pocztarka,
za umożliwienie przeprowadzenia
tej rozmowy oraz tłumaczenie.



english ver. 


Graham, you visit Poland very often and you’re giving many interview. You’ve been here in July, in Wrocław and Warsaw. You’ve been asked so many questions, that I do not know what I should ask about. I would like this conversation to be different, with questions you hardy ever answered before. Let’s find out if whether it’s gonna work.

 Thank you very much for agreeing to be interviewed. I recall, that I came across your work for the first time near 1990, when Amber published THE MANITOU. The novel hit me so hard, that I gave up all of the McLean’s, Follet’s and Ludlum’s books and became the fan of horror novels.

Do you consider yourself as the pioneer of this genre in Poland?

I did not do it deliberately.  I received a very crackly phone call from Tadeusz Zysk in 1989 saying that he wanted to publish THE MANITOU in Poland.  He said he could not pay me directly because the zloty in those days was not convertible into British pounds or American dollars. However he said that he would pay for my wife Wiescka and me to visit Poland and he could give us ikons or kielbasa or something else Polish as compensation.  I was not very enthusiastic,  but Wiescka,  although she was Polish, had never been to Poland.  She was born in a camp for displaced persons in Koln,  in Germany,  and when she was 3 years old she had moved with her parents to Britain.  So she said I should allow Amber to publish THE MANITOU if only for the experience of visiting Poland.  I had no idea at all that it was the first new Western horror novel puiblished in Poland since World War Two,  or what an enormous impact it would have.

Could you describe the beginning, when in the 90s Amber contacted you, and then Poles could read Graham Masterton for the next few years? From your point of view, how the early cooperation with polish publishing house went?

My early relationship with Amber was very good,  mainly because of the friendship we had with Dariusz Chojnacki who was young and very enthusiastic about my books. After Dariusz was killed in a car accident,  however,  my relationship with Amber began to deteriorate because they started to bring out my novels in two volumes,  presumably for the sake of making more profit out of them,  and it took forever to get any royalty payments out of them.  That is when I left them and started to have my novels published by Andrzej Kurylowicz at Prima and Tomasz Szponder at Rebis in Poznan.  My relationships with both publishers was always excellent and we became good friends.  I was very sad when Andrzej died earlier this year at the age of only 59. It was a tragedy.

You’re mainly known as a writer of horror, but you also write sex instruction books, crime novels or historical sagas. Why my master of horror seeks his place in different genres?

I wrote fiction in several different genres from a very early age.  My first influences were Jules Verne,  Charles Dickens and Edgar Allan Poe,  and so I wrote science fiction and humorous historical stories and horror stories,  all from the age of eight or jnine upwards.  At the age of 17 I became a newspaper reporter and when I was 21 I was appointed deputy editor of Mayfair,  a men’s magazine like Playboy.  I left when I was 24 to become editor of the British edition of Penthouse  and the sex-instruction magazine Forum.  From that experience I became quite expert in matters of ses,  and met all kinds of famous (or notorious) people in the sex business,  such as Masters & Johnson,  Xavuera Hollander „The Happy Hooker”,  Monique von Ckleef the Dutch dominatrix and Berth Milton the Swedish pornographer.  A friend in New York suggested I write a sex instruction book  HOW A WOMAN LOVES TO BE LOVED which I did under the pseudonym of „Angel Smith.”   This book was so successful that I wrote HOW TO DRIVE YOUR MAN WILD IN BED under my own name.  I was married to my first wife then and would come home from editing Penthouse all day – have two or three hours sleep and then and stay up the rest of the  night writing. HOW TO DRIVE YOUR MAN WILD IN BED has sold over three million copies over the years,  and was a gerat success in Poland under the title of MAGIA SEKSU.  It was re-issued last year by Rebis, along with POTEGA SEKSU.
I have never considered myself to be a „genre” writer.  I write about anything that interests me.  I loved writing historical novels because of the depth of the research,  but they do take a very long time to write and can be quite exhausting,  IMPERIUM (EMPRESS)  took me nearly three years to finish and I was having heart palpitations by the end of it.  Then again I have a great time writing disaster novels like PLAGUE and FAMINE and DROUGHT.  The strange thing is that when I write about a disaster,  it almost always happens very soon afterwards in real life.
I have also enjoyed writing humorous novels and articles,  but I don’t get much time for that these days.

On many photos in the web I can see you in front of the large bookcase with your books on it. Do you collect all issues of your novels from around the world?

I have most of then first editions of my books in all of the languages in which they have been published – French,  German,  Dutch,  Romanian,  Japanese and of course Polish (and very soon,  Czech, too.)  But if you write as many books as I do you can get almost buried in books.  Almost every week a courier arrives with another parcel of books and most of them end up in my garage.  I donate a lot of extra copies to charity,  such as Cancer Research and children’s charities.

I’ve heard, that you are the kind of man who do not like the inactivity. When you visit Poland there are interviews, meetings, prelections all the time. Do you like this style of work?

On a promotion trip,  I like to keep up the adrenaline the whole time.  Afterwards,  when I go home,  I have a day or two resting.  But I really enjoy promotional trips.  I love the interviews and the question-and-answer sessions and meeting readers.  On my last trip to Brno in the Czech Republic I spent all day filming for Czech-TV and it was hilarious.  We had such a good time.  We filmed in parks and graveyards and churches and restaurants and cafes.  We even hired a stretch Lincoln limousine and tried to pick up girls in it (unsuccessfully,  I’m afraid...they thought we were a limousine full of perverts! – although I got to drive it through the streets of Brno, which was great.)



What is the recipe for the good book?

Originality (which is why I rarely write about vampires or zombies or werewolves).  Strong characters with whom the reader can easily uidentify.  A believable background.  Emotion,  excitement,  tears,  laughter.  Make it like real life only ten times more so (which isn’t easy,  because life is so weird!)
I asked this question to Edward Lee and I am curious what your answer would be. The main plot motive in your books are often deities, devils or demons, from different mythologies. But don’t you think that the biggest evil always stuck in the human and his actions, hidden desires and dissolute dreams?

Of course.  There are no real demons or devils or gods or ghosts.  We have simply invented them to explain our internal anxieties and to excuse those feelings of lust and anger and resentement and greed. (The devil made me do it.)

 How you write a book? Where do you get your ideas from? You rather read some legends and myths, or you just wake up in the morning and you just know what you’re gonna write next?

I was trained as a newspaper reporter so I see stories everywhere.  My close friend Dawn works in a charity shop,  selling used clothes,  so I immediatelty saw the possibility there of a supernatural story in which the clothing of the dead is still imbued with the unfulfilled desires of their late owners.  Added to that,   there is a great story to be told about the used-clothing industry,  which is a $31.5 billion-a-year business and is riddled with corruption and violence and crime.  I have more ideas than I will ever be able to write about in my lifetime.  After DROUGHT I want to write FIRE.  I would love to write a historical novel about Ireland in the 1920s.  Every time I come to Poland I find a new story.  I have already written about the Warsaw Uprising in THE CHOSEN CHILD and about rhe massacres in the Kampinos Forest in FOREST GHOST  but I would very much like to write about the destruction of Wroclaw in the final days of World War Two and about how much Poland has changed for the better.  I have only recently discovered that THE CHOSEN CHILD received some critical reviews when it first came out because of its unflattering description of Warsaw...but that was what it was like when we first visited in 1989...especially when seen through Western eyes.  Now,  I love it,  and can never wait to come back.  (Mind you, it does help that all the women are so good-looking!)


Have you ever heard of someone who went crazy and commited a crime following one of your novels? ( laughter)

I have met plenty of people who have found it difficult to sleep after reading them,  but I don’t think my work has ever driven anybody to commit murder or arson or to chop their own fibnger off and fry it and eat it!


Should horror only scare the reader, or should it go along with a moral or some kind of deeper message?

I don’t believe that fiction writers have any duty to improve their readers in any way,  (unlike the writers of self-help books like MAGIA SEKSU).  However I do think that readers derive greater satisfaction from a book if  they feel they have learned something morally or emotionally important, and that they have been on a journey of self-discovery as well as an adventure of some kind.


My bookshelf is full, mosty because of your dozens of books. Do you consider retiring from writing, or there is no such option?

Can’t stop.  Satan won’t let me.  „Write,”  he snarls at me,  every morning.  „Write until you drop!”


Could you say something for the fans of Okiem Na Horror website?

Life is fraught with difficulty and pain and uncertainty and fear.  It is also filled with happiness and laughter and joyous memories.  Every day I try and share my own feelings with the readers who buy my books,  from the creepy feeling in a strange hotel room when the lights go out,  to the unexpected whisper of cold breath against your cheek when you are sleeping alone.  But then there was a sunny autumn day in the mountains arouind Bielsko-Bialy,  and a night drinking wild strawberry vodka in Bialystok.  And then there is the moment when I went into a church in Wroclaw where only five years before I came with Wiescka,  and light a candle to her memory,  and think of all the years we spent together,  and thank her for bringing me here to Poland,  where my heart will always find a home.

Thank you very much,
Sebastian/OnH


1 komentarz:

  1. Masti to gość nie do podrobienia. Uwielbiam go i zaręczam że nie jest żadnym zboczeńcem :D
    Wywiad lekki i przeprowadzony z pomysłem. Czekam na ten z Lee ;)

    OdpowiedzUsuń