Okiem na Horror

Okiem na Horror

,

,
NAJNOWSZE PATRONATY OKA

niedziela, 2 lipca 2017

Wojciech Chmielarz - Zombie


„Prędzej czy później okazuje się, że ci, którzy wygrywają to ci, którzy myślą, że mogą wygrać.”
– Richard Bach

Wojciech Chmielarz to jak dla mnie ścisła czołówka wśród polskich pisarzy. Często wymieniam jego nazwisko podczas rozmów o książkach godnych polecenia. Każdy kolejna nowość spod „pióra” tego autora sprawia mi ogromną radość.

I przyznam szczerze, że na chwilę zwątpiłam…widząc tytuł tej właśnie książki. Zombie nie znoszę od zawsze, nie chciałam tego czytać, a jeszcze bardziej pisać recenzji.

Na szczęście sama zapowiedź z okładki odegnała moje wątpliwości. Wojciech Chmielarz powrócił w swoim wielkim stylu-tego byłam pewna!

Adam Górnik – młody błyskotliwy prokurator. Kochający mąż i troskliwy ojciec. Wzorowy obywatel. Jeden z najmłodszych zabójców w Polsce. Kiedy miał piętnaście lat, zamordował szkolnego kolegę, chuligana i postrach innych uczniów, Filipa „Korsarza” Korsarskiego, uderzając go młotkiem w głowę.
Wiele lat później dostaje wezwanie; jest przekonany, że wreszcie odkryto zwłoki jego ofiary. Teraz będzie mógł poprowadzić śledztwo we własnej sprawie i ostatecznie zatuszować zbrodnię. Jednak na miejscu znajduje ciało zabitej parę dni wcześniej dziewczynki. Szczątki Korsarza zniknęły. Czyżby wrócił zza grobu, żeby się zemścić?


Zaczyna się gra z zabójcą, którego okrucieństwo przekracza ludzką wyobraźnię. Górnik musi rozwiązać zagadkę potwora z przeszłości, odnaleźć go i powstrzymać. Wynajmuje detektywa Dawida Wolskiego, znanego z niekonwencjonalnych metod działania i wątpliwej etyki zawodowej.

Zombie to najmroczniejszy polski kryminał ostatnich lat. Nic nie jest tu czarno-białe, wir przemocy wciąga winnych i niewinnych, z pokolenia na pokolenie, a wśród kłamstw i ułudy trudno odróżnić prawdę od fałszu i wrogów od przyjaciół. Przetrwają tylko najsilniejsi i najbardziej bezwzględni…

„Zombie” jest kolejną po „Wampirze” powieścią Chmielarza, w której spotykamy detektywa Wolskiego. Ten bohater  nadal nie zdobywa mojej sympatii, jest manipulatorem i egocentrykiem. Potrafi świetnie knuć perfidne intrygi, myśli tylko o sobie i pieniądzach. Nieważne do czego się zniży, by je zarobić. Wszystkie te cechy ponownie ujrzą światło dzienne, gdy Wolski na zlecenie prokuratora Górnika będzie badał zagadkę zaginięcia Korsarza.
Całe śledztwo komplikuje fakt, że Wolski nie wie wielu rzeczy związanych z tą sprawą.
Generalnie mylne tropy, komplikacje i zabawa emocjami czytelnika są główną zaletą tej książki. Jeśli lubicie  świetnie utrzymaną akcję i ciągle rosnące napięcie, to macie to wszystko w tej jednej książce. Trzeba mieć naprawdę duży talent, aby sprawić, że książka spodoba się czytelnikowi  pomimo postaci, które nie budzą w nas dobrych emocji.
Każdy z bohaterów  to swego rodzaju życiowy nieudacznik, tkwią w życiu, którego nienawidzą, a nie mają odwagi by cokolwiek w nim zmienić. Karierowicz -prokurator, intrygant-detektyw  i niedoszła prostytutka-oto nasze „wspaniałe” trio.
Jednak Chmielarz wiedział co robi, właśnie takich ludzi potrzeba do rozwiązania  zagadki zaginięcia sprzed lat.
Warto również zwrócić uwagę na scenerię powieści. Kolejny raz Gliwice idealnie pasują swym klimatem do wydarzeń i tworzą mroczne tło dla „Zombie”.
Śmiało mogę napisać, że to jeden z najmroczniejszych kryminałów od lat. Autor wciąga w akcję każdego, kto choćby niechcący pojawił się w pobliżu ponurych wydarzeń związanych z zaginięciem Korsarza. I w ogóle nie dba o to, czy ktoś z nich jest winny. Dochodzimy w tej książce do takiego momentu, że już nie wiemy co jest prawdą, kto jest dobry-to są emocje, o których pisałam wcześniej.
Zakończenie zaskakuje, bo nie może być przecież  inaczej.
„Zombie” jest  połączeniem  thrillera i kryminału co jest dość częste, ale  akcent obyczajowy zawarty w powieści sprawia, że przekracza ona utarte już ścieżki dla tego rodzaju literatury.
Uważam, że to jak dotąd najlepszy polski kryminał tego roku.
Za emocje i świetnie spędzony czas przy lekturze  odpowiada  Wydawnictwo Czarne.

Moja ocena 10/10
Beata Sokołowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz