Okiem na Horror

Okiem na Horror

,

,
NAJNOWSZE PATRONATY OKA

poniedziałek, 22 maja 2017

Miroslav Zamboch - Ostatni bierze wszystko

Miroslaw Zamboch to dość specyficzny czeski autor, który potrafi przykuć uwagę w całkiem udanym cyklu o Koniaszu, jak i popisać się kompletnie infantylnym science-fiction („Wylęgarnia”). Dlatego też do jego twórczości podchodzę zawsze bez szczególnych oczekiwań, świadom, że są równe szanse, że oto trafił do mnie utwór, który można porównać z dziełami klasyków, jak i taki, który będzie jedynie literacką pulpą. W przypadku zbioru opowiadań „Ostatni bierze wszystko”, talent Zambocha rozłożył się mniej więcej po środku. Niemal dosłownie.

Mamy tu do czynienia z trzema opowiadaniami osadzonymi właśnie w uniwersum Koniasza. Pierwsze z nich, „Długi sprint” to w zasadzie minipowieść i zdecydowanie najjaśniejszy punkt tego zbioru. Opisuje losy Tekuarda, drugiego syna najpotężniejszego króla - czarodzieja na kontynencie. Według tutejszego prawa na trzydzieści dni przed koronacją następcy ogłaszane zostają wielkie łowy. W ich trakcie każdy spośród jedenastu najbardziej wpływowych rodów w krainie ma prawo zabić dziedzica i założyć własną dynastię. Oczywiście pretendent przez lata jest przygotowywany do walki, wykorzystuje też ową sytuację, by pokazać swą moc i potęgę. Problem tkwi w tym, że Tekuard nigdy nie był nawet brany pod uwagę w przypadku tronu – jako drugi syn, pozbawiony całkowicie magicznych zdolności, nie zaprzątał sobie głowy polityką. Gdy jednak jego starszy brat ginie w wypadku na polowaniu kilka tygodni przed rozpoczęciem tradycyjnych łowów, wszystko się zmienia, uruchamiając lawinę spisków, zbrodni i bezwzględnej walki o przetrwanie.

środa, 17 maja 2017

Anna Klejzerowicz - Królowa śmiegu

Anna Klejzerowicz nie powinna być postacią obcą fanom horroru, gdyż jej opowiadania można było przeczytać w kilku antologiach grozy. Choć podczas swojej ścieżki pisarskiej niejednokrotnie odchodziła od mrocznej konwencji, to zdecydowanie na nią powraca w „Królowej Śniegu”. 

Królowa śniegu… Na pewno od razu każdemu kojarzy się ta nazwa z zimną i złowrogą postaci z baśni Andersena. To przywołanie jest tutaj jak najbardziej trafne, bo książka Klejzerowicz dość mocno nawiązuje do tej negatywnej bohaterki i to nie tylko tytułem. 

Autorka swoją baśń umiejscawia w małej miejscowości nieopodal Gdańska, w której dochodzi do serii zagadkowych zamarznięć. Początkowo nie wzbudzają one podejrzeń, bo osoby te w chwili śmierci były pod wpływem alkoholu. Pozostawione przy każdej z ofiar ślady kobiecych stóp na śniegu zwiększają czujność policji i lokalnej dziennikarki Felicji Stefańskiej. Miejscowi coraz częściej mówią o klątwie sprzed lat, a niepokoju całej sprawie dodaje jedyna osoba, którą udało się uratować przed zamarznięciem, która mówi, iż widziała piękną postać w bieli – Królową Śniegu. Wszystko to ostatecznie każe sądzić, że za tragiczne zamarznięcia nie odpowiada tylko alkohol, ale coś lub ktoś jeszcze. 

wtorek, 16 maja 2017

Tomasz Czarny i Karolina Kaczkowska - Ofiarologia

Tomasz Czarny to internetowa postać o profesji pisarza, którą stworzył Paweł Kosztyło. Podstawowe umiejętności Czarnego to robienie szumu w internecie, wciskanie się gdzie popadnie ze swoimi postami i chwalenie polskich pisarzy w udzielanych nastolatkom wywiadach. Znamienne, że za każdym razem są to inni autorzy, zapewne chodzi o nadzieję, że wkrótce jacyś zaczną polecać Czarnego. Tak też pewnie będzie, w końcu wielu z nich Kosztyło obiecał wydać w utworzonym przez siebie wydawnictwie: Dom Horroru.

Czego by nie mówić o samym Czarnym, najważniejsze zawsze pozostają jego dzieła i przyznam szczerze z ogromną niecierpliwością wyglądałem „Ofiarologii”, najnowszej książki, którą popełnił do spółki z Karoliną Kaczkowską, niezwykle skromną i utalentowaną autorką, której proza potrafi autentycznie wgnieść w ziemię. Wyczekiwałem tej książki, bowiem po drobnych utarczkach słownych z panem Kosztyło, skutkiem których ten obraził się na mnie śmiertelnie za nazwanie go między innymi grafomanem, liczyłem, że treść tej książki utrze mi nosa, udowodni, jak bardzo się myliłem, zmusi do publicznych przeprosin i kajania się gdzie popadnie. Obecność Karoliny na pokładzie sugerowała, że tak w istocie będzie. Niestety, z żalem stwierdzam, że przez większość książki było jeszcze gorzej niż się obawiałem.

czwartek, 11 maja 2017

Miroslav Žamboch. Dobre historie są uniwersalne - Wywiad


Na początku dziękuję bardzo, że zgodziłeś się odpowiedzieć na kilka pytań dla polskich czytelników portalu Okiem na Horror. Właśnie ukazała się w Polsce powieść „Ostatni bierze wszystko”. Bardzo się cieszę, ponieważ na każdą Twoją nową książkę czekam ze zniecierpliwieniem.

Piszesz opowiadania i powieści. Jak uważasz. Łatwiej jest napisać opowiadanie czy powieść?

Opowiadanie, wymaga znacznie mniej pracy. Fabuła jest zazwyczaj prostsza, również redakcja zajmuje mniej czasu.

Bohaterami Twoich powieści są przede wszystkim mężczyźni. Trudniej jest stworzyć bohatera-kobietę?

Ze względu na to, że jestem mężczyzną, bardziej zrozumiałe jest dla mnie męskie rozumowanie. Nie mówię, że jest dla mnie całkowicie jasne, ale daję sobie z tym radę :-) Stworzenie żeńskiej postaci jest dla mnie z pewnością trudniejsze, ale kilka razy to zrobiłem – na przykład w powieści „Wylęgarnia“.

wtorek, 9 maja 2017

Ule Hansen - Kokony

Ule Hansen to wspólny pseudonim autorów thrillera „Kokony”, czyli Astrid Ule i Erica T. Hansena. Pod tą nazwą napisali już kilka scenariuszy filmowych i książek non-fiction, a w ich wspólnym dziele da się odczuć to scenopisarskie zacięcie. 

Plac Poczdamski w centrum Berlina. To tam na szczycie jednego z budynków chłopiec znajduje przedziwne konstrukcje. Zszokowany mówi coś o przybyszach z innej planety, obcych. Oględziny policji wykazały, że znalezisko, które przypominało kokony to nie pozostałości cywilizacji nie z tej ziemi, ale ludzkie zwłoki szczelnie zawinięte w foliową taśmę zawieszone na stalowych prętach. Ciała kilku kobiet i mężczyzny i sposób w jaki umarli wskazuje na działanie wyjątkowo okrutnego mordercy albo morderców. 

Motyw i sposób działania sprawcy usiłuje ustalić profilerka Emma Carow, która wraz ze swoimi współpracownikami dochodzi do coraz to bardziej przerażających faktów. Sprawa nagli, opinia publiczna depce śledczym po piętach, a w samej Emmie na nowo odżywa głęboka trauma z dawnych lat. 

środa, 3 maja 2017

Przemysław Piotrowski - Radykalni. Terror

"Radykalni. Terror" to trzecia powieść Przemysława Piotrowskiego. Poprzednie "Kod Himmlera" i "Droga do piekła' spotkały się z dobrym przyjęciem czytelników. Myślę, że jest to min. zasługą połączenia w tych powieściach elementów książek sensacyjnych i horrorów, szybkiej i ciekawej fabuły z intrygującym rysem historycznym.
Minął rok i na rynku pojawia się powieść, która jeszcze przed publikacją wywołuje duże kontrowersje. Huczne dyskusje w mediach społecznościowych jasno pokazują, że temat o jakim pisze autor nie jest czytelnikom obojętny. Od razu można zauważyć, że zawiązały się grupy zagorzałych przeciwników i zwolenników powieść, chociaż w kilku przypadkach osoby krytykujące autora nie miały jeszcze szansy przeczytać Radykalnych. 
Dzisiaj już mają, książka dostępna jest w sieciach księgarskich. 

Cóż takiego sprawiło, że Radykalni stali się powodem wielu burz? Z pewnością okładka, która przedstawia zamaskowanego bojownika z odciętą głową ofiary na tle zrujnowanej wieży Eiffla, a na drugim planie powiewa flaga państwa islamskiego. Nie będę może drążył tematu internetowych kłótni, ponieważ nie one są tutaj najważniejsze i odstawiam na bok wszelkie zarzuty o fatalny marketing powieści, ksenofobię, rasizm, czy nawoływanie do agresji względem muzułmanów. Na razie nie spotkałem się z konstruktywną krytyką fabuły, a wszelkie negatywne, jak i pozytywne opinie wygłaszane przed premierą są tak naprawdę wypadkową poglądów politycznych dyskutantów.

wtorek, 2 maja 2017

Kryminalna Piła 2017

Mija tydzień od zakończenia festiwalu Kryminalna Piła, więc warto napisać kilka słów. 
Festiwal rozpoczął się w czwartek i trwał do soboty, gdzie podczas gali finałowej przyznano nagrodę dla najlepszego miejskiego kryminału, wydanego w ubiegłym roku. Tym razem organizatorzy postarali się, aby każdy miłośnik tej popularnej literatury mógł wybrać coś dla siebie. Niestety jak to w życiu bywa, nie udało się nam uczestniczyć w festiwalu od samego początku. Do Piły dotarliśmy w sobotę, więc ominęło nas min. spotkanie z Gają Grzegorzewską, Ryszardem Ćwirlejem czy Agnieszką Pruską. Szczególnie żałuję spotkania autorskiego z Gają. Może będzie jeszcze okazja.

Bez większych przygód przyjechaliśmy do Regionalnego Centrum Kultury, gdzie cała impreza miała miejsce. Zasiedliśmy na samym przodzie oczekując spotkania autorskiego z Katarzyną Puzyńską. Ze studenckim opóźnieniem, autorka poczytnych kryminałów o policjantach z Lipowa weszła do sali wraz z Leszkiem Koźmińskim, który prowadził spotkanie. Leszek jest także mózgiem całego festiwalu i już teraz na jego ręce składam gratulacje. Świetna impreza. 
Spotkanie z Kasią trwało godzinę, odpowiadała na pytania dotyczące najnowszego tomu serii, opowiadała jak pisze, czym się inspiruje. Pytań było dość sporo, choć Puzyńska do mało rozmownych osób nie należy. Oczywiście ucinała wszelkie pytania i spekulacje nt serialu, który ma powstać na kanwie jej książek. I pomimo starań ani mi, ani Leszkowi Koźmińskiemu, nie udało się uzyskać innej odpowiedzi niż " Nie mogę o tym nic powiedzieć". Więc tajemnica sprzed dwóch lat (pytałem o to samo podczas wizyty autorki w Szczecinku) nabiera jeszcze większej aury tajemniczości. Nie pozostaje nic innego ja czekać. 

Nie będę ukrywał, że jednym z głównych powodów, dla których wybrałem się wraz z żoną do Piły, była możliwość spotkania Joanny Jodełki. Autorka świetnych kryminałów "Polichromia", "Kamyk", "Kryminalistka" czy ostatnia powieść "Wariatka", wpadła tuż przed finałem Kryminalnej Piły i usiadła obok mnie. Przywitaliśmy się i zamieniliśmy kilka słów, po chwili Beata (wracając z korytarza) podeszła do mnie i powiedziała "Jodełka przyszła". Na co Joanna się odwróciła i powiedziała "Tak. Dzień dobry". 
Oczywiście skończyło się na wesoło i wspólnie oczekiwaliśmy rozdania nagród. Przy okazji mogę zdradzić, że na kolejną powieść Joanny Jodełki, jej fani będą musieli trochę poczekać.

Rozpoczęła się najważniejsza część festiwalu - przyznanie nagród. Specjalne wyróżnienie za "Wariatkę" otrzymała właśnie Joanna Jodełka, jak to ujął jeden z jurorów (o ile nic nie pomyliłem) -- Za wyjątkowe przedstawienie w powieści kryminalnej  kobiety i jej seksualności. 
Nagrodę główną zdobyła zaś Anna Kańtoch za powieść "Łaska". 
Po gali przyszedł czas na pamiątkowe zdjęcia i autografy, które zasiliły naszą kolekcję oraz krótkie rozmowy. 
Wskoczyliśmy do auta i..... cofając nadziałem się na niewidoczną lampę na parkingu, więc z lekkim wgniotem, ale w doskonałym nastroju wróciliśmy do Szczecinka.

Już dzisiaj zapowiadam, że za rok meldujemy się ponownie!








niedziela, 23 kwietnia 2017

Radykalny wywiad - Przemysław Piotrowski

Cześć Przemku.

Cześć Sebastian!

Na dniach premierę będzie miała Twoja najnowsza powieść„Radykalni. Terror”. Książka ta wywołuje duże emocje jeszcze przed premierą pomimo, że mało kto ją już czytał. Jak myślisz co jest tego powodem?

Powodów jest wiele, bo dotyka bardzo drażliwego w dzisiejszych czasach tematu, czyli islamu i jego wpływu na kulturę europejską. Z tym łączy się natomiast szereg innych rzeczy jak: poprawność polityczna, migracja, oskarżenia o ksenofobię, rasizm, islamofobię. Przecież przez lewicowych dziennikarzy czy niektórych ludzi, którzy nie przeczytali nawet zdania z tej książki byłem nazywany rasistą, ksenofobem, ONR-owcem, a nawet nazistą czy faszystą. To zaślepienie powoduje, że nie są w stanie spojrzeć na problem islamu nieco bardziej krytycznie, a przynajmniej obiektywnie, pomijając fakt, że zapewne nigdy nie mieli do czynienia z muzułmaninem (prócz telewizji i właściciela pobliskiego kebaba), nie wspominając o przeczytaniu Koranu czy Sunny). Przecież ta ideologia, szczególnie w swojej radykalnej wersji, jest groźna i niebezpieczna, co pokazują dziesiątki ostatnich zamachów czy twór w postaci Państwa Islamskiego. Koran i Sunna są pełne nawiązań do nienawiści wobec niewiernych (czyli wszystkich, którzy nie wierzą w Allaha) i nikt ani nic nie jest w stanie temu zaprzeczyć, bo te słowa są na papierze. Więcej, jeśli już mówimy o

czwartek, 20 kwietnia 2017

Krzysztof A Zajas - Oszpicyn

Kwietniowy czwartek, późny wieczór, zaczynam czytać książkę zachwalaną przez Wojtka Chmielarza „Oszpicyn” Krzysztofa A. Zajsa. Dochodzi godzina dwudziesta druga, zerkam na zegarek, jeszcze chwila, jutro trzeba rano wstać. Ponownie patrzę na elektroniczny wyświetlacz, dochodzi dwudziesta czwarta. Gdzie ten czas tak pędzi? Czytam dalej, tylko przez chwilę przebiega mi po głowie myśl, że jutro ciężki dzień. Druga w nocy, na siłę kładę się spać, z niechęcią odkładam książkę, zamykam oczy, jednak postaci i wydarzenia z kart powieści krążą mi przed oczami. Jak trudno jest zasnąć.
Nie często się zdarza, abym pomimo zmęczenia nie chciałem odłożyć czytanej lektury, a gdy to się stanie, to aby nadal „żyła” w mojej głowie. Co jest w niej takiego, że pochłonęła mnie całkowicie?

środa, 19 kwietnia 2017

Stephen King - Miasteczko Salem



Od wampirów nie sposób się uwolnić. To jeden z tych motywów i wątków w kulturze popularnej, które powracają bez względu na epokę, bez względu na wiek, czy moment historii. Wampir jako legenda, jako przestroga,  jako cień, upiór i wilk, jako zalotnica i ostatni kochanek… To mit, symbol, to antychryst wcielony, ten, który zstąpił na ziemię z otchłani ciemności. Wreszcie anty-wampir, potwór ujarzmiony, ułagodzony, o stępiałych kłach, niczym książę z baśni. Wampiry wracają, czy tego chcemy, czy nie, pomimo tego, że ich dzisiejsze portrety są niestety bardziej śmieszne niż straszne, a legenda niezbyt przerażająca w obliczu wyzutej z pierwotnego lęku współczesności.
Dlatego kiedy te nowe wampiryczne motywy zawodzą, a klasykę znamy już na pamięć, to warto sięgnąć kilka lat wstecz po jedną z najlepszych powieści w tym temacie, czyli „Miasteczko Salem” z 1975 roku autorstwa Stephena Kinga, a na nowo poczujecie zew krwi.

piątek, 14 kwietnia 2017

Ashan Ridha Hassan - Trupojad i dziewczyna

Ahsan Ridha Hassan zaprasza w świat baśni, ale nie do końca ten nam znany. Jest to obraz ukazany w zwierciadle, mroczny, niepokojący, balansujący
na skraju życia i śmierci.
„Trupojad i dziewczyna” to opowieść, która rozpoczyna się niezwykle groźnym wypadkiem, któremu ulega młoda dziewczyna. Zapada ona w śpiączkę, staje się „stygnącą”, a następnie - za sprawą czarnego kota - przenosi się w inny wymiar. Czy to sen na skraju śmierci, czy równoległy świat – ostatecznie trudno stwierdzić.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Ken Liu - Ściana burz. Fragment powieści.

SZEPCZĄCA BRYZA



Rozdział pierwszy
Wagarowicze
Pan: drugi miesiąc szóstego roku Rządów Czterech Spokojnych Mórz
Posłuchajcie mnie, panie i panowie.
Niech me słowa wymalują wam sceny wiary i odwagi.
Książęta, generałowie, ministrowie i służki, każdemu nieco uwagi.
Czym jest miłość dla księżniczki? Przed czym drżą królowie?

Jeśli trunkiem poluźnicie mi język i serce rozgrzejecie monetą,
wszystko wam zdradzę…

sobota, 8 kwietnia 2017

Tana French - Zdążyć przed zmrokiem


Ostatnio na stronie Facebook bloga Okiem na Horror mogliście przeczytać, że trudno przebić pierwszą pozycję z kryminalnej serii wydawnictwa Albatros, którą była książka Alex Marwood „Dziewczyny, które zabiły Chloe”.  Czwarta część z tego cyklu – „Zdążyć przed zmrokiem”, której autorka jest Tana French, ten fakt potwierdza. Jest to powieść, która we mnie osobiście pozostawiła głęboki niedosyt.

Autorka zabiera nas do irlandzkiego miasteczka Knocknaree, w którym dwadzieścia lat wcześniej doszło do niewyjaśnionego do dziś zaginięcia dwójki dzieci. Trzeci chłopiec, który był tego dnia ze swoimi przyjaciółmi zostaje odnaleziony żywy, ale w głębokim szoku i zakrwawionym ubraniu. Z powodu doznanego psychicznego uszczerbku, nigdy nie przypomina sobie, co ich spotkało. Tajemnica tego, co przydarzyło się tej trójce, pozostaje więc nierozwiązana.
Dwadzieścia lat później w tej samej okolicy dochodzi do podobnej tragedii. Na stanowisku archeologicznym zostają odnalezione zwłoki dwunastoletniej dziewczynki. Po wstępnych oględzinach policja ustala, że została ona brutalnie zamordowana. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Rob Ryan. Nikt jednak nie wie, że to właśnie on był chłopcem, któremu przed laty udało się ocaleć. Ten fakt zdradził tylko swej policyjnej partnerce. Razem próbują ustalić, czy morderstwo dziewczynki ma coś wspólnego z zaginięciem jego przyjaciół z dzieciństwa. Być może właśnie to śledztwo doprowadzi go do poznania odpowiedzi na dręczące go od lat pytania.

piątek, 7 kwietnia 2017

Robert Dugoni - Grób mojej siostry

Ostatnio mam szczęście do ciekawych książek, co jak się możecie domyślić bardzo mnie cieszy. Nie ma nic gorszego niż czas zmarnowany na nudną powieść. ”Grób mojej siostry” to kolejny już tytuł, który otwiera cykl skoncentrowany wokół głównego bohatera. Tym razem jest to Tracy Crosswhite-oficer śledczy policji i zarazem siostra ofiary brutalnego mordercy.
Drugoni to nazwisko zupełnie mi obce, nigdy i nigdzie nie miałam okazji usłyszeć lub przeczytać  o jego twórczości. Dlatego po książkę sięgnęłam z dużym dystansem. Opis  zapowiada  świetną  lekturę, szata graficzna okładki też prezentuje się bardzo klimatycznie, więc moja ciekawość została rozbudzona. Ale z drugiej strony, ile już było takich tytułów, które miały odmienić  nasze życie, powalić na kolana itd. Zobaczcie jak będzie w tym przypadku:

Tracy Crosswhite przez lata kwestionowała fakty dotyczące zniknięcia jej siostry. Nie wierzy, że Edmund House, przestępca seksualny oskarżony i skazany za zamordowanie Sary, jest faktycznym sprawcą tej zbrodni. Licząc, że uda jej się odnaleźć prawdziwego mordercę i wymierzyć sprawiedliwość, Tracy wstępuje do policji i zostaje detektywem w wydziale zabójstw w Seattle, poświęcając się bez reszty tropieniu przestępców.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Wars i Sawa - Adam Podlewski

Każdy ma swojego ulubionego detektywa, bądź opcjonalnie parę detektywów. Najlepiej, jeżeli jest to mężczyzna i kobieta, wtedy oprócz roboty, którą muszą wykonać dochodzą relacje pomiędzy nimi. Zdarza się, że relacje zawodowe przechodzą na życie osobiste i zwykła partnerska więź przeradza się w więź partnerską inaczej. Ciekawa jest także druga opcja, gdy dwa zupełnie inne męskie charaktery zaczynają współpracować ze sobą, a przynajmniej starają się, chociaż na początku im nie idzie. Tak wiem. Schemat oklepany, znany z wielu filmów. W literaturze grozy, czy ogólnie pisząc fantastycznej, tego typu niemal oklepanych schematów jest mniej. Jednak odkąd pamiętam, zawsze z radością czytałem potyczki detektywów z wszelkiej maści potworami, obcymi czy zbirami innego gatunku niż ludzki. Pierwsze, co przychodzi mi do głowy to duet aspirant Kamil Stochard i agent Jerry Wilmowsky z Moherfucker HELL-P Eugeniusza Dębskiego, którzy walczą z sektą wyznawców Cthulhu, Maks i Stonka z cyklu Bóg Horror Ojczyzna Łukasza Radeckiego, gdzie w stworzonym przez autora, przedziwnym uniwersum, dwaj agenci służb kościelnych tropią wszelką herezje, aż w końcu mój ukochany, chandlerowski detektyw Garrett z serii książek Glena Cooka. 
Kończąc wstęp powiem tak. Każdy kto oglądał Piotra Fronczewskiego w Teatrze Telewizji, w spektaklu „Żegnaj laleczko” z pewnością zafascynowany jest noir kryminałem i facet w kapeluszu, i w prochowcu, zawsze wzbudzi w nim miłe wspomnienia. Dlatego tak polubiłem ten typ bohatera wpleciony w fantastyczną/grozową otoczkę.

sobota, 1 kwietnia 2017

Tony Persons - Rzeźnik

Ludzie na tym świecie zawsze będą próbowali cię zranić. Nie pozwól im na to. Nigdy nie pozwól im cię ranić.”
      

Tony Parsons zadebiutował w zeszłym roku Krwawą wyliczanką, dzięki której w bardzo krótkim czasie zdobył rzesze fanów. Mieliśmy okazję poznać wtedy detektywa  Maxa Wolfe’a, którego postać otworzyła trylogię  powieści o jego życiu i pracy w policji.

Rzeźnik okazał się być kolejnym tytułem, który zasługuje na uwagę wielbicieli dobrego  kryminału.

W Nowy Rok w północnym Londynie na jednym ze strzeżonych osiedli zostają znalezione zwłoki zamożnej rodziny. Bestialsko zamordowani zostali wszyscy jej członkowie z wyjątkiem najmłodszego dziecka, które zniknęło. Narzędzie zbrodni – pistolet do ogłuszania bydła przed ubojem – prowadzi Wolfe’a do zakurzonej sali Muzeum Zbrodni Scotland Yardu. Wydaje się, że mordercą musi być człowiek, którego przed trzydziestu laty policja nazwała Rzeźnikiem. Ale Rzeźnik odsiedział już swoje w więzieniu, a dziś jest stary i umierający. Czy to możliwe, by znów zaczął zabijać? Czy morderstwo tej niewinnej rodziny było bezmyślną masakrą ze strony szalonego psychopaty, groteskowym hołdem naśladowcy dla swego mistrza czy próbą wrobienia w morderstwo umierającego mężczyzny? Max wie, że jak najszybciej musi odnaleźć zaginione dziecko i powstrzymać mordercę, zanim ten zniszczy życie kolejnej niewinnej rodzinie lub zapuka do jego własnych drzwi.
Okazuje się, że nawet z pozoru najszczęśliwsze rodziny potrafią skrywać mroczne sekrety, za które ktoś jest gotów zabić…

środa, 29 marca 2017

Joe Hill - Strażak


Współcześni pisarze lubią powroty do przeszłości. Lubią nawiązywać do twórców sprzed lat, inspirować się ich ulubionymi dziełami, tworząc wszelkiego rodzaju hołdy, licząc na to, że pewnego dnia, ktoś porówna ich do idoli, do tych, którzy stanęli swojego czasu na piedestale i do dzisiaj stanowią gatunkowy kanon. Joe Hill nie musiał szukać daleko. Będąc synem kultowego twórcy horroru i grozy jakim jest Stephen King, porównanie narzuca się niemal samo, tym bardziej, jeśli syn postanawia podążać ścieżką pieczołowicie udreptaną przez ojca. I póki wyznaczony szlak pozostawał szlakiem, a czujne oko ojca nawracało syna z bocznych, błędnych ścieżek, to wszystko szło jak po maśle – oryginalne opowiadania, doskonałe komiksy, powieści z własnym rockowym sznytem, miejscami zabawnie nawiązujące do uniwersum Kinga, niczym niespodzianki dla fanów ich prozy. Aż do momentu, w którym nie przyszedł czas, by dorównać ojcu. I tutaj nie było już szansy na powodzenie.
Miała być satyra, miała być baśń à la „Władca Much”, a okazało się, że „Strażak” to nieudolna próba dogonienia pewnych wzorców gatunkowych, powieść, która na tle dorobku twórczego Joe Hilla nie ma w zasadzie nic do zaoferowania. Świetny koncept, kilku intrygujących bohaterów i ponad osiemset stron opowieści, która spłonęła na panewce.

sobota, 25 marca 2017

James Rollins i Rebecca Cantrell - Ewangelia krwi

James Rollins na polskim rynku ma już ugruntowaną pozycję autora świetnych powieści sensacyjno-przygodowych. Jeżeli dobrze policzyłem , to wydawnictwo Albatros wydało w sumie dziewiętnaście tytułów Rollinsa. Ze wstydem muszę przyznać, że dopiero teraz sięgnąłem po jedną z nich. Książka napisana wspólnie z Rebeccą Cantrell “Ewangelia krwi”, to pierwsza część cyklu o zakonie sangwinistów. Właśnie na dniach premierę miała trzecia część przygód bohaterów, z którymi miałem przyjemność zetknąć się w “Księdze krwi”. To wybuchowa mieszanka powieści sensacyjnej, przygodowej, historycznej i horroru. Mogłoby się wydawać, że takie pomieszanie gatunków nie może przynieść nic dobrego. Jest jednak wręcz przeciwnie. To dynamiczna i pełna zwrotów akcji powieść, osadzona w klimatach znanych czytelnikowi po części, chociażby z powieści Toma Knoxa czy Dana Browna,  chociaż bardziej ubarwiona historycznie. To co zainteresowało mnie najbardziej, to elementy horroru, które znajdujemy na kolejnych kartkach książki. Zapożyczeń jest dość sporo, więc z nadzieją na świetną lekturę, zabrałem się do czytania. 
Zacznijmy jednak od początku.

sobota, 18 marca 2017

Wspomnienie o Andrzeju Kuryłowiczu i Jamesie Herbercie.

Marzec. Wydawałoby się, miesiąc jak każdy. Jednak nie. Gdy świat powoli budzi się do życia po zimowym letargu, ja, podobnie jak co roku, myślami jestem z dwojgiem fantastycznych ludźmi, których wśród nas już nie ma. Myślę o nich i uświadamiam sobie, jak dużo zawdzięcza im literacki horror wydawany w Polsce. 
Powrócę na chwilę do deszczowej jesieni 1990 roku, gdy pierwszy raz w księgarni zobaczyłem dwie powieści Jamesa Herberta, i trzy lata później, gdy z zaskoczeniem i wielką radością odebrałem pierwszy z listów od Andrzeja Kuryłowicza - założyciela wydawnictw Prima Publishing i Albatros.

Obu nigdy nie miałem zaszczytu poznać osobiście, jednak wspomnienia o nich pozostają w mojej pamięci. Grudniowy wieczór 1990 roku, Szczecinek, ul. 9 Maja, deptak. Wracając z miasta, mijałem księgarnię, której dzisiaj już nie ma. Na wystawie zauważyłem dwie książki. Ich okładki i czerwony napis HORROR przykuły moją uwagę. Długo się nie zastanawiając, wszedłem do środka i poprosiłem o podanie tych małych książeczek. 
Był to Nawiedzony i Ocalony. Od razu je kupiłem i szybkim krokiem poszedłem do domu. Tam usiadłem i zacząłem czytać. Tak rozpoczęła się moja przygoda z literackim horrorem. Do dzisiaj pamiętam, z jaką fascynacją oglądałem z każdej strony Nawiedzonego, jak niesamowite emocje towarzyszyły mi podczas czytania. Prawdziwe ghost story, moim zdaniem najlepsze, jakie wpadło mi do dzisiaj w ręce. Ocalony zaś był naprawdę niesamowity, trochę fabularnie do przewidzenia, jednak nie przeszkadzało mi to i od tamtego czasu pokochałem prozę tego autora. Dlatego cały czas ubolewam, że polscy wydawcy nie kwapią się do wydania innych książek Herberta.

niedziela, 12 marca 2017

Andrzej Kuchta - Dom w środku lasu.

Andrzej Kuchta, autor książki „Dom w środku lasu” przyznaje, że pomysł na książkę narodził się, gdy sam napotkał na zrujnowany pałac, w sąsiedztwie którego, znajdował się prawie nierozpoznawalny, dawny wiejski cmentarz.

Na taki też dom napotyka bohater jego książki – Marek, który przyjeżdża do wsi Kutowo, by w niej na nowo rozpocząć swoje życie. To w tej niewielkiej miejscowości miał swoje losy w ruinie poskładać w całość, jednak dom, który kupił - nie okazał się być wcale w lepszym stanie niż połamane wnętrze bohatera. Pałac w środku lasu podczas zakupu był w stanie gotowym do zamieszkania, jednak po przyjeździe do Kutowa ukazał mu się obraz nędzy i rozpaczy. Wszystko wskazuje na to, że ktoś sukcesywnie niszczy budynek, który był jego własnością. Markowi udało się zatrzymać w sąsiedztwie u kobiety imieniem Marzena. Ta oprócz tymczasowego dachu nad głową, zaoferowała mu pomoc przy odbudowie domu, a także złapaniu sprawców wszelkich zniszczeń, jakim dom uległ.