poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Dom między chmurami - C. Klobuch


„Dom między chmurami” to pierwszy tom nowego cyklu fantasy. I jak podchodzę do powieści z tego gatunku ( zwłaszcza seryjnych) z dużą dozą ostrożności (bowiem rzadko udaje im się przykuć na dłużej moją uwagę, nie męcząc w trakcie lektury), tak tutaj, na wstępie przyznaję, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.

O autorze nie wiem zgoła nic. Niniejsza książka to jedyna pozycja spod jego pióra, jaką udało mi się odnaleźć w czeluściach internetu, a zapis imienia jako inicjał sugeruje, że  być może jest to pseudonim. Przyznaję szczerze – nie wiem.  Podjąłem się więc lektury z czysta karta, zupełnie nie wiedząc, czego się spodziewać, czego oczekiwać. Może to i dobrze? Od początku zakładałem debiut literacki, jednak – jeśli tak jest rzeczywiście – to mamy do czynienia z zaiste znakomitym warsztatowo debiutantem, który nie tylko doskonale panuje nad formą, ale też świetnie radzi sobie z treścią.
Powieść kryje w sobie wiele elementów bardzo dla fantasy charakterystycznych, jednak dawkowanych w zupełnie zaskakujących proporcjach. Cała opowieść toczy się zresztą nie na królewskim dworze, a rzecz nie idzie o wielkie, epickie bitwy wielotysięcznych armii, a wręcz przeciwnie. Mamy odległą, względem stolicy Wielkiego Księstwa Ostrowu, prowincję i skromnego, przygranicznego namiestnika Derwana, który zresztą nie dysponuje zbyt licznymi siłami do obrony wzmiankowanej granicy.

piątek, 3 kwietnia 2020

Imię Boga - Michał Dąbrowski


Nadszedł czas spełnić wolę Boga. Nadszedł czas wypełnić przeznaczenie.
W Aazh, stolicy rozciągającego się na pół kontynentu Cesarstwa, toczy się niebezpieczna gra pomiędzy różnymi siłami władającymi miastem. Cesarz, potężne Kolegium Kościoła, tajemniczy szpiedzy i gildie złodziei prowadzą swoją walkę zarówno w pałacowych korytarzach i okazałych świątyniach, jak i w mrocznych i ciasnych tunelach Podmiasta.

Ethon i Lheiam, młodzi adepci sztuki medycznej, przeprowadzają zakazane badania pod okiem ich mistrza i jego tajemniczych mocodawców. W trakcie swoich eksperymentów napotykają coś, co może wstrząsnąć miastem i całym krajem. Niespodziewanie znajdą się w samym środku niebezpiecznych intryg.

Pierwsze co, gdy dotarło w moje ręce „Imię Boga” pomyślałem „O Jezzzzu, co za cegła, ale będę brnął” :D 
Dlatego też z pewnym oporem zabrałem się za lekturę, bo nie miałem jakieś szczególnej ochoty pogrążyć się w kolejnym tomiszczu. 
Jednak ku mojemu zaskoczeniu, nim się obejrzałem byłem na setnej stronie i nie w głowie było mi odłożyć ten tytuł na półkę. Akcja książki może nie pędzi ekspresowo, jednak wciąga. Mamy kilku bohaterów, którzy zbudowani są bardzo ciekawie, nie sztucznie, nakreśleni są bardzo dobrze, a z czasem autor odkrywa coraz więcej kart z ich przeszłości i zapętla wątki w jeden główny, prowadzący.  Dąbrowskiemu udało się uniknąć „bałaganu” co jak na debiut autora należy uznać za duży plus.

Imię Boga - Michał Dąbrowski - reagment powieści

Lori westchnęła ciężko. Założyła czarny kapelusz z szerokim
rondem i białym piórem, a do pasa przypięła pistolet
i szablę. Rzuciła jeszcze tęskne spojrzenie na łóżko,
a w zasadzie na stojącą pod nim skrzynię, po czym wyszła,
wiedząc, że nigdy już tu nie wróci.
Ciasnymi uliczkami, wciśniętymi między rozsypujące się
kamienice, zmierzali w stronę Starego Portu. Jakieś dwieście
lat wcześniej Aazh wciąż leżało nad morzem, a Stary
Port, wówczas nazywany po prostu portem, był dumą
i chlubą Północy. Z czasem, i wraz z cofającym się morzem,
cała żegluga przeniosła się do Nowego Portu nad rzeką
Nherią, po drugiej stronie miasta.
Stary Port, oddalony teraz dziesiątki kilometrów od morza,
został w części wyburzony, a na jego miejscu najbogatsi
mieszkańcy miasta – arystokracja, duchowieństwo i potężni
kupcy – postawili pałace otoczone ogrodami i parkami.
Pozostał jednak spory fragment dzielnicy, wysunięty
najdalej na północ, gdzie niegdyś tętniły życiem składy
i faktorie handlowe, a który teraz był azylem dla biedaków
i przestępców.

czwartek, 5 marca 2020

Jozef Karika - Ciemność

„Ciemność” to trzecia wydana w Polsce książka słowackiego mistrza horroru. Poprzednie tytuły spotkały się z bardzo dobrym przyjęciem, a na blogu Oka lądowały zawsze wysoko w rocznych podsumowaniach.

I tym razem Karika zabiera nas w słowackie góry, znowu mamy zimę. Tym razem wzięty scenarzysta, któremu sypie się życie osobiste, postanawia na święta wyjechać z domu do samotni w górach. Trafia do starej rodzinnej chaty, którą zbudował jego ojciec. Bez zasięgu, bez prądu, z prowiantem ledwo na trzy dni postanawia odreagować codzienne życie.
Sam pomysł na fabułę wydaje się już znany i z pewnością pojawiał się w innych powieściach. Z początku wszystko dzieje się zgodnie z planem, jednak aby ulżyć zmęczonym oczom wkrapia sobie krople i zaczyna się dramat. Ślepnie.

„Ciemność” to świetna powieść o strachu, samotności i walce z wydawałoby się normalnymi sytuacjami. Niewidomy bohater musi przetrwać i znaleźć pomoc. Jednak okazuje się to bardzo trudne, tym bardziej, gdy przypomina sobie o legendzie człowieka w żółtym płaszczu, a w chacie słychać odgłosy kroków.

wtorek, 11 lutego 2020

Mark Robert Bowden - Hue 1968. Wietnam we krwi


Tradycyjnie wietnamskie święto Tet  było okazją do zawieszenia broni. Respektowały to obie strony, zarówno Viet Cong jak i armia południowo wietnamska. Była to okazja do świętowania i radości – jakby to nie zabrzmiało. Niebo zdobiły przemieszczające się po nim lampiony i wybuchały fajerwerki. Rodziny spotykały się w domach i świętowały.
Jednak nie w roku 1968.

Plan północno wietnamskiej operacji Tet zakładał ofensywę niemal na całym froncie, wybuch rewolucji i zajęcie kilku głównych miast, które dotychczas były w rękach armii amerykańskiej i jej sojuszników. Przygotowania zaczęły się dużo wcześniej i wiedziało o nich CIA, jednak naczelne dowództwo amerykańskich wojsk bagatelizowało te raporty. Oczywiście Amerykanie spodziewali się ataku, jednak nie na taką skalę i w innym rejonie. 
Od kilku tygodni wojska rewolucyjne i Viet Cong przemieszczały się w okolice miasta Hue. Często był to długotrwały i trudny masz, nocami, przez zalesione tereny i pola ryżowe. Unikano otwartych szlaków, aby jak najdłużej zachować w tajemnicy plany operacji.

poniedziałek, 3 lutego 2020

Hanna Jameson "Ostatni". Pomysł na nowe postapo?


„Ostatni”, ten tytuł siedział mi w głowie od grudnia 2019 jak, tylko dotarł w moje ręce. Z jednej strony miałem ochotę na coś nowego, innego niż dotychczasowe moje lektury. Z drugiej pojawiały się reklamy, że mamy tutaj klimat jak w „Lśnieniu” Kinga i od razu zapaliła się mi lampka ostrzegająca, a więc należy sprawdzić. Znowu gdzieś w notce wydawcy przeczytałem, że to świetny thriller z morderstwem w tle, w klimacie postapokalipsy, końca świata, wojny atomowej, zagłady ludzkości itd. 
Hmmm. No intrygujące.

No i co począć? Taki miszmasz w jednej powieści, mógł oznaczać, że będzie bardzo ciekawie lub, że czeka mnie kompletna klapa i kolejny przereklamowany tytuł.

Zacznijmy jednak po kolei.

„Barbarzyńskie morderstwo, jeden hotel i dwudziestu ocalałych. Jak można czuć się bezpiecznie, gdy morderca jest wśród nas?
Amerykański historyk – Jon Keller – jedzie na konferencję naukową do Szwajcarii. W trakcie dowiaduje się, że świat się kończy. W Waszyngtonie i kilku światowych stolicach doszło do ataku nuklearnego. Podczas gdy gasną światła cywilizacji, mężczyzna zastanawia się, czy jego żona Nadia i ich dwie córki wciąż żyją. Jon żałuje też, że zignorował ostatnią wiadomość od Nadii.
Oprócz Jona w hotelu znajduje się dwudziestu ocalałych. Z dala od najbliższego miasta walczą o przetrwanie. Pewnego dnia w zbiorniku na wodę pitną znajdują ciało dziewczynki. Oczywiste jest, że została zamordowana. Ktoś z mieszkańców hotelu jest zabójcą.
Jon zaczyna popadać w paranoję. Na własną rękę stara się prowadzić dochodzenie, aby odnaleźć mordercę. Seria dziwnych samobójstw, tajemnicze zaginięcia i nadprzyrodzone zjawiska nie są sprzyjającymi okolicznościami. Czy powinien zaryzykować wydostanie się z hotelu? Można tylko mieć nadzieję, że apokalipsa będzie mniej przerażająca…”
Opis wydawcy.

niedziela, 19 stycznia 2020

Tim Lebbon - Milczenie



Zacznę inaczej niż dotychczas. Jeszcze w starym, 2019 roku, otrzymałem z Zyska książkę w pdfie z prośbą o recenzję na blogu oraz propozycją napisania blurba na okładkę. Przystałem na to, bo zapowiedź dołączona do grafiki okładki wydała się mi bardzo interesująca. W końcu nie często na rynek literackiego horroru trafia historia o apokalipsie, którą zgotowały człowiekowi zwierzęta. W tym przypadku latające, niemal bestie z piekła rodem, hybrydy dinozaurów i nietoperzy, które przez miliony lat ewoluowały w zamkniętym systemie jaskiń i gdy tylko otrzymały „oddech świeżego powietrza” ruszyły na żer.
Wrzuciłem zapowiedź na fanpejdż Okiem na Książki, na FB, i od razu pojawiły się głosy, że jeżeli powieść trzyma poziom ekranizacji, to wyszło średnio. Ha! Pojęcia nie miałem, że „Milczenie” zostało zekranizowane i można na jednej z platform obejrzeć je pod tytułem „Cisza”. Gdy tylko skończyłem lekturę, wrzuciłem sobie film i…..
Rozczarowany dziełem filmowym byłem sromotnie. Film zachowuje oczywiście szkielet powieści. Mamy tych samych bohaterów, te same monstra-potwory, bez zmian pozostaje także cel naszych bohaterów, pojawia się sporo scen z książki i to wszystko. Mało czy dużo, pewnie z czasem ocenicie sami.

wtorek, 17 grudnia 2019

Najciekawsze horrory 2019 roku


Zastanawiałem się, czy w robić podsumowanie najlepszych książek, które przeczytałem w tym roku. Powodów było kilka. Po pierwsze, z powodu braku czasu w codziennej gonitwie nie przeczytałem tyle tytułów, ile bym sobie życzył. Do kilku książek należałoby wrócić, ponieważ odstawiłem je po kilkudziesięciu stronach, czekając na „ten czas”. Znowu tradycyjnie nie skupiałem się tylko na horrorze, jak to bywało ostatnimi laty. Więc gdzieś tam kiełkowała myśl, aby zrobić podsumowanie najlepszych powieści i zbiorów opowiadań, nie patrząc na ich gatunkowość. Rok 2019 to także rok, pięknie wydanych książek, gdzie walory estetyczne zachęcały do lektury (tak jestem też wzrokowcem i zdarza się mi kupić książkę dla okładki). Wyszło ich tak wiele, że próba podsumowania tej kategorii skończyłaby się na kilkunastu (przynajmniej) tytułach. 

poniedziałek, 16 grudnia 2019

John Boyne - Nawiedzony dom


Nie będę ukrywał, że historie o nawiedzonych domach należą do moich ulubionych, dlatego też z wielkimi nadziejami czekałem na premierę „Nawiedzonego domu” Boyne`a , który właśnie ukazał się nakładem wydawnictwa Stara Szkoła. Tym bardziej, że autor znany jest raczej z zupełnie innej literatury. Przecież „Chłopiec w pasiastej piżamie”  to książka znana i uznana na całym świecie. Bardzo byłem wiec ciekawy, jak autor poradził sobie z typowym ghost story. Od razu napiszę, że wyszło świetnie i książka z pewnością jest jedną z ciekawszych pozycji, które przeczytałem w tym roku i chyba jednym z najlepszych horrorów ostatnich lat.

Dodatkowo moje oczekiwania odnośnie „Nawiedzonego domu” wzmógł blurb Jakuba Bielawskiego, autora rewelacyjnej „ĆMY” i zbioru opowiadań „Słupnik”. Zwyczaj z dystansem podchodzę do polecajek na okładkach książek, jednak tym razem, postanowiłem zaufać. No i się nie zawiodłem!

sobota, 14 grudnia 2019

Nawiedzenia w literaturze grozy. Szybki przegląd


Nawiedzone dwory, domy, posesje, to sztandarowy element literackiej grozy. Duchy, buszujące po schodach zamczysk straszyły nas – czytelników – już od XIX wieku. Mam wrażenie, że w całym repertuarze horrorowych możliwości, poczynając od: psychopatycznych morderców, indiańskich demonów, zabójczych aligatorów, aż po cały asortyment potworów Cthulhu, to nawiedzenia miejsc są jakby zapomniane. Oczywiście zgoła inaczej jest w horrorze filmowym, tam co chwila otrzymujemy kolejne rodziny, muszące poradzić sobie ze skokami temperatur, samo jeżdżącymi zabawkami, otwierającymi się oknami, zgrzytami, jękami i zawodzeniami, aż w końcu atakami istot, czy nadnaturalnych bytów. Można pisać i pisać, a raczej oglądać i oglądać. Ale wracamy do literatury.

wtorek, 10 grudnia 2019

Radtka Trestikova - Osiem


Jak dotąd czeskie kryminały nie były  zbyt popularne wśród polskich czytelników, nie były też jakoś specjalnie promowane Na szczęście ten trend zmienia się bardzo na plus dla naszych południowych sąsiadów. Dzięki Wydawnictwu Stara Szkoła mamy wspaniałą okazję poznać literaturę inną ta, do której przywykliśmy.
Mamy to! 
Jest Radtka  Trestikova i jej Osiem, książka sprzedana w nakładzie 100 000 egzemplarzy tylko w samych Czechach!

Młoda kobieta zostaje znaleziona w Lasku Diablickim. Okazuje się, że ktoś ją postrzelił, nieprzytomna zostaje przewieziona do szpitala. Wśród podejrzanych są osoby z jej najbliższego otoczenia. Na liście jest były narzeczony, rodzina u której pracowała jako opiekunka do dzieci oraz jej przyjaciółka. Policja nie ma punktu zaczepienia, piękna Misza leży na szpitalnym łóżku, a jej stan nie ulega poprawie.

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Osada - Camilla Sten


Wszystko ma swój początek sześćdziesiąt lat temu, gdy w tajemniczych okolicznościach, w ciągu jednego dnia znika populacja niewielkiego górniczego miasteczka. Kilkaset osób zapada się pod ziemię i do dnia dzisiejszego nikt nie wie, co tam się wydarzyło. Policyjne śledztwa utknęły w martwym punkcie, wszelkie próby rozwiązania tej zagadki spełzły na niczym.
Aż do dnia, w którym do Silvertjarn przyjeżdża wraz z czteroosobową ekipą filmowców młoda dokumentalistka. Alice zebrała fundusze na nakręcenie materiału o wydarzeniach z przeszłości i zamierza poznać przyczynę zniknięcia mieszkańców osady. Wychowana na opowieściach swojej babci, młoda kobieta już od pierwszego dnia zagłębia się w historię tego miejsca.
Ekipa ma pięć dni, a czas ucieka nieubłaganie...
Od samego początku ta historia jest pełna napięcia i mrocznych sekretów.
Osada jest tak świetnie napisana, że po zakończonej lekturze pomyślałam o jej ekranizacji. Oczyma wyobraźni już widziałam jej bohaterów na dużym ekranie. Camilla Sten rewelacyjnie połączyła klimat z książek Stephena Kinga z motywami  Blair Witch Project. Atmosfera opuszczonego i zapomnianego przez wszystkich  miasteczka przenika czytelnika przez całą opowieść. Niebezpieczne wydarzenia, zwidy i pełne napięcia relacje między bohaterami książki wspaniale komponują się z obrazem tak nagle porzuconego miejsca. Wśród walących się budynków, wysokich i złowrogo szumiących traw czai się zło, któremu ktoś wreszcie musi stawić czoło.
Fenomenalnym zakończeniem autorka pokazała, że potrafi wprowadzić czytelnika w osłupienie.
Moje pierwsze spotkanie z córką słynnej brytyjskiej pisarki uważam za jak najbardziej udane. Polecam!

Beata Sokołowska - 100kiloksiazek

czwartek, 14 listopada 2019

Gałęziste - Urbanowicza w tle kilku zdań





W 2016 roku na rynku polskiego horroru pojawia się Artur Urbanowicz ze swoją powieścią „Gałęziste”. Książka ukazuje się w modelu vanity, co u wielu czytelników dyskwalifikuje ją od razu. Model wydawania książek przy współudziale finansowym autora, gdzie często redakcja i korekta kuleje, lub niemal wcale jej nie ma, utkwił w świadomości czytelnika, jak papierowy kicz. Oczywiście, od każdej reguły są wyjątki ,zarówno na rynku polskim jak i zagranicznym. Wielu uznanych dzisiaj autorów zaczynało publikować w ten sposób. Zresztą temat wraca jak bumerang przynajmniej kilka razy do roku i zawsze robi się dym na grupach w mediach społecznościowych.

niedziela, 27 października 2019

Michał Gołkowski - Świątynia na bagnach, Złote miasto


Kolejna seria, kolejny świat czy uniwersum Michała Gołkowskiego wskoczyło do mojej biblioteczki. Mam na myśli pierwsze dwa tomy: „Świątynia na bagnach” i „ Złote miasto” trylogii Bramy ze złota, która znowu wchodzi w większy cykl Siedmioksiągu Grzechu. Skomplikowane? Pomimo, że tak się wydaje, to uspokajam nie ma tragedii.

Wracając do Michała Gołkowskiego. Odbiłem się niczym płaski kamień od tafli wody, gdy sięgnąłem po cykl (?) Komornika, a dokładnie pierwszy tom i powiedziałem sobie, nie, nie, nie. Nie mam pojęcia czy to kwestia mojego nastawienia, czy po prostu ta apokaliptyczna historia kompletnie mnie nie zainteresowała. Znowu nie jestem także fanem postapo, którym chyba Gołkowski wbił się na stałe do stajni Fabryki Słów. Za to uwielbiam cykl Stalowe Szczury, czytać, słuchać i patrzeć z jaką charakterystyczną dla siebie werwą, popularny "Misza" opowiada, moim zdaniem o jednym z najwspanialszych uniwersów, jakie stworzyła ludzka fantazja. Uwielbiam i czekam z utęsknieniem na kolejne tomy. Mają być, to dobrze. 

Więc wracając do Bram ze Złota, podszedłem do nich ze spokojem, dystansem i pewną dozą nieufności. Wiecie jak to jest. Uważam, że jak ktoś pisze o wszystkim, to o tym wszystkim nie pisze dobrze. W sumie na razie jest przecież 1:1.

poniedziałek, 14 października 2019

Algis Budrys - Ten cholerny księżyc



 Ostatnio kompletnie nie mam czasu na czytanie. Dlatego też każdą lekturę staram się dobierać starannie, aby nie zmarnować czasu, aby klimatem trafić w swoje oczekiwania, aby to co znajdę na kartach powieści pochłonęło mnie, zainteresowało i w końcu, abym dotrwał do końca (hahahaha)

„Ten cholerny księżyc” czekał na mnie dość sporo czasu. Książka ukazała się w okresie, gdy obchodziliśmy okrągłą, pięćdziesiątą rocznicę lądowania człowieka na księżycu. Jednak to nie był dla mnie powód, aby sięgnąć po powieść Algisa Budrysa. Musiała po prostu swoje odleżeć w biblioteczce i nabrać odpowiedniej ilości kurzu. Ta czerwona okładka z minimalistyczną w sumie grafiką, jednak cały czas siedziała gdzieś w pamięci i na stosie książek do przeczytania w najbliższych dziesięciu latach, była dość wysoko.

czwartek, 22 sierpnia 2019

Alvin Schwartz - Upiorne opowieści po zmroku

Kompletnie nie wiedziałem czego się spodziewać po najnowszej pozycji Zyska. Myślałem, że to będą opowiadania, historie mroczne, straszne. Pełne krwi, nawiedzonych domów, szalejących po leśnych ostępach psycholi. Mówiąc krótko myślałem, że to zbiorek opowiadań w klimatach kinowych, amerykańskich slasherów. No i się rozczarowałem, ale zacznijmy od początku.

Książka jest naprawdę ładnie wydana, na porządnym papierze, w twardej oprawie, zaś okładkę zdobi filmowa grafika. Film możecie już zobaczyć w kinach. I tak mając w pamięci trailery filmu, wydaje się mi (jeszcze go nie widziałem), że kinowa wersja „Upiornych opowieści po zmroku”  może wydawać się mocniejsza, właśnie bliżej jej do często kultowych już horrorów niż książka. 

środa, 21 sierpnia 2019

Andrew Neiderman - Adwokat diabła


Weź, usiądź i napisz opinię o książce, która w pierwszym odczuciu (i po części słusznie), kojarzy się z filmem. Filmem nie byle jakim, bo przecież ogólnie uznanym za świetny, ze wspaniałym klimatem, rewelacyjnymi rolami Ala Pacino i Keanu Reevesa. Książką, która zdawałoby się nie wniesie nic nowego, no może opisy będą odgrywać większą rolę, bo przecież w filmie nie wszystko uda się zawsze pokazać. No i zanim otworzyłem książkę zastanawiałem się, czy obejrzeć film ponownie?

„Adwokata diabła” oglądałem……. No właśnie, za bardzo już nawet nie pamiętam kiedy, zapewne cały klimat filmu siedzi gdzieś tylko w pamięci i pozwala stwierdzić mi, że to było świetne kino. Jednak świetnych filmów na szczęście co roku jest kilka, więc naturalne, że obraz Taylora Hackforda z 1997 roku znacznie się zatarł i dzisiaj mam tylko mgliste wspomnienia.

środa, 14 sierpnia 2019

Wojciech Chmielarz - Rana

„Bestie przewijające się w kryminałach prawie zawsze znajdują odpowiedników w świecie realnym. Trzeba o nich mówić,  pokazywać, uczulać czytelników” . 

Te  słowa padły z ust innego polskiego pisarza, Jacka Ostrowskiego podczas ostatniego wywiadu. I postanowiłam je tutaj umieścić, bo pasują  idealnie do książki, o  której dziś Wam napiszę.

wtorek, 6 sierpnia 2019

Ed i Lorraine Warren- Nawiedzenia. Historie prawdziwe

Ed i Lorraine Warren byli jednymi z najbardziej znanych badaczy zjawisk paranormalnych na świecie oraz jedynymi świeckimi demonologami uznanymi przez kościół katolicki. Szerszej opinii publicznej dali się poznać poprzez horror “Obecność” (Conjuring), która opiera się na jednej z głośniejszych spraw prowadzonych przez Warrenów, mianowicie nawiedzenia domu rodziny Perron w Harrisville. To także oni starali się wyjaśnić sprawę demonicznego bytu, który przemawiał przez lalkę Annabelle (umiejscowioną obecnie w Muzeum Okultystycznym stworzonym przez Eda i Lorraine). Historie, które mogliście oglądać w filmach i przed którymi drżeliście ze strachu, są w dużej mierze prawdziwe.


Demonolodzy mają za sobą wiele spotkań z nieokreślonymi bytami, niewyjaśnionymi zdarzeniami i demonicznymi siłami, które według nich od wieków nawiedzają ziemię i są na niej obecne - na równi z istotami żywymi. Do małżeństwa badaczy zjawisk nadprzyrodzonych niejednokrotnie zgłaszały się osoby, które twierdziły, że doświadczyły kontaktu z duchami. Ed i Lorraine starali się zbadać każdą z tych spraw. Nie inaczej jest w przypadku cmentarza Union w Connecticut, z którym związanych jest wiele paranormalnych historii.

środa, 26 czerwca 2019

Ann Cleeves - Czerń kruka

Czerń Kruka otwiera tak zwaną serię Szetlandzką autorstwa brytyjskiej pisarki Ann Cleeves, nazywanej mistrzynią suspensu. 

Szetlandy pokrywa śnieg, a to właśnie na tym ponurym krajobrazie wyróżniają się dwa kolory – czerwień i czerń. W mroźny poranek nowego roku Fran Hunter znajduje zakrwawione ciało młodej kobiety, nad którą krążą czarne kruki. Takie niewyobrażalne zbrodnie nie zdążają się w małych, zamkniętych miasteczkach, w których wszyscy się znają.
Małe społeczności rządzą się własnymi prawami. Tutaj każdy ma swoje tajemnice, swoje małe sekrety, który długo pozostają niewyjawione. To miejsca, do których trzeba się dopasować, bo wszelkie odstępstwa od normy zasługują na potępienie i wyobcowanie. Po znalezieniu ciała nastolatki, w tę dotąd z pozoru poukładaną społeczność, wkrada się prawdziwy chaos, który rozbudza aurę podejrzeń i wzajemnego oskarżania. Pierwsze oskarżenia i szykany automatycznie padają na Magnusa - miejskiego dziwaka i odludka, którego mieszkańcy obwiniają o udział w niewyjaśnionym zaginięciu małej dziewczynki sprzed lat. Jimmy Perez ze szkockiej policji rozpoczyna dochodzenie, które budzi skrajne odczucia i zagęszcza atmosferę strachu i wzajemnych oskarżeń. Gdzieś w tej małej, przecież tak dobrze ze sobą zapoznanej społeczności, mieszka morderca.