Okiem na Horror

Okiem na Horror

wtorek, 16 października 2018

Remigiusz Mróz - Hastag

Anamnesis. Nie przebudzenie, ale przypomnienie. Platon twierdzi, że już kiedyś żyliśmy bez ciał, w prawdziwym świecie, w świecie idei. I właśnie poprzez anamnesis, przypominanie sobie, mieliśmy poznawać rzeczywistość. Według niego doznania zmysłowe były złudne, działały w przeciwnym kierunku, budowały iluzję. (…) To, co cielesne, jest nieprawdziwe. Ciało jest nam zbędne, stanowi przyczynę ludzkiej ułomności. To ono jest łańcuchem, który trzyma nas w jaskini.*

Jaskinia platońska to alegoryczne zagadnienie odnoszące się do tego co rzeczywiste i wyimaginowanie. W „Państwie” Platon opisuje jaskinie pełną ludzi skutych łańcuchami, którzy skupieni są wokół ogniska. Obserwują oni tylko swoje cienie na ścianie, które są tak naprawdę prawdziwą rzeczywistością, reszta to tylko sztuczne przedstawienie, z którego można wyrwać się za pomocą anamnesis. Remigiusz Mróz w swojej powieści „Hashtag” przez to pojęcie zwodzi czytelnika, serwując mu grę iluzji i prawdy.
Jednak czym jest prawda? Co jeśli wszystko co wiemy, znamy i kochamy jest fikcją? Życie, którego tak naprawdę nie ma? Jak wyrwać się z łańcuchów i spojrzeć na cienie, w których kryje się prawdziwa idea i rzeczywistość? Alegoria jaskini platońskiej jest ważnym punktem zaczepienia w powieści „Hashtag”. Autor napisał książkę, w której zagadnienie faktycznej prawdy jest dość mocno rozmyte.

czwartek, 11 października 2018

Jason Arnopp - Ostatnie dni Jacka Sparksa


Gdy tylko zobaczyłem okładkę „Ostatnich dni Jacka Sparksa”, to pomyślałem sobie – Jezzzzzu co to jest?
Vesper przyzwyczaił nas do pięknie zilustrowanych powieści i zbiorów opowiadań. Przyzwyczaił nas, także do klasycznej literatury grozy: Poe, Lovecraft, Lewis czy Stoker. 
Nagle w zapowiedziach pojawia się współczesna powieść grozy, jak się później okazuje - rasowy horror. Z obawą zabrałem się za czytanie Sparksa, jednak internetowe opinie pozwalały mieć nadzieję, że będzie to dobry tytuł.
Więc na bok odłożyłem moje negatywne odczucia względem okładki i zabrałem się do lektury. Przecież wiadomo, że książki nie należy oceniać po okładce, chociaż nie ukrywam, że oprawa graficzna dodatkowo cieszy moje oko. Bardzo byłem także ciekawy, jak „wystartuje” wydawca  z ofertą współczesnego horroru, tym bardziej, że w zapowiedziach jak i w wywiadzie opublikowanym w czasopiśmie OkoLica Strachu, Bartosz Zujewski zdradzał przyszłe plany, w których znajdzie się miejsce na pełnokrwisty horror. Zresztą takie zapowiedzi już pojawiły się na fp wydawcy.

środa, 5 września 2018

Max Czornyj - Njaszczęśliwsza

Ta książka może stać się kolejnym ważnym tytułem w polskim thrillerze. „Najszczęśliwsza”, bo o niej mowa, przyciąga uwagę niepokojącą okładką i samym nazwiskiem autora – Max Czornyj. Dał się on poznać czytelnikom za sprawą swoich debiutanckich powieści o komisarzu Eryku Deryło. Jego najnowsza książka nie jest związana tematycznie z tym nieukończonym jeszcze tryptykiem. „Nieszczęśliwsza” to zupełnie nowa fabuła, smolista i niejasna i dość mocno okrutna w opisach. 

piątek, 10 sierpnia 2018

Max Czornyj - Ofiara


Max Czornyj to kolejne, gorące nazwisko na liście polskiego thrilleru. Ciekawie skonstruowany fabularnie, wciągający i dobrze napisany „Grzech” musiał doczekać się kontynuacji. „Ofiara”, czyli kolejna część z komisarzem Erykiem Deryło w roli głównej, podobnie jak pierwsza część wzbudza mocne i graniczne odczucia. „Grzech” pozostawił pytania bez odpowiedzi, które mamy nadzieję odnaleźć w drugiej części thrilleru Maxa Czornyja. 

Akcja pierwszej powieści dzieje się w Lublinie. Wtedy to dochodzi do serii morderstw, które poprzedzały zaginięcia młodych kobiet. Te zaczynają się odnajdywać, ale martwe, okrutnie okaleczone, zbezczeszczone i splugawione. Nie brakuje w tym wszystkim wątku religijnego. Kto czytał, ten wie jaki finał miał „Grzech”. Pozostało tam bez odpowiedzi ważne pytanie i rozpoczęty wątek, który kontynuuje „Ofiara”. Eryk Deryło ponownie mierzy się z zaginięciami kobiet. Wychodzi na to, że to nie koniec toczącej się opowieści, która została rozpoczęta w debiutanckiej powieści autora. Czy to naśladowca, a może prawdziwy morderca owładnięty mistyczną, zbrodniczą wizją nigdy nie został złapany? 

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

I po co wieszać psy na Czarnej Madonnie?


Wszelkie czytelnicze plebiscyty mają to do siebie, że nagrody za najlepsze książki zdobywają autorzy i  ich powieści na które została oddana największa ilość głosów. I  nie ma się co czarować, że najczęściej nie są to NAJLEPSZE książki, a NAJBARDZIEJ POPULARNE. 
Gdy cofniemy się wstecz i zerkniemy np. na wyniki takich plebiscytów jak: Złoty Kościej, czy najbardziej popularny na stronie - Lubimyczytać.pl, to nie trzeba być znawcą literatury, aby zauważyć, że wygrywają nazwiska lub książki autorów, którzy najlepiej mobilizują swoich fanów, zaś wydawca idzie ostro w promocję  i nawet złośliwie pisząc – wygrywają ci autorzy, którzy mają największą ilość kolegów – zmobilizowanych i oddanych przyjaciół. Czasami dochodzi wręcz do kuriozalnych sytuacji, gdy zwycięża tytuł, który sprzedał się w ilości kilkudziesięciu egzemplarzy, lub dana książka ma tyle wspólnego z gatunkiem grozy co ujeżdżanie świni. Tak jest i nikt tego nie zmieni. Trzeba więc z dystansem, czasami uśmiechem (chociaż mi zdarzało się z irytacją) podchodzić do finalnych wyników.

poniedziałek, 30 lipca 2018

Fantastyka jako opowieść oszusta. O „Trojgu szalbierzy” Arthura Machena.

Piotr Borowiec
Fantastyka jako opowieść oszusta. O „Trojgu szalbierzy” Arthura Machena.

Fakt, że zwlekałem dobrych parę miesięcy z tą recenzję znajduje jedno, mizerne zresztą, usprawiedliwienie.  Otóż pisząc ją, mógłbym się odnieść do innych reakcji fanów na „Troje szalbierzy”. Mógłbym, lecz nie mam do czego. Literalnie. Jedna mała recenzja Radka Jarosińskiego oraz trzy oceny na Lubimy Czytać, pozbawione zresztą jakichkolwiek opinii. Nie znam wyników sprzedaży, i poznawać nie chce – obawiam się, że mogłyby okazać się cokolwiek przygnębiające.
Oto bowiem mamy książkę legendarną, która wniosła do rozwoju fantastyki grozy więcej, niż dziewięćdziesiąt dziewięć procent pozostałych. Zawiera ona – między innymi - czysty horror lovecraftowski oraz cielesny, tyle że napisany ćwierć wieku przed Lovecraftem i osiemdziesiąt lat przed Barkerem. Nie słabnące zainteresowanie Mistrzem z Providence budzi moje ambiwalentne odczucia. Z jednej strony cieszy, bo jak ma nie cieszyć? Z drugiej zaś nieco dziwi, bo wygląda na to, że sprowadza się jedynie do kolekcjonowania kolejnych wydań z kolejnych wydawnictw, praktycznie bez próby jakiegokolwiek poznania czym, tak naprawdę, jest „horror lovecraftowski”.

środa, 4 lipca 2018

Michelle Paver - Przepaść


Fascynująca  opowieść o ludzkiej walce z naturą, oraz o tym, jak bardzo jesteśmy bezradni przy ogromie i niebezpieczeństwach gór. 

Michelle Paver do napisania książki przygotowywała się dość sumiennie uczestnicząc w górskich wyprawach. Książka także nie jest napisana współczesnym językiem. Autorka starała się uchwycić sposób wymowy sprzed niemal stu lat i udało się jej to znakomicie tworząc klimatyczną powieść. 

Przepaść to to historia grupy angielskich alpinistów, którzy na początku XXw postanawiają zdobyć Kanczendzongę, mityczną górę, trzeci co do wielkości szczyt świata. Poprzednie wyprawy zakończyły się fiaskiem i każda z nich kończyła się tragicznie. Ekipy alpinistów powracały, jednak nie w komplecie, a ciała zmarłych pozostawały wysoko w górach, złożone w kamiennych kopcach. Nic dziwnego, że góra miała złą sławę, zaś wśród tubylców uznawana była niemal za żywy, mroczny organizm, który skrzętnie strzeże dostępu do szczytu. 
Książka jest napisana w formie dziennika czy relacji jednego z bohaterów wyprawy w 1935 roku.

piątek, 29 czerwca 2018

Cody McFadyen - Cień bestii


Przez trzy dni leżała przywiązana do gnijącego trupa swojej matki, patrząc w jej martwe, zapadające się oczy i wąchając smród rozkładu. Ten potęgowany był przez rozpruty brzuch i wylewające się z niego wnętrzności. Taki horror dziesięcioletniej dziewczynce zgotował seryjny morderca, który pozostaje dla policji nieuchwytny. Pozostawia po sobie ślady, chełpi się swoim barbarzyństwem, chce by go poznano i zobaczono jego okrutne, nieludzkie dzieło. 

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Mainstream - Miroslav Pech



Przerażająca historia młodego małżeństwa i ich dwumiesięcznej córeczki.
Maciej jest początkującym ambitnym pisarzem i redaktorem lokalnej gazety. Klara jest jego żoną i matką dwumiesięcznej Sary. Po narodzinach dziecka małżeństwo przeżywa kryzys. W dodatku pewnego dnia Maciej dostaje e-mail ze zdjęciami nagiej żony.
Kiedy rodzina wyjeżdża na Boże Narodzenie do domku w lesie, dorośli zaczynają tracić kontrolę nad teraźniejszością i przeszłością.
*Notka wydawcy. 

 Czeski horror praktycznie nie gości na półkach naszych księgarń, dlatego z zainteresowaniem przeczytałem "Mainstream" Miroslava Pecha. Tak naprawdę nie miałem kompletnie pojęcia czego mam się spodziewać. Obawiałem się, że to typowy thriller, a wpisy w internecie, określające książkę jako porno horror są przesadzone.
Nie napawała optymizmem także objętość książki: duża czcionka, szerokie marginesy, duże odstępy pomiędzy linijkami i lekko ponad sto siedemdziesiąt stron. Nic więc dziwnego, że tak naprawdę nowelę przeczytałem w jeden wieczór. Oczywiście nie sama forma wydania miała wpływ na ekspresowe pochłanianie lektury a także treść.

czwartek, 7 czerwca 2018

Graham Masterton - Wirus


W jednej z dzielnic Londynu dochodzi do tajemniczych zgonów. Piękna młoda Pakistanka Samira popełnia makabryczne samobójstwo. Spokojna pracownica sklepu z używaną odzieżą, Sophie, zabija chłopaka, a David, bezbarwny mąż-pantoflarz, niespodziewanie morduje żonę, która tyranizowała go od lat. Detektyw Jeremy Thomas Pardoe, który wraz z detektyw sierżant Dżamilą Patel prowadzi śledztwo, wkrótce odkrywa, że ze wszystkimi tymi sprawami mają związek ubrania…
Wkrótce na ulicach Londynu przestaje być bezpiecznie. Życie tracą kolejne osoby, a sytuacja zaczyna się wymykać spod kontroli. Rozwiązanie zagadki nie jest proste, a zagmatwana droga ku prawdzie wiedzie policjantów aż na odległą Litwę...

środa, 6 czerwca 2018

Zbiory opowiadań, jeszcze z tak niszowego gatunku jak weird to dobry przepis na sprzedażową klapę

"Zbiory opowiadań, jeszcze z tak niszowego gatunku jak weird to dobry przepis na sprzedażową klapę."

Jakiś czas temu, na grupie FB Horror Weird Fiction (link) pojawiło się zdjęcie anglojęzycznej antologii poświęconej światowemu weirdowi. Już nie pamiętam ile wydawca zebrał tekstów (ponad sto?), książka, a właściwie cegła 1500 stronicowa rozbudziła marzenia grupowiczów o wydaniu tego, lub niemal podobnego zbioru w Polsce. 
Zbioru przedstawiającego najważniejsze teksty gatunku, od samego początku powstania weirda po dzień dzisiejszy. Rozpoczęło się snucie planów i pomysłów, kto mógłby to u nas wydać. Czasami pomysłów wariackich. Oczywiście w tego typu otwartej dyskusji poruszono wiele wątków, często pobocznych, jednak zdanie napisane przez Piotra Borowca zapadło mi szczególnie w pamięć, i siedzi w mojej głowie. Z Piotrkiem znamy się kupę czasu, mało kiedy się zgadzamy (śmiech), czasami żremy się jak dwie stare baby zazdrosne o to, na poletku której rośnie większa marchewka. Jednak zawsze mamy do siebie szacunek. Piotr napisał:

"Zbiory opowiadań, jeszcze z tak niszowego gatunku
 jak weird to dobry przepis na sprzedażową klapę."
(Za chwilę wrócę do tej myśli.)
Znalazła się tam także wypowiedź Bartka Zujewskiego z Vespera, które to wydawnictwo zostało wręcz wywołane do zajęcia stanowiska, czy są w stanie wydać zbiór o którym jest mowa, czy nie?
Pozwolę sobie przytoczyć.

czwartek, 24 maja 2018

Sinobrody - Maciej Szymczak


Macieja Szymczaka, fani literackiego horroru mogą kojarzyć ze wcześniejszych jego projektów. Wraz z Horror Masakrą wydał dwa tomy słowiańskich opowiadań: „Słowiańskie koszmary” i „Krew zapomnianych bogów”, ponadto autor udzielał się w kilku undergroundowych antologiach. Przyszedł więc czas, że Szymczak postanowił napisać i wydać własny zbiór opowiadań „Sinobrody i inne opowiadania” nakładem wspomnianej Horror Masakry.
Dotychczasowa twórczość autora, przynajmniej ta znana mi, kazała spodziewać się opowiadań w historycznym klimacie. Dlatego z dużą niecierpliwością oczekiwałem premiery zbioru. Przecież horror historyczny to nadal dość rzadki temat we współczesnej twórczości pisarzy gatunku.
Nie będę może rozpisywał się nad każdym z jedenastu opowiadań, a postaram się ogólnie podzielić wrażeniami z dopiero co przeczytanej lektury. Zanim przejdę do moich wrażeń wspomnę tylko o szacie graficznej, która jest rewelacyjna. Piękna grafika od Shred Perspectiv Works, twarda oprawa (dostępna jest także wersja w miękkiej okładce) czy rozłożenie napisów na okładce, daje czytelnikowi poczucie solidnie i porządnie wydanej książki.

środa, 23 maja 2018

Piotr Borowiec - Diabeł, elfy i bimber. O „Osobliwych zdarzeniach” Josepha Sheridana Le Fanu


Piotr Borowiec
„Diabeł, elfy i bimber. O „Osobliwych zdarzeniach” Josepha Sheridana Le Fanu”. 


Zapowiedzi C&T przekazywane światu przez zaufanych Pawła Marszałka sugerowały, że „Osobliwe zdarzenia” wyczerpią zasób nie publikowanych po polsku opowiadań grozy Josepha Sheridana Le Fanu. Czy jest tak faktycznie, muszę dokładnie sprawdzić. Mamy wszak trzy zbiory, po za nimi jest chociażby „The ghost of a hand”, publikowane u nas jako „Ręka ducha” w zapomnianej już antologii „Świat grozy”.  Ustalenie czy zostało faktycznie wydane już wszystko jest nieco utrudnione. Pisarz miał irytujący fanów i bibliografów zwyczaj ogłaszania tych samych historii pod różnymi tytułami w nieco zmienionych wersjach. Załóżmy więc, że wydawnictwo faktycznie wydało ostanie nie znane w języku polskim utwory grozy Irlandczyka, a kto przeczytał „Ducha pani Crowl” i „Przez ciemne zwierciadło” (oraz wspomnianą „Rękę ducha”), a teraz „Osobliwe zdarzenia” ten faktycznie zna całość opowiadań grozy Le Fanu.

poniedziałek, 21 maja 2018

Graham Masterton - relacja. Szczecin 2018

Relacja ze spotkania z Grahamem Mastertonem w Szczecinie.

Zaopatrzony w numer specjalny OkoLicy Strachu, w którym znalazło się niepublikowane opowiadanie i plecak pełen książek (serię Primy z lat 90-tych), z wielką ekscytacją dojechałem na spotkanie z moim mistrzem Grahamem Mastertonem w szczecińskim Empiku. To kolejny raz, gdy z mocnym postanowieniem spotkania z pisarzem, ruszyłem pełen nadziei, że w końcu to się uda. Próby podejmowałem kilkukrotnie, jednak zawsze komplikacje życiowe skutecznie stawały mi naprzeciw. Oczywiście w plecaku miałem także listy od śp. Andrzeja Kuryłowicza – założyciela wydawnictw Prima i Albatros, w których informował mnie o wizycie Mastertona z 1993 roku, która, jak się potem okazało, nie doszła do skutku. Bardzo chciałem je Grahamowi pokazać.


fot. Rafał Charusta

środa, 9 maja 2018

Shirley Jackson - Nawiedzony dom na wzgórzu


Żadne ludzkie oko nie jest w stanie dostrzec owego nieszczęsnego punktu, w którym dziwny zbieg linii i płaszczyzn sugeruje zło w fasadzie domu. A jednak dziś szalone zastawienie, źle ustawiony narożnik, przypadkowe spotkanie linii dachu i połaci nieba zamieniły Dom na Wzgórzu w miejsce prawdziwej rozpaczy, tym bardziej przerażające, że fasada domu zdawała się żywa, bacznie obserwująca otoczenie z pustych okien, z odrobiną rozbawienia w gzymsowych brwiach.*

Niektóre książki przywołują w nas na nowo tchnienie grozy. Sentymentalna podróż w głąb nawiedzonych domów, nieznanych upiorów, pradawnych bóstw, czy okrutnych potworów. „Nawiedzony dom na wzgórzu” to klasyka gatunku, a opowieść o mrocznym i owianym złą sława dworku zna niemal każdy fan horroru.
Shirley Jackson i jej książki na stałe wpisały się do tak zwanego kanonu grozy, który przywołuje klasyczne, gotyckie powieści. 

wtorek, 8 maja 2018

Wojciech Chmielarz - Żmijowisko

zdjęcie; Beata Sokołowska
Gdy skończyłam czytać "Żmijowisko" przez dłuższą chwilę siedziałam w kompletnym bezruchu. Następnie chwyciłam za telefon i napisałam wiadomość do Wojtka  
”Skończyłam. Muszę ochłonąć. Rozwaliłeś system.”
Może nie powinnam już od samego początku zdradzać  jak dobra jest ta książka, ale z drugiej strony "Żmijowisko" zasługuje na same dobre słowa oraz opinie pełne zachwytu i uznania dla talentu  autora. W swoich recenzjach bardzo często pisałam jak uwielbiam patrzeć na pisarski rozwój Wojciecha Chmielarza. Każda  książka jest jeszcze lepsza od poprzedniej. Autor „Cieni” kolejny raz stanął na wysokości zadania i oddał w nasze ręce opowieść  wręcz idealną.

Grupa trzydziestolatków, przyjaciół ze studiów, co roku wyjeżdża wspólnie ze swoimi rodzinami na wakacje. Tym razem trafiają do zagubionej wśród jezior i lasów agroturystyki w niewielkiej wsi Żmijowisko. Bawią się jak zwykle – odreagowując stres szybkiego wielkomiejskiego życia. Jest alkohol, są narkotyki. A także skrywane od lat urazy, dawne uczucia i wzajemne pretensje. Podczas jednej z mocno zakrapianych imprez ktoś kogoś prawie topi. Wywiązuje się kłótnia, podczas której otwierają się dawne rany. Następnego dnia córka jednej z par, piętnastoletnia Ada, znika. Pomimo poszukiwań nikomu nie udaje się jej odnaleźć. Rozpływa się w powietrzu.
Rok później jej ojciec wraca do Żmijowiska, by podjąć ostatnią próbę odnalezienia córki.

Zapowiedzi wydawnictwa Phantom Books


 PREMIERY W MAJU

Jarosław TUROWSKI - NIENAZWANY

Bezdomny zaczepia Fabiana na ulicy i daje mu kopertę. Wewnątrz znajduje się zdjęcie przedstawiające jego, jako inwalidę z amputowanymi nogami. Fotografia znika w tajemniczych okolicznościach. To dopiero początek zagadki, którą musi rozwiązać chłopak. Fabian wpada na ślad swojej biologicznej matki przebywającej w szpitalu psychiatrycznym. Obłąkana kobieta twierdzi, że chłopak jest synem jej i Jezusa.
*
Zuza jest obiektem fantazji wszystkich mężczyzn. Dziewczyna dla zabawy wdaje się w romans z wikariuszem parafii. Dwa miesiące później w tragicznym wypadku umiera siostra Zuzy. Pod opiekę dziewczyny i księdza trafia osierocony, opóźniony intelektualnie chłopczyk – Kubuś. Dziewczyna przyłapuje kapłana na molestowaniu dziecka.
W między czasie przebudza się Nienazwany – prastary demon, który przekracza światy równoległe, pozostawiając po sobie tylko zagładę. Żywi się złymi emocjami, festyn perwersji przyciąga go na plebanię. gdzie opętuje Zuzę. Rozpoczyna się koszmar.
Losy Fabiana i Zuzy zostają splecione w labiryncie krwawych wydarzeń. Jedynym wyjściem, jest pokonanie Nienazwanego!
Powieść.Premiera maj 2018.



poniedziałek, 7 maja 2018

OkoLica Strachu #2. Recenzja

Pierwszy OLS był tak literacko dobry, że w zasadzie nie było możliwe, by kolejny numer czasopisma utrzymał ten poziom. Niemniej nadal jest naprawdę dobrze, nadal można się cieszyć dobrymi opowiadaniami.
Tekstem numeru jest druga część "Kobiet Błogosławionych" Wojciecha Chmielarza. Na szczególne uznanie zasługuje fakt, że Autor potrafił umiejętnie pociągnąć i zakończyć opowiadanie. Sporo tekstów zbudowanych na koktajlu historii, fantasy i horroru świetnie się zaczyna, bo to i otoczenie efektowne, i zawiązanie akcji intrygujące. Trudniej jest jednak utrzymać początkowe zainteresowanie czytelnika, i trudniej zgrabnie zakończyć opowieść. (Typowym przykładem jest tutaj "Serce Bestii" Jacka Komudy). Chmielarzowi udało się to wszystko, łącznie ze zgrabnymi twistami końcowymi - brawa - 8/10,
Ze stawki wyróżnia się również "Uczeń" Agnieszki Kwiatkowskiej, dyskretnie lovecraftowskie opowiadanie o obdarzonym nadzwyczajną mocą uczniu i nauczycielu, który zupełnie źle ocenił pewną sytuację. 7/10

piątek, 27 kwietnia 2018

OkoLica Strachu nr1. Recenzja

Generalnie nie należy mieć zbyt wygórowanych oczekiwań wobec opowiadań prasowych. Nieczęsto Autorzy skłonni są do publikowania tą drogą swych najcenniejszych utworów, również wymuszane rytmem przygotowania numeru do druku deadline'y nie służą jakości przedkładanych propozycji. Tym większym zaskoczeniem jest jakość opowiadań, które znalazły się w pierwszym OLSie.
Zaczyna się od razu bardzo mocno - wampirycznym opowiadaniem Marka Stelara "Trzeba Kaszleć" (9/10). Świetna, trzymająca w napięciu historia wędrowca, który, walcząc z atakiem serca dociera z prośbą o pomoc do przyczajonego w lesie domku jest doskonale napisana, zapada też w pamięć dzięki zaskakującemu, podwójnemu twistowi.
Kolejny tekst, "Kobiety Błogosławionych" (8/10) Wojciecha Chmielarza byłby ozdobą każdej grozowej lub fantastycznej antologii. Historyczny thriller, z akcją osadzoną w XVI wiecznym Krakowie opowiada o śledztwie dotyczącym serii brutalnych mordów rytualnych. Ofiarami są kobiety, które miały romans z magami, zwanymi "Błogosławionymi" (stąd tytuł). Gildie magów, czarne straże, intrygujący bohaterowie i do tego żwawo mknąca fabuła. To się świetnie czyta !

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Idiota skończony - antologia

Antologia „Idiota skończony” od Fabryki Słów kusi znanymi ( i uznanymi) nazwiskami. Mnogość gatunków i konwencji, bohaterowie skrajnie różni, jednak mający pewna cechę wspólną. Czy to z własnej winy, czy przez wzgląd na niesprzyjające okoliczności, którym nijak zapobiec nie potrafią, a wręcz je prowokują -  pakują się w kabałę. Co rusz - większą. Słowem - idioci. Idioci skończeni.
Antologia wypada całkiem nieźle, jako całokształt, choć nie można powiedzieć, że teksty w niej są równe. Niby to zwyczajna przypadłość takich zbiorów, mieszających wiele stylów i trendów gatunkowych, jednak tu mocno można wyodrębnić zwykłe przeciętniaki, jak i teksty co najmniej znakomite.

Ale po kolei.

Antologię otwierają dwa nazwiska kobiece. Pierwsze, to Aneta Jadowska - młode pokolenie autorów fantastyki - która swoją prozę kieruje głównie do nastolatek. I tak jest też w  - a jakże! - „Idiocie skończonym”. Proste czytadełko, mieszające romans, emocjonalne uniesienia podlotków i wiedźmową magię. Czyli składniki typowe dla twórczości Jadowskiej. Jej wiernym fanom się spodoba, bo doskonale wpisuje się w serwowany przez nią zwyczajowo nurt. Pozostali mogą się zawieść.