Okiem na Horror

Okiem na Horror

,

,
NAJNOWSZE PATRONATY OKA

wtorek, 17 stycznia 2017

Łukasz Orbitowski - Wigilijne psy

Moja pierwsza styczność z Autorem - każdy mi Go polecał, więc w końcu trzeba było się przekonać, czy rzeczywiście warto.
Warto i to z wielu względów.
Wznowienie zbioru Wigilijne psy zostało uzupełnione o parę innych opowiadań, ale wszędzie czuć specyficznego ducha. Brudu, buntu, gniewu, pasja wyraźnego odmalowywania rzeczywistości - paletą oszczędną w barwy niczym życie w dobro.
Pierwsze, co uderza w młodzieńczej twórczości Orbitowskiego to język. Nie twardy i brutalny, bo takie jest życie. Właściwszym określeniem byłoby: szczery. Autor bez litości przekłada brudne realia na słowa, nie oszczędzając zarówno wyobraźni czytelnika, jak i jego wrażliwości. Nie chodzi tu o dosadność, przekleństwa czy epatowanie rekwizytami rodem z gore. Podszyte czarnym humorem opisy, celne porównania, wszystko to dodaje ostrości przedstawianym konturom smutnego świata. Brudu tego nie zmywa nawet powracający jak uporczywy refren maj - czytając miałem wrażenie jeżeli nie jesiennej pluchy, to brudnej śniegowej brei wylewającej się z kolejnych stron. Autor nie przejmuje się też, komu podpadnie - pisze otwarcie, nie przejmując się metalami, łysymi, czytelnikami Wyborczej czy turbopoganami.

niedziela, 15 stycznia 2017

Carla Mori - Kostuszka

Brzostowscy wraz z ośmioletnią córką wiodą spokojne i szczęśliwe życie na południu Anglii. Z dala od rodziny, z którą nie zawsze się dogadywali, snują plany i marzenia na długie, wspólne lata. Jednak któregoś dnia w ich domu pojawia się włamywacz, z zimną krwią mordując Annę. Jej mąż staje się głównym podejrzanym i wspólnie z opieką społeczną decyduje o przekazaniu tymczasowej pieczy nad dzieckiem babce i ciotce, zamieszkującym w Polsce. Dotknięta głęboką traumą dziewczynka, z dnia na dzień pozbawiona obojga rodziców, ląduje w obcym kraju, wśród obcych dla siebie ludzi. Jeśli wydaje Ci się, że najgorszym dziecięcym koszmarem jest utrata rodziców, spróbuj sobie wyobrazić, co czuje, kiedy najbliżsi mu ludzie okazują się również najbardziej okrutni. Czasami jedynym schronieniem przed bólem bywa miejsce mroczne i niepokojące. Miejsce, w którym można dowiedzieć się zaskakującej prawdy o sobie...

sobota, 7 stycznia 2017

12 najlepszych thrillerów 2016 roku wg Oka

To ostatnie podsumowanie mijającego roku. Tym razem przedstawimy Wam dwanaście najlepszych thrillerów, które ukazały się w 2016 roku. Wybór nie był łatwy, przynajmniej w przypadku kilku tytułów, inne niemal z miejsca (zaraz po przeczytaniu) wskoczyły do podsumowania. 
Poniższe podsumowanie to książki, które przeczytaliśmy. Od razu napiszę, że pewnie nie wszystkie tytuły, które zebrały pozytywne oceny na innych stronach czy blogach mieliśmy szansę przeczytać. Mimo to, rok 2016 należy uznać za udany. Z drugiej strony, kto przeczytał wszystkie zaplanowane powieści, w gonitwie codziennego życia? 
Niestety w tym roku polskich autorów niemal zabrakło i znajdziecie tutaj jeden tylko krajowy tytuł, który zamyka dwunastkę. Mało tego, dla wielu może być to szokiem, ponieważ książka została wydana jako vanity press (mówiąc ogólnie - wydanie książki finansuje się z pieniędzy autora). Jednak jak nie raz podkreślałem i w tym modelu (?) znaleźć można świetne pozycje. Oczywiście w zdecydowanej mniejszości, jednak są.
Po raz pierwszy postanowiliśmy przypisać miejsca przedstawionym powieściom. We wcześniejszych topkach po prostu podawaliśmy tytuły. Tym razem chcemy pokazać prawdziwe nasze hity!
Nie będziemy także rozpisywać się w temacie fabuły, to znajdziecie na stronie każdego wydawcy. 
Więc zapraszamy. 

12 NAJLEPSZYCH THRILLERÓW 2016 ROKU WG 

OKIEM NA HORROR


1. ISTOTA ZŁA - Luca D`Andrea (wyd. WAB) 
2. HIPOTEZA ZŁA - Donato Carrisi (wyd. Albatros)
3. WYSPA POWROTÓW - Peter May (wyd. Albatros)
4. ZAWSZE KTOŚ PATRZY - Joy Fielding (wyd. Świat Książki)
5. SIOSTRY KRWI - Graham Masterton (wyd. Albatros)
6. ZABÓJCA Z SĄSIEDZTWA - Alex Marwood (wyd. Albatros)
7. PARA ZZA ŚCIANY - Shari Lapena  (wyd. Zysk i s-ka)
8. DZIEWIĘĆ DNI - Gilly Macmillan  (wyd. Świat Książki)
9. WIOSKA MORDERCÓW - Elisabeth Herrmann (wyd. Prószyński i s-ka)
10. WYSPA STRACHU - Hakan Ostlundh (wyd. Jaguar)
11. CZARNE JAK MOJE SERCE - Antti Tuomainen (wyd. Albatros)
12. WYKLUCZENI - Aleksandra Szałek (Novae Res)




piątek, 6 stycznia 2017

Tomasz Siwiec - Tam, gdzie rozkwitają serca

Tomasz Siwiec pod koniec roku wypuścił na rynek swój najnowszy projekt, który można zakupić na internetowych aukcjach. Autor wydanych kilkudziesięciu opowiadań głównie w klimatach horroru ekstremalnego, założyciel kilku projektów literackich i akcji, której celem było zbieranie pieniędzy na chore dzieci. Tym razem zebrał w zbiór opowiadania, w zdecydowanie lżejszym gatunku niż te, które mogliśmy przeczytać chociażby w: "Czterech echach grozy", "11 grzechach głównych" i "Liturgii plugastwa".

"Tam, gdzie rozkwitają serca" to zbiór siedmiu opowiadań. Opowiadań innych, patrząc na dotychczasową twórczość autora, znaną z przytoczonych powyżej tytułów.
Powiem szczerze, że po zapoznaniu się ze wstępem autorstwa Magdy Paluch, z dużą rezerwą podchodziłem do czytania tych tekstów. Zastanawiałem się co tym razem Tomasz nam zaserwował, tym bardziej, że kilkakrotnie podkreślał, że to jego taki dość osobisty projekt, jakby próba sprawdzenia się w nowej odmianie literackiego horroru.

piątek, 30 grudnia 2016

Patrick Ness - Siedem minut po północy

Są opowieści, które na piersi kładą potężny głaz, nie pozwalają oddychać i oblewają ciało zimnym potem. Napełniają potężnym odczuciem paniki, smutku, obezwładniającego strachu. Nie dają spać po nocach. Czasem - gdy pozwolą zapaść w krótki, urywany sen - przynoszą chwilową nadzieję, nawet ukojenie. Niestety te najmroczniejsze historie wybudzają z krzykiem i na nowo dają o sobie znać. Bo te opowieści to nie zmyślone koszmary, ale rzeczy, które w naszym życiu dzieją się naprawdę.
Tym właśnie jest książka Siedem minut po północy autorstwa Patricka Nessa, która powstała na podstawie pomysłu Siobhan Dowd – przedwcześnie zmarłej na raka. Ness postanowił niejako za nią dokończyć tę opowieść, a efekt ten wyszedł mu ostatecznie znakomicie.  
Może takich historii było już wiele, a Siedem minut po północy powiększa ich kanon. Jednak jest w tej opowieści coś innego – baśniowego, złowrogiego, porażającego, epatującego skrajnymi odczuciami. To coś przychodzi siedem minut po północy i nawiedza trzynastoletniego Conora. Nachodzi go pod postacią wielkiego, potwornego drzewa i namawia do wyjawienia najstraszliwszej prawdy, niezakłamanej opowieści, którą Conor trzyma głęboko w sobie i nigdy, przenigdy nie chciałby komukolwiek wyjawić.

środa, 28 grudnia 2016

12 najlepszych horrorów 2016 roku wg Oka



Pamiętam, że we wrześniu napisałem post, na który z lubością powoływał się Mariusz "Orzeł" Wojteczek zarzucając mi błędną ocenę, że mijający rok 2016 nie wniósł nic szczególnego dla literackiego horroru w Polsce. Dzisiaj nie opublikowałbym tego wpisu, ponieważ gdy podsumujemy cały okres 2016, to zmieniło się dużo. Rok temu (2015), podobnie jak w tym, pierwsze trzy kwartały były podobnie jałowe i dopiero końcówka roku 2015 przyniosła kilka dobrych premier. I chyba stanie się to regułą, że trzeba cierpliwie wyczekać do końca z rzucaniem osądów. Mam nauczkę.

Czy fani literackiego horroru mogą być zadowoleni? Czy są powieści, które okazały się hitem? Czy ukazały się książki długo oczekiwane i po przeczytaniu ich możemy powiedzieć, że to była świetna lektura? Odpowiedź na powyższe pytania brzmi: TAK.
Bardzo cieszy, że wśród największych hitów mijającego roku (który zaprezentuję poniżej) znaleźli się i polscy autorzy, tym bardziej, że nie są tak nagminnie wydawani jak zagraniczni. Wśród dwunastu książek, które wg mnie są najlepszymi książkami mijającego roku znalazły się nowości i wznowienia. 
Ponieważ do dzisiaj toczą się dyskusje, gdzie kończy się literacki horror, jakimi atrybutami się posługuje i czy ta, czy inna powieść jest horrorem, to obok książek, które nie pozostawiają wątpliwości co do przynależności gatunkowej, znajdą się w poniższym podsumowaniu także tytuły, które przez wielu z Was za horror mogą być nie uznane, jednak wg mnie należy o nich wspomnieć, ponieważ jak napisałem - granica literackiego horroru jest dość płynna, a i samych gatunków literackiej grozy jest bez liku. 
Podsumowujemy więc tytuły, które trafiły na księgarskie półki. 
Poniższy spis tytułów nie jest ułożony chronologicznie, przypisane miejsca nie oznaczają że ta, czy inna powieść jest w pierwszej trójce najlepszych książek 2016. Powyciągałem je z biblioteczki, leżą obok mnie i po kolei będę je przedstawiał. Nie obawiajcie się także, że będę opowiadał fabułę i zakończenie. Ten wpis ma na celu podpowiedzieć Wam, po jakie książki należy sięgnąć. Oczywiście możecie nie zgodzić się z moimi typami najlepszych książek 2016 roku, to przecież subiektywne podsumowanie oparte na wrażeniach, a nie sklepowych TOPkach, czy ocenach na lubimyczytać.pl, które swoją drogą pozostawiają wiele do życzenia i namawiam, aby się nimi nie sugerować przy doborze lektury.
Więc zaczynamy.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Pradziadek ekstremy. O „Mnichu” M. Lewisa.

Piotr Borowiec
Pradziadek ekstremy. O „Mnichu” M. Lewisa.

Podobno panuje powszechne rzekomo przekonanie, iż klasykę trzeba znać. Owszem, w czasach mojej szkolnej edukacji był to swoisty dogmat, wedle którego układano i realizowano programy nauki języka polskiego. Uczeń musiał czytać „Nad Niemnem” a nauczyciel tłumaczyć nieszczęśnikowi, iż Orzeszkowa wielką pisarką była. Bardzo dużo powiedzano już w dyskusji nad nieszczęsnym kanonem i kwestią, czy oby  zmuszanie młodych ludzi do czytania archaicznych książek, pisanych językiem, którego nie rozumieją, o problemach, które ich nie dotyczą, nie zniechęca młodzieży do czytania. Coś w tym jest, moje polonistki robiły co mogły, aby nam obrzydzić literaturę. Fakt, że jeszcze w tym kraju ktokolwiek  cokolwiek czyta, uważam za gigantyczną porażkę systemu edukacji Polski końca XX wieku.

niedziela, 18 grudnia 2016

Mark Z. Danielewski - Dom z liści

Johnny Wagabunda, były pracownik salonu tatuażu w Los Angeles, znajduje notes Zampano, starszego pana i odludka, który zmarł w swoim zagraconym mieszkaniu. Notes zawiera opatrzoną licznymi przypisami historię "Relacji Navidsona".
Fotoreporter Will Navidson wprowadził się z rodziną do nowego domu - dalsze wydarzenia zostały zarejestrowane na taśmach filmowych oraz w postaci wywiadów. Od tamtej pory Navidsonowie stali się sławni, a Zampano - robiąc notatki na luźnych kartkach papieru, serwetkach i w gęsto zapisanych notatnikach - skompilował wyczerpującą pracę na temat wydarzeń w domu przy Ash Tree Lane.
Jednakże ani Wagabunda, ani nikt z jego znajomych nigdy nie słyszeli o "Relacji Navidsona". Teraz zaś im więcej Johnny czyta o domu Navidsonów, tym bardziej zaczyna się bać i popadać w paranoję. Najgorsze jest to, że nie może potraktować znalezionych zapisków jako zwykłych majaczeń starego wariata. Zaczyna zauważać zachodzące w otoczeniu zmiany...
Książka niepospolicie oryginalna. Nie sposób oderwać się od lektury - tak jak nie sposób jej zapomnieć. "Dom z liści" trzyma w napięciu, przeraża i jest inny niż wszystkie książki, które znacie.
Notka wydawcy.

piątek, 16 grudnia 2016

Krwawnik 2. Opowiadania z pozornie martwej strefy


Groza jednych przeraża, drugich odstręcza, a jeszcze innych bawi. Horror to kondensacja nieraz ambiwalentnych odczuć, które mają demaskować najczarniejsze charaktery i scenariusze. Horror to doszukiwanie się korzeni zła i przedstawienie ich w rozmaitej formie.
Wszystkie te cechy powieści grozy można znaleźć w drugiej odsłonie Krwawnika, opowiadań z pozornie martwej strefy. Antologia jest pomysłem Piotra Dubasa z portalu Kostnica.com.pl, który zaprosił do projektu siedemnastu twórców polskiej grozy. W Krwawniku 2 znajdziemy więc szesnaście opowiadań i komiks.
Najnowsza odsłona Krwawnika nie ma jednego, ustalonego tematu, do którego musieliby odwoływać się autorzy, dlatego też w Pozornie martwej strefie znaleźć można dużą różnorodność. Siedemnastu twórców w rozmaity sposób spogląda na pojęcie grozy. Mamy więc opowieść o tym, że za wszystko w życiu trzeba płacić, zwłaszcza gdy wchodzi się w konszachty z tajemnymi mocami. Znajdziemy też w kilka perwersyjnych opowiadań, które przestrzegają przed tym, by uważać czego sobie życzymy, albo jakie mroczne istoty przyzywamy. Przeczytamy też o morskich opowieściach z dreszczykiem, czy przedmiotach, w których pozostało echo śmierci. W antologii nie zabrakło także opowiadań, których mrok wywodzi się z wnętrza człowieka, z jego charakteru i przemyśleń, są też takie historie, w których odnajdziemy drugie dno.

środa, 14 grudnia 2016

Polski horror. Podsumowanie 2016 roku



Gdy rok temu pisałem felieton o nowej fali w polskiej literaturze grozy, to wyraziłem w nim nadzieję, że to początek nie tylko nowej jakości w polskim horrorze, ale i może bodziec, który spowoduje, że polskiego horroru będzie więcej. Minął rok i myślę, że można już podsumować dwanaście miesięcy 2016 roku.
Nie boję się powiedzieć, że to był jeden z najlepszych okresów polskiej grozy, więc jakby moje życzenie się spełniło. Oczywiście były lepsze i gorsze momenty, słabe tytuły, ale i premierę miały długo wyczekiwane powieści. Niektórzy autorzy zniknęli w czterech ścianach swoich domostw, pojawili się nowi i nowe projekty, wydawnictwa i konferencje.
Od blisko dwóch dni, przypominam sobie to co działo się w mijającym roku i co chwila kolejna kartka brudnopisu jest zapisywana kolejnymi hasłami. Świadczy to o tym, że działo się dużo skoro ołówek stał się moim nieodzownym przedmiotem spoczywającym w kieszeni kurtki. Wreszcie gdy mam wrażenie, że  zanotowałem już wszystko, to nagle coś sobie przypomina i szukam karteluszek z notatkami.
Pomimo, że starałem się ująć wszystko, to zapewne po publikacji postu coś mi się przypomni, lub w komentarzach napiszecie "A o tym to zapomniałeś?". Piszcie! Obowiązkowo. Dlatego z góry przepraszam, jeżeli kogoś lub jakieś wydarzenie pominąłem. Zdaję sobie sprawę, że nie jest możliwe wyszczególnienie każdej książki czy projektu. Wybaczcie także to, że nie zrobię tego chronologicznie, a postaram się podzielić wszelkie horrorowe wydarzenia na kilka punktów. Ważna jeszcze jedna uwaga. Ponieważ Okiem na Horror nie zajmuje się publikacjami elektronicznymi i internetowymi a tylko papierowymi, więc pominę te pierwsze.

Ed i Lorraine Warren - Demonolodzy. Bezsenne środy z Wielkim Bukiem

Nie wierzysz w duchy, demony, ani w diabły? Nie wierzysz w odwieczne zło, które czai się w cieniu, czujnie obserwuje i kusi naiwnych? Nie wierzysz, że istnieją siły, które w jednej chwili mogą przeniknąć do naszego świata niezauważenie, mogą omotać czyjeś serce i przejąć jego ciało? Nic nie szkodzi, bo wcale nie trzeba patrzeć w otchłań, wcale nie trzeba spoglądać w tę ciemność, ten mrok, te głębiny, by one patrzyły na Ciebie. Tak, na Ciebie, drogi Czytelniku. I być może parskniesz teraz z pogardą, szepniesz do siebie „co za bzdura!”, klikniesz dalej i zapomnisz o wszystkim, ale to nie zmieni faktu, że gdzieś po drugiej stronie lustra, gdzieś obok, gdzie nie dosięga światło dnia, coś zachichocze złowieszczo, odparsknie złośliwie i ruszy na łowy, szukając kolejnej ofiary.
W ten właśnie drugi świat wierzyła para najsłynniejszych współczesnych demonologów, niezwykły duet, który połączyło duchowe braterstwo, tropiciele zjawisk nadprzyrodzonych, zwalczający odwieczne zło. Przed Wami „Ed i Lorraine Warren. Demonolodzy” i ich historia spisana przed Geralda Brittle.
Któż z nas, maniaków grozy, nie zna opowieści o horrorze z Amityville? Któż z nas nie słyszał o nawiedzonej lalce zwanej Annabelle, która niemal zniszczyła życie trojga młodych ludzi? Komu z nas wciąż jeszcze obca jest historia poltergeista z Enfield? To nazwy, imiona, miejsca, które owładnęły współczesną popkulturę grozy, które wskrzesiło kino, a które łatwo wpadają w ucho i kuszą, by poznać ich prawdziwą historię. Jeśli sprawdzimy te hasła, to niemal pierwszym powiązaniem będą oni – Ed i Lorraine Warren. On był jedynym świeckim demonologiem uznanym przez Watykan, ona posiada pewne niezwykłe zdolności, dzięki którym potrafi wyczuwać obecność z innego wymiaru. Wielu uznaje tę parę za oszustów, spryciarzy, którzy w erze największego duchowego upadku Stanów Zjednoczonych postanowili zarobić na ludzkim strachu, ale jedno w tym jest pewne – z ich doświadczenia korzystał oficjalnie Kościół Katolicki w Stanach Zjednoczonych, a dowody ich działalności intrygują także dzisiaj.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Grzegorz Gajek - Malowidło. Recenzja #2


 Ta książka intrygowała mnie od dawna. Ciekawy opis na okładce i nazwisko autora  zachęcały do zapoznania się z tą powieścią, co też uczyniłem. W „Malowidle” poznajemy losy Karola, typowego faceta średnim wieku. Karol, chcąc uciec od problemów, od całego zgiełku miasta i przeszłości staje się właścicielem starego domu gdzieś na Śląsku. Ale od przeszłości nie można uciec tak łatwo…
Pierwsze co uderzyło mnie w tej powieści to niesamowity język i styl autora. Jest elegancki, kunsztowny, błyskotliwy. Czytając najnowszą powieść Gajka czułem zadowolenie i zachwyt, że tak można pisać i to powieść grozy. Nad całym „Malowidłem” unosi się aura tajemniczości, mistycyzmu, czegoś ulotnego i niedostrzegalnego gołym okiem. Autor doskonale buduje napięcie, potęgując elementy zagrożenia i zaskoczenia. Jak na Grzegorza Gajka znalazłem też te mocniejsze fragmenty, co tylko jeszcze bardziej mnie ucieszyło. Żałowałem, że za „Malowidło” nie wziąłem się wcześniej.
Sam temat jest tak bardzo eksploatowany, że by móc jeszcze coś z niego czknąć trzeba nie lada odwagi i pomysłowości. Gajek wychodzi z tej opresji obronną ręką, a nawet powiedziałbym, że dwiema. Nawiedzony

niedziela, 11 grudnia 2016

Bernard Cornwell - Azincourt

„Azincourt” Bernarda Cornwella wydany przez Fabrykę Słów, jest nowością w tym wydawnictwie, jednak sama powieść na polskim rynku ukazała się już wcześniej pod tytułem „Pieśń łuków. Azincourt”. Pomimo wcześniejszego wydania nie spotkałem się z tą pozycją, jak i z innymi książkami Bernarda Cornwella, uznawanego za jednego z najwybitniejszych twórców przygodowych powieści historycznych.

Historia opisana w powieści przedstawia losy Nicka Hooka, wiejskiego chłopaka, który na wskutek zatargu z rodziną Perrillów i zaatakowaniem księdza, musi ratować się ucieczką. Wstępuje do angielskiej armii pod chorągiew sir Johna, jednego z najsławniejszych ówczesnych rycerzy angielskich.
Historia oparta jest historycznie w okresie wojny stuletniej i koncentruje się na zaatakowaniu przez rycerstwo Anglii - Francji, która teoretycznie powinna uznać króla Henryka V jako swojego prawowitego władcę. Jednak we Francji rządy sprawuje szalony król Karol VI.  Armia wyrusza i ląduje na brzegach Normandii, a wraz z nią nasz bohater Nick, któremu nawet tam, podczas zmagań wojennych towarzyszą niezałatwione sprawy w rodzinnym kraju. Po zwycięskim oblężeniu jednego z zamków, Anglicy kierują się do Calais, gdzie zmierzą się z Francuzami i Burgundczykami w decydującej bitwie.

Z sentymentu za prawdziwymi horrorami

Z sentymentu za prawdziwymi horrorami. Czyli wszystko o Phantom Books.


1. Tytułem wstępu.

Można bardzo dużo pisać o złotej erze literackiego horroru lat 90 w Polsce. Każdy, kto czyta dzisiaj horrory z pewnością kojarzy powieści: Guya N Smitha, Grahama Mastertona, Jamesa Herberta, F. Paula Wilsona, Harrego Adama Knighta i wielu innych. Nie jeden z nas na myśl o cyklach: Kraby, Sabat czy pierwszych tomach Nekroskopu uśmiecha się w duchu i myśli „To były czasy”. 
Pomimo słabej korekty, lichego papieru, błędów edytorskich, czasami głupawej treści i tandetnej okładki tytuły te pozostały w naszej pamięci. To było coś nowego, pociągającego i niesamowitego na tle szarych okładek z czasów komuny. Zresztą , kto z nas wtedy słyszał o horrorze wydawanym na zachodzie?
Zapewne bardzo wielu z Was (tak, jak ja), swoją przygodę z horrorem zaczęło od kieszonkowych książeczek wydawnictw Phantom Press i Amber. Możliwe, że gdy dzisiaj myszkujecie w antykwariatach i na podłodze, w koszu z totalną taniochą leżą książki z okładkami pełnymi krwi i makabry, to wertujecie je i przeglądacie. Wracają wspomnienia. Często, także w niewiadomego powodu kupujecie taki tytuł i dopiero w domu mówicie sobie „Po co ja to wziąłem? Przecież to było tak słabe?”
A jednak. To jest właśnie magia złotej ery horroru, chociaż określenie OPĘTANIE - nie magia, byłoby właściwsze. Zdaję sobie sprawę, że wielu, szczególnie młodych czytelników, nie pojmuje, jak można zachwycać się kiepsko wydanymi b-klasowymi horrorami z końcówki ubiegłego wieku? Niestety w znacznej mierze, nie będą mogli tego zrozumieć, ponieważ siłą rzeczy, tamte czasy ich ominęły i element nostalgii, tak niezrozumiały dla wielu obecnych piewców współczesnej grozy, będzie im obcy.

piątek, 9 grudnia 2016

Przepraszam, ale o kim mowa?


Piotr Borowiec
Przepraszam, ale o kim mowa?



Od dwudziestu pięciu lat czytam szeroko rozumianą literaturę grozy. Nie tylko klasykę. Pierwszym horrorem, jaki przeczytałem było coś Kinga, bodajże Christine. Dość szybko odkryłem starocie, wszelakie Opowieści z dreszczykiem wydrukowane w zeszytach Nie czytać o zmierzchu. I faktycznie, archaiczne opowieści niesamowite stanowiły i stanowią nadal podstawę mojej duchowej diety. Nie dziwi chyba fakt, że z dumą uważam się za „target” serii Biblioteka Grozy wydawnictwa C&T.  Nie zmienia to innego z kolei faktu, iż wszelki horror, nie tylko ten przykryty grubą warstwą patyny i śniedzi, kocham całym swym czarnym sercem. Dlatego też od dwóch lat współpracuję z niniejszym blogiem. Ku chwale horroru. Każdego. I tego który tkwi głęboko w lochach Zamczyska w Otranto, i tego który wyszedł z trzęsawiska wraz z ludźmi z bagien.

środa, 7 grudnia 2016

OkoLica Strachu. Rozpoczynamy kolejny rok.

Mija rok jak powstało czasopismo OkoLica Strachu. Jak dzisiaj pamiętam te grudniowe popołudnie, gdy pomyślałem, że na polskim rynku nie ma  czasopisma, które skupiałoby się na literackiej grozie, a jednocześnie oferowało dużą dawkę porządnej publicystyki. Więc długo nie myśląc napisałem do Korsarza, Agi, Magdy i Piotrka, czy nie chcieliby współtworzyć nowego projektu na rynku polskiej grozy. 
Już w styczniu rozpoczęliśmy prace nad pierwszym numerem kwartalnika. To był pierwszy ważny etap dla OkoLicy. Musieliśmy stworzyć ramy gatunkowe i tematyczne, wokół których będziemy się poruszać. Podczas rozmów ustaliliśmy podstawowe rzeczy i wzięliśmy się do pracy. Gdy już wizja na dobre się wyklarowała, zaprosiliśmy do współpracy przy pierwszym numerze Wojtka Chmielarza i Marka Stelara, powstał fanpage na fb i poszło. Prace trwały do początku marca. Również w tym  miesiącu pojawił się pierwszy numer, a my czekaliśmy w napięciu na opinie i recenzje czytelników.
To, co później czytaliśmy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Pozytywne przyjęcie przez główne portale grozowe w Polsce, recenzje na blogach i stronach pokazały nam, że pomysł nie był chybiony. Bardzo dużo na początku pomogło nam wydawnictwo Czarny Pies, za co jesteśmy wdzięczni im do dzisiaj i chyba na zawsze (śmiech). Pomimo sukcesu sprzedaży pierwszego nakładu i dwóch dodruków, finanse zakończyliśmy na delikatnym minusie. Pomysł, aby w oldschoolowym klimacie podać nowoczesne spojrzenie na literaturę wypalił świetnie. Nigdy nie ukrywałem, że wzorowaliśmy się na Feniksie i Coś na Progu, a gdzieś między stronami chciałem przemycić zamiłowanie do horroru lat 90tych.

Nie patrząc na ujemny bilans, ruszyliśmy do pracy nad kolejnym numerem. Opinie o OLSie utwierdziły nas w przekonaniu, że idziemy dobrą drogą i należy postawić na mocną publicystykę. Jesteśmy jedynym czasopismem, które na ponad stu stronach zamieszcza kilka tekstów publicystycznych, zajmujących niemal połowę pisma, które (ku mojemu zaskoczeniu) cieszą się tak dużą popularnością.
Po wywiadzie, którego udzielił nam w jedynce Krzysztof Azarewicz, otrzymaliśmy od niego propozycję drukowania niepublikowanych dotąd nigdzie  opowiadań Crowleya. To było coś świetnego i niesamowitego. Mamy zamiar w przyszłym roku do tego powrócić.

środa, 30 listopada 2016

Andrew Michael Hurley - Pustki. Bezsenna środa z Wielkim Bukiem

Pamięć lat dziecięcych bywa zawodna. Nigdy nie można być pewnym, czy wspomnienia, które kryją się w naszej głowie, to jedynie projekcje, zmyślenia, a może faktyczne, prawdziwe zdarzenia, których byliśmy świadkiem. Czasami zdarza się, że ponosi nas fantazja, wyobraźnia podsuwa najdziwniejsze, najbardziej nieprawdopodobne obrazy i nawet jeśli podskórnie czujemy, że to nie tak, że coś tutaj nie gra, coś się nakłada i zawodzi, to mimo wszystko jesteśmy skorzy w nie uwierzyć. W końcu to nasze dzieciństwo, nasze emocje, a nawet jeśli zdają się być nadgorliwie zintensyfikowane, to nic nie szkodzi – niech te krzaki pod domem na zawsze zostaną nieodgadnioną puszczą, niech pies sąsiadów na zawsze będzie ziejącym ogniem smokiem, a łypiąca zbielałym okiem babcia kolegi czarownicą, rzucającą uroki.
Siła pamięci, dziecięca wiara i przeszłość odgrywają najważniejszą rolę w debiutanckiej powieści Andrew Michaela Hurleya zatytułowanej "Pustki" (ang. "The Lonely"). Pusty, martwy krajobraz, pusty osamotniony horyzont, pusta, pozbawiona Boga ludzka dusza.
Ta historia zaczyna się od wspomnienia. Do oddalonego od świata, skąpanego we mgle i wiecznie padającym lodowatym deszczu Moorings, gdzieś na angielskim wybrzeżu, przybywa nieduża pielgrzymka. Zbliża się Wielkanoc, a w okolicy znajduje się znane ze swoich cudownych właściwości źródełko, którego moc ma uzdrowić pewnego chłopca, którego wiecznie dziecięcy umysł zamknięty jest od lat w dorastającym ciele. Jednak od początku owa pielgrzymka zdaje się być skazana na porażkę – coś jest nie tak jak być powinno, inaczej niż w poprzednich latach, a samo Moorings, zwane przez miejscowych Pustkami, zdaje się być inne, zwrócone w morską, mglistą otchłań.

Luca D`Andrea - Istota zła

ISTOTA ZŁA

Pojawienie się tej książki na rynku wydawniczym zostało przez wielu czytelników uznane za naprawdę duże wydarzenie literackie. Śmiało mogę napisać, że świat oszalał na punkcie Luca D’Andrea, a prawa do książki zostały wykupione przez wydawców z ponad 30 krajów jeszcze przed premierą we Włoszech. Z dnia na dzień autor „Istoty zła” został postawiony w jednym rzędzie obok Jo Nesbo, Lovecrafta oraz  Kinga. Czy zasłużenie? Musicie ocenić sami….

Jeremiah Salinger, filmowiec dokumentalista, przeprowadza się wraz z żoną i córką do Siebenhoch, małej wioski u podnóża włoskich Dolomitów. Mężczyzna planuje nakręcić dokument o pracy miejscowych ratowników górskich. Niestety jedna z akcji ratunkowych, w której uczestniczy, kończy się tragicznym wypadkiem, a Jeremiah jako jedyny cudem unika śmierci. Nękany atakami paniki, a także poczuciem winy, natrafia na nigdy nierozwikłaną, mrożącą krew w żyłach zagadkę z przeszłości. Zagadkę masakry w wąwozie Bletterbach.

wtorek, 29 listopada 2016

OBLICZA WAMPIRYZMU - KONFERENCJA

Wampiry pod lupą

2 i 3 grudnia we Wrocławiu odbędzie się ogólnopolska sesja naukowa „Oblicza wampiryzmu”. Jej organizator, Stowarzyszenie „Trickster” zaprasza do wysłuchania ponad dwudziestu wystąpień poświęconych najróżniejszym wampirom: od Draculi do Blackuli, od Carmilli do Edwarda, od krwiopijców ze Starożytnej Grecji po tych z III Rzeszy. Wstęp wolny

Wampiryzm jest jednym z najpopularniejszych i najczęściej przetwarzanych motywów we współczesnej kulturze. Liczba utworów wykorzystujących postacie wampirów od wielu lat przyrasta w tempie geometrycznym. Ich funkcjonowanie dawno już przestało ograniczać się do tekstów kultury grozy, istoty wampiryczne można dziś spotkać niemal wszędzie – od powiastek dla dzieci poprzez romanse, reklamy batoników i gry RPG aż po art-house’owe kino festiwalowe.

2 i 3 grudnia we wrocławskim klubie dyskusyjnym CaféTHEA (Przejście Żelaźnicze 4, tuż przy Rynku) zapraszamy na naukowe spotkanie z wampirami znanymi z wierzeń ludowych, literatury, filmu, gier czy włoskiego rapu. Na słuchaczy czeka ponad dwadzieścia wystąpień poświęconych m.in. wampirzym detektywom, wampirom SS, praktykom antywampirycznym, ale także klasycznym (Dracula czy Carmilla) i współczesnym (Edward Cullen czy Bill Compton) krwiopijcom.

poniedziałek, 28 listopada 2016

Paul Tremblay - Głowa pełna duchów

Jeśli oczekujecie po tej opowieści klasycznej książki o opętaniu na miarę Egzorcysty Williama Petera Blatty’ego, to doznacie zawodu. Głowa pełna duchów PaulaTremblaya wymyka się z klasycznego kanonu opętania,. Autor w zupełnie nowatorski sposób podszedł do tego tematu, czyniąc swa powieść zaskakującą i pozbawioną jednego, prawidłowego rozwiązania.
Jest to powieść, w której fikcja miesza się z prawdą, pamięć ludzka zawodzi, a rzeczywistość przenika się z tym co paranormalne.
Głowę pełną duchów charakteryzuje przede wszystkim nietypowa narracja, która prowadzona jest przez młodą kobietę imieniem Merry. To ona w formie wywiadu, internetowego bloga, a także odmętów swoich własnych wspomnień opowiada o tym co działo się w jej domu piętnaście lat wcześniej.
Wtedy też jej starsza siostra zaczyna wykazywać niepokojące symptomy, które sugerować mogą poważną chorobę psychiczną albo opętanie przez demona. Rodzina w obliczu tak wielkiej tragedii zaczyna pogrążać się w chaosie. Chora córka, sfrustrowana matka, ojciec, który stracił pracę i rozwiązania swych problemów rodzinnych a także finansowych poszukuje w coraz bardziej pogłębiającym się fanatyzmiereligijnym. Pośród tego jest ośmioletnia wówczas Merry, której znany świat pomału się rozpada. Merry jest dzieckiem i nie wszystko co się wokół niej dzieje jest dla niej zrozumiałe. W jej czternastoletniej siostrze Marjorie, która dotąd była jej najlepszą przyjaciółką, zachodzą potworne zmiany, a Merry coraz bardziej boi się strasznych opowieści, które padają z jej ust. Rodzice kłócą się o to, jaką pomoc powinna uzyskać Marjorie, której stan mimo wizyty u specjalistów nie ulega polepszeniu. Leczenie córki pochłonęło wszystkie rodzinne oszczędności, a rodzina staje przed widmem eksmisji. Po namowach księdza, z którego rad korzysta ojciec dziewczyny, rodzina decyduje się na przeprowadzenie egzorcyzmów. To co dzieje się w rodzinie zostaje nagrane przez ekipę telewizyjną i puszczane w amerykańskiej telewizji jako serial dokumentalny o nazwie „Opętanie”.