Okiem na Horror

Okiem na Horror

,

,
NAJNOWSZE PATRONATY OKA

czwartek, 22 czerwca 2017

Jacek Radzymiński - Rozeznanie duchów

Jacek Radzymiński to nowa twarz na poletku polskiej literatury niesamowitej, a konkretnie literackiego horroru. „Rozeznanie duchów”, to także druga pozycja Wydawnictwa Fantom, które zadebiutowało na rynku zbiorem opowiadań Adama Podlewskiego – redaktora naczelnego Fantomu - „Wars i Sawa”. Widać wyraźnie, że wydawca związany jest bardzo mocno z Warszawą i nie chodzi mi o miejsce zamieszkania, a o miejsce umieszczenia akcji obydwu zbiorów.

„Rozeznanie duchów” to zbiór pięciu historii, połączonych osobami głównych bohaterów. W elitarnym warszawskim liceum cyklicznie powtarza się fala samobójstw. Siły, które żerują na życiu uczniów nie są specjalnie wybredne. Można podrzucić im inną ofiarę. Czy jednak w tak nawiedzonym mieście, jakim jest Warszawa, można porozumieć się z jednym duchem, by nie zaalarmować innych? Na marginesie społeczeństwa stolicy żyją tacy, którzy musieli nauczyć się rozpoznawać niejasne granice między tym, co zwyczajne, a tym, co nadprzyrodzone.

środa, 21 czerwca 2017

J. L. Bourne - On jest Tobą - wywiad specjalny.


1.       Witaj, miło móc z Tobą rozmawiać! Jestem wdzięczny za poświęcenie mi czasu. Z tego co wiem, nadal jesteś w armii. Czy możesz powiedzieć na czym polega tam twoja praca?

W zasadzie jestem oficerem marynarki wojennej USA. Zawód, w którym mnie wyszkolono to wywiad sygnałów powietrznych.

2.       Brzmi skomplikowanie. Wydawałoby się, że praca w armii, jest dobrze płatna i zapewnia dobrą emeryturę. Co sprawiło, że postanowiłeś zostać pisarzem?

Mówiąc prawdę, moi odpowiednicy pracujący w cywilu średnio zarabiają więcej niż personel wojskowy. Z tego powodu wojsko oferuje dobrą emeryturę, żeby choć tym konkurować z wynagrodzeniami w sektorze prywatnym. Zdecydowałem się na pisarstwo ponieważ widziałem, że jest przestrzeń do zapełnienia, przestrzeń w realistycznej post-apokaliptycznej fikcji.

piątek, 16 czerwca 2017

Łukasz Radecki - Królestwo gore


„Królestwo Gore” to pewien przekrój twórczości Łukasza Radeckiego, który kilkanaście lat temu na światło dzienne wypuścił swój pierwszy tekst. Nie zdziwcie się więc, jeśli historie z tego zbioru wydadzą wam się znane, ale będą też i takie, na które będziecie mieć „przyjemność” natrafić po raz pierwszy.

Gdy myślimy o gore, to w oczywisty sposób nasuwają nam się na myśl wszelkie opisy okrucieństw, wynaturzeń, dewiacji, orgii, krwi i wymiocin. Plugastwo w najgorszej postaci, bestialstwo dla samego bestialstwa. Radecki oddaje czytelnikowi w zbiorze czternaście opowiadań epatujących zgrozą, obrzydzeniem, naturalistycznymi opisami, ale przy tym nie są one bezmyślne, wręcz przeciwnie…

„Królestwo gore” to bardzo równy zbiór pod względem jakości umieszczonych w nim tekstów. O żadnym nie mogę powiedzieć, że był słaby, czy nieznaczący. Wśród tych wszystkich dobrych opowiadań mogę mieć tylko swoich faworytów takich jak: „Robaczywek”, Fundacja Hackenholta, „Wyrzygać duszę”, czy „Okruch”.

Paweł Majka - Berserk

Kraków usłany trupami. Stosy ciał, smród rozkładu, niegasnący ogień i zgliszcza ludzkiej cywilizacji. Taki obraz post-apokaliptycznej zagłady  w swej najnowszej książce prezentuje Paweł Majka. Świat opanowała gorączka, która początkowo rozwijała się powoli, dając niezauważalne w tłumie informacji przykłady obłędu. To nie były jednak jednorazowe ataki agresji, ale Berserk – zabójczy wirus, który pewnego dnia eksplodował z całą swoją siłą przetaczając się przez cały świat. Ludzie atakowali się nawzajem, w nieokiełznanym szale mordowali swoich najbliższych. Ludzkość została zdziesiątkowana, ale ci co ocaleli starają się żyć na nowo, w innym już świecie.

Być może ktoś stwierdzi, że Paweł Majka w „Berserku” powiela literacki schemat świata po zagładzie. Podobnych książek było wiele: „Metro 2033”, Walking Dead”, „Łabędzi śpiew”, „Wściekła krew”, „Piknik na skraju drogi”, czy „World War Z”. Sam autor nie unika nawiązań do części z tych książek, bo wszakże były one częścią kultury, która przestała istnieć. Jednak powieść Pawła Majki ma w sobie pewne ważne przesłanie, które daje do myślenia i uświadamia, że koniec tego co znamy i spustoszenie nas samych już się rozpoczęło.

wtorek, 13 czerwca 2017

Paula Hawkins - Zapisane w wodzie

„Znowu ją wiążą. Tym razem inaczej: lewy kciuk do dużego palca u prawej nogi, prawy do dużego u lewej. I Opasują sznurem w talii. A potem niosą do wody. (…) Tonie. Kiedy wyciągają ją po raz drugi, ma sine usta i już nie oddycha.

„Dziewczyna z pociągu” Pauli Hawkins przez jednych była uważana za wielki hit wśród thrillerów, ale byli i tacy, którzy uznali tę powieść za nieporozumienie. Wydaje mi się, że tych zbieżności w wyrażaniu opinii nie powinno już być w przypadku „Zapisane w wodzie”, gdyż jest to powieść bardzo dobra, wielowątkowa, mroczna, dojmująca i z pewną tajemnicą, która pozostała w wodzie.
Beckford jest miejscem naznaczonym tragedią. Na przestrzeni wielu lat zdarzyły się w nim rzeczy przerażające, okrutne, niejasne i ostateczne. To miasto, w którym polowano na czarownice, mordowano z bezsilności i szukano ukojenia,a może także pozbywano się niewygodnych kobiet? Dla wszystkich tych wydarzeń wspólnym mianownikiem była ciemna, zimna rzeka, która pochłaniała wszystkie te istnienia – w sposób bestialski, bądź też całkowicie dobrowolny.
Ostatnim lustrem, w którym widziała się Nell Abbott, była mroczna toń rzeki, w której kobieta postanowiła zakończyć swoje życie. Rzeka i historia osób, które w niej zginęły fascynowała ja od zawsze, a ostatecznie kobieta sama postanowiła ponieść się tej otchłani. Skoczyła.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Lian Hearn - Cesarz ośmiu wysp

Dziewięć lat przyszło czekać mi na nową powieść Lian Hearn. Wydawana w latach 2003-2008 pięciotomowa opowieść rodu Otori zafascynowała mnie i przez kilka lat wyczekiwałem każdego kolejnego tomu tej niezwykłej sagi. Gdy zobaczyłem, że Wydawnictwo Mag startuje z nową serią autorki, radości mojej nie było końca. Pomimo tego, że od przeczytania ostatniego tomu Otori za dużo już nie pozostało w mojej pamięci, to emocje jakie towarzyszyły mi w tamtych latach powróciły ponownie.

Dosłownie jedno zdanie o wydaniu „Cesarza ośmiu wysp”. Twarda oprawa, kolorowane brzegi stron, zakładka- wstążka i ciekawa grafika okładki z pewnością zaostrzyły mój apetyt na świetną lekturę.

Czy tak faktycznie się stało? W sumie tak, chociaż na początku trochę błądziłem i musiałem wracać kilka stron wstecz. Nie ze względu na zawiłości fabuły, czy drobne elementy, które mogły mi umknąć i bez nich zrozumienie dalszej akcji byłoby trudne. Hearn serwuje czytelnikowi kilku bohaterów i ze względu na obcobrzmiące japońskie nazwiska czasami gubiłem się kto jest kim. Gdy już wczytałem się w powieść, to problem zniknął, jednak na początku było to trochę irytujące.

czwartek, 8 czerwca 2017

Arnaldur Indridason - Ciemna rzeka

Islandia. Kraj, w którym żyje niespełna 400 tysięcy osób, zimy są ciemne i długie, a klimat zmienny. Są tam miejsca, w których człowiek nie żyje prawie wcale, są takie, z których ucieka do Reykjavíku. To właśnie w tej krainie lodu i ognia rozgrywa się thriller „Ciemna rzeka” Arnaldura Indridasona.


Trzydziestoletni mężczyzna zostaje odnaleziony w swoim mieszkaniu z poderżniętym gardłem. Śledczy określają cięcie jako precyzyjne, bardzo kobiece. Co ciekawe kolejne badania wykazały, iż w organizmie mężczyzny - a także w jego mieszkaniu – znajduje się rohypnol, czyli tak zwana tabletka gwałtu. Śledztwo prowadzi detektyw Elinborg, która po wszystkich tych szlakach dociera do niepokojących wniosków. Szybko bowiem okazuje się, że denat nie tylko jest ofiarą mordu, ale najprawdopodobniej sam był oprawcom.
Elinborg przemierza Islandie, by dotrzeć do sedna sprawy. Odwiedza zapomniane miejsca, grzebie w przeszłości i na nowo odkrywa zamierzchłe sprawy, starając się dociec do prawdy.

niedziela, 4 czerwca 2017

Stefan Ahnhem - Dziewiąty grób

Miłość, która prowadzi do zbrodni -Dziewiąty grób


Chociaż „Dziewiąty grób” jest drugą częścią serii  o policjancie Fabianie Risku,to ja dopiero teraz mam okazję zapoznać się z talentem Stefana Ahnhema. Bo,że jest pisarzem z ogromnym potencjałem stwierdzam bez dwóch zdań.

Szwedzki minister sprawiedliwości wychodzi z domu poselskiego po zażartej debacie. Wybiera boczne wyjście z budynku, żeby umknąć dziennikarzom, ale nigdy nie dociera do czekającego na niego samochodu. Zapadł się pod ziemię w samym centrum siedziby władz.

W tym samym czasie w Danii, w swoim domu w Kopenhadze zostaje brutalnie zamordowana żona pewnego celebryty. Dunja Hougaard rozpoczyna śledztwo, które wkrótce zawiedzie ją do Szwecji.

Jest tydzień przed Bożym Narodzeniem. Zima łapie Sztokholm i Kopenhagę w silnym uścisku, kiedy Fabian Risk dostaje polecenie, by w tajemnicy zbadał sprawę zniknięcia ministra. Oficjalnie śledztwo prowadzą służby specjalne, ale zarówno one, jak i Fabian oraz jego ciężarna koleżanka Malin Rehnberg szybko trafiają na ślepy zaułek. Wkrótce staje się jasne, że nic nie jest tym, czym się z początku wydawało, a pewne potężne siły robią wszystko, by skandaliczna prawda nie wyszła na jaw.

środa, 31 maja 2017

Alex Marwood - Najmroczniejszy sekret


Kiedy popularny pisarz zabiera się za komentowanie rzeczywistości, a w swoich utworach próbuje nawiązywać do prawdziwych wydarzeń, snując teorie spiskowe, czy na własną rękę rzucając przykryte warstwą fikcji oskarżenia, to musi zdawać sobie sprawę, że stąpa po bardzo grząskim gruncie. Zaginięcie Madeleine McCann sprzed dziesięciu lat jest taką kontrowersyjną sprawą, która ze względu na swoją okrągłą rocznicę zaczyna nawiedzać prozę z thrillerem na czele. Zniknięcie trzyletniej dziewczynki wzburzyło opinią publiczną, wywołało falę nienawiści w kierunku jej rodziców i znajomych, którzy wszystkim wokół zdawali się być zamieszani, ale przede wszystkim – winni. Co prawda dowodów jednoznacznych nie ma, policja wciąż miota się pośród poszlak, ale mimo to, publiczność gotowa jest rzucić kamieniem. W każdej chwili.

Być może najnowsza powieść Alex Marwood przynależy jedynie fikcji literackiej, ale mimo to nie jest tajemnicą, że jej „Najmroczniejszy sekret” jest kolejną książkową próbą odpowiedzi na pytania: Co mogło przytrafić się Madeleine i jak to możliwe, że dziecko zniknęło bez śladu? Oczywistym jest, że Madeleine przestała być Madeleine, a jej rodzina przestała być jej rodziną. Tożsamość ofiar i świadków została zmieniona. Miejsce akcji również. Tutaj liczy się moment, uchwycona chwila i sama intencja. I nie wyszło to tej powieści na dobre.
Niemoralnie bogaty magnat handlu nieruchomościami, Sean Jackson, dobrze wie, jak się porządnie zabawić. Jego pięćdziesiąte urodziny zbliżają się wielkimi krokami, a on planuje huczną imprezę pełną alkoholu, narkotyków i zabawy aż po świt. Nie bierze jednak pod uwagę, że jego kolejna z rzędu żona obrazi się na opiekunkę do dzieci i gromadka maluchów zostanie zbiorową kulą u nogi. Nie przewidział także, że jego była żona podeśle mu jego dwie nastoletnie córki, które za nic mają sobie szacunek do ojca, czy jakiekolwiek zasady. Ale impreza dochodzi do skutku, raz kozie śmierć! I faktycznie przytrafia się tragedia, która wywoła niemałe kontrowersje – z ekskluzywnej posiadłości znika Coco, jedna z trzyletnich bliźniaczek, córek Seana. Mijają lata, Sean umiera, a podczas jego pogrzebu prawda wreszcie ujrzy światło dzienne.

poniedziałek, 22 maja 2017

Miroslav Zamboch - Ostatni bierze wszystko

Miroslaw Zamboch to dość specyficzny czeski autor, który potrafi przykuć uwagę w całkiem udanym cyklu o Koniaszu, jak i popisać się kompletnie infantylnym science-fiction („Wylęgarnia”). Dlatego też do jego twórczości podchodzę zawsze bez szczególnych oczekiwań, świadom, że są równe szanse, że oto trafił do mnie utwór, który można porównać z dziełami klasyków, jak i taki, który będzie jedynie literacką pulpą. W przypadku zbioru opowiadań „Ostatni bierze wszystko”, talent Zambocha rozłożył się mniej więcej po środku. Niemal dosłownie.

Mamy tu do czynienia z trzema opowiadaniami osadzonymi właśnie w uniwersum Koniasza. Pierwsze z nich, „Długi sprint” to w zasadzie minipowieść i zdecydowanie najjaśniejszy punkt tego zbioru. Opisuje losy Tekuarda, drugiego syna najpotężniejszego króla - czarodzieja na kontynencie. Według tutejszego prawa na trzydzieści dni przed koronacją następcy ogłaszane zostają wielkie łowy. W ich trakcie każdy spośród jedenastu najbardziej wpływowych rodów w krainie ma prawo zabić dziedzica i założyć własną dynastię. Oczywiście pretendent przez lata jest przygotowywany do walki, wykorzystuje też ową sytuację, by pokazać swą moc i potęgę. Problem tkwi w tym, że Tekuard nigdy nie był nawet brany pod uwagę w przypadku tronu – jako drugi syn, pozbawiony całkowicie magicznych zdolności, nie zaprzątał sobie głowy polityką. Gdy jednak jego starszy brat ginie w wypadku na polowaniu kilka tygodni przed rozpoczęciem tradycyjnych łowów, wszystko się zmienia, uruchamiając lawinę spisków, zbrodni i bezwzględnej walki o przetrwanie.

środa, 17 maja 2017

Anna Klejzerowicz - Królowa śmiegu

Anna Klejzerowicz nie powinna być postacią obcą fanom horroru, gdyż jej opowiadania można było przeczytać w kilku antologiach grozy. Choć podczas swojej ścieżki pisarskiej niejednokrotnie odchodziła od mrocznej konwencji, to zdecydowanie na nią powraca w „Królowej Śniegu”. 

Królowa śniegu… Na pewno od razu każdemu kojarzy się ta nazwa z zimną i złowrogą postaci z baśni Andersena. To przywołanie jest tutaj jak najbardziej trafne, bo książka Klejzerowicz dość mocno nawiązuje do tej negatywnej bohaterki i to nie tylko tytułem. 

Autorka swoją baśń umiejscawia w małej miejscowości nieopodal Gdańska, w której dochodzi do serii zagadkowych zamarznięć. Początkowo nie wzbudzają one podejrzeń, bo osoby te w chwili śmierci były pod wpływem alkoholu. Pozostawione przy każdej z ofiar ślady kobiecych stóp na śniegu zwiększają czujność policji i lokalnej dziennikarki Felicji Stefańskiej. Miejscowi coraz częściej mówią o klątwie sprzed lat, a niepokoju całej sprawie dodaje jedyna osoba, którą udało się uratować przed zamarznięciem, która mówi, iż widziała piękną postać w bieli – Królową Śniegu. Wszystko to ostatecznie każe sądzić, że za tragiczne zamarznięcia nie odpowiada tylko alkohol, ale coś lub ktoś jeszcze. 

wtorek, 16 maja 2017

Tomasz Czarny i Karolina Kaczkowska - Ofiarologia

Tomasz Czarny to internetowa postać o profesji pisarza, którą stworzył Paweł Kosztyło. Podstawowe umiejętności Czarnego to robienie szumu w internecie, wciskanie się gdzie popadnie ze swoimi postami i chwalenie polskich pisarzy w udzielanych nastolatkom wywiadach. Znamienne, że za każdym razem są to inni autorzy, zapewne chodzi o nadzieję, że wkrótce jacyś zaczną polecać Czarnego. Tak też pewnie będzie, w końcu wielu z nich Kosztyło obiecał wydać w utworzonym przez siebie wydawnictwie: Dom Horroru.

Czego by nie mówić o samym Czarnym, najważniejsze zawsze pozostają jego dzieła i przyznam szczerze z ogromną niecierpliwością wyglądałem „Ofiarologii”, najnowszej książki, którą popełnił do spółki z Karoliną Kaczkowską, niezwykle skromną i utalentowaną autorką, której proza potrafi autentycznie wgnieść w ziemię. Wyczekiwałem tej książki, bowiem po drobnych utarczkach słownych z panem Kosztyło, skutkiem których ten obraził się na mnie śmiertelnie za nazwanie go między innymi grafomanem, liczyłem, że treść tej książki utrze mi nosa, udowodni, jak bardzo się myliłem, zmusi do publicznych przeprosin i kajania się gdzie popadnie. Obecność Karoliny na pokładzie sugerowała, że tak w istocie będzie. Niestety, z żalem stwierdzam, że przez większość książki było jeszcze gorzej niż się obawiałem.

czwartek, 11 maja 2017

Miroslav Žamboch. Dobre historie są uniwersalne - Wywiad


Na początku dziękuję bardzo, że zgodziłeś się odpowiedzieć na kilka pytań dla polskich czytelników portalu Okiem na Horror. Właśnie ukazała się w Polsce powieść „Ostatni bierze wszystko”. Bardzo się cieszę, ponieważ na każdą Twoją nową książkę czekam ze zniecierpliwieniem.

Piszesz opowiadania i powieści. Jak uważasz. Łatwiej jest napisać opowiadanie czy powieść?

Opowiadanie, wymaga znacznie mniej pracy. Fabuła jest zazwyczaj prostsza, również redakcja zajmuje mniej czasu.

Bohaterami Twoich powieści są przede wszystkim mężczyźni. Trudniej jest stworzyć bohatera-kobietę?

Ze względu na to, że jestem mężczyzną, bardziej zrozumiałe jest dla mnie męskie rozumowanie. Nie mówię, że jest dla mnie całkowicie jasne, ale daję sobie z tym radę :-) Stworzenie żeńskiej postaci jest dla mnie z pewnością trudniejsze, ale kilka razy to zrobiłem – na przykład w powieści „Wylęgarnia“.

wtorek, 9 maja 2017

Ule Hansen - Kokony

Ule Hansen to wspólny pseudonim autorów thrillera „Kokony”, czyli Astrid Ule i Erica T. Hansena. Pod tą nazwą napisali już kilka scenariuszy filmowych i książek non-fiction, a w ich wspólnym dziele da się odczuć to scenopisarskie zacięcie. 

Plac Poczdamski w centrum Berlina. To tam na szczycie jednego z budynków chłopiec znajduje przedziwne konstrukcje. Zszokowany mówi coś o przybyszach z innej planety, obcych. Oględziny policji wykazały, że znalezisko, które przypominało kokony to nie pozostałości cywilizacji nie z tej ziemi, ale ludzkie zwłoki szczelnie zawinięte w foliową taśmę zawieszone na stalowych prętach. Ciała kilku kobiet i mężczyzny i sposób w jaki umarli wskazuje na działanie wyjątkowo okrutnego mordercy albo morderców. 

Motyw i sposób działania sprawcy usiłuje ustalić profilerka Emma Carow, która wraz ze swoimi współpracownikami dochodzi do coraz to bardziej przerażających faktów. Sprawa nagli, opinia publiczna depce śledczym po piętach, a w samej Emmie na nowo odżywa głęboka trauma z dawnych lat. 

środa, 3 maja 2017

Przemysław Piotrowski - Radykalni. Terror

"Radykalni. Terror" to trzecia powieść Przemysława Piotrowskiego. Poprzednie "Kod Himmlera" i "Droga do piekła' spotkały się z dobrym przyjęciem czytelników. Myślę, że jest to min. zasługą połączenia w tych powieściach elementów książek sensacyjnych i horrorów, szybkiej i ciekawej fabuły z intrygującym rysem historycznym.
Minął rok i na rynku pojawia się powieść, która jeszcze przed publikacją wywołuje duże kontrowersje. Huczne dyskusje w mediach społecznościowych jasno pokazują, że temat o jakim pisze autor nie jest czytelnikom obojętny. Od razu można zauważyć, że zawiązały się grupy zagorzałych przeciwników i zwolenników powieść, chociaż w kilku przypadkach osoby krytykujące autora nie miały jeszcze szansy przeczytać Radykalnych. 
Dzisiaj już mają, książka dostępna jest w sieciach księgarskich. 

Cóż takiego sprawiło, że Radykalni stali się powodem wielu burz? Z pewnością okładka, która przedstawia zamaskowanego bojownika z odciętą głową ofiary na tle zrujnowanej wieży Eiffla, a na drugim planie powiewa flaga państwa islamskiego. Nie będę może drążył tematu internetowych kłótni, ponieważ nie one są tutaj najważniejsze i odstawiam na bok wszelkie zarzuty o fatalny marketing powieści, ksenofobię, rasizm, czy nawoływanie do agresji względem muzułmanów. Na razie nie spotkałem się z konstruktywną krytyką fabuły, a wszelkie negatywne, jak i pozytywne opinie wygłaszane przed premierą są tak naprawdę wypadkową poglądów politycznych dyskutantów.

wtorek, 2 maja 2017

Kryminalna Piła 2017

Mija tydzień od zakończenia festiwalu Kryminalna Piła, więc warto napisać kilka słów. 
Festiwal rozpoczął się w czwartek i trwał do soboty, gdzie podczas gali finałowej przyznano nagrodę dla najlepszego miejskiego kryminału, wydanego w ubiegłym roku. Tym razem organizatorzy postarali się, aby każdy miłośnik tej popularnej literatury mógł wybrać coś dla siebie. Niestety jak to w życiu bywa, nie udało się nam uczestniczyć w festiwalu od samego początku. Do Piły dotarliśmy w sobotę, więc ominęło nas min. spotkanie z Gają Grzegorzewską, Ryszardem Ćwirlejem czy Agnieszką Pruską. Szczególnie żałuję spotkania autorskiego z Gają. Może będzie jeszcze okazja.

Bez większych przygód przyjechaliśmy do Regionalnego Centrum Kultury, gdzie cała impreza miała miejsce. Zasiedliśmy na samym przodzie oczekując spotkania autorskiego z Katarzyną Puzyńską. Ze studenckim opóźnieniem, autorka poczytnych kryminałów o policjantach z Lipowa weszła do sali wraz z Leszkiem Koźmińskim, który prowadził spotkanie. Leszek jest także mózgiem całego festiwalu i już teraz na jego ręce składam gratulacje. Świetna impreza.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Radykalny wywiad - Przemysław Piotrowski

Cześć Przemku.

Cześć Sebastian!

Na dniach premierę będzie miała Twoja najnowsza powieść„Radykalni. Terror”. Książka ta wywołuje duże emocje jeszcze przed premierą pomimo, że mało kto ją już czytał. Jak myślisz co jest tego powodem?

Powodów jest wiele, bo dotyka bardzo drażliwego w dzisiejszych czasach tematu, czyli islamu i jego wpływu na kulturę europejską. Z tym łączy się natomiast szereg innych rzeczy jak: poprawność polityczna, migracja, oskarżenia o ksenofobię, rasizm, islamofobię. Przecież przez lewicowych dziennikarzy czy niektórych ludzi, którzy nie przeczytali nawet zdania z tej książki byłem nazywany rasistą, ksenofobem, ONR-owcem, a nawet nazistą czy faszystą. To zaślepienie powoduje, że nie są w stanie spojrzeć na problem islamu nieco bardziej krytycznie, a przynajmniej obiektywnie, pomijając fakt, że zapewne nigdy nie mieli do czynienia z muzułmaninem (prócz telewizji i właściciela pobliskiego kebaba), nie wspominając o przeczytaniu Koranu czy Sunny). Przecież ta ideologia, szczególnie w swojej radykalnej wersji, jest groźna i niebezpieczna, co pokazują dziesiątki ostatnich zamachów czy twór w postaci Państwa Islamskiego. Koran i Sunna są pełne nawiązań do nienawiści wobec niewiernych (czyli wszystkich, którzy nie wierzą w Allaha) i nikt ani nic nie jest w stanie temu zaprzeczyć, bo te słowa są na papierze. Więcej, jeśli już mówimy o

czwartek, 20 kwietnia 2017

Krzysztof A Zajas - Oszpicyn

Kwietniowy czwartek, późny wieczór, zaczynam czytać książkę zachwalaną przez Wojtka Chmielarza „Oszpicyn” Krzysztofa A. Zajsa. Dochodzi godzina dwudziesta druga, zerkam na zegarek, jeszcze chwila, jutro trzeba rano wstać. Ponownie patrzę na elektroniczny wyświetlacz, dochodzi dwudziesta czwarta. Gdzie ten czas tak pędzi? Czytam dalej, tylko przez chwilę przebiega mi po głowie myśl, że jutro ciężki dzień. Druga w nocy, na siłę kładę się spać, z niechęcią odkładam książkę, zamykam oczy, jednak postaci i wydarzenia z kart powieści krążą mi przed oczami. Jak trudno jest zasnąć.
Nie często się zdarza, abym pomimo zmęczenia nie chciałem odłożyć czytanej lektury, a gdy to się stanie, to aby nadal „żyła” w mojej głowie. Co jest w niej takiego, że pochłonęła mnie całkowicie?

środa, 19 kwietnia 2017

Stephen King - Miasteczko Salem



Od wampirów nie sposób się uwolnić. To jeden z tych motywów i wątków w kulturze popularnej, które powracają bez względu na epokę, bez względu na wiek, czy moment historii. Wampir jako legenda, jako przestroga,  jako cień, upiór i wilk, jako zalotnica i ostatni kochanek… To mit, symbol, to antychryst wcielony, ten, który zstąpił na ziemię z otchłani ciemności. Wreszcie anty-wampir, potwór ujarzmiony, ułagodzony, o stępiałych kłach, niczym książę z baśni. Wampiry wracają, czy tego chcemy, czy nie, pomimo tego, że ich dzisiejsze portrety są niestety bardziej śmieszne niż straszne, a legenda niezbyt przerażająca w obliczu wyzutej z pierwotnego lęku współczesności.
Dlatego kiedy te nowe wampiryczne motywy zawodzą, a klasykę znamy już na pamięć, to warto sięgnąć kilka lat wstecz po jedną z najlepszych powieści w tym temacie, czyli „Miasteczko Salem” z 1975 roku autorstwa Stephena Kinga, a na nowo poczujecie zew krwi.

piątek, 14 kwietnia 2017

Ashan Ridha Hassan - Trupojad i dziewczyna

Ahsan Ridha Hassan zaprasza w świat baśni, ale nie do końca ten nam znany. Jest to obraz ukazany w zwierciadle, mroczny, niepokojący, balansujący
na skraju życia i śmierci.
„Trupojad i dziewczyna” to opowieść, która rozpoczyna się niezwykle groźnym wypadkiem, któremu ulega młoda dziewczyna. Zapada ona w śpiączkę, staje się „stygnącą”, a następnie - za sprawą czarnego kota - przenosi się w inny wymiar. Czy to sen na skraju śmierci, czy równoległy świat – ostatecznie trudno stwierdzić.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Ken Liu - Ściana burz. Fragment powieści.

SZEPCZĄCA BRYZA



Rozdział pierwszy
Wagarowicze
Pan: drugi miesiąc szóstego roku Rządów Czterech Spokojnych Mórz
Posłuchajcie mnie, panie i panowie.
Niech me słowa wymalują wam sceny wiary i odwagi.
Książęta, generałowie, ministrowie i służki, każdemu nieco uwagi.
Czym jest miłość dla księżniczki? Przed czym drżą królowie?

Jeśli trunkiem poluźnicie mi język i serce rozgrzejecie monetą,
wszystko wam zdradzę…

sobota, 8 kwietnia 2017

Tana French - Zdążyć przed zmrokiem


Ostatnio na stronie Facebook bloga Okiem na Horror mogliście przeczytać, że trudno przebić pierwszą pozycję z kryminalnej serii wydawnictwa Albatros, którą była książka Alex Marwood „Dziewczyny, które zabiły Chloe”.  Czwarta część z tego cyklu – „Zdążyć przed zmrokiem”, której autorka jest Tana French, ten fakt potwierdza. Jest to powieść, która we mnie osobiście pozostawiła głęboki niedosyt.

Autorka zabiera nas do irlandzkiego miasteczka Knocknaree, w którym dwadzieścia lat wcześniej doszło do niewyjaśnionego do dziś zaginięcia dwójki dzieci. Trzeci chłopiec, który był tego dnia ze swoimi przyjaciółmi zostaje odnaleziony żywy, ale w głębokim szoku i zakrwawionym ubraniu. Z powodu doznanego psychicznego uszczerbku, nigdy nie przypomina sobie, co ich spotkało. Tajemnica tego, co przydarzyło się tej trójce, pozostaje więc nierozwiązana.
Dwadzieścia lat później w tej samej okolicy dochodzi do podobnej tragedii. Na stanowisku archeologicznym zostają odnalezione zwłoki dwunastoletniej dziewczynki. Po wstępnych oględzinach policja ustala, że została ona brutalnie zamordowana. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Rob Ryan. Nikt jednak nie wie, że to właśnie on był chłopcem, któremu przed laty udało się ocaleć. Ten fakt zdradził tylko swej policyjnej partnerce. Razem próbują ustalić, czy morderstwo dziewczynki ma coś wspólnego z zaginięciem jego przyjaciół z dzieciństwa. Być może właśnie to śledztwo doprowadzi go do poznania odpowiedzi na dręczące go od lat pytania.

piątek, 7 kwietnia 2017

Robert Dugoni - Grób mojej siostry

Ostatnio mam szczęście do ciekawych książek, co jak się możecie domyślić bardzo mnie cieszy. Nie ma nic gorszego niż czas zmarnowany na nudną powieść. ”Grób mojej siostry” to kolejny już tytuł, który otwiera cykl skoncentrowany wokół głównego bohatera. Tym razem jest to Tracy Crosswhite-oficer śledczy policji i zarazem siostra ofiary brutalnego mordercy.
Drugoni to nazwisko zupełnie mi obce, nigdy i nigdzie nie miałam okazji usłyszeć lub przeczytać  o jego twórczości. Dlatego po książkę sięgnęłam z dużym dystansem. Opis  zapowiada  świetną  lekturę, szata graficzna okładki też prezentuje się bardzo klimatycznie, więc moja ciekawość została rozbudzona. Ale z drugiej strony, ile już było takich tytułów, które miały odmienić  nasze życie, powalić na kolana itd. Zobaczcie jak będzie w tym przypadku:

Tracy Crosswhite przez lata kwestionowała fakty dotyczące zniknięcia jej siostry. Nie wierzy, że Edmund House, przestępca seksualny oskarżony i skazany za zamordowanie Sary, jest faktycznym sprawcą tej zbrodni. Licząc, że uda jej się odnaleźć prawdziwego mordercę i wymierzyć sprawiedliwość, Tracy wstępuje do policji i zostaje detektywem w wydziale zabójstw w Seattle, poświęcając się bez reszty tropieniu przestępców.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Wars i Sawa - Adam Podlewski

Każdy ma swojego ulubionego detektywa, bądź opcjonalnie parę detektywów. Najlepiej, jeżeli jest to mężczyzna i kobieta, wtedy oprócz roboty, którą muszą wykonać dochodzą relacje pomiędzy nimi. Zdarza się, że relacje zawodowe przechodzą na życie osobiste i zwykła partnerska więź przeradza się w więź partnerską inaczej. Ciekawa jest także druga opcja, gdy dwa zupełnie inne męskie charaktery zaczynają współpracować ze sobą, a przynajmniej starają się, chociaż na początku im nie idzie. Tak wiem. Schemat oklepany, znany z wielu filmów. W literaturze grozy, czy ogólnie pisząc fantastycznej, tego typu niemal oklepanych schematów jest mniej. Jednak odkąd pamiętam, zawsze z radością czytałem potyczki detektywów z wszelkiej maści potworami, obcymi czy zbirami innego gatunku niż ludzki. Pierwsze, co przychodzi mi do głowy to duet aspirant Kamil Stochard i agent Jerry Wilmowsky z Moherfucker HELL-P Eugeniusza Dębskiego, którzy walczą z sektą wyznawców Cthulhu, Maks i Stonka z cyklu Bóg Horror Ojczyzna Łukasza Radeckiego, gdzie w stworzonym przez autora, przedziwnym uniwersum, dwaj agenci służb kościelnych tropią wszelką herezje, aż w końcu mój ukochany, chandlerowski detektyw Garrett z serii książek Glena Cooka. 
Kończąc wstęp powiem tak. Każdy kto oglądał Piotra Fronczewskiego w Teatrze Telewizji, w spektaklu „Żegnaj laleczko” z pewnością zafascynowany jest noir kryminałem i facet w kapeluszu, i w prochowcu, zawsze wzbudzi w nim miłe wspomnienia. Dlatego tak polubiłem ten typ bohatera wpleciony w fantastyczną/grozową otoczkę.

sobota, 1 kwietnia 2017

Tony Persons - Rzeźnik

Ludzie na tym świecie zawsze będą próbowali cię zranić. Nie pozwól im na to. Nigdy nie pozwól im cię ranić.”
      

Tony Parsons zadebiutował w zeszłym roku Krwawą wyliczanką, dzięki której w bardzo krótkim czasie zdobył rzesze fanów. Mieliśmy okazję poznać wtedy detektywa  Maxa Wolfe’a, którego postać otworzyła trylogię  powieści o jego życiu i pracy w policji.

Rzeźnik okazał się być kolejnym tytułem, który zasługuje na uwagę wielbicieli dobrego  kryminału.

W Nowy Rok w północnym Londynie na jednym ze strzeżonych osiedli zostają znalezione zwłoki zamożnej rodziny. Bestialsko zamordowani zostali wszyscy jej członkowie z wyjątkiem najmłodszego dziecka, które zniknęło. Narzędzie zbrodni – pistolet do ogłuszania bydła przed ubojem – prowadzi Wolfe’a do zakurzonej sali Muzeum Zbrodni Scotland Yardu. Wydaje się, że mordercą musi być człowiek, którego przed trzydziestu laty policja nazwała Rzeźnikiem. Ale Rzeźnik odsiedział już swoje w więzieniu, a dziś jest stary i umierający. Czy to możliwe, by znów zaczął zabijać? Czy morderstwo tej niewinnej rodziny było bezmyślną masakrą ze strony szalonego psychopaty, groteskowym hołdem naśladowcy dla swego mistrza czy próbą wrobienia w morderstwo umierającego mężczyzny? Max wie, że jak najszybciej musi odnaleźć zaginione dziecko i powstrzymać mordercę, zanim ten zniszczy życie kolejnej niewinnej rodzinie lub zapuka do jego własnych drzwi.
Okazuje się, że nawet z pozoru najszczęśliwsze rodziny potrafią skrywać mroczne sekrety, za które ktoś jest gotów zabić…

środa, 29 marca 2017

Joe Hill - Strażak


Współcześni pisarze lubią powroty do przeszłości. Lubią nawiązywać do twórców sprzed lat, inspirować się ich ulubionymi dziełami, tworząc wszelkiego rodzaju hołdy, licząc na to, że pewnego dnia, ktoś porówna ich do idoli, do tych, którzy stanęli swojego czasu na piedestale i do dzisiaj stanowią gatunkowy kanon. Joe Hill nie musiał szukać daleko. Będąc synem kultowego twórcy horroru i grozy jakim jest Stephen King, porównanie narzuca się niemal samo, tym bardziej, jeśli syn postanawia podążać ścieżką pieczołowicie udreptaną przez ojca. I póki wyznaczony szlak pozostawał szlakiem, a czujne oko ojca nawracało syna z bocznych, błędnych ścieżek, to wszystko szło jak po maśle – oryginalne opowiadania, doskonałe komiksy, powieści z własnym rockowym sznytem, miejscami zabawnie nawiązujące do uniwersum Kinga, niczym niespodzianki dla fanów ich prozy. Aż do momentu, w którym nie przyszedł czas, by dorównać ojcu. I tutaj nie było już szansy na powodzenie.
Miała być satyra, miała być baśń à la „Władca Much”, a okazało się, że „Strażak” to nieudolna próba dogonienia pewnych wzorców gatunkowych, powieść, która na tle dorobku twórczego Joe Hilla nie ma w zasadzie nic do zaoferowania. Świetny koncept, kilku intrygujących bohaterów i ponad osiemset stron opowieści, która spłonęła na panewce.

sobota, 25 marca 2017

James Rollins i Rebecca Cantrell - Ewangelia krwi

James Rollins na polskim rynku ma już ugruntowaną pozycję autora świetnych powieści sensacyjno-przygodowych. Jeżeli dobrze policzyłem , to wydawnictwo Albatros wydało w sumie dziewiętnaście tytułów Rollinsa. Ze wstydem muszę przyznać, że dopiero teraz sięgnąłem po jedną z nich. Książka napisana wspólnie z Rebeccą Cantrell “Ewangelia krwi”, to pierwsza część cyklu o zakonie sangwinistów. Właśnie na dniach premierę miała trzecia część przygód bohaterów, z którymi miałem przyjemność zetknąć się w “Księdze krwi”. To wybuchowa mieszanka powieści sensacyjnej, przygodowej, historycznej i horroru. Mogłoby się wydawać, że takie pomieszanie gatunków nie może przynieść nic dobrego. Jest jednak wręcz przeciwnie. To dynamiczna i pełna zwrotów akcji powieść, osadzona w klimatach znanych czytelnikowi po części, chociażby z powieści Toma Knoxa czy Dana Browna,  chociaż bardziej ubarwiona historycznie. To co zainteresowało mnie najbardziej, to elementy horroru, które znajdujemy na kolejnych kartkach książki. Zapożyczeń jest dość sporo, więc z nadzieją na świetną lekturę, zabrałem się do czytania. 
Zacznijmy jednak od początku.

sobota, 18 marca 2017

Wspomnienie o Andrzeju Kuryłowiczu i Jamesie Herbercie.

Marzec. Wydawałoby się, miesiąc jak każdy. Jednak nie. Gdy świat powoli budzi się do życia po zimowym letargu, ja, podobnie jak co roku, myślami jestem z dwojgiem fantastycznych ludźmi, których wśród nas już nie ma. Myślę o nich i uświadamiam sobie, jak dużo zawdzięcza im literacki horror wydawany w Polsce. 
Powrócę na chwilę do deszczowej jesieni 1990 roku, gdy pierwszy raz w księgarni zobaczyłem dwie powieści Jamesa Herberta, i trzy lata później, gdy z zaskoczeniem i wielką radością odebrałem pierwszy z listów od Andrzeja Kuryłowicza - założyciela wydawnictw Prima Publishing i Albatros.

Obu nigdy nie miałem zaszczytu poznać osobiście, jednak wspomnienia o nich pozostają w mojej pamięci. Grudniowy wieczór 1990 roku, Szczecinek, ul. 9 Maja, deptak. Wracając z miasta, mijałem księgarnię, której dzisiaj już nie ma. Na wystawie zauważyłem dwie książki. Ich okładki i czerwony napis HORROR przykuły moją uwagę. Długo się nie zastanawiając, wszedłem do środka i poprosiłem o podanie tych małych książeczek. 
Był to Nawiedzony i Ocalony. Od razu je kupiłem i szybkim krokiem poszedłem do domu. Tam usiadłem i zacząłem czytać. Tak rozpoczęła się moja przygoda z literackim horrorem. Do dzisiaj pamiętam, z jaką fascynacją oglądałem z każdej strony Nawiedzonego, jak niesamowite emocje towarzyszyły mi podczas czytania. Prawdziwe ghost story, moim zdaniem najlepsze, jakie wpadło mi do dzisiaj w ręce. Ocalony zaś był naprawdę niesamowity, trochę fabularnie do przewidzenia, jednak nie przeszkadzało mi to i od tamtego czasu pokochałem prozę tego autora. Dlatego cały czas ubolewam, że polscy wydawcy nie kwapią się do wydania innych książek Herberta.

niedziela, 12 marca 2017

Andrzej Kuchta - Dom w środku lasu.

Andrzej Kuchta, autor książki „Dom w środku lasu” przyznaje, że pomysł na książkę narodził się, gdy sam napotkał na zrujnowany pałac, w sąsiedztwie którego, znajdował się prawie nierozpoznawalny, dawny wiejski cmentarz.

Na taki też dom napotyka bohater jego książki – Marek, który przyjeżdża do wsi Kutowo, by w niej na nowo rozpocząć swoje życie. To w tej niewielkiej miejscowości miał swoje losy w ruinie poskładać w całość, jednak dom, który kupił - nie okazał się być wcale w lepszym stanie niż połamane wnętrze bohatera. Pałac w środku lasu podczas zakupu był w stanie gotowym do zamieszkania, jednak po przyjeździe do Kutowa ukazał mu się obraz nędzy i rozpaczy. Wszystko wskazuje na to, że ktoś sukcesywnie niszczy budynek, który był jego własnością. Markowi udało się zatrzymać w sąsiedztwie u kobiety imieniem Marzena. Ta oprócz tymczasowego dachu nad głową, zaoferowała mu pomoc przy odbudowie domu, a także złapaniu sprawców wszelkich zniszczeń, jakim dom uległ.

piątek, 10 marca 2017

Heather Cudenkauf - Głęboko ukryte

Choć od makabrycznego zdarzenia w rodzinie Jacka minęło już trzydzieści lat, to nadal ta historia jest dla niego bolesną sprawą. Przez wszystkie te lata Jack Quinian nawiedzany demonami przeszłości nie wracał do swej rodzinnej miejscowości, w której stracił najbliższych. Przez ten cały czas nie wyjawił także całej prawdy swojej najbliższej rodzinie. Teraz jednak tajemnica musi wyjść na jaw.

Jack Quinian prowadzi szczęśliwe życie wraz ze swoją żoną Sarą i dwiema córkami, którym przekazał, że jako piętnastoletni chłopak stracił rodziców w wypadku samochodowym, a szczególną za to winą obarczył ojca, który miał prowadzić auto będąc pijanym. Jacka i jego siostrę przygarnęła ciotka Julia i wujek Hal, którzy stali się dla rodzeństwa zastępczymi rodzicami. Mimo to, mężczyzna wyjechał z Penny Gate i przez dwadzieścia lat nie odwiedzał swoich krewnych, aż do dnia kolejnego wypadku, któremu uległa ciotka Julia. Kobieta znajduje się w ciężkim stanie, dla Jacka mogła to być ostatnia okazja, by zobaczyć ciotkę. Mężczyzna wraz z żoną Sarą postanowili do niej pojechać. Podróż ta jest szczególnie ciężkim przeżyciem dla Jacka, powracającego do przykrego dla siebie miejsca pełnego negatywnych wspomnień. 

poniedziałek, 6 marca 2017

Cormac McCarthy - Droga

Wielokrotnie zachęcany do lektury Cormaca McCarthy'ego w końcu sięgnąłem po zdobytą na bazarku "Drogę".
Cóż za piękna apokalipsa. Wiele zdań z tej powieści mogłoby służyć tu za motto - i właśnie dlatego nie zamieszczę żadnego.

Z reguły podchodzę sceptycznie, gdy wszyscy wokół zachwycają się stylem autora - ale w przypadku McCarthy'ego usłyszałem zachwyty od tak wielu różnych czytelników, że mnie to zaintrygowało.
Dotychczas myślałem też, że postapo w "Gwiazdozbiorze Psa" jest poetyckie. No cóż, nie znałem "Drogi".
Świat, jaki znamy ginie w tajemniczej zagładzie. Oszczędnie opisana, pozostawia po sobie popiół, choć zaskakująco niewiele zgliszcz. Możemy tylko domyślać się, co zakryło słońce i zasypało powierzchnię planety tonami popiołu, a nie spaliło do cna lasów i zabudowań.
W tym szarym, mrocznym i ponurym świecie drogą - w kierunku południowym - maszerują ojciec i syn. O ich przeszłości dowiadujemy się niewiele, ba, nie poznajemy nawet ich imion. To chyba charakterystyczne dla Autora,

czwartek, 2 marca 2017

Jacek Łukawski - Grom i szkwał.

W huku gromów i przy wtórze szkwału ważą się losy królestw po obu stronach Martwej Ziemi.

Arthornowi udaje się uciec z zamku opanowanego przez zdrajców, lecz najgorsze dopiero przed nim. Wkrótce znów wyruszy ku Martwicy, tym razem bez przygotowania drużyny i wbrew własnej woli. Jednocześnie stary Garhard stara się opanować sytuację w Wondettel. To zadanie tym trudniejsze, że lord Auriss nie powiedział jeszcze ostatniego słowa – podobnie jak wysłannicy sił potężniejszych, niż przeczuwają najwięksi mędrcy. Impas, jak się wydaje, może przełamać tylko obecność księżniczki Azure, która jednak przepadła bez wieści. Co zrobi Arthorn, gdy ją odnajdzie? Czy zdoła nakłonić ją do powrotu? Ile zdecyduje się poświęcić dla królestwa?

Mroczny cień Nife pochłania bezkresne stepy, czyha na sielskie Asnal Talath, sięga podziemnych Serc Dwargów i snuje się po pokładzie latającego okrętu. Wolno podąża ku granicy, za którą śpi niespokojne Wondettel.
lubimyczytac.pl

niedziela, 26 lutego 2017

Strefa mroku - opowiadania

Niewielki tomik straszący mroczną okładką i zachęcający znanymi nazwiskami wypisanymi gotykiem.
Zaskakująco dobry zbiór z niewieloma słabymi punktami.

Ze zbiorami opowiadań, zwłaszcza wielu autorów, różnie bywa. Można trafić na zupełny knot, można odnaleźć perły. Zanim zalicytowałem na bazarku poradziłem się Sebastiana Sokołowskiego - po lekturze w pełni zgadzam się z Nim, że warto było.
Zbiorek, będący dodatkiem do pisma Click Fantasy, to dokonany przez redaktora Jacka Piekarę wybór opowiadań zgłębiających mrok ukryty w człowieku. Dostajemy grozę bez nadmiernej ekstremy, nie ma tu gore czy bizarro. Kilku bardzo znanych autorów, kilku nieco mniej.
Skąd więc moje wahanie? Pierwsze rzucające się w oczy nazwisko - Andrzej Sapkowski. Mam do niego lekki uraz po cyklu wiedźmińskim, pogłębiony niektórymi zachowaniami i wypowiedziami Autora. Z rezerwą podszedłem do otwierającego opowiadania "Złote popołudnie", będącego wariacją na temat Alicji w Krainie Czarów. Ciekawą, oryginalną, zabawną nawet - ale pobrzmiewającą echami buty piszącego. Drugim słabszym punktem zbioru okazało się dla mnie opowiadanie Grażyny Lasoń-Kochańskiej - zupełnie nie podeszło mi treściowo, chociaż pomysł nie był zupełnie zły; poza tym - mimo że krótkie - czytało się nieco żmudnie.

piątek, 24 lutego 2017

Piotr Borowiec podsumowuje rok 2016. Klasyka literackiej grozy.

Niezły rok. Podsumowanie roku 2016 okiem fana klasyki. 

W podsumowaniu sprzed dwunastu miesięcy z zadowoleniem pisałem o bardzo dobrym roku dla fanów Klasyki. Ważne premiery, istotne wznowienia, wyraźna obecność grozy sprzed wieków w przeróżnych publikacjach i wydarzeniach. Jak więc AD 2016 jawi się na tle poprzednika? Nieźle. Przynajmniej nieźle.

1.      Wydawnictwo C&T

  W kwietniu wydawnictwo Pawła Marszałka wydało zbiór H. P. Lovecrafta i H. Heald pod tytułem „Koszmary”. Swego czasu, zapowiadając tę książkę napisałem, iż zebrane tam teksty nigdy wcześniej nie były opublikowane w języku polskim. Do dziś nie mogę otrząsnąć się, taką bzdurę walnąłem. Co jest tym dziwniejsze, że zbiory „Godzina czwarta” oraz „Ostania próba” (wydawnictwo  Fantasmagoricon) „Ukochani zmarli” (Wydawnictwo SR) czytałem. Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że czytałem dawno, a o przekładzie Adama Ledowożywa, naprawdę, lepiej zapomnieć. Opowiadania są doprawdy niezłe, chociaż  ustępują najważniejszym tekstom Mistrza z Providence.

środa, 22 lutego 2017

Cormac McCarthy – Krwawy Południk

Cormac McCarthy – „Krwawy Południk” - czyli southern gothic w jądrze ciemności


Istnieją dzieła literackie z tych czy innych powodów uznane za niefilmowalne. Na ogół powodem tego jest specyficzna maniera z jaką zostały spisane, niekompatybilność ze środkami narracji wypracowanymi przez kino. Oczywiście consensus w kwestii niefilmowalności wcale nie oznacza, iż nie znajdą się śmiałkowie, którzy wbrew panującej opinii będą usiłowali z właściwych sobie pobudek przenieść daną opowieść ze świata liter wprost na kinowy ekran.
Krwawy Południk usiłowano sfilmować, o ile mi wiadomo, pięciokrotnie. Zaś ostatni ze zmagających się z materiałem źródłowym reżyserów - James Franco - nakręcił nawet półgodzinny materiał próbny, aczkolwiek nie zdołał doprowadzić do realizacji pełnego metrażu.

Znane powiedzenie głosi, że „pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze”. Idąc tym tropem, Krwawy Południk to jedna z tych opowieści, które najwidoczniej wyrazić dają się jedynie w formie w której zostały pierwotnie sporządzone. W tym przypadku jest to język zdań. Zdań poetyckich i metaforycznych, składających się na fragmentaryczne sceny przepełnione przyrodniczymi pejzażami oraz sąsiadującym z nimi naturalistycznym okrucieństwem, brudem oraz rozkładem. To opowieść w której narrator bądź bohater z którego punktu widzenia będziemy się konfrontować z fabułą jest niemalże zbędny, co bardziej przybliża Południk do poematu niżeli powieści.

Jennifer McMahon - Zimowe dzieci. Bezsenne środy

Mówią, że istnieją gorsze rzeczy od śmierci. O wiele gorsze. Powtarzają, że śmierć to jedynie początek. Jednak kiedy człowiek pogrąża się w żałobie, kiedy tęskni za tym, co niby bezpowrotnie utracone, to śmierć bliskiej osoby wydaje się ostatecznością, najpotworniejszą rzeczą, jaka mogła go spotkać, małym końcem świata. Ze śmiercią trudno jest się pogodzić, o tak, na zawołanie, nawet jeśli zdajemy sobie sprawę, że umieranie jest częścią życia. Bo kiedy człowiek traci ukochane dziecko, kiedy przytrafia mu się to, czego nigdy nie powinien doświadczyć, to nie powinna dziwić żałoba podobna szaleństwu. Umysł ucieka, pogrąża się w rozpaczy, chowa w ciemności, a serce gotowe jest zrobić wszystko, byle cofnąć koszmar wiecznego rozstania. WSZYSTKO. Nawet oszukać śmierć.
A jak daleko może posunąć się matka, która utraciła swoje ukochane dziecko?
Jennifer McMahon powraca do klasyki gatunku i daje nadzieję w swojej niemal gotyckiej opowieści o stracie i o gościach z zaświatów, zatytułowanej „Zimowe dzieci”.

wtorek, 21 lutego 2017

Grimm Fairy Tales #6

Podczas imprezy Tara odkrywa, że jej rodzona siostra kręci z chłopakiem, który od dawna się jej podobał, a który zaledwie wczoraj umówił się z nią na randkę. Tara jest zaślepiona wściekłością i chociaż Michelle z początku nie chce poświęcić siostry dla faceta, to jednak ulega toksycznej atmosferze, przez co kłótnia rozżalonych dziewczyn staje się bardziej zaciekła. Wtedy do gry wkracza nieznajoma kobieta, która opowiada dziewczętom baśń o dwóch siostrach, którym wpadł w oko ten sam królewicz. Mężczyzna upodobał sobie w szczególności młodszą z nich, co wzbudziło zazdrość starszej siostry, która postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Tylko czy naprawdę było warto?

Po pięciu dobrze znanych nam historiach zaprezentowanych w„Grimm Fairy Tales”, przyszła pora na baśń, która dla zdecydowanej większości czytelników będzie czymś zupełnie nowym, całkowicie nieznanym. „Zbójecki narzeczony”, ponieważ o tym tytule mowa, to niewątpliwie historia interesująca, warta uwagi i stanowczo za mało popularna. Pojawia się więc pytanie, dlaczego baśń taka jak ta, kryje się w cieniu tak wielu innych, mniej wartościowych. Mając na uwadze fakt, iż współcześnie głównymi odbiorcami baśni są dzieci, możemy znaleźć wiele odpowiedzi na powyższe pytanie. Po pierwsze, mamy do czynienia z baśnią, która z powodzeniem mogłaby stanowić podstawę naprawdę chorego horroru, nie zaś opowiastki dla niegrzecznego malucha. Po drugie, w historii tej bardzo ciężko o jakikolwiek happy end, który nie kłóciłby się z zawartym tutaj morałem. Ponadto, „Zbójecki narzeczony” oferuje nam obraz królewicza bardzo daleki od obiektu westchnień tysięcy młodych dziewcząt i podobnie ma się sprawa z jedną z zaprezentowanych tu bohaterek. Krótko mówiąc, baśń ta zwyczajnie nie nadaje się dla młodego odbiorcy, za to powinna przypaść do gustu czytelnikom starszym, także tym nastoletnim, którzy uwielbiają historie stawiające ideały dzieciństwa na głowie. Tym samym, twórcy komiksu „Grimm Fairy Tales”, który jest przeznaczony dla osób powyżej 16 roku życia, trafili w dziesiątkę, poświęcając szósty zeszyt swojego dzieła „Zbójeckiemu narzeczonemu”.

poniedziałek, 20 lutego 2017

Małgorzata Saramonowicz - Xięgi Nefasta

Czekałem na drugi tom XiągNefasa, nieco innej wersji tego, co znamy z Kroniki Galla Anonima. Czy ciąg dalszy historii porywa równie mocno?

Małgorzata Saramonowicz poprzez postać Galla Anonima, czyli tytułowego Nefasa, Niegodnego, kronikarza Bolesława Krzywoustego przedstawia nam wersję historii, która nie zmieściłaby się w żadnym z podręczników. Intrygi, morderstwa, żądza władzy i żądze cielesne, dyplomacja i wojna, bóstwa i upiory. Świat dynamiczny jak słowiańska dusza.
Drugi tom zabiera nas wraz z Nefasem do Zaświatów, gdzie szpieg udaje się śladem ukochanej Rangdy. Spotyka tam... starego znajomego, którego wolałby nie spotkać, mierzy się z okrutną prawdą, przechodzi przez przedziwne próby. Wraz z opuszczeniem Nawii zyskuje - ciekawy zabieg - nowe zdolności, które znacząco pomogą w późniejszym czasie; tym bardziej, że nadal musi strzec trójki dorastających dzieci, a w Zaświatach czas płynął inaczej...
Historyczne wydarzenia (zaskakujące podejście do Psiego Pola!) świetnie przeplecione losami bohaterów i łajdaków, nowa groźna postać również wprowadza nieco zamieszania, urastając do rangi największego złoczyńcy w tym tomie. Bardzo ciekawa jest scena ucieczki z gór, onirycznie groźna.  Swoją drogą groza w powieści jest ciągle obecna - mściwe upiornice wpływające na poczynania władców, upiorny albinos, boskie interwencje (kości Nefasa), pogańskie powstanie. Magia i zagrożenia duchowe są tu równie realne jak miecz i sztylet. Dynamicznej akcji nieco ujmują rozterki Nefasa, jego wewnętrzne dialogi i rozpaczanie, że nie może się udać tam, gdzie akurat by chciał.

czwartek, 16 lutego 2017

Petr Stanick - Młyn do mumi

Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że nie będzie to do końca zwyczajna książka, a nawet daleka od przyjętego pojmowania pojęcia normalności. Młyn do Mumii jest bowiem sygnowany jako „mistyczny porno-gastro thriller z XIX-wiecznej Pragi”, a to dość intrygujące określenie na gatunek literacki. Ostatecznie mogę powiedzieć, że się nie zawiodłam i książka Petra Stančíka, za którą zresztą otrzymał jedną z najważniejszych, czeskich nagród literackich,  należy zdecydowanie do specyficznych.
Bohaterem książki Młyn do Mumii (ten intrygujące, ciężki do określenia tytuł ma swoje rozwiązanie dopiero na końcu powieści) jest równie nietuzinkowy komisarz Leopold Durman, który ściga sprawcę bestialskich mordów, których ofiarą padają listonosze. Po drodze poznajemy jeszcze kilka groteskowych spraw, nad którymi pracuje, a ich wyjaśnienie nie zawsze jest oczywiste i mieszczące się w kanonach tak zwanych ziemskich zdarzeń.

czwartek, 9 lutego 2017

Arkadiusz Rączka - Herezja


Wieki średnie często określa się mianem ciemnej i zacofanej epoki, 
z upodobaniem przywołuje się obrazy cuchnących i brudnych zaułków,
wspomina się o niesprawiedliwościach systemu feudalnego. 
Nasuwa się pytanie, co uznajemy za miarę postępu. 
W średniowieczu bardziej dbano o czystość duszy niż ciała.
(frg powieści)


Odkąd pamiętam fascynowały mnie czasy średniowiecza. Z czasem sięgałem po lektury bardziej wymagające, nie tylko beletrystykę, a także opracowania naukowe zawarte często w kilku tomach. Z wyjątkowym zamiłowaniem upatrzyłem sobie wczesne średniowiecze, tak okrutne i zarazem tajemnicze. Na szczęście na rynku pojawia się coraz więcej publikacji przedstawiających fantastyczny okres wypraw krzyżowych, krucjat i politycznych zawirowań tamtych czasów. Od niemal kanonicznych opracowań Stevena Runcimana „Dzieje wypraw krzyżowych”, Thomasa Asbridgea „Pierwsza krucjata”, po powieści niemal przygodowe, jednak mocno oparte na realiach historycznych jak: Trylogię Templariuszy Jacka Whyte`a i wspaniałą „Religię” Tima Willocks`a. Więc czytelnik interesujący się tym okresem z pewnością może znaleźć coś dla siebie.

środa, 8 lutego 2017

Michał J. Chmielewski - Złe

Chyba najbardziej przerażają nie te historie, które opowiadają o demonach, mrocznych zjawach, klątwach, czy krwiożerczych istotach. Największy strach wywołują te o największych potworach, które paraliżują strachem, mieszają zmysły, kaleczą psychikę i od  których często nie ma ucieczki. Tymi potworami są ludzie i to właśnie ich w swej makabrycznej książce Złe opisał Michał J. Chmielewski.
Wiele lat poniżeń, długie godziny strachu, bezsenne noce i jeden dzień, w którym wszystko to znajduje ujście.

wtorek, 7 lutego 2017

KLĄTWA NAGRODY GRABIŃSKIEGO

KLĄTWA NAGRODY GRABIŃSKIEGO
Czy jest sens robić plebiscyt na OkoLicy Strachu?

Z napisaniem tego felietonu nosiłem się dość długi czas. Chciałem w końcu wyrazić swój sprzeciw pseudo rankingom w sieciach księgarskich, konkursom i plebiscytom, w których to nie jakość nominowanych książek, a kasa, znajomości i moda na autora czy tematykę próbuje wciskać fanom literackiego horroru co jest dobre, a co złe. Co jest największym hitem, a co gniotem. 
Bodźcem, który szarpnął mną w końcu do napisania tego tekstu są wyniki plebiscytu Kostnicy – Złoty Kościej, które są dla mnie w kilku przypadkach porażające i z coraz większym zdziwieniem obserwowałem wrzucane posty na facebookowym profilu Kostnicy.

Od razu napiszę, ponieważ pewnie ktoś mi zarzuci żal i zazdrość z powodu, że OkoLica Strachu, która była nominowana w trzech kategoriach nie otrzymała żadnej nagrody. To nie żal, tym bardziej nie zazdrość. Szczerze gratuluję Łukaszowi Radeckiemu i Robertowi Cichowlasowi, Grześkowi Kopcowi i Arturowi Urbanowiczowi. Akurat Wam, Moi Drodzy to wyróżnienie się należało, chociaż jak zażartowałem w jednym z postów „Radecki to ma chyba monopol na Kościeja”. Nie zmienia to faktu i napiszę szczerze, że jestem rozczarowany. Chociaż, gdy z drugiej strony słucham np. podcastu Konglomeratu i widzę, że połowa gości wymienia OkoLicę jako największe, pozytywne zaskoczenie mijającego roku, to rozpiera mnie duma i radość. Gdy po wyprzedaży kolejnego dodruku piszecie kiedy będzie następny, to odpalam kolejne wiadomości z coraz większym zaskoczeniem i dumą. Dumą za OLSa, za redakcję i autorów, którzy z nami współtworzą czasopismo.