Okiem na Horror

Okiem na Horror

,

,
NAJNOWSZE PATRONATY OKA

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Piotr Kulpa - Drzewo sumień. Wywiad.

 "Piotr Kulpa", gdy wpisuję takie hasło w wyszukiwarkę internetową, to wskakują: recenzje,  zapowiedzi i opinie związane z Twoimi książkami z cyklu „Pan na Wisiołach”. O samym autorze prawie nic. Dzięki informacji z Videografu, który wydaje Twoje książki wiem, że piszesz wiersze, powieści, piosenki, że jesteś frontmenem kapeli Meakulpa*, której fragment występu znalazłem na youtubie. Ten praktycznie brak informacji o Tobie, to świadomy wybór?

Wyskakuje też jakiś były minister oraz blog dziewczyny piszącej o biustonoszach. Jak go ostatnio przeglądałem, to faktycznie pomyślałem, że to ciekawsza działka, niż groza. Choć jak się patrzy na niektóre staniki, to dopiero jest groza.
Brak informacji wynika raczej z tego, że nie umiem zabiegać o swój wizerunek, tak jak robi się to dziś. Myślę tu o fb, na którym nie mam profilu ani funpage’a. Ale może wkrótce będzie. 
Z tego, co o mnie w necie, to np.:

Kim w takim razie jest Piotr Kulpa? Co lubi? Czym się zajmuje?

Facet, który żyje już 48 lat poza macierzystym środowiskiem. Lubię żyć, kochać i kartoflany placek z boczkiem i śmietaną, który sam piekę. Lubię tworzyć i w ten sposób opowiadać ludziom różne rzeczy. Lubię tworzenie jako antidotum na umieranie, którego wokół pełno, które odczuwam całym sobą każdego dnia. Na co dzień pracuję jako sprzedawca, mam jednak taka cichą nadzieję, że wkrótce będę mógł zająć się w większej mierze pisaniem.

Możesz opowiedzieć jak zrodził się pomysł aby pisać powieści grozy?

To dlatego, że chciałem napisać coś, co uda się wydać. Do tej pory pisałem dla dzieci (powieści „Ciepełko” i „Hala i Bas”) i choć wydałem je, to nie było łatwo. Owszem, wydawnictwom się podobało ale „nie mieściło się w planach”. Pomyślałem, że krwawe historie do śniadania to dziś podstawowa lektura każdego szanującego się nastolatka i że tędy będzie najłatwiej dostać się na rynek. Tylko, że w tych moich książkach, miesza się dużo pokręconej obyczajówki z nieokiełznanymi żądzami i nie jest to chyba klasyczny horror ani powieść grozy. Niektórzy się boją, niektórzy nie. Ale jestem z niej zadowolony – z „Pana na Wisiołach”.

niedziela, 28 grudnia 2014

Książki, które pozostają w pamięci. Przegląd 2014

W Polsce wydaje się około 25 tysięcy tytułów rocznie. Takie ilości podaje instytutksiazki.pl. Wprawdzie są to dane z 2012 roku, jednak  podejrzewam, że niewiele się zmieniło w roku 2014. 
Do największych wydawnictw, pod względem ilości wypuszczonych tytułów należą : Albatros, Czarne, Muza, Prószyński, Rebis i Zysk.
I teraz pomyślmy, ile książek kupiliśmy, przeczytaliśmy wciągu roku?
Jak podaje GUS, statystyczny Polak, na literaturę wydaje rocznie – ok. 19 zł. Czyta zaś 0,5 książki rocznie. Wynik wyłamujący nadgarstki.

Wracam do książek wydanych w 2014 roku. Jak z takiej olbrzymiej liczby wydanych tytułów, wybrać powiedzmy tych kilka najlepszych?
Jest pewien sposób. Bardzo prosty.
Po pierwsze, nie ma co patrzeć, na wszelkie rankingi, których pojawia się z końcem roku coraz więcej. Każdy ranking to subiektywny wynik czyichś upodobań, wspomnień i sympatii dla autora, stylu, klimatu, czy danego rodzaju literatury.

Więc jak wybrać te najlepsze? 

niedziela, 21 grudnia 2014

STEFAN DARDA - ROZMOWA NA KONIEC ROKU czyli świątecznie pozytywna, obszerna i nieskrępowana wymiana myśli o tym, co było i o optymistycznych (choć związanych z grozą) widokach na to, co nadchodzi.

                                                                                                                             
Stefan bardzo się cieszę, że zgodziłeś się odpowiedzieć na kilka pytań. Chciałbym porozmawiać z Tobą z kilku powodów. Tym głównym jest niedawna premiera zbioru opowiadań „Opowiem ci mroczną historię”, wydanego przez Wydawnictwa Videograf.
Sam na wstępie tego zbioru napisałeś, że opowiadania zamieszczone w zbiorze, to jakby podsumowanie tego, co przez ostatnie kilka lat napisałeś, to droga jaką przeszedłeś jako pisarz i chciałbyś, aby czytelnik tą ewolucję mógł znaleźć w jednym zbiorze. Mam wrażenie, że jest to takie rozliczenie się z przeszłością, podsumowanie, czy nawet zamkniecie pewnego etapu w Twojej pisarskiej karierze.

Ponadto, chciałbym porozmawiać nie tylko o ostatniej wydanej książce, lecz i o innych sprawach. O tematach związanych z literaturą i grozą oczami Stefana Dardy.

Miło mi ponownie gościć na stronie „Okiem na Horror” i  z przyjemnością ustawiam się w krzyżowym ogniu pytań.
                                                                                                                                      

Pewnie na wiele podobnych nie raz już odpowiadałeś, czy to w niezliczonej ilości wywiadów, czy na spotkaniach z fanami. Może jednak spróbujmy?
W końcu patrzenie w przeszłość, będąc bogatszym o zdobyte doświadczenia czy wiedzę zmienia spojrzenie na nurtujące nas tematy wraz z upływającym, nieubłaganie czasem.

Po pierwsze, każda rozmowa jest inna, a po drugie – masz rację, że każdy dzień przynosi nowe doświadczenia. Zaczynajmy więc…

  1. Powiedz mi, jak to jest być najlepszym pisarzem grozy w kraju?
 Rozmawiałem z wieloma pisarzami, czy miłośnikami literatury fantastycznej przy okazji różnych spotkań, i o ile nie każdemu może odpowiadać tego typu pisarstwo - ktoś woli mocniejsze książki, ktoś inne względem gatunku - to wszyscy podkreślają, że masz świetny warsztat i rewelacyjny pomysł na historię, jakby nie patrzeć także na sprzedaż.

Pierwsze pytanie, a już mam problem z odpowiedzią (śmiech). Nie wiem, czy można jednoznacznie powiedzieć o kimś, że jest najlepszym pisarzem takiego lub innego gatunku literackiego, ponieważ tego typu klasyfikacje nie mogą być jednoznaczne i niepozostawiające wątpliwości.
Literatura to nie sport, brak tu niezmiennych, ogólnie przyjętych kryteriów, dzięki którym można ogłosić kogoś mistrzem. Popatrz – Usain Bolt od dobrych kilku lat leje na bieżni wszystkich jak chce i gdy ktoś stwierdzi, że Bolt jest żałosnym, niepotrafiącym przebiec poprawnie kilku metrów łamagą, to wszyscy będą się tylko pukać w głowę. Natomiast jeśli znajdzie się domorosły krytyk, twierdzący, że przykładowo taki Stephen King, bijący na głowę od dziesięcioleci innych autorów grozy, to grafoman lub, w najlepszym wypadku, facet piszący ciągle na jedno kopyto, wtedy znajdzie wielu ochoczo przyklaskujących takiemu punktowi widzenia.
Uwierz mi, znam wielu, którzy nie wydali jeszcze niczego, o krytyce literackiej mają pojęcie, nazwijmy to eufemistycznie, średnie, a twierdzą, że piszą (lub napisaliby coś) lepiej ode mnie, że w tej czy innej książce zawaliłem to oraz tamto i, zapewniam, z pewnością nie uważają, że mam świetny warsztat. Ponieważ więc nie mam żadnego sposobu na to, by udowodnić im, że jest inaczej, to po prostu myślę o ludziach, którzy z niecierpliwością czekają na moje książki i staram się wykonywać swoją robotę najlepiej, jak potrafię.

Najciekawsze książki grozy 2014.

Postanowiłem, że powoli najwyższy czas na podsumowanie horrorowego roku. Także dzisiaj na tapetę idą książki, których zadaniem było straszyć, przerażać i zasiewać w umysłach czytelnika strach. 
Rok 2014, który jeszcze trwa, jest obfity w nowości i wznowienia tytułów kiedyś już wydanych. Czasami pod innym tytułem, co wprowadzało np: fanów Grahama Mastertona w konsternację i ja sam  zadawałem sobie pytanie: Przecież to już czytałem? A może nie?
Szczególnie jedno wydawnictwo -Replika, upodobało sobie takie zabiegi. Nie zmienia to faktu, że nadal są moim ulubionym teamem horroru.
Należy wspomnieć i przybić żółwika także: Wydawnictwu SQN- za zakończenie cyklu Miry Grant i "the Walking Dead". Także Wydawnictwo Albatros - za wznowienia i nowości Kinga i Mastiego. Wydawnictwa Videograf - za promowanie polskiej grozy, czy Zyskowi - za serię CHIMAERA.

Tak zastanawiałem się, czy podsumować rynek wydawniczy, czy  pisać o współpracy z wydawnictwami, czy może wspomnieć o tych, które się poobrażały. A są takie, a jak? Ale, chyba nie warto.
 W zamian przedstawię jeszcze zestawienie moich najlepszych książek 2014 roku, nie trzymając się kurczowo szponami powieści grozy. Bo przecież nie tylko horrorem literatura stoi. Wrzucimy może TOP5 wydarzeń związanych z horrorem. Czasu jeszcze jest dużo. Także nastawcie się, że takie podsumowanie, będzie się co jakiś czas pokazywać.
Do tego wszystkiego niezmordowany Tomek Siwiec, prezentuje swoje podsumowania na naszym -chyba mogę tak na pisać- kanale youtub.


Dziś jednak tylko GROZA.

Wybrałem dziesięć, a w sumie jedenaście pozycji. Są to książki, o których warto wspomnieć, napisać kilka słów. Nie zawsze są to hity wydawnicze, czy pozycje o których mówiło się "Mega, mega, mega". Dla wielu z was czytających ten post, niektóre z tytułów mogą być gniotami. Ok. Jednak pamiętajcie, nie jest to podsumowanie najlepszych książek 2014 roku, a posumowanie najciekawszych. Nie ma tutaj także miejsc, klasyfikacji. Liczba porządkowa jest podana dla...,.no właśnie? Niech będzie.
No to zaczynamy:

1.Cykl "Czarny wygon" Stefana Dardy. - Nie ma co dużo się rozpisywać. Stefan zakończył pewien etap w swojej twórczości, Pożegnaliśmy się z cyklem, który wyniósł go, na pierwsze miejsce wśród najpoczytniejszych pisarzy grozy i śmiało konkuruje na księgarskich półkach z innymi gatunkami literatury. Darda to klasa sama w sobie.

2."Oblicza grozy" antologia Repliki - Moim zdaniem najlepsza antologia wydana w 2014. Rewelacyjna grafika okładki i świetna zawartość. Eksperyment, który miał polegać na tym, aby zapodać czytelnikowi wszelkie odmiany strachu, grozy i horroru, udał się znakomicie. Do dziś mam kilka opek w głowie. Bardzo dobry zbiór. 

3.Clive Barker "Imajica" - Książka ta znalazła się tutaj z kilku powodów. Gdyby stworzyć kategorię -Najlepsze wznowienie, to z pewnością ta pozycja zajmowałaby miejsce pierwsze. Przepięknie wydana epopeja, której należało się wznowienie. Choć trwają dyskusje fanów, czy wydanie z 2002 roku, nie jest wspanialsze. Dla mnie oba są równorzędne. Książka ukazała się w wydawnictwie Mag, w serii Uczta wyobraźni i chyba jest to najlepszy tytuł tego cyklu.

4.Graham Masterton "Śpiączka" -  Dla wielu może być zaskoczeniem miejsce Mastiego w pierwszej mojej dziesiątce. Jednak "Śpiączka" to świetna lektura, idealna książka do oderwania się od poważnej literatury, na rzecz dynamicznej powieści grozy, bo horror to raczej nie jest. Dla mnie, to najlepsza pozycja Mastertona w tym roku.

5.H.P. LOVECRAFT  "Koszmary i fantazje. Listy i eseje" - Wydawnictwo SQN przygotowało prawdziwą niespodziankę dla fanów samotnika z Providence. Pieknie wydane, w sztywnej oprawie, ze świetnymi grafikami, tomiszcze zawierające niepublikowane dotychczas listy, eseje, rozprawy, czy przemyślenia Mistrza, z wielu dziedzin -nie tylko literatury. W pamięci najbardziej utkwiła mi, rozprawka nad wyższością kotów nad psami.Świetnie napisane. Wielkie brawa dla SQN za ta pozycję. 

6.Robert Cichowlas, Łukasz Radecki - "Pradawne zło". 
Zdecydowanie najlepsza premiera początku roku. Perfekcyjnie rozkręcona machina reklamowa, powodowała, że gdzie człek nie kliknął, wyskakiwało Pradawne. Ale, nie to jest zaletą tej książki. Dostaliśmy trzy nowele autorstwa naszych, krajowych pisarzy, którzy zaryzykowali i napisali horror, jaki możemy pamiętać sprzed kilkunastu lat. To właśnie fascynacja Mastertonem, Barkerem, Herbertem i H.P.Lem dała impuls do stworzenia tych opowieści. Dla mnie świetne cofnięcie się do czasów, gdy dziewczyny zaczynały mi być w głowie, a "Arise" Sepultury, doprowadzał sąsiadów do szału.

7. Magdalena Kałuzyńska "ALVETHOR"* - To jest z mojej strony partyzantka. Powiem szczerze - NIE CZYTAŁEM. Jednak liczę, że będzie to tak świetna powieść jak "YMAR", który przeczytałem w tym roku i co więcej, o tej kobiecinie także w 2014 usłyszałem. Ba, czyli powinna otrzymać tytuł  "Poznana osobowość roku". A na poważnie. Słyszałem, że książka świetna, rewelacyjna, najprawdziwszy horror. Pomimo nieznajomości treści, umieszczam w TOP11 tą pozycję jako - czarnego konia. Bo wstyd byłoby pewnie, o niej nie wspomnieć, gdy czas podsumowań się skończy.
* tytuł umieszczony na wniosek współtwórcy blogu.

8. Robert McCammon - "Łabędzi śpiew" - McCammon wydawany kilkanaście lat temu przez "Świat książki" czy "Ambera", stał się prawie zapomnianym pisarzem. Szkoda, bo pisarzem jest świetnym. Papierowy Księżyc przypomniał jego dwie pozycje - "Chłopięce lata" raczej thriller i po raz pierwszy wydany w Polsce "Łabędzi śpiew". Książka wspaniała, z pewnością w pierwszej piątce najlepszych książek 2014 roku. Wizja wojny atomowej i życia, a raczej codziennej walki o życie, przedstawiona w dwóch tomach.... po prostu, wyłamała mi nadgarstki. Cudo, mówię Wam Cudo!

9. Harry Connolly - "Dziecię ognia" -  Rewelacyjna, dynamiczna, mocna i lovecraftowska powieść o tym, jak w prowincjonalnym miasteczku zaczyna bić źródło złowrogiej magii. Magii uderzającej w najbliższe nam osoby, niewinne dzieci. Z całą tą aferą musi poradzić sobie były więzień Ray. Towarzyszy mu specyficzna szefowa. Książka garściami ładuje z prozy H.P.La, jednak prowadzenie akcji przez autora, przywodzi na myśl najlepsze thrillery, czy powieści sensacyjne. Pomimo, że jest to powieść raczej fantastyczna, niż typowa powieść grozy, to ze względu na mocne opisy, zło, magię, czy odniesienia do Mistrza, kwalifikuję ją jako horror.

10. Thomas Ligotti "Teatro Grottesco" - Wydanie tej książki, można porównać do wydania przez SQNa listów i eseji H.P.La. Na takie pozycje czeka się długo, a gdy już się ukażą, to człowiek tylko myśli o tym, aby czytać, czytać i czytać. Wydawnictwo OKULTURA, bardzo ładnie wydało najlepsze opowiadania Ligottiego. Treść nie rozczarowuje, wręcz zwiększa tylko apetyt na jeszcze. Wspaniała.

11. Andrew Pyper - "Demonolog" - Opinię o książce wydanej przez Zyska znajdziecie na blogu. Ja napiszę tylko tyle. 
Kiedyś czytałem recenzję w jednym z metalowych miesięczników. Już dokładnie nie pamiętam, jakiej płyty i zespołu się tyczyła. Pamiętam za to treść. 
Myślę, że to jest najlepszy komentarz dla "KSIĄŻKI NR1, 2014 ROKU" 
"Kurwa jaki jestem mały"






sobota, 20 grudnia 2014

ONI - Olga Haber. Paulina recenzuje.

Olga Haber- „Oni”.

Owiana nutką tajemnicy postać Olgi Haber i jej prawdziwej tożsamości dodawała pikanterii i smaczku premierze powieści „Oni”. Chociaż dokopałam się do prawdziwego imienia i nazwiska autorki po przeczytaniu wywiadu zadecydowałam, że jeśli Olga Haber to postać, która kocha grozę i chcę się ową miłością dzielić z nami niech ową Olgą dla horroru pozostanie. Dawid Kain to też przecież Dawid Kain co nie? Imię, awatar, zdjęcie czy cokolwiek innego nie mają jednak żadnego znaczenia bowiem najważniejsza jest książka. Do powieści zasiadłam z szeregiem oczekiwań i już w trakcie lektury pierwszych stron szybko okazało się, że mogę je wszystkie wsadzić do kapelusza. Tego bowiem drodzy Panie i Panowie nawet w najśmielszych snach sobie nie wyśniłam. Nadchodzą „Oni” i bynajmniej nie mają dobrych zamiarów.




Trzydziestokilkuletnia dziennikarka Natalia chce pozbierać się psychicznie po tragicznym wypadku, którego była świadkiem i zaszywa się w "Emilówce" - położonym w pięknej okolicy, drewnianym domku nad jeziorem. W tym idyllicznym otoczeniu nawiązuje romans ze sporo młodszym mężczyzną i czuje się wreszcie szczęśliwa. Upragniony spokój nie trwa jednak długo. W otoczeniu Natalii zaczynają się dziać bardzo niepokojące rzeczy - kobieta czuje się obserwowana, dręczą ją senne koszmary, niepokoją zielonkawe wyładowania atmosferyczne nad okolicą. Atmosferę grozy podsyca zachowanie mieszkańców miasteczka – ludzie stają się agresywni, zawistni i nerwowi. Po serii brutalnych wydarzeń Natalia postanawia wyjechać, ale ci, którzy mają już wobec niej plany, nie pozwolą jej uciec...
(opis wydawcy- Videograf)

sobota, 13 grudnia 2014

Oko zaatakowało youtuba!

Dzisiaj ruszył pierwszy odcinek podkastowych opowieści o horrorze. Dziesięciominutowe audycje przeplatane grafikami - czasem zabawnymi- będą ukazywać się co tydzień.
Dzisiejszy numer - to podsumowanie filmowego horroru w 2014 roku.
Pomysł i przygotowanie w całości zawdzięczamy Tomaszowi MordumXowi Siwcowi, który po prostu zwalił mnie z nóg, jak podesłał mi linka, którego zamieszczam także tutaj.

zapraszam do słuchania i oglądania

https://www.youtube.com/watch?v=dwsW-4e3iR8&list=UUmQqdMvYEwtuK60FqKwYWZA

piątek, 12 grudnia 2014

"Droga serca" Harrisona. Czy droga do serca?

Wydawnictwo Mag, zaserwowało nam następną pozycję z serii Uczta Wyobraźni. Mam tutaj na myśli książkę M.Johna HarrisonaDroga serca”.
Wydawca w notce informuje, że Harrisom stworzył książkę niezwykłą, ponadgatunkową powieść, w której splata mitologię z seksualnością oraz niepokojącą przeszłością i teraźniejszością.
Wszystko zaczyna się gdy troje studentów odprawia rytuał, który zmienia ich życie. Po latach żadne z nich nie pamięta co dokładnie wtedy się wydarzyło. Gdzieś nad ich urywkami wspomnień unosi się groza.



Opis jest bardzo obiecujący, wyobrażałem sobie, że Mag zaserwował znowu ponadgatunkową powieść, której akcja, czy fabuła jest mroczna i tajemnicza, niczym mgła wnikająca przez okna, do samotnego domu na pustkowiu. A ja siedzę samotnie i czytając "Drogę serca" z coraz większym strachem zerkam na zachodzące mleczną mgłą podwórze.
Jeżeli w notce wydawcy pada słowo „groza” to jest to coś dla mnie i zapewne będzie fascynująco i niesamowicie. 

Niestety tutaj chyba kończy się temat związany z grozą, czy wspomnianą niesamowitością.
Książkę czyta się dla czytania. Nie ma w niej akcji charakterystycznej dla powieści grozy. Uznałem, że tak należy ją traktować po zapewnieniach wydawcy. Pierwsza próba czytania w kąpieli zakończyła się porażką.

Po przeczytaniu 50 stron, uświadomiłem sobie, że nie wiem do końca, co autor ma na myśli i jaki jest jego plan, aby wciągnąć mnie w dalsze strony.
Nie jest to powieść do pociągu czy autobusu, chyba, że ktoś potrafi wyłączyć się totalnie i skoncentrować tylko na treści. Ja  niestety nie.
Jednak przeczytałem całą, co było nie lada wyzwaniem. Zazwyczaj po przeczytaniu książki, gdy odkładam ją na półkę mam w głowie "Łał" lub "Przeciętna". Tutaj szczerze mówiąc nie mam pojęcia co o niej myśleć.
 Zapewne każdy czytelnik znajdzie w „Drodze serca” coś dla siebie. Nie jest to książka nieudana, po prostu wymaga spokojnego podejścia. Niestety trochę mylić może, nie do końca trafiony opis na okładce.
Myślę, że przyjdzie na nią jeszcze czas.



Wydanie książki czyli grafika i twarda oprawa, zszyte strony zostały utrzymane na wysokim poziomie, co jest charakterystyczne dla tej serii. Powiem wprost, okładka jest świetna. 
I to tyle.

 M. John Harrison
"Droga serca"
MAG 2014

czwartek, 11 grudnia 2014

Del Toro i Chuck Hogan - WIRUS

Od jakiegoś czasu w mojej biblioteczce znajduje się "Wirus"(mam namyśli biblioteczkę tradycyjną, wypełnioną książkami, gadżetami i innymi elementami dekoracyjnymi cieszącymi oko. Ta w komputerze, jest chyba bezpieczna). W końcu wielki czerwony napis jednej z książek, widoczny na grzbiecie "W I R U S" i logo Chimaery skusiły mnie do złapania jej w ręce i z nieukrywanym zaciekawieniem zacząłem czytać.



"Wirus" to opowieść o epidemii czy wręcz próbie podboju ludzkości przez wampiry. Książka  zaczyna się świetnie, już od samego początku jesteśmy wprowadzani w atmosferę pełną napięcia. Na lotnisku w NY ląduje samolot z Europy. Jednak coś jest nie tak. Kontrolerzy z wieży nie mogą nawiązać komunikacji z pilotami. Co dziwniejsze do momentu samego lądowania wszystko było ok. Zasłony w oknach są zaciągnięte, światła wyłączone. Brak jakichkolwiek oznak życia. 
Ponieważ sytuacja jest powiedzmy mocno podejrzana, na miejsce zostaje wezwana ekipa z Centrum Zwalczania i Prewencji Chorób.Po wejściu na pokład okazuje się, że spośród ponad dwustu pasażerów żyje tylko czworo.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Alvethor - Białe miejsce. Magdalena Kałużyńska

Magdalena Kałużyńska
ALVETHOR – BIAŁE MIEJSCE      

Magdalena Maria Kałużyńska – debiutowała w 2010 roku wielokrotnie              

 nagradzaną powieścią grozy Ymar. Autorka opowiadań zamieszczanych 
w antologiach 13 ran, Halloween, Zombiefilia oraz publikowanych w pismach
 „Science Fiction Fantasy & Horror” i „Farenheit”.
 Współpracuje z „Qfantem”, „Madoggowo”, „Secretum”, „Duże K” 
oraz „Femką”. Horror to jej ulubiony gatunek literacki. Mieszka na wsi. 
Ma pięć psów.*






Magdalena M. Kałużyńska zakończyła rekrutację nieumundurowanej „armii” żołnierzy mających za zadanie brutalne unicestwienie istot nie z tego świata. Autorka zrobiła to w sposób tak sprytny, że lektura niemal trzystu stronicowej powieści zajęła mi nieco około trzech godzin. Dlaczego? Ponieważ „Alvethor” jest jak grząskie bagno – niebezpiecznie wciąga!

Krwawa, bezkompromisowa wycieczka do świata, w którym potwory zamieszkujące otaczającą czasoprzestrzeń brutalnie wdzierają się do naszej szarej rzeczywistości. Jak łatwo się domyślić - polecą łby (i to dosłownie!). W ruch pójdą nożyczki, siekiery, ostre zębiska i inne przedmioty służące zarówno do obrony jak i do ataku. Książka napisana jest prostym, lekkim językiem, więc czyta się ją bardzo płynnie, zwłaszcza momentami, gdzie pani Magdalena posługuje się dość, trudnym, wręcz napisałbym naukowym językiem.
Podczas lektury nasuwa się spostrzeżenie, że autorka bardzo poważnie potraktowała czytelnika, szczegółowo opisując (wyjaśniając) wszystkie trudniejsze tezy. Niewątpliwie wymagało to bardzo czasochłonnego przygotowania pewnych zagadnień.
„Alvethor”, to bez wątpienia książka niezwykle dojrzała i profesjonalnie napisana. To horror (sf?), który zdecydowanie wyróżnia się pod tym względem pośród innych pozycji z tego gatunku.

W pewnym artykule autorka wypowiedziała się, że fabuła książki „Alvethor” została skonstruowana w oparciu o pewne pytania: „Czy jesteśmy sami we Wszechświecie? Czy szukaliście kiedyś odpowiedzi na pytanie, jak wygląda rzeczywistość… z zewnątrz? Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jakby mogło wyglądać to nieplanowane, nagłe spotkanie… a raczej konfrontacja sił na poziomie człowiek – przybysz?...” 
Nie obiecam, że po lekturze będziecie już znać na nie odpowiedź, ale gwarantuję, że każda kolejna, przewrócona kartka będzie warta czasu poświęconego na tę wyjątkową powieść.

PS:
Bohaterowie książki, to rzeczywiste postacie i pomyślałem sobie, że musieli mieć cholernie dużo „zabawy” odkrywając co tez pani Kałużyńska postanowiła z nimi zrobić :)

TMS


Wydawnictwo Oficynka 2014.

*Cytat pochodzi z : http://zbrodniawbibliotece.pl/kronikakryminalna/3882%2calvethor-dlatychcopytaja/
*Zdjęcie, ze strony fb autorki.

niedziela, 30 listopada 2014

Philip Pullman - Baśnie braci Grimm, ver. Bez cenzury

Spośród najsłynniejszych europejskich baśni,
mistrz fantastycznych opowieści, Philip Pullman,
wybrał 50, aby zaprezentować je w swojej odsłonie (…)
Wszystkie zostały przypomniane z całym ich okrucieństwem
 i odwagą obyczajową, a także opatrzone krótkim i fascynującym komentarzem”
(cyt. z okładki)





Jacob i Wilhelm Grimm przeszli do historii jako autorzy „Baśni domowych i dziecięcych” . Pierwsze wydanie ukazało się w 1812 roku i miało do 1857 roku - pięć edycji. Obok „Baśni z tysiąca i jednej nocy” można zakwalifikować je do najważniejszych zbiorów opisanych legend i opowieści jakie kiedykolwiek opublikowano.
„Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży” w wersji bez cenzury zawierają kilkunastostronicowy wstęp i 50 opowiadań, wyselekcjonowanych przez Philipa Pullmana. Znajdziemy tam baśnie, czy opowieści zaledwie dwu stronice jak i dłuższe, znane i popularne jak choćby „Roszpunka”, „Jaś i Małgosia” czy „Czerwony kapturek”, ale także takie o których pierwszy raz słyszałem (choć tu ciężko się dziwić, skoro bracia zebrali ich ponad dwieście!).


Assassin`s Creed- Unity. Oficjalny album.



Seria Chimaera wydawana przez Zyska, pomimo wydania dopiero kilku pozycji (min: Demonolog, Virus), zdążyła przyzwyczaić nas do nietuzinkowych i nie klasyfikujących się w jeden gatunek powieści. Powieści ciekawych, świetnie wydanych zarówno jeżeli chodzi o tekst jak i grafikę.

Właśnie grafika, jest głównym atutem albumu "Assassin`s Creed- Unity". Jest to album blisko dwustu stronicowy, na którego stronach znalazły się setki grafik związanych z tą rewelacyjną serią gry Assassin`s.
"Album przeniesie graczy w samo serce Paryża, wprost na brudne i ponurego ulice miasta pogrążonego w bohaterskich walkach Wielkiej Rewolucji Francuskiej.  Książka stanowi skarbnicę nigdy niepublikowanych grafik prezentujących szkice z kolejnych faz powstawania gry, uzupełnionych szczegółowymi komentarzami jej twórców.
Paryż Asasyna Arna Doriana odtworzono z niespotykanym wcześniej rozmachem, z zapierającymi dech w piersi detalami. Arysci z Ubisoft Montreal i całego świata mając do dyspozycji największe pŁótno, jakim kiedykolwiek dysponowano, stworzyli tętniące życiem miasto, pełne niespokojnych mieszkańców walczących na barykadach w cieniu górujących nad wszystkim gilotyn"

piątek, 28 listopada 2014

Horror klasy B - Łukasz Radecki - frg.

Zapraszam do przeczytania pierwszych sześciu stron najnowszego zbioru opowiadań Łukasza Radeckiego.



ROZDZIAŁ 1

- Barker to pedał! - stwierdził głośno Radek, odwracając się od monitora. Tomek, który właśnie wszedł do mieszkania, zamarł w bezruchu z siatkami w rękach.
- Że co? - spytał po chwili, patrząc na zaskoczonego przyjaciela.
- Clive Barker jest gejem - sprecyzował Radek. Widząc brak reakcji, powtórzył: - Barker gejem. Kumacie, „Hellraiser”, „Nocny pociąg z mięsem”, „Księgi Krwi”? - rzucił w stronę kumpli niczym kołem ratunkowym.
- No i? - Tomek wzruszył ramionami, odkładając siatki na podłogę. Ściągnął kurtkę i zabrał się za zzuwanie butów. - Żadna nowość.
- Nie wiedziałeś o tym? - odezwał się Marek, który leżał na kanapie niczym sybaryta. Odłożył od niechcenia książkę, na okładce której Łukasz Orbitowski oświadczał, że nadchodzi. - Nie mów, że o tym nie wiedziałeś…- powtórzył. Radek wpatrywał się w nich jeszcze przez chwilę ze zdziwieniem. Wreszcie odwrócił się do monitora.
- Naprawdę nie wiedziałem. Teraz to wyczytałem na Wikipedii…
- Rychło w czas… - Marek wydął wargi. - Przyznał się do tego ładnych kilkanaście lat temu. Od lat żyje w szczęśliwym związku.
- Poza tym, co w tym dziwnego? - spytał Tomek, wchodząc do pokoju. - Piwko? - zaproponował. Marek bez słowa wyciągnął rękę po puszkę tyskiego, Radek wykonał podobny gest, nie odwracając się nawet w stronę rozmówcy.
- To na trzy - rzucił Tomasz. Nastąpiło szybkie odliczenie, po którym w miarę równo rozległ się dźwięk otwieranych puszek. Po pokoju rozniósł się charakterystyczny cierpki zapach. Przyjaciele upili po łyku.

wtorek, 25 listopada 2014

Mariusz Zielke -wywiad. "Dziennikarstwo powinno polegać na odkrywaniu prawdy".




Mariusz Zielke dziennikarz śledczy i gospodarczy. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwerytetu Warszawskiego

W latach 1999-2009 r. związany był z dziennikiem gospodarczym Puls Biznesu. W 2005 r. zdobył nagrodę GRAND PRESS w kategorii "dziennikarstwo śledcze" za teksty o giełdowych zmowach. Rok później nominowany do tej nagrody w kategorii dziennikarstwa specjalistycznego za cykl o absurdach urzędniczych i przetargach
W 2009 r. założył Niezależną Gazetę Internetową (www.ngi24.pl), w której objął stanowisko redaktora naczelnego W 2009 r. Niezależna Gazeta Internetowa została nominowana do nagrody Grand Press jako pierwsze medium internetowe w historii tej nagrody, Mariusza Zielke nominowano ponownie w kategorii "dziennikarstwo śledcze".
Jest autorem pierwszego polskiego thrillera finansowego pt. "Wyrok".
Jego ostatnia powieść to "Twardzielka"



*Mariusz Zielke. Wszędzie gdzie wpisuję Twoje nazwisko, to wyskakuje mi w czasie teraźniejszym - reporter śledczy. To aktualny, wykonywany Twój zawód?

Już dawno nie jestem dziennikarzem, nie piszę tekstów w gazetach, zawsze podkreślam, że jestem byłym dziennikarzem, a to z tego powodu, że czasem podejmuję się pisania książek czy tekstów zamówionych przez firmy czy osoby. Jako dziennikarz nie mógłbym tego robić, bo to byłoby nieetyczne. Jestem takim niby ghostwriterem, ale uważnie dobieram zlecenia, nie zgadzam się na pisanie tekstów, które w jakiś sposób kolidują z moim światopoglądem. Poza tym piszę też normalne książki, powieści, które podpisuję swoim nazwiskiem.

*Katarzyna Bonda, podczas spotkania z czytelnikami, które organizowałem powiedziała, „dzisiaj każdy jest reporterem śledczym”. Zdanie to podało gdy opowiadała o zmianach jakie zaszły w mediach, przez ostatnie lata. Zgadzasz, się, że to taki modny czy powiedzmy nośny dla własnego "ego" zawód?

Tak być powinno, ale czy jest, to już inny, dużo szerszy temat. Dziennikarstwo powinno polegać na odkrywaniu prawdy, a nie wysługiwaniu się reklamodawcom, zaprzyjaźnionym politykom czy biznesmenom. W tym sensie każdy dziennikarz jest reporterem śledczym. Takie powinno być dziennikarstwo. Nie zgadzam się z Kasią, że tak jest, bo wiele mediów łamie zasady obiektywizmu i rzetelności, więc trudno nazwać ich pracowników dziennikarzami, a już na pewno nie można reporterami śledczymi.


*Wiadomo, że do każdej pracy trzeba mieć określone predyspozycje.  Jakie trzeba mieć cechy, aby zajmować się śledztwami reporterskimi i robić to dobrze?

Trzeba umieć słuchać ludzi, mieć dużo cierpliwości, chęci, uwagi, umieć czytać ze zrozumieniem, nie napalać się na tematy sensacyjne, umieć zdystansować się do tematu, wiele innych cech jest tu potrzebnych. Ja uważam też, że trzeba mieć trochę doświadczeń życiowych, żeby umieć ocenić wpływ własnych działań na rzeczywistość i ludzi, których opisujemy, ale tu mam wątpliwości, bo jednak dziennikarz powinien napisać prawdę, nawet jeśli ona komuś zaszkodzi. To był zawsze mój problem. Zbyt dużo zastanawiałem się, czy za bardzo nie zaszkodzę swoim tekstem i chyba dlatego się nie nadawałem do tego zawodu.

sobota, 22 listopada 2014

Szortowe podsumowanie roku istnienia strony OnH

Jak tutaj wymienić wszystkich dzięki którym strona OKIEM NA HORROR istnieje.
Jak wymienić tych wszystkich wspaniałych pisarzy, autorów, grafików, ludzi związanych z wydawnictwami czy same wydawnictwa?
Jak opisać fascynujący rok przygody, która zaczęła się 24ego listopada po południu, gdy powstała strona OnH?
Jak przypomnieć Wam wszystkie konkursy, które organizowaliśmy i jak wymienić te setki książek, które trafiły w Wasze ręce?
Tak nie przesadzam, grubo ponad sto kilkadziesiąt książek rozdaliśmy w różnych konkursach.

Z zapałem zabrałem się do wypisywania, punktowania wszystkich ważnych dla mnie tematów związanych ze stroną. I powiem Wam, że chyba się poddałem. Jestem pewien, że opisanie wszystkiego jest niemożliwe. Jednak…

Jednak ze względu na to, że chcę podziękować tak bardzo wielu osobom, które są z Okiem na Horror na dobre i złe postaram się opowiedzieć w kilku zdaniach o dwunastu miesiącach strony.Wiem, że nie wymienię Was wszystkich, ale ważne, że pamiętam o Was. Dzięki.

                                                                               *
Dwudziestego czwartego listopada, w mojej głowie zrodził się pomysł na stronę internetową na fb. Pomyślałem sobie, kurczę: na czym ja się znam? Czym fascynuję? I co mogę ciekawego powiedzieć?

                            K S I Ą Ż K I

Tak, książki. Pamiętam, że towarzyszą mi od małego, a horrory od pierwszych dni, gdy pojawiły się na półkach księgarń.


Przedstawię Wam kilka ciekawostek, tematów śmiesznych, zabawnych ale i wspaniałych, (przynajmniej dla mnie), administratora strony. Choć wtedy to brzmiało strasznie obco.


piątek, 14 listopada 2014

"Opowiem ci mroczną historię" Stefan Darda - frg.





 3.
Jackowi wydawało się, że obudził go jakiś hałas.
Przez moment leżał bez ruchu z otwartymi oczyma,
patrząc na wyświetlacz elektronicznego budzika, który
wskazywał dwie po trzeciej. Gdy od strony pokoju Julki
dobiegł jakiś szmer, wiedział, że to nie był sen.
Ostrożnie wysunął się z objęć Pauliny, założył bokserki i ruszył
w stronę korytarza, by potem skierować się do przeszklonych
 mleczną szybą drzwi, przepuszczających słaby blask
lampki nocnej.
Kilka godzin wcześniej śmiał się z tego, że zmarłych
można spotkać w realnym świecie, ale teraz, gdy szedł ko-
rytarzem pogrążonego w ciszy domu, nie było mu wcale
do śmiechu. Żywych nie musiał się obawiać dzięki nowo-
czesnemu alarmowi i firmie ochroniarskiej.

sobota, 8 listopada 2014

Opowiadanie konkursowe 1 Urodziny Okiem na Horror. Zadanie nr2.

Życzę w imieniu Piotra i moim wspaniałej zabawy i powodzenia :)






Piotr Borowiec

Sprostowanie

Cmentarna brama prowadzi do innego świata. To jest granica, krawędź, a czasem bariera pomiędzy nami a królestwem spokoju. Ich królestwem, które ja mam zamykać i otwierać, gdy przychodzi odpowiedni czas.  Nad żeliwnymi okuciami bramy administratorzy umieścili tablicę informującą, iż cmentarz jest otwarty dla PT Publiczności w godzinach 9:00 – 17:00.  A co od piątej do dziewiątej? Ciemność i cień, beton i marmur, pomniki i krucyfiksy. Twarze ludzi na czarno-białych zdjęciach, wyglądających jakby byli w transie. Transie śmierci.
W którym świecie ja jestem? Sam już nie wiem. Mieszkam zaraz za ogrodzeniem, w domu przy cmentarzu.  Legenda mówi, że dom ten miał zbudować sam diabeł. Może coś w tym jest, niedaleko za terenem cmentarza jest wąwóz, który miejscowi nazwali Piekło. Lepiej tam nie chodzić. Tuz obok Piekła jest inny cmentarz, a w zasadzie smętarz. mniejszy, bardziej kameralny. Dzieciaki składają tam ciała swoich zwieżąt.
Diabła nie widziałem, ani nie słyszałem. Nawet w moim domu na granicy światów. Nigdy. Zmarłych, to co innego. Ich tutaj nie da się nie słyszeć, szczególnie w długie jesienne noce, gdy wiatr miota gałęziami starych wierzb, rosnących przy alejach nekropolii.  Giętkie jak trawa, nieustannie falują, sprawiając wrażenie, jakby cały teren poruszał się i żył. Z roku na rok ten szum jest coraz wyraźniejszy, coraz bardziej dla mnie klarowny. Oni opowiadają. Ciągle i bez ustanku.
Ja nie mogę tego nie słuchać.
U mnie za bramą są i żyjący, i zmarli, a nawet ci  pomiędzy. Żule, ćpuny, wariaci, dno. Już nie życie, jeszcze nie śmierć. Brama  do cmentarza to  ostatni przystanek, zaliczają go zaraz po tym, jak ochrona ich wyrzuci z galerii handlowych, a sokiści z dworca. Przychodzą żebrać, najliczniej na Wszystkich Świętych. Zazwyczaj to zwykli menele, takie  kurewskie zapijaczone łachudry. Jak pan Bóg kiedyś wysmarkał nos, to właśnie oni byli jego glutami. Wyglądają jak jacyś ludzie z bagien. Lata brania narkotyków, picia denaturatu, wegetacji w brudzie odcisnęły na nich przerażające piętno. Zniekształcone głowy i twarze. Nierównej długości ręce i nogi. Są, oczywiście wyjątki, takie jak Paweł. Inni żebracy zaczepiają ludzi, wyciągają ręce, wyuczonym błagalnym tonem pytają: „masz pan złotówkę?”, „wspomożesz pani potrzebującego”? Paweł nic, spuszczona głowa, tekturowy kartonik z prośbą o wsparcie kaleki.  Milczy. Siedzi zawsze tam, przy samym wejściu, jak jest grób pewnej kobiety, co to podobno zabiła pasierba aby jej własny syn mógł odziedziczyć majątek po ojczymie. Paskudna baba to była, ludzie mówią że widziała o losie chłopca więcej, niż chciała przyznać. A męża to sobie owinęła wokoło palca. Tak ludzie mówią. Ja tam nie wiem.

sobota, 1 listopada 2014

Wszystkie "Oblicza grozy"

Horror ma wiele obliczy.
Pod tym hasłem Replika reklamuje zbiór opowiadań, na który długo czekałem. Jeżeli dobrze pamiętam to pierwsze wzmianki pojawiły się już w czerwcu. Replika upowszechniła okładkę i spis autorów na swoim profilu i szum się zaczął. Na temat okładki wypowiadałem się już niejednokrotnie. Gdy książkę mogę już kartkować, oglądać, a opowiadania czytać, nadal podtrzymuję zdanie: że jest to jeden z najładniej wydanych horrorów. Idealna grafika, czytelna czcionka, pięć nazwisk, które powinny przyciągnąć czytelnika i zachęcić do zakupu. Dziś, gdy przeczytałem wszystkie opowiadania, zdecydowanie zamieniłbym miejscami okładkowe nazwiska a nawet dołożył nowe, które wg mnie powodują, że jest to udany zbiór opowiadań.





Nie będę może opisywał wszystkich tekstów, które znalazły się w zbiorze. Nie chcę pozbawiać kogoś dobrej zabawy.
Jednak o kilku chciałbym wspomnieć,
Otrzymaliśmy zbiór osiemnastu opowiadań, każde w innym klimacie,
Opowiadania zawarte w „Obliczach grozy” wg wydawcy "mogą wzbudzić niepokój, lęk, obrzydzenie, zdziwienie, nierzadko mogą też rozbawić. Niniejsza książka to niezwykle bogaty przekrój konwencji grozy. Zawiera premierowe opowiadania najbardziej znanych polskich autorów gatunku, którzy udowadniają, że żadna twarz horroru nie jest im straszna. Przeczytacie historie z rodzaju gore, weird, bizarro, slasher, zombie, horror psychologiczny, animal attack czy ghost story. Gwarantowana różnorodność również jeśli chodzi o formę! Drabble, klasyczne opowiadanie, nowela – zero ograniczeń! A na dokładkę przygotujcie się na niepublikowane wcześniej w Polsce opowiadanie mistrza światowej grozy - Grahama Mastertona!"

wtorek, 28 października 2014

Olga Haber - groza okiem kobiety.

Panie i Panowie -Olga Haber

*Olga spotkaliśmy się niedawno na Kfasonie, praktycznie tuż po premierze Twojej książki ONI. Pamiętam, że sama do mnie podeszłaś z wyciągniętą ręką i promiennym uśmiechem. Sprawiałaś wrażenie osoby otwartej, wesołej, wręcz szalonej.
 Chyba nie masz problemów w kontaktach z innymi ludźmi.
 Dlaczego w takim razie przybrałaś pseudonim Olga Haber?

Witaj. Tak, spotkaliśmy się na Kfasonie, z czego bardzo się cieszę – udało mi się zlokalizować Cię w tłumie i pomimo ograniczeń czasowych wyszła z tego całkiem sympatyczna pogawędka. Fakt, bywam szalona, jak większość zodiakalnych Strzelców. Na ludzi jestem raczej otwarta; pseudonim przybrałam bardziej z racji tego, że moje nazwisko jakoś mi nie pasowało do horroru… Zresztą to jeden z przywilejów osób parających się piórem – móc stworzyć swego rodzaju drugą tożsamość, zaszaleć, zobaczyć na okładce takie niby swoje, a jednak obce nazwisko. Mnie to bawi, powiem szczerze, zwłaszcza, że doszło już do paru nieporozumień w gronie znajomych, z których nie każdy jeszcze wie, że Olga Haber to ja. I obym tylko nie dostała jakiegoś rozdwojenia jaźni… Pociesza mnie fakt, że – cytując cioteczkę Wiki – „przy zaburzeniach dysocjacyjnych poszczególne osobowości nie wiedzą o istnieniu pozostałych”, więc chyba nie jest ze mną aż tak źle.

* Czyli jak mam się do Ciebie zwracać?  Olga czy Kaśka? Bo powiem szczerze, że zawsze zastanawiam się, jak piszę do Tomka Czarnego czy on wie, że to do niego (Paweł Kosztyło vel Tomasz Czarny przyp. autora)

sobota, 25 października 2014

Robert Cichowlas o "Obliczach Grozy"

OBLICZA GROZY - Kilka słów od redaktora...
August 8, 2014
W październiku nakładem Wydawnictwa Replika ukazał się zbiór
 opowiadań  zatytułowany "OBLICZA GROZY".
Nad całokształtem (redakcją) tej książki czuwał znany polskiemu
 czytelnikowi horroru - pisarz: Robert Cichowlas.
Opowiedział nam kilka słów na temat kulis powstania Obliczy Grozy
 oraz zdradził ciekawostkę po jakie książki wydawnictwa Replika będziemy 
mogli sięgnąć w najbliższym czasie.


  

HMi - Graham Masterton, to niewątpliwie ikona horroru.
 W Obliczach Grozy umieściłeś pisarza wraz z innymi, polskimi 
autorami grozy. Co się przekonało, że warto zaufać polskim grozopiewcom?

piątek, 24 października 2014

Dziecko Rosemary - Ira Levin - opinia Pauliny

Okiem na klasykę- „Dziecko Rosemary”.

Ira Levin- znacie? A Polańskiego znacie? To będzie prościej. Obu panów łączy bowiem jedna rzecz. Wiem, zagadka niezbyt trudna i już od początku znaliście jej rozwiązanie jednak myślę, że nie każdy zapoznał się z klasykiem jakim niewątpliwie jest „Dziecko Rosemary”. Cóż ja plotę stwierdzicie, ale młody widz i czytelnik może mieć prawo do niewiedzy i muszę ten stan niezwłocznie zmienić. Ira Levin to była bowiem zdolna bestia, która dała nam książkę nietuzinkową i jak na swe czasy kontrowersyjną. Choć dzisiaj mało kogo zaskoczy, wszystko już bowiem zostało nam pokazane, drzemiąca w niej moc nadal oddziałuje na wyobraźnie i daje czytelnikowi mocnego kopniaka. Powróćcie razem ze mną do domu państwa Woodhouse, gdzie młoda Rosemary spodziewa się upragnionego dziecka.





Młode małżeństwo, Guy i Rosemary Woodhouse, wprowadzają się do nowego, eleganckiego mieszkania w Nowym Jorku. Sympatyczni sąsiedzi, Minnie i Roman Castevet, szybko zaprzyjaźniają się z małżeństwem i służą we wszystkim pomocą. Wkrótce Guy, który jest aktorem, dostaje znaczącą rolę, po tym jak jego rywal nieoczekiwanie ślepnie. Z kolei Rosemary zachodzi w ciążę. Równocześnie jednak zaczynają ją nawiedzać koszmarne sny i halucynacje.

wtorek, 21 października 2014

KFASON - Nic nie planujemy. Relacja i foto galeria.

     KFASON
                                                                                                         



Roz.1
Kraków przywitał nas Sodomą i Gomorą.



O jedenastej, w piątek wyruszyłem wraz z Pawłem i Ryśkiem w ekscytują, dwunastogodzinną podróż pociągiem do Krakowa. Tam, na drugi dzień miał odbyć się Festiwal horroru KFASON.
                                                       
 Długą podróż umilał mi prócz wspaniałego towarzystwa chłopaków ze Szczecineckiego Klubu Fantastyki,sześciopak piwa. Miejsca wykupione wcześniej, czekały na nas. Na początku naszej podróży było wręcz miło i wspaniale, jednak wraz z upływającym czasem, podróż zaczęła wydawać się nam masakrą. Pamiętam, że było moment, gdy byliśmy chyba gotowi, przeskoczyć do jadącego pociągu naprzeciwko. Nasza psychika zaczęła podpowiadać nam coraz większe głupoty. Jednak dotarliśmy. Dwanaście godzin - jakoś przeżyliśmy.
Na dworzec wyszedł po nas Piotrek Borowiec, facet, którego znałem z konkursu „Horror na Debiut”, publikacji na blogu OnH, oraz wielu rozmów za pomocą komunikatora fejsbukowego.
Ha ,cóż za świetny facet!
Do dzisiaj podziwiam go, że chciało się mu prowadzić bandę oszołomów, opowiadać o budowlach Krakowa i podpytywać o funkcjonowanie klubu. Poświęcił swój czas aby przeprowadzić nas przez miasto rozpusty. :D

poniedziałek, 13 października 2014

Wylęgarnia-Robert Cichowlas.

Robert Cichowlas to osoba, którą darzę ogromnym sentymentem. Do dziś, kiedy patrzę na półkę z książkami i widzę „Sępy” uśmiecham się do siebie. Była to bowiem jedna z moich pierwszych, pełnoprawnych polskich antologii grozy. Kupiłam ją przypadkiem, gdyż będąc na początku mej przygody z literackim horrorem nie wiedziałam z której strony to ugryźć i w co włożyć swe rządne krwi zęby. Padło na Cichowlasa, bo przedtem natknęłam się na jego opowiadanie „Cierpliwość”, które znajduje się w antologii „Trupojad. Nie ma ocalenia”.
Podobało mi się niezmiernie i żądałam coraz więcej i więcej. Potem chłonęłam wszystko spod pióra pana Cichowlasa i zawsze było mi mało. „Wylęgarnia”, bo o tym zbiorku chcę dziś wam opowiedzieć to druga po „Szóstej erze” samodzielna książka mistrza duetów, jakim niewątpliwie jest pan Robert.



środa, 8 października 2014

Olga Haber - Oni - przed premierą /frg

Olga Haber: Oni
powieść grozy

Natalia  jest na życiowym zakręcie. Była świadkiem śmiertelnego wypadku, rozstała się z mężczyzną i odeszła z pracy. Żeby zapomnieć o traumatycznych przejściach, zaszywa się w drewnianym domku nad jeziorem. Zauroczona sporo młodszym chłopakiem i pełna nadziei na lepsze jutro, powoli dochodzi do siebie. Sielska okolica ma jednak swoje mroczne tajemnice – wokół dziewczyny zaczynają się dziać niepokojące rzeczy. Natalia czuje się obserwowana, dręczą ją pełne krwi senne koszmary, a okoliczni mieszkańcy zachowują się tak, jakby coś w nich wstąpiło. Coś, co ma bardzo złe intencje i krąży wokół starego cholerycznego cmentarza.              Po serii brutalnych wydarzeń kobieta postanawia wyjechać, jednak ONI z pewnością jej na to nie pozwolą - osaczona, przerażona i bezwolna, powoli zamienia się w sterowaną diabelską siłą marionetkę. I chociaż wszytko w niej krzyczy „uciekaj”, nie ma już drogi odwrotu…

Videograf – Chorzów, październik 2014.

„Olga Haber raczy czytelnika historią pełną emocji, plastycznych opisów i w większości żywych (przynajmniej do czasu!) bohaterów. Tę powieść warto sprezentować zarówno komuś bliskiemu, jak i samemu sobie... Gwarantuję, że nie będziecie zawiedzeni.” 
Kazimierz Kyrcz - pisarz

„Zaskakująca, świeża, przewrotna - czegoś takiego jeszcze w naszym horrorze nie było. Atmosfera gęstniejąca z rozdziału na rozdział, tajemnica i poczucie osaczenia. Będziecie śnili po tej książce koszmary...”
 Krzysztof T. Dąbrowski – pisarz, scenarzysta

Olga Haber (pseudonim Katarzyny Misiołek) - Krakowianka, rocznik 74. Z wykształcenia jest filologiem polskim; od dłuższego czasu współpracuje z kilkoma wydawnictwami prasowymi. Interesuje się turystyką, psychologią, medycyną niekonwencjonalną i Tarotem. Kocha czekoladę, stare filmy i Stephena Kinga. Niestety tego ostatniego raczej bez wzajemności... "ONI" to jej debiut powieściowy."


M.John Harrison - Droga serca /frg.


M. John Harrison 
Droga serca 
(fragment) 
Jeden

Niedocenianie snów

Pam Stuyvesant zażywała lekarstwa, żeby radzić sobie z padaczką. Często była po nich przygnębiona i trudna w obyciu, a Lucas, który sam był nerwowy, nigdy nie wiedział, co robić. Po ich rozwodzie coraz częściej polegał na mnie jako na pośredniku.
– Nie lubię brzmienia jej głosu – tłumaczył. – Ty spróbuj.
Pod wpływem leków śmiała się bez końca w krzykliwy, fałszywy sposób. Chociaż Lucas przez lata starał się ją traktować ze współczuciem, ten śmiech zawsze go żenował i irytował. Myślę, że się go bał.
– Spróbuj wydobyć z niej coś sensownego.
Sądzę, że to poczucie winy podpowiadało mu, że mam na nią łagodzący wpływ, jednakże nie chodziło o jego własne wyrzuty sumienia, tylko o poczucie winy, które w jego opinii łączyło całą naszą trójkę.
– Sprawdź, co powie.

wtorek, 7 października 2014

Republika Piratów - Colin Woodard


"Niby same historyczne fakty                                   
ale opowiedziane jak w książce
przygodowej. Wyobraźnia podsuwa obrazy
- przed oczami stoją szkatuły złota, abordaże,
korsarze, z beczki leje się rum, a na pokładzie
szczęka żelazo"




Na taką książkę czekałem bardzo długo. Jak tylko pojawiła się zapowiedź SQNa, powiedziałem sobie „Muszę ja mieć”.
Jako mały chłopiec bawiłem się w piratów, uwielbiałem te historie, bitwy morskie, potyczki, skarby, straszliwe burze i życie na statku, fascynowało mój młody umysł. Jak tylko się udało czytałem każdą książkę o piratach, czy korsarzach. Do dziś na półce stoi trylogia Meissnera czy „Wyspa skarbów”-Stevensona. Jak mam tylko okazję, kupuję kolejne książki o pirackich przygodach Komudy czy Mortki, jakiś czas temu dorwałem „Pod piracką flagą” Crichtona. Niestety za dużo tego nie było, posiłkowałem się zachodnimi filmami z lat 70ych czy 80tych. O dziwo, co dla niektórych, uwielbiam nawet „Piratów z Karaibów” – "Skrzynia jest pusta, nie ma tam serca!". Z takim okrzykiem obudziłem się w nocy siedząc na łóżku. Moja żona stwierdziła, że nie powinienem oglądać takich filmów.
Tyle tytułem wstępu.