Okiem na Horror

Okiem na Horror

poniedziałek, 18 lutego 2019

KSIĄŻKI Z PIEKŁA RODEM. ZŁOTA ERA HORRORU W POLSCE 1989-1994

Początek lat dziewięćdziesiątych w Polsce przyniósł wiele zmian. Po upadku komunizmu rynek w Polsce otworzył się na dobra z zachodu. Pierwsze zmiany ustrojowe w kraju przyniosły, także zmiany na rynku wydawniczym. Powstały wydawnictwa, które garściami nadrabiały wydawnicze zaległości z kilkudziesięciu lat. Na półkach księgarń masowo zaczęły pojawiać się pierwsze horrory. Wchodząc do księgarń, sklepów z "mydłem i powidłem", odwiedzając miejskie "Manhattany" czy rynki ze wszystkim, czytelnik był dosłownie rażony kolorowymi okładkami przedstawiającymi wszelkie demony, potwory i przysłowiową: krew, falki i cycki. To z końcem roku 1989 i początkiem 1990 pojawiły się niemal kultowe wydawnictwa i serie: Phantom Press International, seria Amber Horror, aby z kolejnymi latami powstały serie horrorów z wydawnictwa Rebis, PIK czy Zysk. Dotychczasowa uboga oferta zawierająca praktycznie tylko klasyczną grozę, zastąpiona została książkami takich autorów jak: Graham Masterton, James Herbert, Brian Lumley, Harry A. Knight, Guy N. Smith czy pierwszymi pozycjami Stephena Kinga.
Te małe, kieszonkowe książeczki dosłownie uginały półki księgarń, a sprzedaż osiągała dziesiątki tysięcy egzemplarzy, liczby, o których współcześni autorzy i wydawcy w Polsce mogą tylko pomarzyć. Kolorowe okładki skutecznie przyciągały wzrok wygłodniałych czytelników. Mówi się, że książki samego Guya sprzedały się w łącznym nakładzie około miliona egzemplarzy!

Zupełnie inną kwestią pozostaje upadek tamtych czasów. W "dzikiej Polsce", gdzie prawo autorskie weszło dopiero w 1993 roku, często bez wiedzy autora drukowano jego książki ("Zagubione dusze" Morta Castle), dzielono tytuły na dwa tomy, aby "ugrać" jak najwięcej z tortu literackiego horroru ( "Podpalacze ludzi", "Wizerunek zła" Mastertona czy "Święte miejsce" Herberta"), co było także jednym z powodów przejścia Grahama Mastertona do powstającej właśnie "Primy" czy Rebisu (o tym wspomina w wywiadzie dla Okiem na Horror

 "Moje relacje z Amberem były na początku bardzo dobre, głównie ze względu na moją przyjaźń z młodym Dariuszem Chojnackim, który był entuzjastą moich książek. Jednakże, kiedy Dariusz zginął w wypadku samochodowym, moje stosunki z wydawnictwem zaczęły się pogarszać. Wydawali moje powieści w dwóch częściach, prawdopodobnie po to, by jeszcze więcej zarobić, ale na opłaty licencyjne z ich strony można było czekać wieczność. Zerwałem więc współpracę i nawiązałem nową – z Andrzejem Kuryłowiczem z Wydawnictwa Prima i Tomaszem Szponderem z Domu Wydawniczego Rebis. Miałem z nimi doskonałe relacje i zostaliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Ogarnął mnie smutek, kiedy Andrzej zmarł na początku tego roku, w wieku zaledwie 59 lat. To była tragedia." (WYWIAD)

Chyba sam Guy N. Smith do końca nie wie, do ilu tytułów sprzedał prawa, a ile wydrukowano bez jego wiedzy. Zresztą o wspomnianych "Zagubionych duszach" Mort Castle dowiedział się kilkanaście lat później z internetu, zaś Amber nabrał wody w usta do dnia dzisiejszego.

Oczywiście do dzisiaj trwają dyskusje nt. wpływu tzw Złotej Ery Horroru w Polsce, na gatunek literacki. Jedni (jak ja) z rozrzewnieniem wspominają tamte czasy, gdy zaczynałem swoją czytelniczą przygodę z gatunkiem, a dla drugich jest to zupełnie niezrozumiałe. Oczywiście można i trzeba dyskutować nad wpływem tego bumu na postrzeganie gatunku przez czytelnika. Jednak należy unikać negatywnych emocji, które często się pojawiają. Ba! Nawet przyjmując (co jest w znacznej mierze racją), że jakość wydania, tłumaczenia i doboru oferty, pozostawia z dzisiejszego punktu widzenia sporo do życzenia, należy uszanować głos osób, które dzisiaj patrzą niemal ze wzruszeniem w lata dziewięćdziesiąte. Nie zmienia to faktu, że większość z dzisiejszych czterdziestolatków, swoje pierwsze horrorowe kroki stawiało z literacka pulpą.

W 2017 roku na zachodnim rynku ukazała się książka, album prezentująca grafiki okładek horrorów z lat 70/80 (Paperbacks from Hell: The Twisted History of ‘70s and ‘80s Horror Fiction) pod redakcją G. Hendrixa. To swoista encyklopedia, almanach graficznych produkcji tamtych lat. Książka nie bez echa, także została zauważona przez polskich fanów horrorów i komentowana na forach społecznościowych. Co jakiś czas powraca także dyskusja, aby coś podobnego wydać w Polsce.
Wydaje się mi, że obecne rynek literackiego horroru w Polsce rozwija się dość prężnie, chociaż o nakładach i ilości tytułów z lat dziewięćdziesiątych można tylko pomarzyć. Powstaje coraz więcej wydawnictw fanowskich o niskich nakładach, wydających pulpę. Swoistą kalką Phantom Press International i Amber Horroru stało się wydawnictwo Phantom Books, które mam przyjemność tworzyć.
Więc przy okazji pojawiających się informacji o Paperback from Hell, pojawia się także pytanie, czy taka polska wersja książki miałaby szanse powodzenia? Czy spotkałaby się z zainteresowaniem czytelników? Czy miłośnicy pulpy chcieliby w swoich zbiorach posiadać taką pozycję?
Nie pozostaje mi nic innego jak to sprawdzić.
Dlatego też, z kilkoma osobami, miłośnikami horroru, którzy z łezką w oku spoglądają w lata dziewięćdziesiąte, postanowiłem, że Phantom Books przymierzy się do wydania takiej pozycji.

Projekt reklamowy wydania.
Książkę planujemy wydać pod koniec 2019 roku. Będzie to edycja limitowana. Forma zakupu pozostaje jeszcze otwarta (akcja crowdfundigowa, przedpłata, zapisy). Chcemy stworzyć pozycję wyjątkową, w twardej oprawie, z kolorowym wnętrzem prezentującym grafiki okładek z lat 1989-1994. Każda okładka będzie posiadała krótki opis (notkę wydawcy). W książce powinny znaleźć się wszystkie wydania horrorów z tzw Złotej Ery horroru. Dodatkowo pozycję wzbogacimy o wywiady, wspomnienia z głównymi bohaterami tamtych lat.
Pierwsze kroki już podjąłem. Zebrałem osoby, które swoim doświadczeniem i wiedzą będą gwarantować, że KSIĄŻKI Z PIEKŁA RODEM, będą pozycją wyjątkową i starannie przygotowaną.

Za treść merytoryczną odpowiadać będą: Łukasz Radecki, Rafał Głuchowski i Piotr Pocztarek.
Dodatkowo, wywiadami zajmie się Piotrek, wstęp napisze Bartek Czartoryski, zaś oprawę graficzną na swoje barki wziął Wojtek Pawlik. No i jeszcze ja ;)
 
No to działamy.

















sobota, 9 lutego 2019

Alma Katsu - Głód


Wyprawa Donnera, nazywana także „Samotną nadzieją”, ruszyła w maju 1846 roku. Dwie zamożne rodziny: Donnerowie i Reedowie ze względów ekonomicznych, ale też osobistych opuszczają Springfield i kierują się w stronę Kalifornii. Miał to być dla nich nowy, lepszy początek. Łącznie w wyprawie wzięło udział ponad 80 osób, które na wozy zapakowało cały swój dobytek. Początkowo wszystko szło dobrze, aż do pierwszego załamania pogody. Szybko okazało się, że jest za mało pożywienia, a zbyt dużo niepotrzebnego balastu. Towarzyszom wyprawy zaczęła zagrażać już nie tylko dzika zwierzyna, niebezpieczeństwa ze strony innych plemion, ale w końcu potworny głód zjadający ciało od środka i dziesiątkujący podróżników. By przeżyć, Ci co pozostali zaczęli dopuszczać się aktów kanibalizmu.

Alma Katsu na swój sposób opowiada o losach tej tragicznej wyprawy mieszając rzeczywiste wydarzenia z literacką fikcją – nie pozbawiając jej elementów czystej grozy.
„Głód” fabularyzuje wyprawę Donnera i swoim sposobem wyjaśnia, dlaczego jej losy były tak tragiczne. Wszystko zaczyna się od złych wyborów – uczestnicy wyprawy zwiedzeni opisem w pewnej książce – postanawiają wybrać niezbadany skrót, który okazał się niefortunną drogą. Najpierw do uczestników wyprawy dotarły doniesienia o zaginięciu chłopca, którego ciało krótko później zostaje znalezione rozszarpane. Ta przykra historia rodzi strach, a wraz z nim historie o cieniach czekających w mroku. Trudy wyprawy i niedostateczna ilość pokarmu na tak dużą ilość osób zaczyna w ludziach budzić najgorsze instynkty, pierwotną walkę o przetrwanie oraz złowrogie myśli bliskie obłędowi.

czwartek, 7 lutego 2019

David Seltzer - OMEN


Omen to film kultowy, który żniwo swojej sławy zbiera do dziś, gdyż mimo swej ponad czterdziestoletniej historii nadal uważany jest za obraz obowiązkowy wśród fanów gatunku. Nadejście Antychrysta w ujęciu reżyserskim RichardDonnera ukazane 1976 roku jest pierwowzorem wielu podobnych filmów i książek. Na sukces filmu składa się kilka doskonałych działań promocyjnych, które odliczały czas przyjścia na świat szatańskiego dziecka. Ostatecznie jednak fabuła i stopniowo budowane w niej napięcie obroniło się samo i mimo licznych sequeli to właśnie ten pierwszy Omen zapisał się na stałe w kanonie kina grozy. Równolegle z premierą filmu do księgarni trafiła książka o tym samym tytule, napisana przez scenarzystę filmu – Davida Seltzera.

Nie będzie więc zaskoczeniem, że powieść ta fabularnie nie różni się od historii przedstawionej w filmie, a jedynie podbudowuje pewne wątki i nakreśla wyraźniejszą charakterystykę postaci oraz motywacji, jakimi się kierowali. Skoro film uważany jest za pozycję kultową, to czy jego nowelizacja może być w ogóle interesująca i inna od tego, co już widzieliśmy na ekranie? Otóż tak. Książkę czyta się z tak samo diabelnie dobrze, jak ogląda film, a to dlatego, że David Seltzer potrafił w pełni oddać bluźnierczy nastrój panujący w obrazie Donnera i sprawić, że także i tu Antychryst rodzi się w atmosferze grozy i niepokoju.

niedziela, 3 lutego 2019

Małgorzata Saramonowicz "Sanatorium"


Dotychczas z prozą Małgorzaty Saramonowicz zetknąłem się przy okazji jej powieści „Siostry” i pamiętałem nawet, że miałem ją zaopiniować na blogu. Jednak książka wywarła na mnie tak ogromne wrażenie, że bałem się, iż nie podołam. Ta niewielka książeczka przyniosła ze sobą prozę najwyższych lotów, która nie da się zaklasyfikować do jednego gatunku.


Czy była w niej pomimo to groza? Czy „Siostry” można nazwać powieścią grozy? Oczywiście, że tak, ale nie tylko.

Minęło sporo czasu od lektury i postanowiłem złapać za kolejną powieść autorki, którą Jan Gonowicz okrzyknął córką Poego.

"Gdyby Edgar Allan Poe miał córkę, a ta córka miała córkę, 
a ta córka miała córkę - łatwiej byłoby pojąć, 
skąd się wzięła Małgorzata Saramonowicz."