Okiem na Horror

Okiem na Horror

czwartek, 17 lipca 2014

Graham Masterton - Panika, recenzuje Paulina


Graham Masterton jest, był i będzie jednym z moich ulubionych pisarzy. Ten niebywale płodny autor horrorów, powieści historycznych i poradników seksuologicznych zaskarbił sobie moją sympatię nie tylko ze względu na świetne, pełne demonów i często bardzo krwawe książki grozy, ale również, a może przede wszystkim dzięki prostemu faktowi, że jest to niespotykanie miły człowiek, który znajdzie wspólny język dosłownie z każdym człowiekiem na ziemi. Graham nie powiedział na szczęście ostatniego słowa i nadal tworzy. Jest jednak powszechnie wiadomo, że z czasem dużo, czy to reżyserów, czy pisarzy wypala się i zjada swój w własny ogon, dlatego miałam pewne obawy sięgając po niedawno wydaną książkę "Panika". Czy mój strach był uzasadniony, czy może ogarnęła mnie niczym nieuzasadniona histeria? Przekonajmy się.
   



Jack Wallace, z pochodzenia Polak, jest właścicielem świetnie prosperującej polskiej restauracji w Chicago. Od śmierci żony samotnie wychowuje syna.
Pewnego dnia dowiaduje się o tragedii, jaka rozegrała się na obozie skautowym w Owasippi. Samobójstwo popełniło tam jednocześnie aż siedemnastu skautów i kilku opiekunów. Wśród ofiar znalazł się przyjaciel Sparky’ego, Malcolm. Policja nie potrafi wyjaśnić przyczyn tego tragicznego wydarzenia.

źródło opisu: Wydawnictwo Rebis, 2013


Muszę przyznać, że nie da się przy tej książce nudzić, czy też narzekać na nieciekawe, płaskie postacie. Znajdują się tutaj pewne dobrze znane wszystkim czytelnikom elementy, które pojawiają się w niemal każdej książce pisarza. Na szczęście, nie powiela on schematów i nie odcina kuponów, a upiór, który został przez niego wykreowany to demon na miarę naszych czasów. Choć może to zabrzmieć cokolwiek dziwnie Graham stworzył swoisty horror ekologiczny, w którym ważną rolę odgrywa środowisko naturalne, a dokładniej tak skrzętnie zaśmiecane i dewastowane przez niektórych ludzi lasy. Szczerze mówiąc, byłam bardzo mile zaskoczona owym pomysłem i szczerze kibicowałam Mastertonowi do końca książki, aby nigdzie się po drodze nie pogubił i trzymał tak świetnie wykreowaną atmosferę aż do ostatniej strony powieści. Ku mej wielkiej uciesze udało mu się i wykonał swą, że tak się wyrażę robotę od początku do końca.
  
Krwawe elementy, które pojawiają się w "Panice", choć nie są do końca oryginalne i nie zaskakują (z jednym wyjątkiem, ale o nim dowiecie się sięgając po książkę) nie napawają czytelnika odrazą, czy skrętek kiszek od nieporadności. Prawie nic nie jest już w stanie nas tak naprawdę zaskoczyć, więc nie traktuję tego jakiś karygodny błąd, czy też rażące przewinienie. Na ogromny plus zasługuje natomiast wiele rodzimych elementów, począwszy od korzeni głównego bohatera, umiejscowienia akcji, na swojsko brzmiącej Krystynie skończywszy. Duże wyróżnienie spotkało również Piotra Pocztarka (współtwórca książki "Masterton. Opowiadania. Twarzą w twarz z pisarzem."), który pojawia się w powieści jako jeden z bohaterów. Jako mały, zawistny polaczek zazdroszczę! Ciekawym elementem było wykorzystanie astrologii i jedyne, do czego tak szczerze mogę się przyczepić to postać syna głównej postaci. Miałam niepohamowaną ochotę aby zniknął i nigdy więcej się nie pojawiał. To oczywiście moje osobiste odczucia i nie byłabym zdziwiona gdyby ktoś z was go jednak polubił.
  
Na dużą pochwałę zasługują sceny w Puszczy Kampinowskiej, gdzie strach jest niemal namacalny i wszechogarniający. Tytułowa panika, która paraliżuje i nie daje bohaterom możliwości racjonalnego myślenia jest ciekawie opisana i dopełnia całości powieści, która na pewno jest warta poznania. Fani Grahama Mastertona na pewno przeczytają (jeśli jeszcze tego nie uczynili) "Panikę" i potwierdzą, że choć nie jest to dzieło na miarę książek "Zaklęci", "Duch ognia", czy też uwielbianej przeze mnie powieści "Niemy strach" warto poświęcić jej czas i niech owa krótka recenzja będzie tego potwierdzeniem.


Polecam!
Paulina K.

2 komentarze:

  1. Ostatnio znów mam klimat na Mastertona, chyba po "Infekcji" tak mnie naszło :)

    OdpowiedzUsuń