Okiem na Horror

Okiem na Horror

poniedziałek, 12 lutego 2018

Karen Dionne - Córka króla moczarów

Księżniczka płakała i rozpaczała. Łzy spływały na olchowy pień, a on się poruszył, bo był to król moczarów we własnej osobie, ten, który mieszka w bagnie! Widziałem, jak pień się odwrócił i już nie był pniem; długie, ociekające błotem gałęzie sterczały w górę niby ramiona; to biedne dziecko przeraziło się i zeskoczyło na grząskie trzęsawisko, ale tam nawet ja nie mogę utrzymać się na powierzchni, a co dopiero ona; natychmiast ją pochłonęło, a pień olchy zaraz też się zanurzył, to on pociągnął ją w dół; na powierzchni pojawiły się tylko wielkie, czarne bąble powietrza, potem nie było już nic. *


Książka ta wciąga swym dojmującym charakterem jak bagniste, grząskie moczary, które pochodzą z powyższego opisu „Córki króla moczarów” H.Ch. Andersena i powieści Karen Dionne o tym samym tytule. Analogiczne nawiązanie nasuwa się tutaj samo, a zbieżność tytułów nie jest przypadkowa. Mroczna baśń bajkopisarza, jak i współczesna powieść Karen Dionne odnoszą się do tego co zaginęło i nigdy już nie powróciło, nie wypłynęło na powierzchnie. To także opowieść o dualizmie natury ludzkiej.

Już w pierwszych stronach książki można odnaleźć podobieństwa nie tylko do andersenowskiej „Córki króla moczarów”, ale też do „Pokoju” Emmy Donoghue.
Helena urodziła się dwa lata po tym, jak jej ojciec uprowadził jej matkę, uwięził i gwałcił. Mokradła, na które ją sprowadził, stały się jej więzieniem, a dla Heleny – jedynym domem jaki znała. Dziewczynka nie miała pojęcia o innym świecie poza tym mokrym i przygnębiającym miejscu, w którym w trójkę żyli niemalże w pierwotnych warunkach: pozbawieni prądu, łatwego dostępu do pożywienia i wody, czy informacji. Dla dziecka urodzonego na moczarach była to sytuacja naturalna, a dzięki ojcu posiadła wiedzę o tropieniu, polowaniu, życiu zgodnie z trybem zmieniających się pór roku. Tylko matka była zawsze smutna, pełna rezerwy, pełna niechęci wobec własnego dziecka. Helena wiedziała, że ojciec źle traktuje matkę, dobrze nie traktował też jej, ale nie miała innego porównania, by zweryfikować rodzicielską miłość z jakąkolwiek inną.


Dopiero wiele lat później uświadamia sobie, że na cały świat nie składają się tylko bagna, a współczesne życie wygląda inaczej. Zdała sobie też sprawę, że jej ojciec więził jej matkę, która porwał, gdy była jeszcze nastolatką. W końcu uświadamia sobie, że jej sławny ojciec, którego media nazwały Królem moczarów, a ją jego córką, ucieka z więzienia i na nowo rozpoczyna swoje polowanie, tym razem na Helen i jej rodzinę.

Podobnie jak „Pokój” tak i „Córka króla moczarów” Karen Dionne, jest mrocznym dramatem kilku osób, które wspólnie, z przypadku tworzą rodzinę. Trudno w warunkach brutalności, sadyzmu i skrajnego uwięzienia tworzyć normalne relację, która została wykreowana pod przymusem. Trudno w takiej sytuacji oczekiwać prawdziwej, matczynej miłości od dziewczynki, która została porwana, więziona, torturowana i gwałcona przez wiele lat. Jeszcze trudniej jest sobie wyobrazić dorastające dziecko, które powstało z tak okrutnego, niechcianego związku, a które jest zupełnie nieświadome otaczających jej relacji, dla niej normalnych, jedynych jakie znała. Jednak dziewczyna kochała swoją matkę i ojca miłością bezgraniczną i kompulsywną. Było to przywiązanie, pierwotny zew, którego nie zabiła w pełni nawet prawda, jaką odkryła po dwunastu latach nieświadomości. Karen Dionne dotknęła ciężkiej materii do opisania, pełnej zależności, dziecięcej bezwarunkowej miłości, czy też ogromu traumy, jaką przez lata przeżywała matka Heleny. Zarówno matka jak i córka były ofiarami jednego człowieka, z którym Helena musi zmierzyć się po latach ponownie.

„Córka króla moczarów” to nie tylko świetnie skonstruowany thriller psychologiczny pełen dramatycznych przeżyć i wspomnień, ale też pewna opowieść o łączeniu się z naturą, życia jej trybem, wyznaczaniu w niej swojej roli, niejednokrotnie łowcy i ofiary. To opis całościowej integracji z przyrodą i jej wszelkimi prawami. Pierwotny zew, który we współczesnym świecie nie ma racji bytu, ale w starciu z królem moczarów jest jedyną bronią.
To mocna historia, pełna niełatwych tematów dotykających znaczenia rodziny, wychowania, wpojenia zasad i traum, które nie przemijają. To też opowieść pełna bujnych opisów fauny i flory, które są z dala od tak zwanego cywilizowanego życia.


*„Córka króla moczarów”, H.Ch. Andersen. Fragment książki został także użyty w powieści Karen Dionne o tym samym tytule.


Autorka recenzji: Magdalena Wardęcka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz