Okiem na Horror

Okiem na Horror

niedziela, 8 listopada 2015

Dziewczyna z pociągu. Czyli, czego boi się Stephen King?

Rachel każdego ranka dojeżdża do pracy tym samym pociągiem. Wie, że pociąg zawsze zatrzymuje się przed tym samym semaforem, dokładnie naprzeciwko szeregu domów.
Zaczyna się jej nawet wydawać, że zna ludzi, którzy mieszkają w jednym z nich. Uważa, że prowadzą doskonałe życie. Gdyby tylko mogła być tak szczęśliwa jak oni.
I nagle widzi coś wstrząsającego. Widzi tylko przez chwilę, bo pociąg rusza, ale to wystarcza.

Wszystko się zmienia. Rachel ma teraz okazję stać się częścią życia ludzi, których widywała jedynie z daleka. Teraz się przekonają, że jest kimś więcej niż tylko dziewczyną z pociągu
źródło: Świat Książki.

Jakiś czas temu znalazłem na jednym z portali, dziesięć najstraszniejszych książek wg Stephena Kinga. O ile dobrze pamiętam, król horroru wystraszył się min: właśnie "Dziewczyny z pociągu" Pauli Hawkins. W pierwszej chwili podszedłem do tego sceptycznie. Dlaczego? Nazwisko Kinga pojawia się na okładkach wielu książek, które nie czarujmy się, nie zawsze są, aż tak wysokich lotów, jakby miały świadczyć o tym słowa Kinga. Choć nie można powiedzieć, że w wielu przypadkach autor się myli i zgadam się z nim, choćby w stwierdzeniu, że Edward Lee jest najstraszniejszym facetem (pisarzem) Ameryki. Jednak świadomy czytelnik, musi wiedzieć, że blurb na okładkach książek, to nie zawsze szczera ocena czy recenzja. Wiadomo, zazwyczaj za znanym nazwiskiem, zachwyconego kolegi po pisarskim fachu idzie kasa.



Machina ruszyła i powiedziałem sobie, czas sprawdzić czego boi się King.
Może od razu przejdę do tego, że nie mam pojęcia, co tak faceta wystraszyło. "Dziewczyna z pociągu" to faktycznie znakomity thriller, mroczna historia, o gęstej, niemal hermetycznej atmosferze. Lecz czy straszna? To nie tyle opowieść o kobiecie, która codziennie, o tej samej godzinie, jeździ pociągiem po tej samej trasie do swojej wyimaginowanej pracy. To po części opowieść kryminalna o morderstwie, rodzinnej tajemnicy. Jednak dla mnie, to przede wszystkim opowieść o osobistej tragedii i dramacie, bo tak trzeba nazwać alkoholizm głównej bohaterki. Rzecz, o powoli zatracanym kontakcie ze światem rzeczywistym, o słabej ludzkiej woli, chorobie, z bogato rozrysowaną ludzką psychiką, która pogłębia dodatkowo klimat.
Na otaczający świat, patrzymy oczami głównej bohaterki, dla której chwilowe obserwowanie pary mieszkającej w jednym z wiktoriańskich domów przy torach, staje się obsesją.
Przychodzi taki dzień, gdy to zdawałoby się sielankowe życie za szyb pociągu, wcale nim nie jest.

Książkę czyta się szybko, fabuła jest świetnie skonstruowana, pomimo, że historię poznajemy z punktu widzenia trzech kobiet. Zagadka kryminalna trzyma nas w napięciu do końca.               Atmosfera tajemnicy przeplatana alkoholowymi "zjazdami", dociska tylko klimat powieści. Im dalej, tym akcja nabiera tempa, choć nie można mówić o zawrotnej prędkości.  Postaci są bardzo surowe, przedstawione bez zbędnych upiększeń, jednak ze względu na formę narracji (w pierwszej osobie), można powiedzieć, że także bogate wewnętrznie. Czytając "Dziewczynę z pociągu", na pewno nie będziecie się nudzić, a po zakończonej lekturze nie powinniście także narzekać.
Chyba, że spodziewacie się naprawdę strasznej masakry i wszechobecnego strachu.

Miałem nadzieję, że będzie to powieść wybitna i wspaniała. Tak niestety nie jest. To dobry kawał światowej literatury, który warto poznać, lecz nie powala.

Czego więc boi się Stephen King?
No właśnie.
Chyba tego co jest w nas samych.



Paula Hawkins
"Dziewczyna z pociągu"
Świat Książki 2015







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz