Okiem na Horror

Okiem na Horror

wtorek, 20 lutego 2018

Sasah A. Denzil - Milczące dziecko



Ostatnio dość często zdarza mi się sięgać po książki, które traktują o zniewoleniu, zaginięciach, przemocy domowej wobec kobiet i dzieci. Odróżnia je od siebie przede wszystkim ładunek emocjonalny, jakim została obarczona dana powieść. Thriller psychologiczny już sam w sobie jest gatunkiem trudnym. Autor starając się go ugryźć nie stoi przed łatwym zadaniem wynikającym z rozwinięcia treści, zwrotów akcji, zyskującego zakończenia. Do tego dochodzi temat przewodni, niejednokrotnie ciężki pod względem społecznym i odnoszącym się do naszej indywidualnej wrażliwości. Sarah A. Denzil w „Milczącym dziecku” na warsztat wzięła nie jeden trudny motyw przewodni, zamykając go w thrillerze psychologicznym, według mnie czyniąc to w sposób znakomity.

Czerwona kurteczka unosząca się na wodzie stała się dla Emmy niepodważalnym znakiem, że jej sześcioletni syn Aiden nie żyje. Choć jego ciała nigdy nie odnaleziono, to kobieta musiała pochować swojego syna w myślach i sercu. Wzburzony prąd rzeki zabrał jej nie tylko jedyne dziecko, ale też całą przyszłość, której jeszcze miała wiele przed sobą. Wydawać by się mogło, że zostanie matką w tak młodym wieku już w pewien sposób pokrzyżowało jej plany, ale śmierć dziecka zrujnowała je zupełnie.
Mimo to po dziecięciu latach od utonięcia Aidena, Emma wciąż żyje i próbuje składać swoje życie na nowo. Wychodzi za mąż, pracuje, oczekuje drugiego dziecka, choć w tym wszystkim nie zapomina o ty, co straciła.
Jej świat na nowo burzy głos, którego nie słyszała od wielu lat, a który należy do policjanta niegdyś prowadzącego sprawę zaginięcia i utonięcia jej syna. Wystarczyła jedna krótka wiadomość: Znaleźliśmy Aidena


Szesnastoletni Aiden nie cieszy się jednak na widok matki, jego twarz i ruch ciała nie wyraża emocji, a on sam milczy. Lekarze twierdzą, że chłopak rozumie co się do niego mówi, ale nie wypowiada żadnego słowa. Skutkiem tego jest niewyobrażalna trauma, jaką chłopak przechodził przez ostatnie lata. Porwany, więziony, niewypuszczany na światło dzienne, seksualnie molestowany – ślady tych zbrodniczych czynów znaleźć można na ciele chłopaka, ale prawdę o tych wydarzeniach zna tylko on sam. Zrozpaczona Emma sama próbuje dociec, co przez ten czas działo się z jej synem i gdzie teraz przebywa porywacz jej syna.

„Milczące dziecko” to jedna z takich książek, od których ciężko się oderwać i jej najważniejszą siłą jest właśnie ten ładunek emocjonalny. Matka, która bliska jest granicy obłędu – zarówno zaraz po uznaniu syna za zmarłego, jak i wtedy, gdy odnajduje się on po dziesięciu latach. Straciła dziesięć lat z życia syna, a jego milczenia i niemożność poznania odpowiedzi sprowadza ją na skraj frustracji. Chłopak napiętnowany niewyobrażalną traumą, który nie może lub też nie chce wydobyć z siebie słowa. Do tego rodzina i przyjaciele, w których ze względu na małomiasteczkowość miejsca – należy raczej szukać podejrzanych, niż oparcia. Media, które wchodzą z butami w ludzkie życie i szukają w nim dodatkowej sensacji. Sarah A. Denzil starała się nakreślić możliwe scenariusze oraz emocje jakie mogłyby faktycznie towarzyszyć takiemu wydarzeniu. „Milczące dziecko” to jednak nie dramat obyczajowy, ale thriller, w którym musza paść pytania: Jak? Kto? I dlaczego?
Rzeczą naturalną jest, że szukamy w książkach takiego typu swojego głównego podejrzanego i próbujemy na własną rękę odgadnąć jego motywy. Sarah A. Denzil sprawy tej nam absolutnie nie ułatwia. Zakończenie było dla mnie zupełnie niespodziewane.

Zarzuty mam tylko do końcowego poprowadzenia akcji – trochę zbyt gładkiego, może trochę przyspieszonego, które nie poświęca aż tak dużo uwagi tej utraconej dekadzie. Brakowało mi też takiego końcowego dopowiedzenia, pewnej klamry, która by wytłumaczyła więcej. Być może właśnie taki bym zamysł autorki, by to co niedopowiedziane mówiło samo za siebie, bez użycia słów.
„Milczące dziecko” wywarło na mnie bardzo dobre wrażenie i z pewnością jest to świetny thriller psychologiczny, po który zdecydowanie warto sięgnąć.

Autorka recenzji: Magdalena Wardęcka

1 komentarz:

  1. Mnie też się podoba ta książka. Trochę obiekcji miałam do motywów porywacza ale ogólnie bardzo fajnie ukazana rozpacz i zagubienie matki w obu sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń