Okiem na Horror

Okiem na Horror

poniedziałek, 26 września 2016

Eva Pohler - Purgatorium. Wyspa tajemnic.

Hortense Gray jest psychologiem eksperymentalnym. Ratuje życie, ale ceną, jaką trzeba za to zapłacić, jest... śmiertelne przerażenie.
Siedemnastoletnia Daphne Janus nie może uwierzyć, że rodzice pozwalają jej jechać z najlepszym przyjacielem na wakacje. Tak naprawdę pobyt w pięknym kurorcie na niewielkiej wyspie u wybrzeży Kalifornii to ostatnia, desperacka próba ocalenia dziewczyny.
W miejscu tym są przeprowadzane eksperymentalne terapie dla osób ze skłonnościami samobójczymi. Początkowo niekonwencjonalne zajęcia są ekscytujące — duchy w pokoju, awaria windy, przygoda podczas wycieczki kajakiem — to wszystko robi wrażenie. Ale kolejny dzień przynosi nowe wyzwania... Gdy podczas jazdy terenowej dziewczyna odłącza się od grupy, rozpętuje się istne piekło. Daphne zaczyna zastanawiać się, czy rodzice wysłali ją na wyspę po to, by jej pomóc, czy też aby ją ukarać.


Z opinią na temat  „Purgatorium. Wyspy tajemnic” dość długo się wstrzymywałem. Zachęcony opisem z okładki, spodziewałem się świetnej powieści, pełnej tajemnicy i mroku. Niestety książka okazała się tak słaba, że nie widziałem sensu, aby o tym pisać. Jednak z mijającymi dniami doszedłem do wniosku, że trzeba Was przestrzec przed tą powieścią.
Zacznijmy może od plusów. 
Okładka – bardzo fajna, niepokojąca i klimatyczna. I to wszystko. 
Wiadomo, że książkę nie ocenia się po grafice zdobiącej okładkę i w tym przypadku mamy żywy dowód, aby tej zasady trzymać się kurczowo. 
Drugą sprawą jest przytoczone powyżej streszczenie wydawcy. To istny majstersztyk i świetna robota. To dowód na to, jak słabą powieść można ubrać w słowa, które zachęcą czytelnika po sięgnięcie po książkę. Niestety pomimo ewidentnego kunsztu osoby zajmującej się reklamą, opis nie jest adekwatny do treści. Po przeczytaniu „zachęcajki” myślimy, że w naszych rekach mamy mroczny thriller z mocnym podłożem psychologicznym, a w rzeczywistości to książka banalna, szarpana, pisana językiem dla nastolatek – choć i tutaj mam wątpliwości. Chciałoby się powiedzieć, że to idealna powieść dla młodego czytelnika, który zaczyna swoją przygodę z czymś poważniejszym. Jednak czy na pewno? Nie jestem przekonany. Czternastolatki zaczytują się w Harrym Potterze i sadze Zmierzch, które na tle Purgatorium wypadają jak Mercedes klasy S przy rozklekotanym Trabancie. 
Wspomniałem już, że fabula jest rwana, dodajmy idiotyczne dialogi, nierealne opisy ,które zamiast budować klimat totalnie go rozwalają. Zresztą co to za opisy, które zawierają się w dwóch zdaniach? Banał wylewa się niemal z każdej strony i to boli.

„Kierowca wiózł ich grzbietem kanionu w głąb wyspy. Minęli stoły piknikowe, drzewa, wypożyczalnię kajaków i wychodek.”

Jezuuuuu, ten wychodek....

„Daphne wyjęła z kieszeni broń i wymierzyła w niego. Ręce drżały jej dużo mocniej, niż przypuszczała. […] Dziewczyna z radością pozbyła się broni – oddała ją Stanowi […] Nigdy w życiu nie czuła takiej władzy nad inna osobą.

(?)


Powiem szczerze, że nie doczytałem do końca. Poddałem się. Moja żona właśnie mi powiedziała, że pochlebiam wydawnictwu, skoro tyle siedzę nad tą recenzją. Cóż, może ma rację dziewczyna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz