Okiem na Horror

Okiem na Horror

,

,
NAJNOWSZE PATRONATY OKA

wtorek, 22 listopada 2016

Michał Gołkowski - Konigsberg

         
      „Konigsberg” Michała Gołkowskiego to trzecia odsłona cyklu Stalowe Szczury. Poprzednie dwa tomy „Błoto” i „Chwała” przeczytałem z fascynacją i z  wypiekami na twarzy . Po pierwsze, na rodzimym rynku ze świecą szukać opowieści z czasów Wielkiej Wojny, przedstawionych w niemal awanturniczy i przygodowy sposób, co nie przeszkadza Gołkowskiemu pokazać także makabrę okopowej wojny znanej z kart historii oraz z czarno białych filmów i zdjęć. Poprzednie powieści autora fascynują bitewnymi scenami, opisami wyposażenia i wiernym odwzorowaniem realiów wojennych. Widać, że Gołkowski poświęcił sporo czasu na research, dzięki czemu fabuła, która jest tak naprawdę wymysłem autora i nie opiera się na żadnych konkretnych historycznych zmaganiach czy wydarzeniach, wydaje się wręcz realna, jakby były to udokumentowane opisy zdarzeń z czasów najstraszniejszej z nowożytnych wojen.  Sami bohaterowie, to mieszanka jak z iście przygodowych powieści, przypominająca bohaterów z amerykańskich filmów wojennych lat 70-tych. Główne postaci ciągnące całą fabułę, to nie piękni, honorowi i oddani sprawie wojacy po oficerskich szkołach, a często ciemne typy z kryminalną przeszłością. To wszystko odpowiednio połączone powoduje, że książki Gołkowskiego z cyklu Stalowe Szczury są fenomenalne. Cieszy więc bardzo fakt, że autor planuje napisać aż dziewięć powieści i tym samym stworzyć swoiste uniwersum świata Wielkiej Wojny.

Najnowsza powieść „Konigsberg” jest troszkę innym „produktem” niż poprzednie tomy. Tutaj zdawkowo i tylko momentami uświadczymy wojennej zawieruchy, szturmów, rozrywających się wokół grantów i okopowej masakry. To powieść, której fabuła rozgrywa się w pruskim mieście, gdzie pierwsze skrzypce grają szpiedzy, wywrotowcy, piękne kobiety i czuwające nad wszystkim służby wywiadowcze. „Konigsberg” to powieść, którą w myślach przyrównywałem do przygód najbardziej znanego agenta świata, pewnego Jamesa, wokół którego zawsze znajdzie się piękna kobieta, ci źli i swoi – też nie do końca dobrzy. Temu wszystkiemu towarzyszy cała masa zdarzeń:  pościgów, gier wywiadowczych, podchodów, zagadek, a nawet uniesień miłosnych. Z tym, że wszystko przeniesione jest w rok 1917. I o dziwo, pomysł Michała Gołkowskiego sprawdza się świetnie. Tak naprawdę może oprócz jednego wątku, który moim zdaniem został przedstawiony zbyt naiwnie i zbyt łatwo, trudno znaleźć jakiekolwiek uchybienia. A wręcz przeciwnie, opisy Konigsberga, topografia miasta, klimat spowitych mgłą uliczek ukazany jest bardzo obrazowo i realnie, aż zastanawiałem się ile w tym wszystkim jest wyobraźni autora, a ile godzin przesiedzianych nad starymi fotografiami.

Nie chcę opisywać fabuły, ani tego jakie zadanie ma główny bohater, dlaczego znalazł się tam, a nie gdzie indziej i z kim Grossmann (bo o nim mowa) musi stanąć w szranki. Powód jest prosty. Opowiedzenie nawet części fabuły zdradziłoby wiele elementów powieści i popsułoby świetną zabawę, jaką będzie miał każdy, kto sięgnie po trójkę Stalowych.

Pomimo, że „Konigsberg”  napisany został niedawno, jest początkiem całej historii, która będzie rozpisana (i jest) w dalszych tomach. Fani Stalowych z radością będą wyłapywać smaczki, które pozwalają rzucić nieco światła na postaci właśnie z „Błota”, czy „Chwały”. Wspomnę, że pojawia się Gerhard Keller, profesor Nemmerdorf czy moja ulubiona postać Egon, nożownik z miasta Danzing.

Mam także wrażenie, że „Konigsberg” jest bardziej dopracowaną powieścią, chciałoby się powiedzieć bardziej dojrzałą niż jej poprzednie tomy. Co za tym idzie bardziej rozbudowaną fabularnie, której akcja z rozmachem toczy się na kilku płaszczyznach, jednak w żaden sposób takie rozbicie, nie pozwala czytelnikowi się nudzić.
Michał Gołkowski tylko narobił ochoty na dalsze powieści z uniwersum Stalowych, więc z jednej strony ostatnie zdanie książki cieszy ponieważ dotarliśmy do końca powieści, to z drugiej zasmuca. Znowu trzeba będzie czekać.

                                                        Ciąg dalszy nastąpi....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz